sobota, 23 lutego 2013

Kozacy Służebni

Powoli, choć ze świadomością zbliżających się Mistrzostw Polski w OiM, zacząłem w tym tygodniu pracować nad nowym podjazdem. Mowa o popularnej na BZ Moskwie, choć w innym niż szeperdowe, wydaniu. Będzie sporo piechoty! Problem polega na tym, e w sprzedaży nie ma na razie modeli Kozaków Służebnych. Z pieszymi modelami walczę osobiście. W walce z konnymi (Kozacy to dragoni, mogą przemieszczać się i walczyć, choć słabo, konno) pomaga mi Skoczek, który już kolejny raz wykazał się kunsztem przy tworzeniu konwersji. Chciałbym dzisiaj pokazać to, co wyszło spod Jego ręki dzisiaj, w ciągu ostatnich 2-3h. Tempo i jakość prac robią wrażenie!

środa, 20 lutego 2013

Jakieś 100 punktów

Dla podmiany, tym razem będzie Infinity. Jak w tytule, zakończyłem prace nad oddziałem wartym około 100 punktów. Dzisiaj tylko zdjęcia ukończonych czterech modeli wraz z podstawkami, nad malowaniem nie będę się rozwodził. Za to o podstawkach napiszę, że są sraczbuild z greenstuffu. Rzekłem. 

PS. Kolejny soundtrack do malowania ewentualnie do oglądania poniższych zdjęć: 'Castle of Glass' Linkin Park (oryginalny teledysk jest nawet fajny, choć strasznie zalatuje amerykańsko-armijną propagandą..., jak swego czasu 'Part of Me' Katy Perry)





sobota, 16 lutego 2013

Co na warsztacie piszczy (1)

Minęły już prawie dwa tygodnie od mojego ostatniego wpisu, ale w żadnym wypadku nie był to urlop. Zostałem pochłonięty przez konwersje i przygotowanie kolejnych modeli do malowania. Jak wiadomo jest to najbardziej czasochłonny etap w tworzeniu kolejnych figurek. Wystarczy do tego dodać mój warsztatowy chaos i nie wiadomo kiedy zrodziła się tak długa nieobecność na blogu. Dlatego też postanowiłem założyć kolejny cykl wpisów poświęconych wszelkiej maści pośrednim etapom między zakupem, a gotowymi modelami.

Po pierwsze złożyłem 6 podstawek spieszonej jazdy kozackiej, a tym samym zamknąłem przygotowanie mojego Kozackiego podjazdu do Ogniem i Mieczem. Jak dla mnie jednostka obowiązkowa w każdym podjeździe. Tylko jazda daje nam punkty zwiadu, ma niezłe statystyki i może się spieszyć, co daje sporo możliwości w każdym scenariuszu. Modele to głównie mołojcy, nie licząc dwóch figurek kozaków rejestrowych.


Po drugie oczywiście Mordheim przez duże M. Poczyniłem kolejnego młodzika do mojej bandy Najemników. Posłużyła mi do tego metalowa figurka zealota z bandy Łowców Czarownic. Dla wtajemniczonych Pan Rybka. Pamiętam te ostre boje w kampaniach rozgrywanych na Strychu, gdzie ten jegomość swoją zdechłą rybą składał ogry i trole. Wszystko dzięki przyporządkowaniu ryby do broni obuchowych i krytyki opcjonalne z końca podręcznika;)
W tym przypadku usunąłem nieświeżą rybę, odrobina skrobania jej głowy z ciuchów, pałkę wymieniłem na miecz, dla klimatu dorzuciłem sztylet i jest kolejny zabójczy najemnik.


Przy okazji prezentuje mój ostatni zakup, czyli kultowy model Nekromanty. Pierwsza figurka GW, którą widziałem w jakiejś ulotce w obstawie szkieletów i zauroczyła mnie totalnie. Wreszcie jest moja!:) Tania niestety nie była, ale myślę, że warto. Konwersji brak, aczkolwiek solidny stop, praktycznie brak nadlewek czy linii łączenia form, stara i mega klimatyczna figurka.  Zdjęcie wspólne z młodzikiem, bo miałem zamiar zrobić z niego najemnego Czarnoksiężnika, ale po kolejnych przemyśleniach nie będę zmieniał jego powołania...


