czwartek, 22 października 2009

Prawie siedem

Prawie siedem gotowych elementów, bo podstawki będę robił hurtowo po pomalowaniu wszystkich figur. Dzisiaj mały wgląd w ostatnie efekty w miarę systematycznego poświęcania kilkudziesięciu wieczornych minut na malowanie. Przygotowałem 5 elementów 4 Pk oraz 2Ps i 3Bw. Szkocka armia, którą właśnie maluję, to, z jednym wyjątkiem, armia piesza, więc idzie mi całkiem żwawo. Pikinierów malowałem hurtowo. Podobnie zamierzam postąpić z pozostałą dwudziestką tych twardzieli. Przy okazji przerobiłem podstawki na brązowe - poprzedni pomysł irytował mnie równie, co ugryzienie komara. Muszę zorganizować sobie hartowaną włócznie z North Stara do generalskiego elementu - oryginalna złamała się. MiSiO, kiedy gramy?

niedziela, 18 października 2009

Światło

Zastanawiałem się ostatnio nad spadkiem wydajności w malowaniu, przede wszystkim długości pojedynczego posiedzenia nad figurkami. Jasne, że to nie czasy studenckie, kiedy malowałem i do czwartej rano. Z drugiej strony znowu taki stary nie jestem, żeby tych dwóch godzin nie wytrzymać. A z tym właśnie cały kłopot związany: szybko męczące się oczy, po godzinie malowania jakieś mroczki. O co chodzi? O podstawową sprawę: światło. Ponad dwa lata temu zmieniłem lampkę. W miejsce wysłużonej i rozsypującej się produkcji rodzimego przemysłu z tradycyjną żarówką, kupiłem nówkę o szerokiej żarówce, oświetlającej sporą część biurka. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Stosowana w niej żarówka to nic innego, jak świetlówka. Te nigdy nie przepalają się, mają znacznie dłuższą żywotność od tradycyjnej żarówki próżniowej, na skutek zużycia świecą po prostu coraz słabiej. Tylko, że to trzeba umieć stwierdzić! Nadto, świetlówki działają na bazie ciągłych wyładowań elektrycznych, w związku z czym mamy do czynienia z tętnieniem światła, na pozór nie zauważalnym, w przypadku jednak skupiania wzroku na małych powierzchniach tak męczącym. Przepraszam samego siebie! Kupiłem wczoraj nową lampkę – z tradycyjną żarówką. Trochę pośpiesznie, ale nie chciało mi się jechać do drugiego sklepu w poszukiwaniu lampek z żarówką halogenową, prawdopodobnie najlepszą do malowania miniatur, bo dającą prawie stały strumień światła. Niemniej nawet z nowym zakupem różnica jest spora a efekt to solidne dwie i pół godziny przy farbach, bez mroczków, rozdrażnienia i zmęczenia. Amen.

poniedziałek, 12 października 2009

Jak nie toperz, to ja nie wiem

Kolejne modele do armii Wampirów, którą ostatnimi czasy się zajmuję, wyszły spod mojej ręki. Tym razem siły powietrzne w postaci pięciu Fell Bats. Zastanawiałem się nad tłumaczeniem i wydaje mi się, że to Upadłe Nietoperze. Chociaż znalazłem tłumaczenie słowa „fell” jako okrutny, dziki czy srogi. Może Srogie czy Okrutne Nietoperze to nie bardzo, ale Dzikie mogłyby być. Na potrzeby tekstu pójdę na kompromis i przyjmę nazwę Srogie Gacki.
Wracając do tematu, ponieważ oryginalne modele WFB z firmy GW są okrutnie i beznadziejnie brzydkie postanowiłem stworzyć swoje własne Gacki. Wpadłem na pomysł połączenia jakiegoś stworka z dokupionymi skrzydłami. Po pierwsze musiałem znaleźć odpowiednie stworzenie, po kilku analizach padło na Ghoule. Skrzydła musiałem dobrać proporcjonalnie do ciała modelu więc po kolejnej głębokiej analizie padło na Dark Pegasus Wings.
Wiertarka w ruch, nożyk w rękę i odrobina greenstuff’u doprowadziła do rezultatu jaki widzicie na zdjęciu. Ponieważ bardzo nie lubię dla lataczy przeźroczystych słupków jako podstawki stworzyłem mini dioramki przedstawiające sceny walki z modelami imperialistów. W ten sposób udało mi się Srogim Gackom nadać dynamiczne pozycje w locie, przynajmniej tak mi się wydaje. Jeśli interesuje Was więcej zdjęć zaglądnijcie TUTAJ. Zabieram się powoli za kolejny model, tylko jeden, ale za to odrobinkę większy, ho, ho.

niedziela, 11 października 2009

Gra w piki...

