Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lutego 2026

Gorąco

Nie tak dawno pisałem Wam o salamandrach i ich nowej kompanii pod dowództwem Z'akke'a, którą postanowiłem pomalować. Kolega, który sam jest wielkim miłośnikiem Lizardmen'ów, i który szuka czegoś lepiej dostosowanego do wprowadzania syna w świat gier bitewnych niż skomplikowany Old World, poprosił mnie, żebym pomalował i jemu kompanię do Champions.

 Dlatego dzisiaj prezentuję pierwsze elementy do kompanii, choć na razie żadnej figurki. Jestem w fazie robienia akcesoriów, podstawek i terenów ale w przyszłym tygodniu ruszam z modelami.

poniedziałek, 23 czerwca 2025

Mi'hau

Kampania D&D "Bohaterowie Przybłocia" posuwa się w równym tempie do przodu. Powoli nasi bohaterowie zbliżają się do momentu, gdy przeróżne sploty wydarzeń pchnął ich na górskie szlaki, pełne niebezpieczeństw. Przed nimi jeszcze festyn a potem - szeroki świat.

W powodu zmiany składu osobowego kampanii, do Antrila i Ariany dołączył Mi'hau - człowiek, mag. Zgodnie z zasadą, że "przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę" Wspólnie trafili już na ślad zaginionej kowal i wmieszane w sprawę gobliny...

Nie mogłem przepuścić okazji i wydrukowałem dla siebie model mojego maga. Wcześniej dzieciaki dostały po modelu swoich postaci w oparciu o darmowe pliki STL i chyba im pozazdrościłem.

Do walk na większych terenach używamy map o wielkości pola ok. 1,4cm, gdzie postać reprezentuje żeton z symbolem klasy ale mniejsze pomieszczenia będziemy grali na 2cm polach, idealnych dla dzisiejszego bohatera (polecam maty suchościeralne do tego celu).  

poniedziałek, 5 maja 2025

Łotry

Dzisiaj spora podróż w przeszłość. W zeszłym roku, kiedy przerabiałem podstawki do armii High Elves, pisałem o gwardii morskiej z Lothern - o tutaj. Jest tam zdanie o tym, jak bardzo dawno temu użyłem figurek to Lord of the Rings, żeby 'sproxować' tę formację. To będzie już ponad 20 lat. Z całego regimentu zachowałem trzy metalowe ludki, w pierwotnym malowaniu i podstawkach. Jak na dobrego pasterza przystało, poświęciłem im nieco uwagi, przerabiając to i owo, czy uzupełniając braki w malowaniu. 

 

środa, 5 marca 2025

Rotmire Creed

Czas podzielić się ostatnimi figurkami do mojej bandy Rotmire Creed. Bloated One, to pierwsza z nich. Napuchnięty gość, nie ma co. Złożyłem go w wersji z pazurami. Druga opcja, to wielka sieć z hakami. Kolorystyka w pełni spójna z całą bandą, bo nie może być inaczej. Wyszedł z tego taki oto bagienny zakapior.


niedziela, 9 lutego 2025

Wieczorową porą




  Idę za ciosem i kończę kolejne tematy. Z taśmy zjeżdża tym razem masywny Orc Warlord z Avatars of War. Model jest drukowany. Na renderach wyglądał znakomicie i miał absolutnie wszystko, co mieć musi prawdziwy Warboss. Licząc się z tym, że na wydruku może być różnie, zamówiłem go z czystej ciekawości. Nie zawiodłem się, gdyż okazało się że wszystko jest w najlepszym porządku. Jedyną wadą było to, że model wydrukowano w całości, zamiast w częściach.

Postawiłem na mocne zestawienie zieleni i czerwieni, uzupełnionych czernią, bielą i kolorem metalicznym. Starałem się zachować przy tym dyscyplinę i nie wyjść poza założony schemat - jednym słowem nie wprowadzać dodatkowych barw. Z rezultatów jestem naprawdę zadowolony i mam szczerą nadzieję, że nie skończy się to kolejną armią, bo taki generał wyglądał by imponująco na czele regimentu zielonoskórych. By unaocznić Wam jego rozmiar, dodałem dla skali zwykłego orka do Warhammera 40 000. Podstawkę otrzymał w wymiarze odpowiednim do systemu The Old World, bo na klasycznej 25 mm nie miałby szans się zmieścić. 

I to jest dopiero dobre zakończenie dnia!


 

 



 

 

piątek, 7 lutego 2025

Gorące Pawiany

 

Kompletnie na gorąco! Prosto z frontu! Jeszcze kamerka internetowa nie ostygła po Robsonowym tyranozaurze.

Byłem pewien, że po poprzedniej wspólnej sesji coś się pojawi na blogu, bo wszyscy niby coś "dokończyli"... a tu cisza.

Pora przełamać impas. Jeszcze można by poprawić i to, i tamto, i drugie, i trzecie tamto, ale basta!

