Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztatowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztatowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 kwietnia 2025

Niezła gablota

Postanowiłem się pochwalić tym oto niewidocznym usprawnieniem przestrzeni warsztatowej. 
Gablotkę wystawową rozważałem nie raz i zawsze dochodziłem do wniosku, że nie mam na nią odpowiedniej przestrzeni.
Tym razem kombinowanie zaczęło się od roboczej gabloty na WIPy, którą ma w swojej ofercie chociażby HobbyZone. Spodobał mi się pomysł podręcznego miejsca na rozpoczęte figurki, gdzie byłyby one na widoku, ale też zabezpieczone przed kurzeniem.
Przeglądając Allegro znalazłem jednak coś lepszego - bohaterkę dzisiejszego wpisu.


Konstrukcja bez żadnych ram mnie kupiła. W mojej zagraconej przestrzeni, nie zdecydowałbym się na coś wizualnie cięższego.
Tanio nie było. Ścianki z pleksy wsuwają się w wycięcia w półkach, więc nie jest to mega sztywne, ale po przykręceniu do ściany jest ok. 
Ale raczej obawiałbym się wypakować jej metalowymi krasnoludami po brzegi. ;)
Nie ma drzwiczek na zawiasach, tylko przednią płytę zakłada się na cztery haczyki.

Jako, że zasadniczo jestem bardzo zadowolony, to polecam gablotki24.pl - do znalezienia również na Allegro. Mogłoby być taniej i lepiej zapakowane, ale najważniejsze, że po 20 latach mam w końcu gablotkę na figurki. ;)

Dolne półeczki posłużą mi na WIPy, żeby nie tracić bezpośrednich celów z oczu, a góra na dumę. 
Jest czad:

 

czwartek, 18 stycznia 2024

MiSiOwO-warsztatowo #1

Postanowiłem zacząć serię wpisów poświęconych temu, co aktualnie u mnie na stole modelarskim piszczy. Z natury wpisy będą nieregularne ale łatwiej mi będzie pokazywać ciągły proces niż sporadyczne efekty pracy. Co więcej, wydaje mi się, że taki sposób prezentacji postępów jest bardziej naturalny, bo każdy doskonale zna zmienną dynamikę prac modelarskich.

Dzisiaj na pierwszy ogień pójdą Veer-myn. Idę za ciosem i ostro maluję to, czego nie miałem do tej pory zrobionego lub to co pojawiło się wraz z aktualizacją zasad. Ostatni Command Protocols do Firefight zwiększył rozmiary oddziałów szczurzej piechoty do 20 w przypadku Crawlers (strzelający), 15 w przypadku Stalkers (walka wręcz) i 10 w przypadku Creepers (p. panc. walka wręcz). Dlatego dodaję kolejne szczurki.

czwartek, 2 marca 2023

Śpiący Rycerze

Kilka miesięcy temu pisałem o rozpoczętej przeze mnie inicjatywnie cotygodniowych spotkań z wargaming'iem i modelarstwem w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Wiśle. Zajęcia odbywają się co wtorek, od 16 do 18 i powoli posuwamy się naprzód.

Uzupełniamy farby, pędzle. Kompletujemy oświetlenie. Makiety i modele. Budujemy armie do KoW:Ambush i Deadzone (w którego gramy małą, klubową ligę). Wsparcie dyrekcji BMP jest w tym nieocenione. Fantastyczne jest też to, że przy okazji różnych rozmów z współhobbystami z Polski i ze świata, bardzo wiele osób spontanicznie oferuje pomoc dla inicjatywy. Ostatnio Keno z Niemiec, który szukał elementów siatek najad do konwersji swoich krasnoludów, przesłał mi w ramach podziękowania pudło (!) terenów do Deadzone i Kings of War. Dzięki temu skompletujemy drugi, pełny stół do #deadzoneislife. Jest to bardzo budujące.

