Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starcie Tytanów II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starcie Tytanów II. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 września 2018

Krytycznym okiem

Zajrzałem na ostatni wpis z Wolfbane i… lekko się zdumiałem. To już niemal dwa lata minęły? Niemożliwe… Ale skąd w ogóle ten temat? Otóż odwiedziłem w tym tygodniu MiSiA, żeby odebrać podręczniki do Zgrupowania do Ogniem i Mieczem. Pogadaliśmy o różnych tematach (strzelaliśmy też z łuku) a ja miałem okazję zobaczyć misiowe modele do Warzone na żywo. Są przepięknie pomalowane i przygotowane do gry. Bez dwóch zdań. Wracając do domu miałem małą refleksję na temat swoich dokonań na tym polu, szczególnie w odniesieniu do szumnych planów sprzed dwóch lat.

poniedziałek, 20 marca 2017

Koń i jego chłopiec

Dzisiaj kilka słów o pewnym eksperymencie, który polegał na sprawdzaniu nowych farb, w tym brązowego podkładu, oraz nowych technik i materiałów. Sporo tych nowości poddałem próbom a obiektem doświadczalnym był nie kto inny jak tytułowy koń i jego chłopiec - wenusjański kapitan. W końcu nie ma lepszego momentu na takie próby jak malowanie nowej armii, prawda? Co więc dokładnie testowałem?

1. Army Painter Leather Brown Primer + Purple tone

Kombinacja docelowo kupiona do malowania Trident Realms do Kings of War ale pomyślałem, że ciekawiej będzie użyć do cieniowania końskiej skóry czegoś innego niż oklepany brązowy wash. Zakup podkładu był wymuszony wyczerpaniem się zapasów czarnych podkładów ale go nie żałuję. Dobrze wyjść ze swojej strefy komfortu. Dużą zaletą zestawu jest szybkość malowania. Cieniowanie nadkładamy bezpośrednio na podkład. Dzięki temu powinienem zyskać sporo czasu malując najady ale i inne formacje do Bauhaus, choćby Armoured Jaggernauts. Fioletowy ink sprawdził się świetnie, dlatego teraz będę badał jak można przyciemnić nim czerwony.

2. Glaze z użyciem szarości

Jak widać, pancerz kapitana jest szary. Do tego bardzo delikatnie cieniowany. Efekt ten uzyskałem nakładając kilka warstw bardzo rzadkiej farby, intensywnie rozmywając ją od jasnego do ciemnego. Kolejny test przed malowaniem pancerzy choćby Wulkanów. Dobrze czasem pomalować jakiś stonowany kolor. Choćby po to, by sprawdzić, że się umie.

3. Still Water effect z Vallejo +  trawki z Paint Forge

Kolejne narzędzie w moim modelarskim warsztacie kupione z myślą o armii Trójzębu. Co testowałem dokładnie? Transparentność wody i jak działa po dodaniu do niej barwnika. Jednym słowem na pomalowaną na zielono podstawkę wylałem efekt wody z domieszką umbry. Efekt? Bagnista sadzawka, której oczekiwałem. Dzięki domieszce woda ma głębię. Mimo niewielkiej grubości warstwy. Większe oczka będę dopiero testował przy okazji budowanie podstawek-dioram (czyli multibase). Na podstawce brakuje jeszcze tylko paru liści - nasion wierzby ale te będę przyklejał grupowo. Po skończeniu kilku modeli.

Tak wygląda mój pierwszy gotowy model do Tytanów. Polecam zawsze malować połówki podstawki na dwa różne kolory, by podczas gry łatwo można było określić gdzie model ma przód a gdzie tył.



czwartek, 2 marca 2017

Kapitan i Jaggernauts #1


Reżim w hobby? Niestety tak. Zanim przystąpiłem do malowania Bauhaus'u, musiałem skończyć Ashigaru do Mishimy oraz armię do Kings of War. Oba zadania zakończyłem, co zaowocuje serią wpisów (będzie co oglądać - horda Decimators, Lammasu czy Ashigaru), więc mogłem przystąpić do kolejnego etapu - Tytanów.

Po skończeniu Krasnoludów Chaosu, postanowiłem złożyć drugą armię do Kings of War (tak dobrze mi się w nią gra). W ramach wymyślania schematu malowania, kupiłem efekt wody z Vallejo, co z kolei zaowocowało pomysłem na modyfikację podstawek do Bauhausu. Będą nie tylko śnieżne (a raczej śnieżno-wiosenne). Będą też częściowo pokryte lodem. Lodem imitowanym właśnie za pomocą Still Water od V.