Idziemy do przodu!


Coś tam dziś jeszcze powashowałem, wycofałem się z podejścia do oczu, żeby nie zepsuć tego co jest i mogę z czystym sumieniem przesunąc małpiszony do sekcji gotowych. Siła!


Na deser został szefu i (stosunkowo) szybki projekt warcrajowy dobiegnie końca.
Trzymajcie kciuki.


piątek, 8 listopada 2024

Bohaterowie Przybłocia, pierwszy trop

Przygoda rozpoczęła się 35 lat po tym jak w szuwarach przy brzegu Błotniaka, niewielkiego podgórskiego jeziora, mieszkańcy okolicznej wioski zwanej Przybłociem, znaleźli dziwną, niewielką łódź a w niej becik z niemowlakiem.

W przededniu święta końca lata w Przybłociu, obchodzone są swoiste dożynki. Na początku miesiąca Gaśnienia (Eleint) do niewielkiej osady, rozrzuconej po okolicznych wzgórzach i bagnach, przybywają kupcy, muzykanci czy bajarze, aby z rybakami i drwalami, świętować zbiory. Z samego rana, w wigilię zabawy, grupa przyjaciół spotyka się z rana przed karczmą, aby przygotować się do świętowania i wczuć w nastrój zbliżającego się festiwalu. Dla Antrila święto jest swoistym dniem urodzin, bo to w dniu święta, 35 lat temu znaleziono go u brzegu jeziora. Antril oraz dziewczyny poznali Pejtera i Pojsona kilka dni wcześniej i od razu złapali wspólny język. Dlatego pierwsze kroki zaprowadziły nowo sformowaną drużynę do karczmy, na śniadanie, gdzie planowali porozmawiać o czekającej ich zabawie...

 * * *

Bohaterowie, krótki rys:

Antil Ungart – młody krasnolud, którego dokładny wiek nie jest znany. Jako niemowlę został znaleziony na dnie pustej łodzi przy brzegu jeziora zwanego przez miejscowych Błotniakiem. Nikt nie wiedział skąd przybył ani czyim jest dzieckiem. Na beciku, w który był zawinięty wyhaftowano jedynie jego imię. „Antil”. Pod swój dach przygarnął go miejscowy uzdrowiciel o imieniu Farn. Farn był człowiekiem niemłodym, gdy adoptował Antila ale jeszcze przez 34 lata wychowywał młodego krasnoluda w poszanowaniu bliźniego i otaczającego świata oraz uczył zarówno wiary w Torma jak i posługiwania się bronią. Choć należy przyznać, ze Antil wyrósł na młodzieńca bardziej uduchowionego niż religijnego. Ojczym starał się też uczyć młodego Antila podstaw języka krasnoludzkiego, dlatego Antil zna podstawy języka.

Ariana – podgórskie lasy i osady to miejsce, gdzie często uciekają przez problemami świata wszyscy, dotknięci przez los. Tak było i z rodziną zarówno Ariany jak i jej kuzynki Kalisto, których cała społeczność uciekła przed prześladowaniami z Yartaru na obrzeża świata. Niestety, dla Ariany, mimo zmiany miejsca pobytu, niewiele się zmieniło. Wielu pobratymców, choć sami byli prześladowani, nosiło w sercu niechęć do jej pochodzenia i ludzkiego ojca. Dlatego jak tylko podrosła, razem z kuzynką i najbliższą rodziną, opuściły z rodziną społeczność i w niewielkiej grupie, wraz z karawaną, odeszły szukać szczęścia na własną rękę. Od kilku lat mieszkają w lasach niedanego Przybłocia, po drugiej stronie Błotniaka. Okolica jest surowa, a jej rodzina ledwo daje sobie radę w surowym środowisku. Dlatego obie elfki pomagają jak mogą. Znajdują też czas na przyjemności, gdy przy okazji różnych wydarzeń kulturalnych, spotykają się ze swoimi przyjaciółmi w Przybłociu. Ariana marzy o poprawie warunków życia rodziny i rozprawieniu się z licznymi niebezpiecznymi roślinami w okolicy (jej ojciec stracił nogę po ataku mykonida).

Kalisto – kuzynka Ariany, której matka była człowiekiem a równocześnie siostrą ojca Ariany. Starsza od niej o niecałe dwa lata. Odrobinę wyższa. Opiekuńcza wobec Ariany ale często nadmiernie gniewna wobec świata zewnętrznego. W przeciwieństwie do bardziej otwartej Ariany, skryta. Lubiąca wymykać się samemu w noc. Jej potrzeba sprawdzenia się pcha są do eksploracji coraz to nowych miejsc. Trudy życia sprawiły, że jest zdeterminowana i zawzięta. Tak jak kuzynka, chce poprawić jakość życia swoją i rodziny.