wtorek, 10 listopada 2020

Dla kontrastu - Chorwaci

Dzisiejszy wpis traktuje o kontrastach. I to co najmniej dwóch. Pierwszy dotyczy prezentowanej jednostki, drugi - użytych farb. Oddział, który można zobaczyć na zdjęciu poniżej, to lekka jazda chorwacka z XVII wieku. Wchodzi ona w skład wojsk cesarskich i stanowi, jakże świetne, urozmaicenie tej, w gruncie rzeczy, zachodniej armii. Chorwaci mają swoją własną listę podjazdową, swój pułk, mogą też posłużyć jako straż przednia zgrupowania. Na wiosnę kupiłem całkiem sporo chorwackich blistrów, ale nie byłbym sobą, gdybym nie pomieszał tych wzorów z figurkami innej nacji. Znawcy tematu na pewno wiedzą, o czym mówię. W każdym razie na pierwszy ogień planuję pomalować pięć podstawek do wspomnianej straży przedniej. Pierwsze dwie prezentują się właśnie tak, jak na zdjęciu. Jest to zatem, w porównaniu do stonowanych kolorystycznie kirasjerów w koletach czy pancerzach,  barwny kontrast. A do tego słowiański. 

sobota, 24 października 2020

Szeperdowe Siedliszcze

Postanowiłem zapolować na 100-ny wpis w tym roku i wygląda na to, że mi się udało. Tym bardziej się cieszę, bo wpis ten jest całkiem nietypowy, choć mogę go z czystym sumieniem otagować kategorią 'warsztatowo'. Nadeszła bowiem chwila, kiedy mogę się w końcu pochwalić wynikiem żmudnych prac ręcznych, jakich podjąłem się na początku lata. Wszystko po to, aby stworzyć miejsce, w którym będzie można pokulać kostkami, wychylić szklaneczkę czegoś mocniejszego a przy okazji nie siedzieć na głowie Rodzinie. Marzenie nienowe, jednak przez lata nie wiedziałem, jak je spełnić. W końcu dojrzałem do pewnych pomysłów, decyzji i odważyłem się na podjęcie ryzyka, jakie wiąże się z wykonaniem całości własnoręcznie. 

piątek, 21 grudnia 2018

Pchły, ruiny i kupa gruzu

Odebrałem część potrzebnych do nowej armii modeli. Przyszedł regiment rydwanów do armii ogrów, który podzieliłem na części dla Seby i dla mnie. Przyszedł regiment Fleabag sniffs, który już trafił na warsztat. Przyszedł również niewielki blister od Gamezone Miniatures, potrzebny do budowy króla na rydwanie. W blistrze tym są 3 rozwrzeszczane, goblińskie modele, doskonale pasujące do królewskiego zaprzęgu!

Równocześnie zdążyłem kilkukrotnie zmienić rozpiskę, która będzie moim celem w cyklu. Jedno na razie nie ulega zmianie. Sporo pchlej kawalerii. Dlatego na warsztat trafi w pierwszej kolejności właśnie ona. Do tego Mincer i jeden lub dwóch bohaterów. Na razie wszystko powoli ogarniam, bo elementów jest dużo. Równocześnie oczyszczam modele, wycinam tekturę na podstawki. Zanim modele zobaczą farbę, upłynie jeszcze trochę wody w Wiśle ale ruszyłem z kopyta i to się liczy.

czwartek, 20 grudnia 2018

Ruszamy z Ogrami

Chwile trwało nim mogłem rozpocząć pracę nad moją nową armią. Musiałem poczynić sporo zakupów, wszędzie trzeba czekać, więc szlifowałem cierpliwość snując plany jak będzie wyglądała moja armia. Poza modelami musiałem również zamówić podstawki i tutaj złożyłem hurtowe zamówienie na stronce Miniatures Art Team, dzięki Gobos jesteś moim kolegą;) Kolorystkę planuje raczej taką jak u producenta, podstawki wymyśliłem sobie bagienne. Moczary, robactwo i te klimaty, jak wiadomo każdy ogr musi mieć swoje bagno, ale o podstawkach zrobię osobny wpis mam nadzieje, że jeszcze w tym roku. Modele już oczyszczone i sklejone, podstawki czekają na chwilę wolnego czasu. Na początku myślałem, że wystartujemy od 1000pkt, ale Misiek  zapewne wykończył by się z malowaniem swoich goblińskich hord, więc musiałem wymyślić coś na 750pkt. Wyszło nie najgorzej, dość ciekawie i różnorodnie: 2x regiment Warriors, horda Boomers, troop Red Goblin Scouts, Army Standard i Boomer Sergeant. Sześć jednostek i zero artefaktów, 18 modeli do pomalowania, więc powinno być dobrze:) W modelach mam nieco więcej pkt i planuje kolejne zakupy po Świętach, bo szykuje się również do styczniowego turnieju na 1500pkt:P