... i tak oto zrodziła się kolejna wizja w mojej szalonej głowie - banda Ożywienców. Skonwertowałem od podstaw dwóch Dreg`ów (na trzeciego brakło części). W polskim podręczniku dreg przetłumaczono na obrzydliwy co mi się bardzo podoba. Do konwersji moich obrzydliwych użyłem plastikowych korpusów nocnych goblinów. Natomiast głowy i ręce dodałem od staro-edycyjnych ghul`i, trochę milicyjnych bitzów i oto są moje śliczne chłopaki. Teraz poluje na jakiegoś fajnego wampira, najlepiej model z okolic 6 edycji z rodziny blood dragon.




Na koniec dorzucam fragment mojej ostatniej konwersji. W całości plastikowa figurka, aczkolwiek szalony pomysł i sporo czasu mi zajęła. Co nieco już na pewno się domyślacie, ale więcej nic nie zdradzę, bo akurat ten model chciałbym pokazać już w całości. Podstawka zupełnie niegrywalna, więc będzie to jedynie spełnienie pewnej starej wizji.
Podstawowe kolory już są i zapowiada się, że to będzie kolejny model jaki pomaluje, ale któż to może wiedzieć jak to wyjdzie w praktyce. Do kolejnego;)



piątek, 15 lutego 2013

Zhanshi & Celestial Guard WIP


The Celestial Guard are the units which guard the celestial emperor’s capital, especially the Forbidden City, the great palace compound, which includes the Imperial Palace (the size of a small city), recreational pavilions, big gardens and the mansions of other members of the imperial family, noblemen and civil servants from the Yu Jing Ministry of Justice.
 
The Zhanshi (Zhan Shi - chin. warrior) are the pillars of the army, the main general purpose troops. They participate in joint actions and in offensive operations like regular troops. They also make up the defensive garrisons of the cities and frontier posts. One of the Zhanshi characteristics is the importance that they give to hand to hand combat, much more so than any other regular army.


Zgodnie z życzeniem kadzika - kolejne modele (teraz nie ma wyjścia - musi łapać za odkurzacz, hehe). 

Przy okazji Infinity cały czas chodzi za mną utwór z pierwszego trailera do Cyberpunk 2077 (tu jest trailer, a tu zapętlony utwór do słuchania przy malowaniu...). A przeglądając sama stronę systemu wpadłem na dział download, a tam okazało się że wszelkie potrzebne materiały są do pobrania - zasady, listy armii, znaczniki, hologramy, wszystko. jest nawet darmowy generator armii. jestem bardzo, bardzo mile zaskoczony, a producenci maja bardzo, bardzo duży plus!


A teraz modele. Najpierw szeregowiec (czyli jeden, a właściwie jedna z Zhanshi):


Następnie szefu, czyli Straż Niebiańska:


Przegląd figurkowych Kickstarterów (4)

Dzisiaj bez przydługiego wstępu, szybki przegląd.

Najpierw projekty z poprzedniego wpisu:


Nowe projekty, których się namnożyło, że hej. Chyba każdy fan figurek na tej planecie stwierdził, że dzięki KS może założyć swój dream biznes i trzaskać figurki. Co ciekawe prawie zawsze się udaje.


Się tłoczno zrobiło na tym KS... teraz jeszcze projekty, które przegapiłem:
Uffff... 




Invincible Shang-Ji WIP


Rdzeń armii imperialnej, odziały Niezwyciężonych, otrzymają nowy model Shang Jí , tworząc korpus szturmowy godny oczekiwań naszego wspaniałego narodu. 
Ich zasadniczym celem będzie przeprowadzanie pełnego spektrum operacji wojskowych, mających na celu zabezpieczenie interesów Imperium. Niezwyciężeni Shang Jí to kolejny wspaniały przykład tryumfu Yu Jingu, którego tak zazdroszczą nam inne mocarstwa. 
Obywatelu, bądź dumny z naszych osiągnięć! Są rezultatem kolektywnego wysiłku wspaniałego społeczeństwa, którego jesteś częścią!  
Fragmenty biuletynu Jin Ren Min (Postępowość ludowa) 
Ministerstwo Informacji Imperium Yu Jing

W sumie od siebie nie będę pisał wiele, poniżej zamieszczam zdjęcie kolejnego modelu, pomalowanego, gotowego do podstawkowania. Niestety Domaru nadal nie doczekał się swojej podstawki - zbyt krótko gościłem ostatnio w moich rodzinnych stronach. Może w kolejnym tygodniu się uda?