Na pierwszy ogień poszli Kapitan i trójka pancernych Husarów. Husarzy to nowe wzory, jakiś czas temu zastąpiły wzory z Kickstarter'a. Malowałem ich nawet bratu w prezencie i pewnie jeszcze gdzieś u niego leżą. Nowe wzory mocno wpisują się w stylistykę Bauhaus'u. Co jest wielkim plusem. Bauhaus i Mishima to moim zdaniem dwie najbardziej spójne wizualnie armie w grze. Co nie znaczy, że pozostałe spójne nie są. Jednak specyfika obu frakcji i ich "tło" pozwala na bardzo szybką identyfikację wizualną.

Wspomniałem nowy efekt wody a nie wspomniałem nowych farb. Kupiłem brązowy podkład i będę go testował właśnie na Bauhaus'sie. Kolorystyka armii pozostanie jednak bez zmian.  Będzie dużo niebieskiego i biało-szarego. Do tego śnieg, trawka, zwiędłe liście i lód! Niedługo kolejny wpis!

P. S.
Zapomniałbym. Na drugim zdjęciu widać John'a Baptista'ę i połowę jego oddziału Heretyków. Herezja w Bauhausie? A i owszem! Będzie to oddział zarówno do Mishima'y jak i Bauhaus'u. Załapał się więc do Tytanów!


czwartek, 22 grudnia 2016

Śnieżny chart, czyli niespodzianek ciąg dalszy!


Cóż za nieprzewidywalni Tytani! Miesiąc temu nie postawiłbym złamanego grosza, na to że mój Imperial jako pierwszy ruszy do natarcia z pomalowanymi modelami na blogu! Nie wiem jak to się stało, ale oto jest: FNP Greyhound. Dlaczego FNP? Finished Not Perfect. I tak zajął mi za dużo czasu, ale mimo to poczytuję to za pewien sukces i pierwszy krok w dobrym kierunku.

Jednym z moich głównych grzechów w hobbistycznej karierze, jest przesadny perfekcjonizm. Staranne malowanie pod pachami figurek było dla mnie przez lata czymś zupełnie normalnym. Dzięki dokładnemu malowaniu miejsc, których i tak nikt nigdy nie zobaczy, mogłem poświęcać figurkom ze dwa razy więcej czasu niż trzeba, a innym pozwolić nie niepokojonym leżeć w szufladzie. Teraz usilnie staram się walczyć z takim podejściem, choć ciągoty zostały. Niniejszym ogłaszam, znalezione na którymś bratniofigurkowym blogu, hasło FNP mottem mojego Tytanicznego Wysiłku.

Ponieważ w moim Imperialu chcę uniknąć zieleni, które jakoś mi nie leżą na Piechocie Okopowej, zacząłem od taśmowego malowania aerografem całego startera w brązy. Potem zdecydowałem, że Greyhound pójdzie na pierwszy ogień, ponieważ liczyłem, że satysfakcja z ukończenia czegoś doda mi skrzydeł przy dalszym malowaniu.



Jako, że gąsienice miały być zmęczone to wyszły rdzawe. Czerwone  akcenty i emblematy nie przełamały dostatecznie brązowej monotonii. Musiałem wymyślić coś więcej.


Za inspirację posłużyła mi MiSiOwa zapowiedź zabaw z lakierem do włosów i klamka zapadła: robię white wash, czyli pozostałości po zimowym kamuflażu naniesionym łatwo zmywalną farbą na podstawowe malowanie. Użyłem do tego płynu do robienia odprysków AK Interactive. Jak wyszło możecie ocenić sami. Ja jestem całkiem zadowolony.


Na pewno pewne rzeczy można by zrobić lepiej, ale prawda jest taka, że to mój pierwszy ukończony model od co najmniej 5 lat, więc patrzę tylko w przód!
Podstawki zamierzam zrobić hurtowo jak ukończę jeszcze ze dwa oddziały.


No to Panowie: kto następny? Nie mówcie, że nam się Tytani ukisili w Kislevie!

poniedziałek, 21 listopada 2016

Warsztat: Reaktywacja, czyli zamiast planu.