Ogry są świetne, choć nie są pozbawione wad. Składając tą armię musimy uporać się z faktem 4 wzorów tułowia z nogami i 5 głów;P Z resztą elementów nie jest lepiej, dostajemy ręce z tarczą, mieczem albo strzelbą i wszystkie są w tej samej pozycji. Oczywiście jest to przerażające tylko na początku, ogry nie są liczną armią, więc bez problemu da się uniknąć ataku klonów. Ja dodatkowo dostałem od Miśka ogry i świnie z pudła rydwanów i metalowe włócznie, które oczywiście wkomponowałem w moje stado. Będzie typ z dzikami na łańcuchu i włócznią i jeden tarczownik z włócznią, mam też muzyka, więc smaczki są;)



Na koniec pierwszy model w wersji vip, ale już mniej więcej widać o co chodzi. Póki co tylko skóra nieco ruszona, reszta podstawowe kolory i wash. Do tego dojdzie biały malunek na pysku, więc raczej malowanie "pudełkowe", ale mi bardzo się podoba.











czwartek, 6 grudnia 2018

Solidne podstawy

Początek to czas dla podjęcia najbardziej pedantycznych starań...

z „Księgi o Muad’Dibie” pióra księżniczki Irulan

Moją receptą na dobrze wyglądającą armię, jest przygotowanie całego zaplecza filozoficzno-teoretycznego. Ma to miejsce zwykle zanim wogóle przystąpię do pierwszych prac modelarskich. Przygotowania uwzględniają wybór schematu podstawek, schematu kolorystycznego armii czy sposobu jej transportu. Dlatego postanowiłem przybliżyć dzisiaj podstawowe założenia goblińskiej hordy Grota Dwa Zęby.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Razem ze mną w drogę idź....

W kwietniu chwaliłem się nowym nabytkiem do przewożenia figurek – o, tutaj. Skrzynka z powodzeniem zdała egzamin w praktyce, transportując kilka razy mój kurlandzki podjazd. Czas by przydała się do innej armii. Ano tak, pora wrócić do korzeni i wyprowadzić siły moskiewskie do walki. A że ustawka już w najbliższą sobotę w Krakowie, musiałem się zabrać ostro do pracy, bo Moskwicin słabo wyposażony w magnes. Zatem wiertło w dłoń i psujemy piękne, zielone podstawki. Na szczęście jedynie od dołu a ja mam okazję w duchu dziękować sobie, że Moskwa dostała miękkie, zielone bazy z Essexa.


piątek, 30 listopada 2018

Historia dwóch armii

Clash of Kings 2019

Sezon turniejowy Kings of War kończymy 8. grudnia w Katowicach i największe emocje jeszcze przed nami, a już niektórzy z Nas myślą o nadchodzącym sezonie 2019 (również za sprawą okładki nowego przewodnika turniejowego Clash of Kings 2019). W drodze powrotnej z 7. turnieju cyklu Mistrzostw Polski, który odbył się w Łodzi,  rozmawialiśmy z Sebą o jego planach zmiany armii turniejowej (od przyszłego roku). Ja wiozłem ze sobą wielkie pudło z hordą goblinów od Mantic Games, którą wygrałem na wspomnianym turnieju i rozmyślałem, czy aby na pewno chcę nową armię. Seba rozprawiał o potrzebie równie brutalnej co Herd ale bardziej zróżnicowanej armii. Od słowa, do słowa, narasta rozmowa i po pewnym czasie gawędzenia o armiach i ich malowaniu stwierdziliśmy, że nic tak nie ułatwia pracy nad modelami jak dzielenie się owocami własnych poczynań z pędzlem. Tak oto urodził się pomysł na opisanie historii budowy 2ch armii. Ogrów Seby i Goblinów MiSiA.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Logistyka na nowym poziomie

Po latach pracy zawodowej w logistyce postanowiłem podnieść swój komfort hobbystyczny w tejże sferze. Któż z nas nie ma różnych, w tym złych, doświadczeń związanych z transportem figurek i innych bitewnych akcesoriów? Otóż i to. Przejdźmy zatem do rzeczy. Za kilka tygodni odbędą się VI Międzynarodowe Mistrzostwa Ogniem i Mieczem w Wilanowie, na które wybieram się, nawiasem mówiąc, w znakomitym towarzystwie Robsona. Pierwsze z logistycznych udogodnień zafundował nam twórca systemu, Wargamer, wydając kilka miesięcy temu zasady w formie małego podręcznika. Jest to, według mnie, strzał w dziesiątkę – nowy format jest niezwykle poręczny i w pełni zastępuje dotychczasowe, spore przecież księgi. Ta inicjatywa, w parze z dostępnym też od jakiegoś czasu kreatorem armii OiM, znacznie ułatwia przygotowanie się do turnieju i logistykę właśnie.