…daje wyniki? Na to wygląda, bo Seleukidzi wygrali gigantyczną bitwę pod Niepołomicami, skąd pamiętam długą, najeżoną linię groźnych elementów Pk. Z takich to też jednostek składa się w znakomitej większości lista IV/16, czyli Scots Common Army. Kupiłem ponad rok temu, oczyściłem z nadlewek jakoś we wrześniu 2008, od pewnego czasu myślałem o jej odsprzedaniu. Jednak po Polach Chwały, jak to zwykle dzieje się przy okazji spotkań związanych z danym systemem bitewnym, nabrałem ogromnej ochoty na jej pomalowanie. Ponieważ ostatnio czasu jak na lekarstwo, dałem radę zaledwie jednemu elementowi 4Pk; pilotażowy odcinek, można powiedzieć, na którym testuje dobór kolorów i kolejności ich nakładania, aby w miarę szybko uwinąć się z projektem. To seryjne podejście ma tu zastosowanie, gdyż twardych Szkotów z pikami mam w sumie w armii 40 sztuk. Armia ma być, z założenia, bura, brudnawa i dość pospolita - po prostu ‘common’. Pilotaż wyszedł mi zgodnie z oczekiwaniami. Być może poddam go jeszcze drobnym modyfikacjom. Muszę też napisać, że przez moment kusiło mnie zastosowanie pik z hartowanego drutu. Rozmyśliłem się jednak, bo raz, że ich nie mam, a bardzo chciałem pomalować choć jeden element, dwa - trochę przeraziła mnie perspektywa piłowania 40 oryginałów (toż to tyle, ile w misiowej armii do BBDBA), wiercenia i wklejania, trzy - noszę się z zamiarem złożenie armii z pikami z okresu klasycznego, więc North Star trafi jeszcze na mój warsztat. I to chyba potrójnie, gdyż myślę właśnie o BBDBA. Wszystko fajnie, tylko znowu odłożyłem warhammerowe plany na bliżej nieokreśloną przyszłość. Gobos? Malujesz już ‘sam-wiesz-kogo”?

niedziela, 4 października 2009

II/32 - Later Carthaginian

DBA - II/32 - Later Carthaginian - 275BC - 146BC

Na prośbę Misia, przedstawiam swoja armię Kartaginy do DBA. To mój pierwszy wpis na Zgiełku, więc proszę o wyrozumiałość. Tworzenie armii historycznej, i to w tak małej skali (15mm), dla kogoś przyzwyczajonego do bitewniaków fantasy, było sporym wyzwaniem. Najpierw, za poradą nieocenionego Misia, nabyłem stosowne modele rodem z Essexa. Potem, żeby je urozmaicić zaopatrzyłem się w figurki z Mirlitona i zestaw Późnej Kartaginy z Corvus Belli. Od razu stało się jasne, że najlepiej prezentuj się pod względem rzeźby figurki z CB. Są bardzo dobrze wykonane, mają wiele detali i różnią się wzorami w obrębie poszczególnych elementów. Zatem to one stały się trzonem powstającej armii. Z Essexa użyłem praktycznie wyłącznie figurek koni, bo górują one nad innymi sylwetką i lepiej oddanym ruchem. Tym samym, tylko element Cv pozostał w całości ''corvusowy''. 

Niestety zabrakło mi juz koni Essexa... Z Mirlitona wziąłem grupę generalską i świniopasa z  trzodą do wykonania obozu oraz jednego ze słoni. Zamieniłem tylko jednego z wojowników na wieży figurką z CB (w zestawie Mirlitona obaj załoganci są identyczni). Z Essexa pochodzi jeszcze słoń z poganiaczem, użyty do zainscenizowania scenki przy wodopoju w obozie, oraz jeden z oszczepników numidyjskich.