Model to tak zwany Niezwyciężony IV generacji - Shang-Ji, ciężka piechota w pancerzu wspomaganym. W sumie to ze względu chyba na ten własnie model pokusiłem się o zakup zestawu startowego. Naprawdę, podoba mi się ten drapieżny, obcy, przysadzisty wygląd. Pomalowałem go trochę inaczej niż oficjalne malowanie - bardziej jak kamuflaż jakiegoś czołgu - wydaje mi się że dzięki temu wygląda bardziej wojskowo. 




poniedziałek, 11 lutego 2013

Moje Dzieci

Za namową tsara spreparowałem dzisiejszą notkę. Od ubiegłego tygodnia Wargamer sprzedaje zestaw Dzieci Bojarskie z Rohatynami, na okładce którego można zobaczyć figurki pomalowane przez niżej podpisanego. Jak już wcześniej wspominałem, był do dla mnie wielki zaszczyt i mam sporo satysfakcji, że moje malowanie trafiło na obwolutę pudełka.



W tle, jak widać, nieco więcej zakupów do Moskwy, mam więc co robić przez najbliższe miesiące. Jak tylko dokończę prace nad legionem, zajmę się oczywiście wyżej wspomnianymi dziećmi. Sześć podstawek będzie z oryginalnego pudełka, dwie zamierzam skonwertować z posiadanych podstawowych figur do tej formacji. Ale to na razie pieśń przyszłości. Dzisiaj w zasadzie już wyczerpałem temat. Dla porządku, większe zdjęcie na stronie WG, a konkretnie tutaj. No dobrze, dość chwalenia się.... Juhuuu!

czwartek, 7 lutego 2013

Domaro Butai WIP

Domaru są członkami mniejszości Nippońskiej, którzy zyskali tytuł Bushi, znany też jako tytuł samuraja, czy to dziedzicząc go po przodkach czy uzyskując go w trakcie służby wojskowej. W kulturze japońskiej jest to najniższy tytuł szlachecki, odpowiadający zachodnioeuropejskiemu rycerzowi, jednak w społeczeństwie Yu Jingu nie ma większego znaczenia.


Leżało toto od któregoś turnieju DBA w Warszawskim Wargamerze na Wilczej, chyba 2 lata już. przyznam się, że o ile figurki Infinity podobają mi się straszliwie, to boję się ich nieporównywalnie bardziej. Boję się je malować, żeby nie zepsuć ich idealnej i misternej rzeźby i żeby nie zapaprać szczegółów. Z tego też powodu starter do Infinity przeleżał te wspomniane 2 lata. 


Tak się złożyło, że zaczęliśmy nasze krakowskie spotkania z DBA, reaktywowaliśmy klub na Strychu i po kilku rozmowach z kolegą Headachem doszliśmy do wniosku, że warto by dla odmiany zagrać w futurystycznych komandosów. A że obu nam się podoba klimat i modele do Infinity, a w klubie dostępnych jest multum makiet do Mordheima, padła decyzja: próbujemy. A że szkoda próbować gołymi plastikami (metalami) przemogłem mój strach i dotknąłem pędzlem pierwszej figurki. 

Właściwie to co prezentuję, to nie jest pierwsza figurka - dwie figurki pomalowałem z myślą o dipie Army Paintera, ale tej figurki jakoś nie mogłem potraktować w ten sposób - jakoś poczułem, ze muszę w nią włożyć więcej wysiłku. Jak Masamune swoje samurajskie miecze, ja chciałem wykuć cierpliwie dokładnie rzeźbę tej figurki. A okazja znalazła się sama - parę godzin, podczas oczekiwania na zakończenie obliczeń do mojej pracy naukowej, kiedy to nie miałem jak używać swojego komputera. Efekty tych kilku godzin widać na poniższych zdjęciach, sami oceńcie czy było warto.

Teraz tylko podstawkę... i tu znów wyzwanie, bo ma być urbanistycznie, inaczej niż zwykle... Zobaczymy co czas przyniesie.


środa, 6 lutego 2013

Finito... prawie

Miałem ostatnio dłuższą przerwę w blogowaniu, ale straty wielkiej nie było, bo pozostali koledzy wzięli się ostro do pracy i styczeń okazał się bardzo owocny. Mam w planach teraz nieco wpisów o czymś całkiem nowym, ale najpierw chciałem zamknąć pewne rzeczy, które leżą od dłuższego czasu.