Koledzy tu jakieś rozbudowane plany snują, dobór barw, technik, filozofii... A tymczasem u mnie czysty żywioł!
Nie chcąc tracić impetu zacząłem malować niemalże tym co wpadło mi w ręce. Okopowcy w większości już w barwach podstawowych, a tu zaczęły się schody. A to farba zaschnięta na wiór, a to jakieś dziwne gluty, a to nie mogę znaleźć nadającego się pędzla w odpowiednim rozmiarze. Chcąc, nie chcąc musiałem wstrzymać swe artystyczne zapędy i zająć się mozolną organizacją środków do pracy.
Zaopatrzyłem się w butlę rozcieńczalnika i począłem przeglądać farbki. Co się dało rozmieszałem, co się nie dało wyrzuciłem, a pomogła mi w tym profesjonalnie przeprowadzona segregacja!


Nie będę Was tu dłużej zanudzał. Wpis skromny, ale chciałem zaznaczyć, że dalej żyję i się nie poddaję. Będę pewnie musiał parę kolorów jeszcze dokupić, ale w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zasiadał do malowania. Czego Wam i sobie... ;)

czwartek, 17 listopada 2016

Czerń - kolor zniszczenia, nocy, rozpaczy i śmierci

Bałem się, że nie zdążę z wpisem o moich planach zanim ktoś doda pierwsze wymalowane jednostki, ale póki co cisza. Mam nadzieje, że przed burzą;)  Chłopaki zaczęli od planu, więc i ja postanowiłem podejść do tej zabawy zaczynając od wymyślenia jakiegoś schematu malowania. Sporo czasu mi to zajęło, bo gdy już zdecydowałem się na czarny to musiałem zasięgnąć języka. Kilka rozmów, sporo przeczytanych artykułów na różnych blogach i wiosek wysnułem jeden. Metod malowania czarnego jest tyle ilu malarzy:D Także poczyniłem skromne zakupy i zamierzam nabytą wiedzę potestować w praktyce.

Do tej pory głównie używałem czarnego z cytadeli, ale ten sam kolor firmy vallejo jak już sprawdziłem faktycznie jest bardziej matowy. Do tego wybrałem Black Grey, żebym mógł łatwiej powielać przetestowany schemat o ile okażę się tego godny:D Na koniec biały i Blue Grey Pale, bo jeśli wyjdzie to chciałbym, żeby mój czarny wpadał trochę w niebieski. Coś jak skóra aliena.

Do tego kilka specyfików, których wcześniej nie używałem. Efekt krwi, który jest bardzo fajny i na pewno użyję go na podstawkach i być może na broni tu i siam. Matt medium, bo chciałbym pokombinować z tworzeniem własnych washy i znalazłem też co najmniej kilka innych sposób na wykorzystanie tego cuda. Na koniec lakier Satin Varnish, który mam nadzieje okaże się faktycznie półmatem, żeby cały pancerz fajnie się świecił, ale bez przesady. Zapewne kupie też połysk do szklanych gadżetów i kryształów.
Podstawki raczej skromne w szarościach, jeśli uda mi się zdobyć trochę kości to na pewno rzucę pod nogi moich wojaków trochę szczątków ich ofiar, które roznoszą po świecie pod butami;)

Testy czas zacząć:D Także do finału jeszcze trochę, ale mam nadzieje, że wyjdzie z tego coś godnego demonicznych sił Dark Legionu.




niedziela, 6 listopada 2016

Wolfbane – pierwsza ‘krew’

Ostatnio trochę myślałem nad schematem kolorystycznym do moich 'warzonych' Wilków. Po głowie chodziło mi coś innego, niż klasyczne brązy, które można znaleźć w sieci. Dzisiaj postanowiłem sprawdzić, czy te wybrane barwy będą jakoś ze sobą współgrać. Przy okazji chciałem się przekonać, z czym się je te warzonowe miniatury po ostatniej rezurekcji. Co do barw, to wrzucam poglądowe zdjęcie – pilotażowy komandos wymaga jeszcze nieco ostatnich doróbek czy poprawek. Co do samych figur to są całkiem dobrej jakości a design prezentuje się całkiem nieźle. Na pewno jednak nie będę malował kolejnych modeli bez podstawek – po prostu nie lubię pracy na raty. A ponieważ podstawki to para nieco innych kaloszy i muszę na nie nieco poczekać, na razie pozostała dziewiątka komandosów leżakuje w pudełku. W tym miejscu muszę się pokornie uśmiechnąć do Gobosa.