Kilka słów o malowaniu. Po pierwsze zdecydowałem się na jasną tonację barw i żywe kolory.

Moim zdaniem tak się powinna prezentować armia rodem z Afryki, w ostrym i jasnym, słonecznym świetle. Całość figurek pociągnąłem więc białym podkładem. Malowanie zacząłem od największych i najbardziej skomplikowanych elementów. Na pierwszy ogień poszły słonie, potem kawaleria, włócznie itd. Na sam koniec elementy najmniej stresujące, czyli psiloi. Po pomalowaniu 12 obowiązkowych elementów, dokładałem stopniowo kolejne, aż do zakończenia listy (całe 17 elementów!). Od początku założyłem, że armię pomaluję na jak najwyższym poziomie. W praktyce jednak okazało się to dość trudne. Po pierwsze wyszedł na jaw mój kompletny brak doświadczenia w małej skali.

Cieniowanie-rozjaśnianie trzeba było mocno ograniczyć bo do dyspozycji miałem małą powierzchnię. Rysy twarzy, które decydują w większej skali o wyglądzie figurki, tu są bardzo uproszczone. Nie jestem specjalistą od freehandu a tu tyle godeł na tarczach... Ale starałem się nie odpuszczać i chyba ostatecznie nie wyszło tak źle. Do przybrudzeń użyłem pigmentów, do wykończenia podstawek glinki modelarskiej i małych kamyków.

Marcin Dziób





























Seleukidzi - początek upadku

I/19c - Seleucids - 204BC - 167BC

Pamiętacie Bitwę Pod Pszczyną (link do bitwy), moją pierwszą bitwę BB DBA? Na fali ekscytacji powiększoną skalą rozgrywek DBA, złożyłem armię Polski i Krzyżaków i mimo, że armia prezentuje się ciągle nieźle, a jej skład daje wiele taktycznych możliwości, nadal odczuwałem pewien niedosyt. Prawdopodobnie dlatego, że pierwszą armią do BB DBA, którą chciałem skompletować byli Seleucydzi. Nawet od dłuższego czasu miałem kupione potrzebne modele (do złożenia armii DBA). Coś mnie jednak powstrzymywało przed rozbudową kolekcji i rozpoczęciem malowania. Po skończeniu armii Ptolemeuszy doszedłem do wniosku, że to z powodu falangi. Figurki Essex’a są ładne ale miękki metal włóczni powoduje, że elementy te nie nadają się do częstego przewożenia; gną się, odchodzi z nich farba. Kupiłem więc falangę Xystona (na początku same modele Srebrnych Tarcz) oraz piki z hartowanej stali – idealne na długie sarisy. Kupiłem również katafraktów Magister Militum, rydwany i Galatów z Old Glory 15’s, słonie, o których konwersji pisałem na swoim blogu oraz sporo innych modeli. Ostatnim zakupem była nie opancerzona falanga. Kiedy armia była prawie gotowa, doszedłem do wniosku, że żal robić całą falangę ze Srebrnych Tarcz, skoro tyle wysiłku włożyłem w skompletowanie tak różnorodnej kolekcji. Modele dotarły na kilka tygodni przed Polami Chwały 2009, więc udało mi się armie skończyć przed sama imprezą.

Malowanie

Lubię, gdy armia prezentuje się jako całość. Jeśli jest element spinający wszystkie, tak różne w przypadku armii Antiocha III, rodzaje wojsk, to kolor. Doszedłem do wniosku, oglądając liczne rysunki przedstawiające prawdopodobny wygląd żołnierzy tego króla, że kolorem spinającym będzie czerwony. Kolor ten, nawet jeśli nie jest głównych elementem, przyciąga wzrok również gdy stanowi małą powierzchnię na galijskiej tarczy. W połączeniu z dużymi czerwonymi płachtami materiału pod wieżami na grzbietach słoni czy czerwonymi rydwanami z kosami, daje to wrażenie spójności. Są oczywiście wyjątki ale ich ilość ginie w ilości czerwieni, którą emanuje cała armia. Są to jednak elementy nietypowe, takie jak perscy harcownicy czy agema Antiocha.