Na pierwszy ogień idą Hebrajczycy. Nie będę się wiele rozpisywał, napisze tylko, ze na poniższych zdjęciach wyszedł w końcu bardziej naturalny kolor skał, którym kiedyś ktoś zarzucił zbytnią 'żółtość'.
Przedstawiam ostatnie 3 elementy auxila, tym samym zamykam listę 12 elementów. Zostaje obóz, ale on chyba powisi z pewnych względów, aż skończę drugą armię do pary - filistynów. Z ciekawszych rzeczy chciałem zwrócić uwagę na dwóch osobników z improwizowana bronią - jeden z laską pasterską, a drugi z kością żuchwową osła (protoplasta Samsona). Jednego skonwertowałem z włócznika, wyginając kombinerkami włócznię i piłując końcówkę, drugi powstał z procarza, któremu pilnikiem nieco zmasakrowałem procę.

Zdjęcie całości armii razem umieszczę jak dostane się z Krakowa do domu, gdzie czeka reszta wesołej kompanii ze wzgórz.


poniedziałek, 4 lutego 2013

Triarii na niebiesko

Powrót do pracy i wzmożony ruch na froncie domowym dość znacznie ograniczyły mój czas na hobby. Dzisiaj zaledwie dwie podstawki do malującego się legionu, konkretnie 2x4Sp. Wzory to oczywiście Xyston, który jest faktycznie wdzięczny do malowania, doskonale wyrzeźbiony i, niestety, większy w proporcjach od Corvusa. Ten ostatni minus będą musiał po prostu zignorować. Rozważałem co prawda przez moment ucięcie ozdób na hełmach, żeby Triarii robili ‘niższe’ wrażenie, ale się rozmyśliłem. Szkoda natomiast, że nie udało mi się zorganizować tarcz z Corvusa – być może wtedy dysproporcja w stosunku do elementów Bd byłaby mniejsza.


Dla odróżnienia oba standy pomalowałem na niebiesko – a konkretnie tarcze, bo sami legioniści w zasadzie identyczni jak w Bd. Wzór ‘laurowy’ podpatrzyłem w sieci i po kilku próbach nawet się jakoś udał. W trakcie malowania zastanawiałem się też, jak ja upchnę tych rzymskich zuchów na, było nie było, najwęższych podstawkach. Na szczęście wyszedł dość przyjemny, zwarty efekt.

Gwoli wyjaśnienia, które należy się przede wszystkim Robsonowi, oba elementy znajdują się na liście armii II/33. Przy czym mój zamysł z tą kolekcją polega na tym, żeby pomalować od razu dwie listy armii – wspomnianą II/33 i II/49, co jest możliwe, gdyż gro elementów pokrywa się.



Aparat dalej przed naprawą. Ponieważ planuję na trochę wyjechać, może uda mi się zostawić go w jakimś zmyślnym serwisie, żeby po powrocie spisywał się lepiej. Co do zdjęć, to nie mogłem sobie podarować umieszczenia wersji z rozmazanym tłem. To kartka, na której suszę pędzle przed przecierką. Fajna jest, taka ‘ahrtyhstyczna’ i dlatego należy się jej miejsce na blogu. Do końca Rzymian jeszcze 5 podstawek…

niedziela, 3 lutego 2013

Podbój Chorzowa - Turniej OiM




Tym razem krótka relacja i kilka zdjęć z udanej wyprawy Wasyla Samogona na Śląsk.
W ostatnią sobotę 02.02.2013 odbył się w Chorzowie turniej Ogniem i Mieczem. Zebrała się spora ekipa z Krakowa, więc z dojazdem nie było problemu. Dodatkowo kolega Pnzr na co dzień dowodzący Kozakami postanowił grać Szwedami, więc nadarzyła się idealna szansa, żeby pożyczyć niewielki podjazd i przetestować grę Zaporożcami.





O 8 rano wyjechaliśmy z Krakowa, a godzinę później witał nas już MiSiO w chorzowskim MDK. Później zapoznanie z tajemniczym Rahumene, którego do tej pory kojarzyłem tylko z forum. Niestety tylko dwójka miejscowych graczy, wliczając Miśka:P Można powiedzieć, że był to krakowski turniej w Chorzowie, ale to jedyny minus całej imprezy.
Miejscówka super, klimatyczna, przestronna i dojazd banalny. Duża sala, piękne stoły i fajnie pomalowane tereny WG. Odrobinę tylko niewygodna ta mata, strasznie kłująca sprawa, a ciężko nie rozpychać się łokciami po stole. Super wrażenie zrobiły na mnie pola zboża, które do tej pory tylko na zdjęciach widziałem. Dlatego zaopatrzyliśmy się już z MiSiO w "wycieraczkę kokosową", z której spokojnie wyjdą po 3 pola na głowę.