Pejter Kugelbauer - szukający swojego miejsca na ziemi, pochodzący ze środkowego Fehrun mnich, który odkrył w sobie magię. Razem z grupą wędrujących sprzedawców i kupców, przybył do Przybłocia na odbywający się co kilka lat jesienny festiwal. Tajemniczy czy raczej starający się uchodzić za tajemniczego człowiek, który odkrył w sobie naturalny dar posługiwania się magią. W górach Many-arrows postanowił zgłębić nowo odkrytą moc.

Poison” - przybył do Przybłocia w towarzystwie Pejtera, razem z karawaną kupiecką. Po drodze zarabiali na utrzymanie kuglarstwem i pokazami artystycznymi ale Poison ma większe ambicje. Chce rozwijać swój talent do magii a podstawy, jakie opanował w szkole w swojej osadzie nie spełniły jego oczekiwań. Dlatego kiedy spotkał Pejtera, który jak on wyruszył ścieżką magii przez życie, opuścił rodzinne strony. Liczy, że kiedy wystawi swoją odwagę na trudy życia, stanie się najlepszą wersją samego siebie. W Przybłociu szuka informacji o nowych zaklęciach i księgach, które pozwolą mu rozwinąć kiełkujący kunszt.

 * * *

Zanim jednak drużyna na dobre się rozsiadła i zamówiła za ostatnie pieniądze coś do jedzenia, wpadł na nich Zarn, karczmarz. Ten jowialny człowiek uwijał się w ukropie, dyrygując pachołkami wynoszącymi beczki z trunkami i przygotowującymi jedzenie na jutrzejszą zabawę. Kiedy jednak zobaczył Antrila, którego znał od wielu przecież lat, od razu go zagadał i poprosił o pomoc w rozwiązaniu niewielkiego problemu. Otóż "banda nierobów", jak regularnie nazywał karczmarz swoich pomagierów, nie była łaskawa wytoczyć z jednej z piwniczek pod karczmą beczek z najlepszym piwem, przygotowywanym co roku na festiwal. Jak to opisali pomagierzy "w piwnicy straszy, pane!". Za uporanie się z "duchami", Zarn obiecał smaczne śniadanie i ciepły obiad, więc grupa jeszcze-nie awanturników, raczej bez większego grosza przy duszy, zgodziła się pomóc. Dostawszy od gospodarza klucz, wyszli przed karczmę a następnie skręcili za róg, na tyły, gdzie przy ścianie, znajdowały się podwójne, prawie płasko położone, wrota do piwniczki. Drużyna zbadała klapy zamknięte na kłódkę i zauważyli dziwne zadrapania... Poison natomiast, jak to on, od razu zaczął myszkować w trawie przy murze karczmy, gdzie zaraz znalazł przestraszoną mysz (którą od razu przygarnął). Mysz zdradziła mu (leśny gnom potrafi porozumiewać się z niewielkimi zwierzętami), że boi się wchodzić przez klapę mimo, że znalazłoby się tam sporo dobrego do zjedzenia. Po otwarciu włazu, do niewielkiej piwniczki weszli krasnolud oraz pół-elfka Kalisto a Ariana stanęła na rampie z łukiem w dłoni. Kiedy tylko krasnolud i pół-elfka zanurzyli się w pół-cień, zostali opadnięci przez wielkie jak koty szczury! Rzuciły się na nich z kilku stron równocześnie. W odpowiedzi w kierunki gryzoni poleciała strzała oraz młot krasnoluda. Strzała, ja zła wróżba, rozpadła się przy wystrzale (wadliwy nock) ale młotek rozgniótł pierwszego futrzastego olbrzyma na miazgę. Z resztą nie poszło im jednak tak łatwo. Szczury gryzły po kostkach, wskakiwały na plecy ze skrzyń. Drapały i gryzły. Celne ciosy topora i noża oraz szybka interwencja Pejtera, którzy wpadł do piwnicy na pierwszy dogłos walki, w końcu położyły ostatniego szczura. Jednak zanim to się stało, z najciemniejszego rogu, wyleciał na nich skrzydlaty kobold. Wyglądające jak przerośnięty nietoperz stworzenie zaatakowało niespodziewanie ale po krótkiej walce, padło razem z ostatnimi szczurami.

Gdy po oskórowaniu szczurów drużyna wróciła do karczmarza (może ktoś kupi szczurze skórki?!), ten z radością przyjął wiadomość o oczyszczeniu piwnicy i od razu wysłał do niej "bandę nierobów". Natomiast wiadomość o koboldzie go zaniepokoiła. Powiedział Antrilowi, że o koboldach słyszał już ostatnio od jednego z bliźniaków Ulma lub Asmonusa (lokalnych farmerów). Na koniec rozmowy przypomniał o obiecanym obiedzie i powiedział, że będzie miał dłuższą chwile na rozmowę o pewnym istotnym temacie. Po czym wybiegł besztać pomagierów.