Typową kolorystykę wykorzystałem również przy malowaniu falangi. Srebrne Tarcze mają czerwone ubrania pod pancerzami a pozostała falanga ma białe lub czerwone tarcze ozdobione każda macedońską gwiazdą Jedynie 3 modele dowódców falangi ma tarcze pomalowane w bardziej skomplikowane wzory. Na dwóch udało mi się nawet namalować puchar i twarz. Szkoda, że takie free-hand’y są tak czasochłonne i że malując na każdej tarczy inny wzór posiwiałbym przed skończeniem całej armii.

Czytając w sieci różne hobbystyczne porady, trafiłem na artykuł, jak efektownie pomalować dużą ilość falangi, co również opisałem na blogu. W tekście tym falanga miała hełmy malowane częściowo na czerwono. Od razu spodobał mi się ten pomysł, bo pozwalał na wyróżnienie 8 elementów serissofori. Po pomalowaniu 1 elementu z czerwonym hełmem już wiedziałem, że dobrze zrobiłem. Gotowa falanga sprawia wrażenie jednorodnego oddziału i nie jest masą nudnie wyglądającego jeża. Wyróżnia się na tle reszty armii nie tylko za sprawą lasu saris. 

Podstawki

Dla wizualnego efektu, w równym stopniu jak malowanie samych modeli, istotny jest wygląd podstawek. Zdecydowałem się na podstawki firmy Essex. Są tanie, solidne, lekkie. Mają wszystko to, czego mi potrzeba. Malowanie baz miało oddać klimat udeptanej, suchej ziemi, porośniętej gdzieniegdzie kępkami karłowatych krzewów (pomyślałem o kadrze z bitwy pod Gaugamelą z filmu Aleksander). Dość mdły kolor ziemi rozjaśniają kępy zielonych krzewów, zrobionych z pomalowanej farbami akrylowymi gąbki pozostałej po robieniu walizki do przenoszenia figurek. Wydaje mi się, że całość dobrze kontrastuje z kolorowymi modelami i stanowi dla nich łagodne tło.

W armii pozwoliłem sobie również na kilka konwersji, z których znaczące opisałem w blogu, a dotyczyły one zmiany kontos z oryginalnych na hartowane czy na wzbogaceniu słoni o typowo seleukidzkie dodatki i opancerzenie. 

Formacje Antiocha 

Zanim zaprezentuję Wam zdjęcia prawie rocznej pracy, chciałbym pokrótce opisać najistotniejsze i najciekawsze elementy armii Antiocha oraz postać samego króla. W opisie nacji pominąłem Galatów choć modele, które ich reprezentują, przedstawiają specyficzne plemię Galickie, walczące nago, z usztywnionymi wapnem włosami (Gaesatae). W opisie nie znajdziecie też nic na temat harcowników, których role pełnili zarówno kreteńscy łucznicy, azjatyccy procarze czy łucznicy. Tym, czego opis dotyczy, to słonie, falanga, rydwany i katafrakci. 

Antioch III Wielki 

Antioch III Wielki (ur. około 242, zm. 187 p.n.e.) był władcą hellenistycznego imperium Seleucydów (Seleukidów) powstałego na gruzach imperium Aleksandra Wielkiego, rozciągającego się na Bliskim Wschodzie. Był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli dynastii. Za czasów swojego panowania przywrócił granice do stanu zaraz po powstaniu imperium za czasów Seleukosa I Nikatora. Na początku swojego panowania w 223 r p.n.e, gdy Antioch obejmował władzę, sytuacja w jego państwie nie była godna pozazdroszczenia. Jeszcze za poprzedników, od państwa Seleucydów odłączyła się Baktria. Najprawdopodobniej w 239 r p.n.e. utracono również Partię i Hyrkanię. W tym samym czasie zachodnie granice imperium w Azji Mniejszej były najeżdżane i niszczone przez najazdy Galatów i wojny z Attalidami z Pergamonu. Do tego na południu Celesyria (Syria południowa), Fenicja i Palestyna były pod władaniem egipskich spadkobierców Aleksandra – Ptolemeuszy. Pretensje do tych terenów, już od czasów Selukosa I, rościli sobie prawo Seleucydzi, a około 250 letni spór owocował kolejnymi Wojnami Syryjskimi w udziale w których przyszło i Antiochowi wziąć udział.