After years of working professionally in supply chain I decided to improve my comfort connected with the miniatures hobby in the area of logistics. Who does not have a lot, including bad, experiences with transporting minis? So getting to the point – in a few weeks I will attend 6th International By Fire and Sword Tournament in Wilanów. I will travel there in the decent company of Robson. First of the logistic improvements was delivered by the Wargamer company itself – a new format of the rulebook. I believe it’s one of their best decisions. Smaller, compact size that replaces the need of carrying a few big books with you. Together with available on-line army creator it is a significant logistic improvement.



poniedziałek, 12 lutego 2018

Stół | A table

Jak pisałem w poprzednim poście, niewiele pracy związanej z hobby udało mi się zrobić w styczniu. Choć jeśli mierzyć objętością...

As I have pointed out in the last blog entry, not much about the hobby I have managed to do in January. But if we take volume into account the story might look a lot different...


środa, 28 czerwca 2017

Przyprószony (żywicznym) kurzem, czyli w krainie WiPów

 Nie idzie mi coś zmienianie przyzwyczajeń i regularna praca malarska. ;) Ale nie jest też wcale tak, że zupełnie nic nie robię. Niestety, po staremu, łapię się za to na co akurat mam wenę i wszystko leży rozgrzebane. Walczę właśnie z żywicą w różnych postaciach i postanowiłem, ku automobilizacji, dwa eksponaty Wam pokazać.

Tak. Miałem nic nie kupować do WZR dopóki nie pomaluję pierwszej partii, ale -50% na zamknięcie Fabera (chlip chlip) przekonało mnie, że warto się ugiąć. Nie wiem czy Hurricane Walker do dobry zakup dla w sumie jeszcze bardzo małej armii, ale jest duży i fajny. :) Czołg za to, to typ 97 Chi-Ha do Bolt Action. Kilkuletni już wyrzut sumienia, mimo że sam system jest jedną ze świeższych moich inwestycji.
Jakoś tak z nim mam, że a to przykleję trzy elementy, a to po dwóch miesiącach coś podszlifuję, a to po kolejnych dwóch stwierdzę, że jeszcze trzeba zaszpachlować i tak stoi na tym parapecie.


A no właśnie. Muszę się przyznać, że żywica nie jest moim ulubionym materiałem. Czołg na przykład jest krzywy i gąsienice słabo pasują. Mówię sobie, że to pionek do gry i na stole nie będzie bolało, ale potem i tak nie mogę się oprzeć potrzebie zaszpachlowania uskoku na łączeniu form.
Hurricane Walker jest lepiej odlany, ale też się nie ustrzegł uskoku i to w dość newralgicznym punkcie, mianowicie na nosie. Dwukrotne szpachlowanie i szlifowanie dało radę, ale co zrobić z mocno widocznym uskokiem na szybkach kabiny, do których nie ma dostępu, nadal nie mam pomysłu.

Dobra, bo miał być szybki rzut oka na warsztat, a się rozpisałem. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się pokazać coś w bardziej zaawansowanym stanie.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Warsztat: Reaktywacja, czyli zamiast planu.

Koledzy tu jakieś rozbudowane plany snują, dobór barw, technik, filozofii... A tymczasem u mnie czysty żywioł!
Nie chcąc tracić impetu zacząłem malować niemalże tym co wpadło mi w ręce. Okopowcy w większości już w barwach podstawowych, a tu zaczęły się schody. A to farba zaschnięta na wiór, a to jakieś dziwne gluty, a to nie mogę znaleźć nadającego się pędzla w odpowiednim rozmiarze. Chcąc, nie chcąc musiałem wstrzymać swe artystyczne zapędy i zająć się mozolną organizacją środków do pracy.
Zaopatrzyłem się w butlę rozcieńczalnika i począłem przeglądać farbki. Co się dało rozmieszałem, co się nie dało wyrzuciłem, a pomogła mi w tym profesjonalnie przeprowadzona segregacja!