Drużyna zjadła śniadanie (popijając zakwasem chlebowym) i spacerem udała się na pobliską polanę, gdzie trwały przygotowania do festiwalu. Na miejscu kręciło się już dużo osób stawiających scenę, szykujących stos pod ognisko, zbijających przewoźne stragany... Wśród pracujących było też kilku nierobów, woźniców, którzy zaczęli świętowanie wcześniej. Zanim ktokolwiek się zorientował, kilku z pijanych zaczepiło dziewczyny. Całą sytuacja skończyła się jednak zanim się zaczęła. Kilka szybkich ciosów przyjętych przez pijanych oraz pojawienie się Ulma z widłami, szybko ostudziło zapędy miłośników tańca. Obiboki wrócili do swoich kompanów jak niepyszni. Plusem z tej sytuacji było to, ze nie trzeba było dłużej szukać Ulma.

Kiedy właściciel farmy dowiedział się z czym przyszli do niego krasnolud z przyjaciółmi, zasępił się a po chwili opowiedział o swoim problemie. Otóż kobold w piwnicy to nie pierwsza oznaka pojawienia się w okolicy kłopotów. Coś w ciągu kilku ostatnich dni zdążyło zabić 2 owce w jego zagrodzie na południowym krańcu wsi. Najgorsze w tym jest fakt, ze Ulm razem z bratem przygotowujący scenę i układający dożynkowe ozdoby i konstrukcje ze słomy i nie mają jak pilnować farmy! Trochę z braku pomysłu na zabicie czasu przed festynem, drużyna zadeklarowała pomoc. Nie bez znaczenia była możliwość darmowego noclegu w ciepłej stodole na sianie. Obiecali, ze popilnują farmy od zachodu słońca do rana. Do zachodu było jednak jeszcze trochę czasu, więc drużyna najpierw pokręciła się po terenie festynu a potem udała się z powrotem do karczmy porozmawiać z Zarnem. I zjeść darmowy obiad!

Zarn usiadł ze wszystkimi, a kiedy zaczęli pałaszować kaszę ze skwarkami, wyciągnął tajemniczy pierścień i wręczył go Antrilowi. Był to klejnot znaleziony przy nim w dniu jego odnalezienia u brzegu Błotniaka. Przez ostatnie 35 lat, zgodnie z wolą przybranego ojca krasnoluda, leżał bezpiecznie schowany. Jednak Antril podrósł już na tyle, by otrzymać ostatni i jedyny jak dotąd przedmiot łączący go ze swoim pochodzeniem. Zarn dodał, że coś więcej na temat pierścienia i tajemniczego grawerunku na jego wewnętrznej stronie, będzie wiedziała Kathri... Na koniec rozmowy Zarn poprosił o kolejną przysługę (za którą zaoferował 50 sztuk złota!). Chodziło o zamówiony u Jenny, wioskowego kowala, naszyjnika na zbliżające się urodziny Aurelii, żony Zarna. Zaaferowany festiwalem Zarn nie miał czasu udać się do kowala po odbiór zamówienia a Jenna, mimo umowy, nie pojawiła się u niego z towarem. Zarn, który wolał nie sprawdzać reakcji żony na brak prezentu urodzinowego, chwycił się ostatniej deski ratunku jaka przyszła mu do głowy. Na jego szczęście drużyna ofertę przyjęła i obiecała, ze przed festiwalem udadzą się do Jenny do naszyjnik.


Kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, drużyna udała się na południe, na farmę. Na miejscu znaleźli dwie martwe owce o których wspomniał Ulm. Zapędzili też pozostałe z pastwiska do stodoły oraz przygotowali plan ewentualnej obrony zwierząt. Plan zakładał, że łuczniczka i mag zajmą miejsca na poddaszu, skąd przez przygotowane otwory w dachu będą wypatrywać zagrożenia. Reszta ukryła się w stodole, za wyjątkiem Kalisto, która schowała się pobliskich zaroślach. Za ewentualną przynętę miały robić dwie martwe owce, które drużyna ustawiła w dobrze widocznym miejscu. Zapadał zmrok...