Antioch zaczął od decentralizacji władzy. Azję Mniejsza objął we władanie jego kuzyn lub wuj Achajos. Decyzja o decentralizacji spowodowała jednak odśrodkowe tendencje niepodległościowe i Antioch spędził kilka lat na tłumieniu buntów. Kiedy ogniska zapalne na Wschodzie zostały stłumione, Achajos, dość niespodziewanie ogłosił się królem i władcą Azji mniejszej i ruszył z armią, która wcześniej rozprawiła się w imieniu Antiocha z Attalidami z Pergamonu, w kierunku Antiochii. Jednak wojska odmówiły walki z prawowitym królem, co dało Antiochowi czas na rozprawienie się z Ptolemeuszami. W 217 roku doszło do wielkiem bitwy pod Rafią, którą to bitwę Antioch przegrał. Jednak cena, jaką przyszło za to zwycięstwo zapłacić była wysoka. Wyszkolenie tysięcy rdzennych Egipcjan do walki w formacji falangi spowodowało wewnętrzne konflikty, gdyż Egipcjanie, zyskawszy realną możliwość stawienia oporu Ptolemeuszom rozbudziło postawy roszczeniowe.
Kiedy Antioch zmagał się z Ptolemeuszami, buntownik Achajos uwikłany był w walki z królem Pergamonu, który sprzymierzył się z Antiochem, związując go walkami na zachodzie. Już rokp o zakończeniu walk na południu Antioch wyruszył na Achajosa. Długo, bo aż do 213 roku trwało wydzieranie Achajosowi ziem, których władcą się ogłosił. W końcu jednak Achajosa udało się porwać i z rozkazu Aniocha , stracić. Antioch odzyskał większość ziem południowej Azji Mniejszej. Północne tereny znalazły się pod panowaniem Pergamonu (król Pergamonu zażądał sporych obszarów za pomoc w walce z Achajosem), Galatów, Pont i Kapadocję.

Kiedy sytuacja na zachodzie się uspokoiła, Antioch ruszył na wschód. Chciał podreperować swój budżet i opinię, po przegranej wojnie z Egiptem. Szybko podbił Syrię. Antioch zdołał opanować również Partię i Hyrkanię, jednakże nie mógł ich utrzymać. Następnie Antioch uderzył na Bakrtię zwaną Państwem Greków Baktryjskich ale po 2 latach walk uzyskał tylko zwierzchnictwo nad krajem, nie obalając panującego tam króla. Otrzymują zapewnienie bezpiecznego rpzejścia przez Bakterię oraz wzmacniając armię sporym kontyngentem słoni bojowych, dostarczonych przez Eutydemosa, króla Bakterii, przekroczył Hindukusz. Indii podbic nie miał szans. Jednak aktualna sytuacja polityczna w Indiach pozwoliła mu podporządkować sobie lokalnych władców terenów na które wkroczył. Ci  obdarowali go różnymi dobrami, słoniami i przyrzekając regularny trybut.

Droga powrotna ze wschodu była właściwie pochodem triumfalnym. Antioch przechodząc przez Arachozję, Drangianę i Karmanię podporządkowywał sobie je bez walki.

Po powrocie zabrał się Antioch za podboje w Azji Mniejszej ale szybko przeniósł swoje zainteresowanie na południe. Celesyrię (Syria południowa), Fenicję i ę zajął właściwie bez walki, korzystając z zamieszania wewnętrznego w Egipcie. Władcy Aleksandrii wysłali do powstrzymania Antiocha wielką armię pod dowództwem najemnika Skopasa z Etolii. Rozstrzygająca bitwa miała miejsce w 200 r. p.n.e. u źródeł Jordanu pod Panejon. Była to bitwa porównywalna z Rafią czy Magnezją 0 jedna z największych tego okresu. Bitwa ta toczyła się po obu stronach rzeki, a armia Antiocha zniszczył przeciwnika wykorzystując przewagę w słoniach bojowych i falandze. Prawie trzywiekowy spór z Lagidami o Celesyrię, Fenicję i Palestynę został rozstrzygnięty na korzyść Seleucydów.