Our Team has decided to arrange a blog event and to assemble and paint Warzone Resurrection forces. I've chosen Wolbfane fraction from Imperial Corporation. Today I made first trials with the color scheme to see whether it matches with my conception. More Warzone entries can be found under Warzone Resurrection label.

piątek, 4 listopada 2016

Niespodziewany zwrot akcji!

Ostatecznie pożegnałem się z Warzone'm. Sprzedałem ostatnie Bauhausowe wyrzuty sumienia zalegające mi na półce po Kickstarterze, który zawiódł mnie na kilku płaszczyznach. Byłem pewien, że nie wrócę. Mam ze cztery inne systemy rozgrzebane, a przecież jestem dorosłym, rozsądnym człowiekiem i nawet mam pewne sukcesy w zwalczaniu przemożnej chęci zakupu kolejnych figurek, które spędzą lata w szufladzie.

I właśnie tu na scenę wchodzą Starci Tytani II!

Koledzy zaskoczyli mnie elegancko. Jako że dzieli nas trochę kilometrów, a szczegóły były ustalane osobiście, moje służby wywiadowcze dały się totalnie zaskoczyć. Ofensywa wybuchła mi w twarz, gdy pewnego pięknego poranka wszedłem na Bitewny Zgiełk. Decyzja zapadła bardzo szybko: Wchodzę w to! Nie daruję sobie szansy uczestnictwa w czymś takim i ponownego spotkania z Towarzystwem przy bitewnym stole, a nie tylko wokół niego. Poza tym skoro Szeperd dał się wyciągnąć z historycznych klimatów w czasy, w których absolutnie nie spodziewałem się go zobaczyć, to żadne wymówki w mych ustach nie brzmiałyby poważnie. Mam nadzieję, że chociaż kilty i krata pozwolą pozostać mu przy zdrowych zmysłach w dwudziestym piątym, czy który to mamy wiek.

A bardziej na serio: tego właśnie potrzebuję. Stosunkowo szybkiego, zamkniętego projektu, który pozwoli mi bitewniakowo odżyć, a nie znów zagrzebać się w kolejnym temacie na lata. A Warzone, mimo że nigdy w niego nie grałem, jest wdrukowany w moją podświadomość. Pierwsza figurka do bitewniaka jaką widziałem na żywo to był Blood Beret, pomalowany przez kolegę z podstawówki. I to pomalowany z dokładnością i starannością, o które kolegi roztrzepańca bym nie podejrzewał. Pamiętam ten opad szczęki. Później były zdjęcia w Magii i Mieczu i doskonałe grafiki na kartach do Doom Troopera, które, chwalmy Prodosa, nadal są w oficjalnym użyciu w erze WZR. I tak jak największy sentyment mam do 12 samolotów, które zdobiły karty kalendarza wydawnictwa Bellona na 1996 rok, tak Warzone porusza we mnie struny, których pewnie żaden inny bitewniak już nie będzie miał szans poruszyć. Dlatego też cieszę się że, koniec końców, będę dowodził Imperialem. Obecne wzory imperialistycznych figurek pasują do moich sentymentalnych oczekiwań dużo bardziej, niż figury, będącego zawsze moim pierwszym korporacyjnym wyborem, Bauhausu.

A więc stało się! Nie ma odwrotu! To jest początek mojej rezurekcji! Strzeżcie się!


Jak już dostałem figurki w swoje ręce to wpadłem w taki amok, że nie uświadomiłem sobie, że może wypadałoby uroczyście otworzyć pudełko, jak zrobiła większość Kolegów. Jak o tym pomyślałem, było już za późno.

Zasady zacząłem dopiero czytać. Nabyłem jednak od razu zestaw startowy, bo nie wyobrażam sobie Imperialu bez Piechoty Okopowej. Dorwałem go w bardzo okazyjnej cenie 120zł, ale chyba sklep wyprzedawał resztki. Poza tym wybrałem się na Wilczą i mimo, że nie byłe pełnej oferty, to tak się nastawiłem, że nie wrócę z pustymi rękami, że na moje biurko trafili Operatorzy Sił Specjalnych i Brygadier Rist. Tego ostatniego na pewno nie użyję w pierwszej rozpisce, bo kosztuje 100pkt.
Nad dopięciem rozpiski jeszcze kombinuję. Pewnie coś jeszcze dokupię w listopadzie i zobaczymy co mi się w te pierwsze czterysta punktów zmieści.