Nie będę Was tu dłużej zanudzał. Wpis skromny, ale chciałem zaznaczyć, że dalej żyję i się nie poddaję. Będę pewnie musiał parę kolorów jeszcze dokupić, ale w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zasiadał do malowania. Czego Wam i sobie... ;)

czwartek, 17 listopada 2016

Czerń - kolor zniszczenia, nocy, rozpaczy i śmierci

Bałem się, że nie zdążę z wpisem o moich planach zanim ktoś doda pierwsze wymalowane jednostki, ale póki co cisza. Mam nadzieje, że przed burzą;)  Chłopaki zaczęli od planu, więc i ja postanowiłem podejść do tej zabawy zaczynając od wymyślenia jakiegoś schematu malowania. Sporo czasu mi to zajęło, bo gdy już zdecydowałem się na czarny to musiałem zasięgnąć języka. Kilka rozmów, sporo przeczytanych artykułów na różnych blogach i wiosek wysnułem jeden. Metod malowania czarnego jest tyle ilu malarzy:D Także poczyniłem skromne zakupy i zamierzam nabytą wiedzę potestować w praktyce.

Do tej pory głównie używałem czarnego z cytadeli, ale ten sam kolor firmy vallejo jak już sprawdziłem faktycznie jest bardziej matowy. Do tego wybrałem Black Grey, żebym mógł łatwiej powielać przetestowany schemat o ile okażę się tego godny:D Na koniec biały i Blue Grey Pale, bo jeśli wyjdzie to chciałbym, żeby mój czarny wpadał trochę w niebieski. Coś jak skóra aliena.

Do tego kilka specyfików, których wcześniej nie używałem. Efekt krwi, który jest bardzo fajny i na pewno użyję go na podstawkach i być może na broni tu i siam. Matt medium, bo chciałbym pokombinować z tworzeniem własnych washy i znalazłem też co najmniej kilka innych sposób na wykorzystanie tego cuda. Na koniec lakier Satin Varnish, który mam nadzieje okaże się faktycznie półmatem, żeby cały pancerz fajnie się świecił, ale bez przesady. Zapewne kupie też połysk do szklanych gadżetów i kryształów.
Podstawki raczej skromne w szarościach, jeśli uda mi się zdobyć trochę kości to na pewno rzucę pod nogi moich wojaków trochę szczątków ich ofiar, które roznoszą po świecie pod butami;)

Testy czas zacząć:D Także do finału jeszcze trochę, ale mam nadzieje, że wyjdzie z tego coś godnego demonicznych sił Dark Legionu.




wtorek, 25 października 2016

Nadejście zła

Przyszedł czas na mnie i mój Dark Legion. Ogólnie to moje drugie podejście do Warzone, z wilkami niestety mi nie wyszło. Teraz wszystko wskazuje na to, że poturlam kości i rzucę parę asiorów z tali;) Najtrudniejszym dla mnie było zdecydowanie ułożenie rozpiski. Główny problem stanowił wybór stylu gry. Moja natura podpowiadała combat, ale z drugiej strony nowy system, więc może tym razem postrzelam. Podoba mi się większość modeli. Dodatkowo jednostki Apostoła Wojny Algerotha wg mnie są bardzo uniwersalne, sporo z nich sprawdza się zarówno w strzelaniu jak i walce wręcz. No jak na złość nic nie ułatwiało mi wyboru.
Przez długi czas głowa pękała od masy planów i wykorzystania wszystkich modeli, które najbardziej mi się podobają. Ofiarą moich rozterek był MiSiO, który dzielnie przytakiwał na każdy mój pomysł i wytrwale nic nie doradził odpierając ataki "no też fajne", "ta też spoko", "wszystko ma dobre i złe strony", "mi się podoba" :D Tak tak bardzo mi pomógł.
Ostatecznie wygrała moja krwiożercza natura i spojrzenie w oczy przeciwnika tuż przed jego śmiercią. Także bójcie się zagłada nadchodzi.