Nagle rozpętało się piekło. Z lasu, z każdej strony stodoły, wypadły koboldy. Piesze oraz kilka latających, i rzuciły się w kierunku owczych atrap. Zanim się zorientowały, kilka padło od strzał i magicznych ognistych pocisków. W powietrzu rozszedł się zapach palonego mięsa! Bestie wypadały z lasu falami, z każdą docierając bliżej zabudowań. Kiedy pierwsze koboldy dopadły atrap owiec, zorientowały się, że zostały oszukane i rzuciły się na obrońców. Po krótkiej, krwawej walce podczas której Poison spadł z dachu do wnętrza stodoły (szczęśliwie lądując na ziemi bez obrażeń dzięki szybkiemu rzuceniu piórkospadania), walka wyładowała się mieć ku końcowi... Jednak przeraźliwe wrzaski koboldów i dźwięki wydawane przez przerażone owce, zwabiły jeszcze jednego łowcę. Znad lasu nadleciał hipogryf i sfrunął w kierunku walczących, licząc na łatwą zdobycz. Pech chciał, że pierwszą na jego drodze była Kalisto. Kiedy się tylko zorientowała, ze atakuje ją skrzydlata bestia, wskoczyła za drewniany wózek stojący obok stodoły. To uratowało jej życie. Zaskoczony stwór wpadł na wóz, drapiąc i dziobiąc drewniane deski. W sukurs przyjaciółce przybył, ranny już, Anril oraz Ariana, która z dachu ostrzelała bestię. Zanim się hipogryf zorientował, legł martwy pod ciosami topora i strzał. Zwierzęta zostały uratowane a co więcej, drużyna zdobyła niespodziewane skarby. Doskonałe, świeże mięso idealnie nadające się na festiwalową pieczeń oraz, dzięki sprawności w oprawianiu zwierzyny, doskonałej jakości pióra, z których można wykonać ponadprzeciętnie dobre strzały... Zmęczona po walce drużyna przeszukała jeszcze koboldy, zdobywając niezłą kupkę złota, obmyła się po walce i poszła spać w pachnącym sianie...

 * * *

W ostatni weekend przez 10 godzin rozgrywaliśmy pierwsze kroki w kampanii DnD 5e, przygotowanej przeze mnie a zgrywanej przez Aleksa, Anę, Antka, Piotrka i Łucję. Na razie liznęliśmy przygody ale już niedługo kolejne spotkanie, gdzie dowiemy się więcej o sprawie naszyjnika czy dziedzictwie Antrila. W tekście umieściłem też zdjęcia przeróżnych akcesoriów, jakie przygotowałem do gry (to tylko część).



sobota, 10 sierpnia 2024

NECROMANTIC HORROR BLOOD BOWL TEAM – THE WOLFENBURG CRYPT-STEALERS

    Podzielę się z Wami końcowym efektem zlecenia, które ostatnio mi się trafiło. W związku z zakupem na aukcjach Gretchen i Frankiego, których możecie oglądnąć w poprzednich postach, dostałem dodatkowe zlecenie na drużynę do, której te modele pasują. 
The Wolfenburg Crypt-Stealers to drużyna Undeadów do Blood Bowla. Skłąda się ona z:
- 6 Zombie Linemen
- 2 Ghoul Runners
- 2 Wraiths
- 2 Werewolves
- 2 Flesh Golems
    Malowanie jest w większości na bazie Contrastów:
Black Templar - wszystko co czarne
Gryph-Hound Orange - pomarańczowe elementy ciuszków
Militarum Green - zielony odcień skóry zombie i golemów
Dreadful Visage + Agrax Earthshade - brązowawy odcień skóry zombie i golemów
Plaguebearer Flesh - żółtawy odcień skóry ghouli
Gryph-charger Grey - skóra Werewolves
Skeleton Horde - kapelusz, worek na głowę, rękawiczki zombie strachów na wróble
Aggaros Dunes - Słoma u zombie strachów na wróble
Nazdrag Yellow - żółty lampas na gaciach
Apothecary white - baza do Wraithów rozjaśniane aż do bieli
Wyldwood + Lahmian Medium - sznury i inne pasy
Snakebite Leather - elementy drewniane
Warp Lightning przechodzący w Flash Gitz Yellow - elementy "świecące"
Wyldwood z drybrushem - piasek na podstawkach
Gunmetal i silver Vallejo + Nuln Oil i Agrax Earthshade - elementy metaliczne

sobota, 22 czerwca 2024

Ulthuan Redivivus

Piętnaście lat temu (!) targnąłem się na śmiałe zadanie i przerobiłem podstawki do armii High Elves. Wszystko zaczęło się tutaj (nieprawda - tutaj, i to Gobos obiecał mi, że wszystkie przerobi, ale mnie wystawił...). Potem można było śledzić postępy kolejnych przeróbek we wpisach o tytule 'lifting', by wreszcie zobaczyć finał całej, mozolnej pracy. Dla kronikarskiej ścisłości - armię High Elves zacząłem malować bodaj w 1997 roku (!!!)... I choć Gobos wykiwał mnie w 2008 roku, to dzisiaj muszę napisać, że jest Geniuszem. Tak, skusiłem się na kupienie zasad do The Old World. Tak, zamierzam kiedyś zagrać Elfami z Ulthuanu. Tak, po raz kolejny będę przerabiać podstawki do całej armii, tym razem dostosowując je do wymiarów obowiązujących w zasadach TOW. 

czwartek, 6 czerwca 2024

Zapchajdziura

Najbliższe "multibasing" czyli podstawkom scenicznym, co Stary Świat może zaoferować to "unit fillers" czyli zapchajdziury. Niewielkie, kilkupodstawkowe elementy, przemycające pierwiastek dioramy do typowego regimentu (których za wiele w The Old World i tak nie widać) piechoty czy jazdy. Można w środek wielkiego klocka zombie wstawić dla przykładu kaplicę. Można między krasnoludy wstawić wózek z urobkiem kopalnianym itd.