Stan posiadania na poniższym zdjęciu. Prace trwają. Wszystko ma już na sobie co najmniej podkład. Czeka mnie teraz ciężkie zadania przejrzenia, które z moich farb jeszcze się nadają do użytku. A potem zobaczymy ile będę się musiał nauczyć od nowa. Mam nadzieję, że moi Okopowcy wybaczą mi zardzewiałe umiejętności.

Następnym razem obiecuję więcej fot i mniej tekstu. Zdjęcia też będą lepsze, bo teraz to było na żywioł.



wtorek, 1 listopada 2016

War-sztat - czyli o planach

Zanim przystąpię do malowania armii, lubię opracować zarys tego, jak ma ona wyglądać i nie chodzi jedynie o jej skład a o kolorystykę modeli i wykończenie podstawek. Kiedy malowałem moją pierwszą armię do WFB takiego planu nie miałem, dlatego bez planu nie zaczynam żadnej zabawy modelarskiej. Dość szybko wybrałem kolory do malowania i materiały, którymi wykończę podstawki moich pierwszych modeli do armii Bauhaus do Warzone. Pamiętajmy, że to gra typu skirmish, gdzie każdy model porusza się samodzielnie, dlatego warto poświęcić odrobinę więcej czasu na wybór kolorów i materiałów. Nie ukryjemy pewnych skrótów modelarskich za szeregami piechoty czy kawalerii.

Kolory

Postawiłem na zimową kolorystykę. Szara biel i błękit. Detale takie jaki paski a czasem nogawki będą w kolorze wytartej skóry. Ciemniejszy brąz powinien świetnie kontrastować z bielą i błękitem. Jest to kolorystyka dojść popularna ale nie dziwota. Kto widział grafikę z marszałkiem i czołgiem grizzly ten wie dlaczego.

Do malowania bieli użyję kilku odcieni szarości, bo to najbezpieczniejszy sposób malowania. Błękitne kolory też mam już sprawdzone. Zawsze staram się kupić kilka odcieni jednego koloru tak aby łatwo było rozjaśniać, bez konieczności robienia notatek. Dzięki temu mogę po jakimś czasie wrócić do malowania nowych modeli i nie mieć problemu z tym, jakich kolorów używałem.
Efekty

Z ciekawszych pomysłów, jakie będę realizował w ramach projektu "Bauhaus", będą efekty uszkodzonej farby na wulkanach. Efekt ten sprawdziłem malując dwa purple shark'i. Sekret tkwi w lakierze do włosów! Tak. Dobrze słyszeliście. Na bazowy kolor, np. brązowy,  nakładamy warstwę lakieru do włosów na który następnie nakładamy właściwy kolor. Powiedzmy niebieski. Kiedy wyschnie, za pomocą wody zmiękczamy farbę (i znajdujący się pod nią lakier) i starym pędzlem 'skrobiemy' wybrane miejsca. Odchodząca farba daje efekt łuszczenia się lakieru płatami. Gotowe obicia odpowiednio podkreślamy i efekt gotowy. Największą jego zaletą są szybkość wykonania i to, że obicie nie jest namalowane a ma widoczną grubość.

Podstawki

Jakiś czas temu pokazałem Wam świetne kępki trawy, które kupiłem od polskiego producenta. Do tej pory używałem jedynie żółto-brązowych. Na zniszczonej przez krasnoludy otchłani ziemi, wyglądają świetnie ale Bauhaus chciałbym utrzymać w trochę żywszej tonacji. Dlatego podstawki będą pokryte liśćmi, trawką a fragmentarycznie śniegiem. Bardzo lubię bazy, które reprezentują przejściowe pory roku. Jesień i wiosnę. Są po prostu dużo ciekawsze. Zwłaszcza, że najmniejszą średnicą dla podstawek w Warzone jest 30mm, a nie jak w Kings of War - 25mm i podstawki stanowią istotny element efektu "łoł".