 Moja rozpiska:
60 pkt - Necromutant Leader
45 pkt - 5 Heretics
45 pkt - 5 Heretics

85pkt - Necrobeast Riders
165pkt -  Preatorian Stalkers - 3x Rapid Deployment +15pkt
 
400 punktów
Na początek skromnie, bo całe 15 modeli, ale stawiam na elitę. Zarówno Necrobeast jak i Pretorianie to maszynki do zabijania. Ostatniej trójce wykupiłem również możliwość wyjścia z rezerw, także zaskoczą tam gdzie trzeba (mam nadzieje, że nie mnie). Necromutant to też niezły kiler, w dodatku między nogami ma coś w rodzaju połączenia rekina i psa, w skrócie chyba Reksio:D W każdym razie generuje masę ataków i podobnie jak Pretorianie posiada kilka fajnych umiejętności.
Co do samych zakupów zaczynam skromnie. Niestety z taką rozpiską na nic nie przydaje mi się starter, więc pozwoliłem sobie na stopniowe zakupy. Zaczynam od trójcy boskich przyjemniaczków z kosami. Taki mały unboxing i zachwyt totalny nad jakością i ilością detali. Nie spodziewałem się takiej ilości części. 
Zdjęcia nieco słabe, ale dzień coraz krótszy. W każdym razie będę starał się nad tym pracować.


środa, 8 kwietnia 2015

Bogowie Wojny - Napoleon - początek zabawy

Do premiery podręcznika, o którym można znaleźć informacje poniżej, zostało niecałe 2 tygodnie, więc można przyjąć, że to dobry pretekst do zabrania się za zabawę z modelami w skali 1:72.


Mój jedyny kontakt z tą skalą pokrywa się z pierwszym kontaktem z DBA i armią Seleucydów w skali 1:72. Szybko przerzuciłem się wtedy na modele 15mm, co też było moim pierwszym kontaktem z modelami tej wielkości, choć to temat na zupełnie inny tekst. Plastikowe modele w skali 1/72 charakteryzują się kilkoma cechami. Dwie najważniejsze to, że są tanie (co zabawę w Bogów Wojny znacznie ułatwia) i wykonane są z  polietylenu. Ta druga cecha jest dość istotna, bo modele wykonane z tego materiału dość słabo przyjmują typowe podkłady malarskie. Czy to w spray'u czy nakładane pędzlem. PE jest dość elastyczny (choć to zależy głównie od producentów, a Ci prezentują różny poziom), co zwykle oznacza, że nawet najdelikatniejsze elementy się nie złamią (modele w 1/72 mają mocno realistyczne proporcje broni, które nie są, jak w przypadku modeli fantasy w 28mm, przeskalowane). Oznacza to również, że farba ze słabo trzymającego podkład plastiku, w miejscach narażonych na zginanie, się łuszczy. Dlatego końskie nogi, miecze, włócznie czy muszkiety z bagnetami mogą dość łatwo stracić farbę. Są na szczęście dwa rozwiązania (opisane choćby (TUTAJ)). Można zabezpieczyć delikatne elementy wikolem lub użyć podkładu lakierniczego do plastiku (użyłem tego). Są to specjalne podkłady lub grunty, zwykle używane do lakierowania zderzaków samochodowych, które bardzo poprawiają przyczepność podkładów akrylowych. Oczywiście wszelkie farby, grunty i podkłady nakładamy dopiero na umyte figurki. Ciepła woda, mydło i stara szczoteczka usuną wszelkie substancje poprodukcyjne.


Na zdjęciu widać przygotowaną podstawkę pokrytą podkładem (lekki biały nalot) i jeden z modeli testowych. Zgięta lufa karabinu pokazuje elastyczność podkładu. Na poprzednim modelu testowym zrobiłem 50 testowych prób "góra-dół" a mimo to nie pojawiły się odpryski. Oznacza to, że podkład praktycznie rozwiązuje problem uszkodzeń w miejscach zwiększonej pracy mechanicznej elementów modelu. Skrobanie podkładu paznokciem też nie zakończyło się odchodzeniem farby a powstałe odpryski był punktowe i tylko w miejscu przyłożenia dużej siły. Jeśli dodamy do tego elastyczność samych farb i lakier do zabezpieczenia gotowej podstawki (matowe są dość kruche, więc najlepiej uzywać semi-gloss), uzyskamy duże prawdopodobieństwo trwałości naszej pracy porównywalne z  modelami z twardego plastiku. Co oczywiście nie oznacza, że o gotowe podstawki nie należy dbać (gąbki, walizka itd.)