Przeglądając modele do moich Chaos Dwarfs trafiłem na coś ciekawego. Ni to pochodnię ni to płonącą kolumnę. Coś jak wielki znicz. Przemysłowe źródło ciepła lub światła... Może swoisty stos religijny? Portale oferujące modele 3D mają sporo figurek imitujących najnowsze, twórcze wypociny a'la Legion of Azgorh od Forge World. Była to armia powstała na bazie Krasnoludów Chaosu, z trudnym do przełknięcia piętnem Forge World. Wszystko było bardziej. Bardziej złe, bardziej przerośnięte i dziwne. Pojawiły się parowe pociągi, działa kolejowe i całkowity brak "big hat"'ów. Armia oderwana od stylistyki starego świata. Sporo modeli 3D dostępnych na rynku, nawiązuje do tego okresu, choć są też serie sięgające do korzeni. Czasem jednak trafi się element, który jest na tyle uniwersalny, żeby pasował do frakcji niezależnie od jej stylu. Kolumna jest na tyle uniwersalna a przy tym ma kilka elementów jasno sugerujących, że to Chaos Dwarfy, że postanowiłem ją wcielić do armii. Mimo jej mocnego, industrialnego klimatu pasuje a umieszczony na 50mm podstawce doskonale wpasowuje się w oddział. Czasem potrzeba niewielkiej odskoczni od malowania ciągiem tego samego.

P.S.

Na końcu wrzuciłem zdjęcie czegoś nad czym pracuję i co pojawi się na zgiełku niedługo.

poniedziałek, 27 maja 2024

Na plasterki!

Jak się powiedziało Arrrgh to trzeba powiedzieć Waaagh!
Prezentuję najliczniejszych w mojej bandzie chopaków zwanych Karkociachami.
Są jednak różnie wyposażeni, od lewej w:
Tłuczę, Bestiodziak i Kościorąb.


Naprawdę uważam, że do twarzy im w nakryciach głowy. 


I chyba po raz pierwszy w życiu, jestem w miarę zadowolony z tempa prac nad jakimś projektem. ;P


 

piątek, 24 maja 2024

Kruleboyz Monsta-Killaz

Ja jezdem Rasa Kruluf!

To wszystko przez Gobosa! Powiedział, że to fajne i jakoś pudełko się znalazło na moim biurku. 

Oruków, czy jak to się tam teraz nazywa, za bardzo nie lubię, ale Ci mają w większości nakryte łby, więc prezentują się całkiem zacnie. Są też fajnie zróżnicowani, co wcale wśród warkrajowych band nie jest oczywiste. No i pawiany mnie kupiły! A może to ja je...?


Na początek Rychychopa z Biczą.
Będzie więcej!



 

poniedziałek, 4 marca 2024

Ha...t! Bless you.

Cóż ten MiSiO kombinuje? Co tym razem wziął na warsztat?

Tego Wam dzisiaj nie powiem, natomiast podzielę się kilkoma zdjęciami z różnych etapów prac.

Od bardzo dawna malowanie czerwonego było moja mocną stroną a do tego ostatnio miałem sporo okazji na dodatkowe eksperymenty z malowaniem ognia. A to hex caster (nową runę zrobiłem dużo lepiej, bo zrozumiałem jak malować gorąco), a to żywiołak ognia, a to podstawki do Plagi. Do tego aerograf za 50zł okazał się wyjątkowo pomocnym narzędziem... Widać malowanie płomieni i gorących materiałów jest mi pisane!

niedziela, 11 lutego 2024

Gretchen Wachter oraz Skrull Halfheight - Blood Bowl

 Dla odmiany dziś więcej Blood Bowla. Można powiedzieć, że kontynuacja wpisu z Frank'n'Steinem czyli ciąg dalszy nieumarłych bohaterów. Żeby nie zamęczać was pojedynczymi modelami od razu dwa świeżo spod pędzla wyciągnięte modele. Gretchen Wachter oraz Skrull Halfheight.

Historia nieumarłego krasnoluda jest dosyć zabawna. Jako żywy był on wyjątkowo dobrym Throwerem jak na krasnoluda. Wszyscy jednak znamy krasnoludy i ich tempo. Także gdy pewnego razu Skrull dosyć długo, jak zwykle z resztą, czekał aż jego drużyna zajmie pozycje, przeciwnicy mieli wystarczająco czasu żeby do niego dotrzeć zanim rzucił piłkę. Niestety powalenie jakie otrzymał było jego ostatnim, przynajmniej za życia. Został wskrzeszony przez znanego trenera nekromantę Tomolandry i wcielony do jego drużyny.