Armie do Warzone doskonale się transportuje o ile wcześniej podklei się każdą z podstawek magnesem neodymowym. Wtedy każde metalowe pudełko zapewni nam doskonałą ochronę. Podstawki dostarczane w najnowszych zestawach od Prodos Games mają nawet specjalny kształt do przyklejenia 5x2mm magnesu na ich spodzie, co bardzo ułatwia całą zabawę (mogą Wam się trafić bazy bez tych wzorów - zależy od tego, jak dawno sklepu uzupełniał zapasy modeli)

Jak wiecie podstawki to 50% efektu a może 15% pracy, więc warto dokładnie przemyśleć, jak będą wyglądać!

Do następnego razu, gdy to pokażę pierwsze sklejone modele.

sobota, 29 października 2016

Wilcze stado

No i proszę, zapowiada się nowa zabawa blogowa a ja zgłosiłem w niej swój udział. Za podjęciem decyzji na tak stoi kilka spraw, przede wszystkim ochota na coś nowego i nieco większego, niż ostatnio (w sensie skali). Niewielka ilość miniatur do pomalowania też nie jest bez znaczenia, szczególnie przy moich, mocno ograniczonych zasobach czasowych. Jak już napisał MiSiO, mój wybór do Warzone padł na korporację Imperial, konkretnie zaś na frakcję Wolfbane. Tak więc będą brody, skóry, miecze, wilcze wycie i pewnie jeszcze kilka innych, charakterystycznych atrybutów.


Na razie dotarły do mnie dwie paczki. Jedna to starter set, prosto ze sklepu, w cenie ok 140 złotych. Druga to prezent od MiSiA, czyli pudełko z wilczymi jeźdźcami, z którego będę mógł wybrać sobie dwie miniatury. Posiadany w tej chwili zasób modeli pozwoli mi spokojnie wystawić siły warte ok 400 punktów, czyli dokładnie tyle, na ile umówiliśmy się w pierwszym etapie naszej blogowej zabawy.


Zasad nie znam kompletnie, na razie spróbowałem więc mniej więcej oszacować skład moich żołnierzy. W przybliżeniu przedstawia się to następująco:

- Master Pathfinder – ok 100 pkt
- 5 x Wolfbane Commandos – ok 80 pkt
- 5 x Wolfbane Commandos – ok 80 pkt
- 2 x Strathgordon Varg Riders – ok 100 pkt
- Necromover – ok 75 pkt

Całość to jakieś 440 pkt, zapewne do małych korekt. Wstępną koncepcję, co do malowania i podstawek już mam. Najbardziej sen z powiek spędza mi obecność pojazdu w powyższej liście. Po prawdzie to jeszcze nie malowałem czegoś takiego. No to słowo się rzekło, czas brać się za robotę.

wtorek, 25 października 2016

Nadejście zła

Przyszedł czas na mnie i mój Dark Legion. Ogólnie to moje drugie podejście do Warzone, z wilkami niestety mi nie wyszło. Teraz wszystko wskazuje na to, że poturlam kości i rzucę parę asiorów z tali;) Najtrudniejszym dla mnie było zdecydowanie ułożenie rozpiski. Główny problem stanowił wybór stylu gry. Moja natura podpowiadała combat, ale z drugiej strony nowy system, więc może tym razem postrzelam. Podoba mi się większość modeli. Dodatkowo jednostki Apostoła Wojny Algerotha wg mnie są bardzo uniwersalne, sporo z nich sprawdza się zarówno w strzelaniu jak i walce wręcz. No jak na złość nic nie ułatwiało mi wyboru.
Przez długi czas głowa pękała od masy planów i wykorzystania wszystkich modeli, które najbardziej mi się podobają. Ofiarą moich rozterek był MiSiO, który dzielnie przytakiwał na każdy mój pomysł i wytrwale nic nie doradził odpierając ataki "no też fajne", "ta też spoko", "wszystko ma dobre i złe strony", "mi się podoba" :D Tak tak bardzo mi pomógł.
Ostatecznie wygrała moja krwiożercza natura i spojrzenie w oczy przeciwnika tuż przed jego śmiercią. Także bójcie się zagłada nadchodzi.