Rosnąca potęga Antiocha odbiła się echem nawet w Europie. Rzym, zajęty jednak wojnami z Kartagina a później z Macedonia nie interesował się jeszcze Seleukidami. Król w tym czasie zainteresował się terenami należącymi do Lizymacha, które po jego śmierci stały się łakomym kąskiem. Kiedy Rzym, po rozprawieniu się z Kartaginą, posuwał się za wschód, rozbijając Macedonię, Antioch posuwał się na zachód. Konflikt był nieunikniony. Jednak siły, jakimi dysponował w Grecji Antioch nie były wystarczające do stawienie oporu Republice i Antioch wycofał się do Azji Mniejszej. Z czasem zaczął tracić przewagę na morzu (191 roku p.n.e. , flota Antiocha poniosła klęskę w bitwie pod Korykos u wybrzeży Cylicji). W 190 roku, już w Azji Mniejszej, doszło do decydującej bitwy między wojskami Antiocha i Senatu. Bitwę Antioch przegrał, w dużej mierze na własne życzenie. Od tego czasu Seleucydzi powoli tracili samodzielność. Coraz większe wpływy republiki ingerowały w wewnętrzną i międzynarodową politykę imperium.

Antioch był wielkim hellenistycznym dowódcą (przydomek Wielki uzyskał po wyprawach na wschód), porównywalnym do protoplasty rodu. Jednak wielkie, wielonarodowościowe imperium było trudnym to utrzymania konglomeratem kultur, religii i narodowości i ostatecznie uległo nowocześnie rządzonej republice. Tak jak pozostałe imperia Diadochów.

Wróćmy teraz do formacji, jakimi dysponował Antioch. Poniżej  znajdziecie krótki opis tych najbardziej charakterystycznych elementów wojsk kombinowanych Wielkiego Antiocha. 

Falanga 

Agryraspisi („Srebrne Tarcze”) byli najprawdopodobniej formacją ciężkiej falangi (Polibiusz opisując tę formacje w czasie bitwy pod Rafią w 217 roku napisał, że uzbrojona była po macedońsku), która w armii Antiocha III stanowiła 10 000 kontyngent rekrutowany z terenów całego królestwa, stanowiący swoistą gwardię królewską Antiocha. Formacja ta bazowała na bardzo podobnej formacji Hypaspisów („Noszących Tarcze”), 3 000 batalionie ciężkiej falangi armii Aleksandra z których królewską gwardię stanowiła 1 000 agema. Aleksandryjscy Hypaspisi zostali przemianowani na Agryraspisów podczas kampanii w Indiach, a ich tarcze zostały pokryte srebrnymi płytkami, co stanowiło cechę rozpoznawczą formacji (dowódcą Hypaspisów w armii Aleksandra był Nicanor, syn Permeniona. Po śmierci Aleksandra Agryraspisi poprali Eumenesa).

Po reformach w armii w latach 60-tych II w p.n.e. Srebrne Tarcze w armii Seleucydów (podobne reformy przyprowadzali w tym czasie Ptolemeusze), zostały najprawdopodobniej częściowo przezbrojone na wzór rzymski.


Regularna falanga najpewniej nie odbiegała uzbrojeniem i sposobem walki od typowej macedońskiej falangi i była rekrutowana tylko z macedońskich i greckich osadników. Próbę uzbrajania lokalnych ludów z podbitych terenów na wzór macedoński podjęli Ptolemeusze, którzy w bitwie pod Rafią (IV wojna syryjska 221-217 p.n.e.) wystawili 20 000 kontyngent falangitów egipskich. Bitwę z Seleucydami, dowodzonymi przez Antiocha III Wielkiego, wprawdzie wygrali ale uzbrojona i walcząca na sposób macedoński miejscowa ludność stała się problemem Ptolemeuszy, powodując liczne zaburzenia wewnętrzne. W 201 roku p.n.e. wybuchła V wojna syryjska, podczas której Anioch III wykorzystał zamieszanie wewnętrzne w państwie Ptolemeuszy, zajmując tereny od Syrii południowej poprzez Fenicję i Palestynę. 