Gretchen to ciut inna historia. Była ona za życia żoną fanatyka Blood Bowla. Z fanatykami bywa tak, że zapominają o całym świecie łącznie z żoną i skupiają się tylko na swoim hobby. To doprowadziło Gretchen do wściekłości i nienawiści do tej gry. Po śmierci obojga (nie wiem jak do niej doszło) nekromanta i początkujący trener  Dirk the Abhorrent zamienił jej nienawiśc do gry w dopracowaną broń na boisku, a Gretchen wyładowuje swoją niechęć do Blood Bowla na przeciwnikach podczas meczów.

Zastosowane kolorki, z tych istotniejszych:

Gretchen

- Włosy - Citadel Contrast Basilicum Grey, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Suknia - Citadel Contrast Space Wolves Grey, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Ochraniacze - Citadel Contrast Creed Camo, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Rzemyki itp - Citadel Contrast Basilicum Grey z dodatkiem Wyldwood, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Skóra - Citadel Contrast Plaguebearer Flesh, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

Skrull

- Zbroja i elementy czarne - Citadel Contrast Black Templar, rozjaśnienie Vallejo Light Grey

- Skarpety - Citadel Contrast Gryph-hound Orange, cieniowane Citadel Shade Fuegan Orange

- Broda - Citadel Contrast Gryph-charger Grey, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Elementy skórzane - Citadel Contrast Basilicum Grey z dodatkiem Wyldwood, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Rękaw ręki - Citadel Contrast Dark Angels Green, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White, cieniowanie Shade Coelia Greenshade

- Płomienie - podkład Vallejo Dead White, Citadel Contrast Flesh Tearers Red, znów Vallejo Dead White z lekkim odstępem, a na niego Citadel Contrast Iyanden Yellow, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

Skrull

środa, 7 lutego 2024

BLOOD BOWL SKAVEN TEAM BOOSTER

Tym razem z podobnej, ale jednak trochę innej beczki. To samo, bo znowu Blood Bowl, ale całkiem co innego, bo to Skaveni. Wiem, że niektórzy obecni lubią spaczeń więc może się choć odrobinkę ucieszą. Zestaw czterech skavenów, nie są to specjalni gracze, ale zwykłe uzupełnienia do drużyny. 

Skład to, od lewej:

- Gutter Runner

- Gutter Runner

- Thrower

- Blitzer

Hef fan!






niedziela, 4 lutego 2024

BLOOD BOWL: FRANK 'N' STEIN

Dziś lekka odmiana. Postanowiłem pobawić się trochę w malowanie różnych fajnych figurek do Blood Bowla od wydawcy Games Workshop, jakby ktoś nie wiedział. Chyba jest to pierwsza moja pomalowana figurka do tej gry. 

Dzisiaj prezentuję Wam Star Playera, czyli model, który niektóre drużyny mogą nająć do swojej za pieniądze i jest to taki specjalny unikatowy znany bohater ;)

Jest nim Frank'n'Stein, Flesh Golem, który w grze prezentuje brutalną siłę.

Hef fan!









P.S. Dodam jeszcze farby jakich używałem:

- Czerń - Citadel Contrast Black Templar, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Skóra - Citadel Contrast Creed Camo, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White, Citadel Shade Agrax Earthshade

- Metal - Valleyo Gunmetal, rozjaśnienie Vallejo Silver, Scalecolor Viking Gold, rozjaśnienie Vallejo Gold, Citadel Shades Nuln Oil i Agrax Earthshade, 

- Pomarańcz - Citadel Contrast Gryph-hound Orange, minimalne rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Rzemienie/sznurki - Citadel Contrast Snakebite Leather, rozjaśniane połączenie z Vallejo  Dead White

- Niebieski - Citadel Contrast Akhelian Green, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

- Czerwień - Citadel Contrast Blood Angels Red, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dark Flesh

- Beżowy - Citadel Contrast Skeleton Horde, rozjaśniane połączenie z Vallejo  Dead White

- Podstawka - Citadel Contrast Wyldwood rozwodniony 60:40, rozjaśnienie połączenie z Vallejo Dead White

środa, 19 października 2022

Bucketheads - 18+

- TK-421 słyszysz mnie?

- …

- TK-421 odpowiedz.

- …yyy…mam zakłócenia w radioodbiorniku

Cały oddział Szturmowców wpatrywał się we mnie, jak w jakiegoś idiotę. Siedziałem na skrajnym fotelu w transportowcu Delta Dx-9, opuszczając tą zapyziałą planetę pełną piachu. A ja nie lubię piasku. Jest szorstki, twardy i irytujący. W dodatku wszędzie włazi. Nienawidziłem tamtych zwiadów. Po kilku godzinach piach miałeś wszędzie. Na początku wydaje ci się, że pancerz uchroni cię przed wszystkim, co jest na zewnątrz, ale w rzeczywistości tak nie jest. W rzeczywistości nie chroni cię przed niczym. Tatooine ssie, mówię wam...