Do rzeczy, moim podjazdem dowodził sam Wasyl Samogon.
Pierwsza gra i oczywiście Pug, kolega z podwórka i jego wściekły RON. Oczywiście zostałem obrońcą, wylosowaliśmy scenariusze i nie było złudzeń, tylko obrona wsi dawała mi jakieś szanse. Różnica w sile naszych podjazdów pozwoliła mi obsadzić wieś 6 podstawkami z czego oczywiście skorzystałem. Spieszona jazda zajęła obejście, reszta wojsk Samogona ustawiła się możliwie jak najbliższej wioski. Na prawej flance ustawiłem 2 wozy i kozaków rejestrowych, na lewej dwie roty mołojców i esauł.
W pierwszej turze zająłem obydwa domki. Nie spodziewałem się, że wóz z działkiem sprawi, że moja prawa flanka opustoszeje, a cała siła Rzeczpospolitej spadnie na moich mołojców i domy. Widząc nadciągającą szarże doborowych i pancernych, wyciągnąłem spisy do pierwszego szeregu mołojców. Musze się przyznać, że nie wierzyłem w nich, ale wytrzymywali szarże przez kolejne 5 tur i zostali bohaterami tej gry. Gdyby nie ich zaciekłość prawdopodobnie Wasyl z kompanią zostaliby wycięci do nogi. Po 6 turach zwycięstwo 7-1.

Druga gra i tym razem Liissu, z którym miałem przyjemność jechać na turniej. Oczywiście również RON. Losowanie scenariuszów i modliłem się o wieś, szczęście dopisało i małe deja vu. Tym razem rożnica w sile podjazdów pozwoliła mi obsadzić tylko 3 podstawkami, ale w pierwszej turze jazda i tak dojechała do środka, spieszyła się i od drugiej tury znów miałem zajęte dwa domki. Wóz z działkiem straszył nieco mniej, ale i tak wymusił na przeciwniku sporo manewrów aby jednak nie wejść w jego zasięg co niechybnie dałoby dwie serie z kartacza. Cała gra to kolejne szarże na domki i moje dwa poważne błędy.
Po pierwsze dałem sobie zaszarżować mołojców ze spisami w drugim szeregu, co w połączeniu z doborową chorągwią z rohatynami dało prawdziwą rzeźnie. Druga sprawa to pozostawienie dowódcy zbyt blisko wsi, do której wjechały masy Polaków i z zimną krwią go odstrzeliły. Spowodowało to testy morale w załogach domków, na szczęście zdane, ale skumulowany ogień pozbawił mnie podstawki w załodze jednej chałupy. Nie zdałem testu morale i wydawało się, że przegrałem.
Niestety dla Liissu, okazało się, że zasady walki z domkami są bardzo srogie. Niezdane testy morale, czy to z ostrzału czy z walki skutkuje jedynie dodatkową raną. Czyli praktycznie jedyną szansą na ich zdobycie jest wybicie załogi, albo jakiś fortel w umieszczeniu na terenie wioski większej ilości jednostek z rozkazem obrona. W rezultacie kolejne zwycięstwo 6-1.

Los chciał, że wybitnie dobrze mi poszło w dwóch pierwszych grach i w ostatniej trafiłem na krakowskiego wyjadacza ludzkich serc Gregx`a i jego cuchnących Turków. Masa jazdy, morderczy dowódca, nie było fajnie i nie ma tutaj co opisywać. Zagrałem jak ostatni patałach, skopałem wystawienie i dostałem zasłużoną masakrę. Pomimo małego podjazdu była szansa coś ugrać, ale czasami trzeba mocno oberwać, żeby się czegoś nauczyć.
Z turnieju jestem bardzo zadowolony, ogólnie byłem 5, ale otarłem się o podium;) Poznałem w praktyce jednostki Kozackie, które bezapelacyjnie pokochałem i to na ich czele będziecie mnie spotykać w kolejnych grach i turniejach. Nie bez znaczenie są również kolejne doświadczenia z zawiłymi częściami zasad.
W każdym razie do kolejnego! A tak poza tym RON jest przegięty:P


P.S. Ten błysk w oku Misia, warto było!:)

















RSS FeedRSS