Rydwany

Seleucydzi, których państwo powstało na gruzach imperium Aleksandra, poza typową dla syna Filipa II taktyką walki, czerpali również z lokalnych tradycji wojskowych i od Persów przejęli używanie czterokonnych rydwanów z kosami, których zadaniem było przełamywanie zbitych mas wojska przeciwnika w początkowej fazie bitwy. Rydwany te były anachronizmem już za czasów Aleksandra, ale silna tradycja ich używania nie pozwoliła na rezygnację z tego rodzaju broni jeszcze ponad sto lat później. Rydwany te miały przymocowane do osi ostrza, które ciężko kaleczyły tych, którzy nie zdążyli odskoczyć na czas w czasie szarży. Była to broń bardzo skuteczna w walce ze słabo zorganizowaną piechotą. Jednak falanga czy rzymskie legiony zwykle radziły sobie z nimi, usuwając się ich z drogi i przepuszczając je na tyły armii, gdzie niszczyła je lekka piechota. Rydwany zwykle ulegały zniszczeniu w chwili uderzenia we wroga, dlatego woźnicy mieli w zwyczaju wyskakiwać z pędzących pojazdów przed uderzeniem we wrogą linię, co ułatwiało lekkiej piechocie osłaniającej ciężkie formacje w rozprawianiu się z nimi.


Słonie

Antioch używał do walki słoni indyjskich, do których dostęp miał poprzez wschodnie granice swojego imperium. Inne armie diadochów musiały się zadowalać mniejszymi, afrykańskimi słoniami leśnymi co dawało znaczną przewagę Antiochowi (w/w Rafia). Już założyciel imperium Seleucydów, Seleukos I rozumiał przewagę i prestiż płynące z posiadania dużego kontyngentu słoni z Indii, gdy od Ćandragupta Maura otrzymywał kontyngent 500 (!) ogromnych zwierząt. Z czasem liczba słoni w armii Seleucydów zmalała, jednak ciągle była otrzymywana na dość dużym poziomie (pod Rafią Antioch dysponował ponad setką tych zwierząt, a pod Magnezja ponad połową setki). 


Katafrakci

Po wojnach z Partami Antioch postanowił przezbroić część swojej ciężkiej jazdy, tworząc oddziały katafraktów. Katafrakci używali specjalnie hodowanych ciężkich koni bojowych, a. opancerzenie najczęściej stanowiły metalowe kirysy, laminowane naramienniki i nagolenice oraz hełm. Formacja ta stanowiła część agemy Antiocha III Wielkiego. Do walki używali oni broni drzewcowych. Były to długie, ok. 4 m lance zwane kontos. Jako, że w tym czasie nie używano siodeł i strzemion, katafrakci, podobnie jak Hetajrowie, nie używali tarcz, a kontos używali to pchnięć (brak wzdłużnego oparcia), puszczając lance tuz przed uderzeniem w cel tak, żeby siła uderzenia kontos nie zrzuciła jeźdźca z siodła. Katafrakci byli jazdą bardzo skuteczną, o czym świadczy przebieg bitwy pod Magnezją, gdzie właściwie zmietli całe rzymskie skrzydło wojsk sojuszniczych. 


Słowem końca, czyli coś o smaczkach

Armia późnych Seleucydów to armia atrakcyjna z wielu powodów. Wielka różnorodność elementów, w połączeniu z bardzo ciekawą historią tworzą trzon mojego zainteresowania Antiochem. Liczni, bardzo zróżnicowani przeciwnicy z którymi dynastia Seleucydów walczyła przez cały okres swojego istnienia dopełniają obrazu Seleukidów jako frakcji ciekawej. Każdy z wrogów potomków Seleukosa I prezentuje skrajnie różny sposób walki. Od dzikich Galatów i ich rydwanów, poprzez konne armie Partów i najeżone formacje Ptolemeuszy po piesze legiony Senatu. Każda z tych armii prowadziła w owym czasie inna politykę, była rządzona inaczej i zamieszkiwała często skrajnie różne obszary. Od górzysto-pagórkowatych terenów Kapadocji po stepowe rejony Partii i żyzną deltę Nilu.

Armia Diadochów z Azji Mniejszej to armia dla tych, którzy lubią różnorodność. 

Michał Ciemniewski














RSS FeedRSS