- TK-421 ściągnij hełm – ściągnąłem – a teraz jak mnie słyszysz? Napraw w końcu ten cholerny odbiornik! A poza tym to prowadzisz zwiad w następnej lokalizacji – zobojętniałym wzrokiem odprowadziłem dowódcę kierującego się do kokpitu. Świetnie... wadliwy sprzęt i dowództwo, dzień zaczyna się w pytę atrakcyjnie. Niestety, jako aspirujący do awansu nie miałem żadnego, pieprzonego wyboru...

W dodatku po fiasku na planecie-zasranego-piachu lecieliśmy na kolejną zapyziałą dziurę szukać rebeliantów – Sceryl? Co to kurwa za planeta? Nie ma takiej planety! A jednak tam lecimy i to ja prowadzę tych garnkogłowych "mistrzów celności". Wywiad donosił ostatnio, że duża grupa rebeliantów zbiera się na Tatooine, wcześniej mieli zbierać się na Jedha. Tylko, że jak tam dolecieliśmy, to planeta była rozjebana. Nie żartuję, dosłownie: ROZJEBANA! Kto wysyła oddziały na planetę w piździec rozpieprzoną?! No pytam się, i to w dodatku sam siebie pytam.... Natłok myśli... taka moja typowa przypadłość przed stresującą misją. Planeta, o której nikt nie słyszał. Zero wiadomych, same niewiadome. Czy ona w ogóle istnieje? Co będzie tam na nas czekać? Pewnie nic. Zero Rebelii. Co następne – Dantooine? - Roześmiałem się na głos. Kilka "garnków" obróciło czarne oczodoły w moją stronę. Zignorowałem ich. Niech myślą, że jestem walnięty, tak jest nawet lepiej.

- Dolatujemy! Wychodzimy z nadświetlnej. Przygotujcie się do lądowania! – usłyszeliśmy głos dobiegający z kokpitu.

- Słyszeliście barany!  – wykrzyknąłem do siedzących żołnierzy – Przygotować się do lądowania! – Założyłem z powrotem hełm. Słuchawka odbiornika trzeszczała jeszcze bardziej niż poprzednio – Pieprzony piach. Nie lubię piasku...

Transportowiec wszedł w atmosferę Sceryl i wkrótce potem zbliżył się do jej powierzchni. Poczuliśmy wstrząs towarzyszący lądowaniu. Pojazd usiadł, wrota zaczęły się otwierać. Cztery oddziały Imperialnych Szturmowców stały na nogach w gotowości bojowej – ha, ha, ha, a to dobre sobie - żeby wybiec na zewnątrz. I tak zrobiliśmy – Naprzód!

Planeta była szara, pełna pyłu… kurwa… w oddali mieniła się od mnóstwa jakiegoś niebieskawego gówna...

- Genialnie, uwielbiam takie niespodzianki. Na pewno będziemy się świetnie bawić!

- Fuck! Rebel scum!







czwartek, 1 września 2022

Jesienne plany

Lato powoli się kończy, przed nami lepszy czas dla hobby. Z tego powodu postanowiłem zaplanować ostatnie miesiące 2022 roku. Z aktywnych projektów niewiele zostało. Mam do pomalowania kilka modeli do Firefight, kilka modeli do Kings of War. Kończę Relicblade. Dlatego dla utrzymania "równego tempa" postanowiłem zbudować bandę do Wojnacji, polskiej gry typu skirmish oraz (to już trzecie podejście) zbudować armię do Impetus'a. W obie planujemy grać sporo w domu. Zwłaszcza w Wojnację, która mam nadzieje przyjmie się tak, jak Deadzone i Frostgrave.

Do Wojnacji planuję bandę Mrocznych Krasnoludów. Ostatnio przeniosłem sporą część armii do Abyssal Dwarfs na nowe podstawki i nawet zagrałem nimi na ostatnim turnieju ale nie do końca przemawia do mnie pomysł rozbudowywania armii o kolejne oddziały. Nowe modele (moja armia to jeszcze stare, metalowo-plastikowe hybrydy) są fantastyczne ALE musiałbym pomalować ze 120+ modeli, żeby rozbudowa miała sens. A tak wykorzystam zarówno plastikowych Blacksouls jak i żywiczne Grotesques. A nawet leżące od lat modele Bull Centaurs z Forge World., które kupiłem zanim Mantic wydał własne modele "większych Halfbreeds". Do gry potrzeba 5-8 modeli, więc szybko będę mógł być gotowy do gry. A przy okazji pobawić się malowaniem i konwertowaniem różnych rodzajów krasnoludów.

RSS FeedRSS