 Moja rozpiska:
60 pkt - Necromutant Leader
45 pkt - 5 Heretics
45 pkt - 5 Heretics

85pkt - Necrobeast Riders
165pkt -  Preatorian Stalkers - 3x Rapid Deployment +15pkt
 
400 punktów
Na początek skromnie, bo całe 15 modeli, ale stawiam na elitę. Zarówno Necrobeast jak i Pretorianie to maszynki do zabijania. Ostatniej trójce wykupiłem również możliwość wyjścia z rezerw, także zaskoczą tam gdzie trzeba (mam nadzieje, że nie mnie). Necromutant to też niezły kiler, w dodatku między nogami ma coś w rodzaju połączenia rekina i psa, w skrócie chyba Reksio:D W każdym razie generuje masę ataków i podobnie jak Pretorianie posiada kilka fajnych umiejętności.
Co do samych zakupów zaczynam skromnie. Niestety z taką rozpiską na nic nie przydaje mi się starter, więc pozwoliłem sobie na stopniowe zakupy. Zaczynam od trójcy boskich przyjemniaczków z kosami. Taki mały unboxing i zachwyt totalny nad jakością i ilością detali. Nie spodziewałem się takiej ilości części. 
Zdjęcia nieco słabe, ale dzień coraz krótszy. W każdym razie będę starał się nad tym pracować.


niedziela, 23 października 2016

Bunt maszyn


Rozpocząłem swoją przygodę z systemem bitewnym Warzone wiele lat temu. Niektórzy mogą pamiętać, że ten system gościł już na stołach graczy około 20 lat temu. Wtedy to wybrałem frakcję Cybertronicu i toczyłem ciężkie boje z Legionem. Toczyłem też bitwy z innymi frakcjami, ale w tamtej wersji gry były one dosyć słabe. Jedynie Cybertronic był w stanie oprzeć się potędze Legionu, no może jeszcze Bractwo dawało radę. W każdym razie siły nie były zbyt dobrze zrównoważone, a zasady mocno niedopracowane, co powodowało częste spory. Taaak, zasady. Sam nie wiem, który rodzaj jest gorszy, ten niedopracowany czy przekombinowany. 

Miałem już wcześniej w głowie wstępny plan na rozpiskę armii. Oczywiście im więcej śledziłem materiałów tym więcej miałem opcji. Nie znając zasad kierowałem się tylko klimatem, wyglądem figurek i sentymentami do mojej starej armii. Postanowiłem więc prześledzić zasady żeby armia miała nie tylko klimat, ale jeszcze jakieś ręce i nogi. I tu napotkałem na pewien problem. Kiedy przebrnąłem przez pierwsze już lekko zamieszane, obszerne i specyficznie nazwane atrybuty modeli, to dalej zacząłem wymiękać. Trafiłem na rozdział Definicje z ponad dwudziestoma pozycjami,wymiękłem po dwóch i pojechałem dalej. Rozdział 3. Tura Gry, hmm:


Okej, no zdarza się. Czasem są skomplikowane rzeczy w grach, ale nie miałem odwagi analizować tej tabeli rozgrywania tury i pojechałem dalej. Później były specyficzny sposób i ilość akcji do wykonania w turze, jedenaście różnych możliwości. Do tego dochodzą jeszcze karty zasobów też w ilości jakichś kilkunastu czy kilkudziesięciu, nie wiem. Dalej kilkadziesiąt zdolności z opisami, dalej naście rodzajów broni i naście zdolności broni plus ekwipunek. Gdyby to był koniec.

Tabela strzelania:


Tabela walki wręcz:


Tabela save'owania:


Jeszcze rozdziały z mocami, innymi zasadami do pojazdów, morale, ruch w terenie, teren i atakowanie go. Nie wspominając już o kolejnych możliwościach i dodatkach w zasadach samej armii. 
No nie wiem, może przesadzam, może to nie jest takie skomplikowane, ale mnie zmęczyło i nie potrafiłem się przez to przedrzeć. Może zasady są proste, ale nie do końca przystępnie opisane Może, może, może...

Kończąc narzekania i wracając do sedna, wybrałem jeden z nietypowych rodzajów rozpiski dostępny w zasadach Cybertonicu - "Rise of  the machines". Tak wygląda układ armii i dostępne jednostki:


Generalnie jest to armia składająca się z samych maszyn, co mi się spodobało. Nie ma tu w ogóle nic żywego :)
Nie mam jeszcze konkretnej rozpiski na 400 pkt i pewnie nie prędko ją sprecyzuje. Mój wstępny plan to 732-R4-NC jako szefu armii


oraz 2 oddziały Cuirassier ‘Attila’ Mk.III po 2 sztuki każdy


Na teraz to by było tyle. Bardziej będę jednak szedł w klimat armii niż jej grywalność, siłę czy szansę na zwycięstwo w bitwach.




RSS FeedRSS