Do malowania wybrałem najzwyklejszą - patrz najbardziej rozpoznawalną, liniową piechotę brytyjską. 3 brygady, w większości w nowych czakach. Stare zachowałem dla piechoty hanowerskiej, co poza malowaniem, powinno ułatwić rozróżnianie modeli na polu walki.


Italeri, Set 6095 - British Infantry 1815

Całą armię postanowiłem malować na podstawkach Wargamer - gry bez prądu, których mam sporo z zestawów Ogniem i Mieczem (gdzie używam podstawek Essex). Modele przykleiłem na podstawki zgodnie z wytycznymi gry (są specjalne kleje do polietylenu - Super Gule słabo klei PE - dlatego ja kleiłem modele do podstawek na kombinację super glue + wikol. Jedna powierzchnia pokryta wikolem, druga super gule. Po połączeniu całość szybko wiąże) a same podstawki, jak to mam w zwyczaju, wykonałem z piasku i kamyczków o różnej frakcji. Na posmarowaną wikolem podstawkę nakładałem po kolei od elementów największych do najdrobniejszego piasku, który miał zapełnić powstałe po zasypaniu żwirkami, luki. Potem podkład. Zawsze czarny. Świetnie maskuje błędy malarskie.


Malowanie podstawek to brudna robota, dlatego postanowiłem pomalować je przed malowaniem samych modeli tak, aby nie ubrudzić raz pomalowanym mundurów "suchym pędzlem". Na poniższych zdjęciach widać kolejno używane farby i efekt, jaki osiągnąłem dzięki ich użyciu (wash/suchy pędzel). Krawędzie podstawek pomaluje na czarno dopiero po skończeniu samych figurek. Wtedy dodam też głęboko zieloną trawkę w kępkach. Złamie monotonię podstawek i doda jej "soczystości". Do tego chcę dodać żelazne śruciny aby imitowały kule armatnie ale to dopiero, jak dojdą działa i będę mógł sprawdzić czy średnice śrucin są do zaakceptowania (jeśli tak, cześć z nich dostanie sporo rdzy). Wogóle śruciny to pomysł, który użyłem do jedynej podstawki z wojny krymskiej w 28mm jaką pomalowałem. Brak przeciwnika do gry skutecznie mnie zniechęcił do dalszego malowania ale teraz mam okazje zadość uczynić Czerwonym Kurtkom. Słowem końca - zdjęcia są robione telefonem, więc jakość jest marna ale mając do wyboru zrobić zdjęcia marne i nie zrobić zdjęć, wybrałem 1 opcję.








piątek, 3 kwietnia 2015

Bogowie Wojny - Napoleon - zapowiedź

Bywa czasem tak, że niespodziewanie pojawia się potrzeba złożenia nowej armii, poznania nowego systemu czy zabawa w nowej skali. Dlatego w nadchodzących tygodniach będę relacjonował budowanie awangardy brytyjskiej do systemu Bogowie Wojny - Napoleon, którego premiera na tegorocznym Pyrkonie (Poznań).

Awangarda to najmniejsza armia, jaką można zbudować, odpowiednik Podjazdu w Ogniem i Mieczem, choć przeliczniki ilości ludzi są zupełnie inne, co zresztą zaraz zrozumiecie, po lekturze składu planowanej awangardy.

Tematem nowego cyklu, który będę przeplatał z Tytanami, jest brytyjska awangarda 1815 roku, w skłąd której wejdzie:

ODB:
Dywizja piechoty

Brygada piechoty brytyjskiej - 3 bataliony piechoty liniowej oraz 1 batalion lekkiej - zielonych kurtek (1 podstawka 4x2 = 1 batalion),

Brygada piechoty brytyjskiej - 3 bataliony piechoty szkockiej (kilty!) oraz batalion lekkiej - zielonych kurtek,

Brygada piechoty hanowerskiej - 3 bataliony hanowerskiej piechoty, 2 bataliony hanowerskiej piechoty lekkiej i 1 batalion jegrów hanowerskich,

1 bateria artylerii 9f, pieszej, (1 podstawka 4x6 = 1 bateria),
1 bateria artylerii 9f, konnej

Brygada kawalerii

3 pułki lekkich dragonów po 4 szwadrony każdy, (1 podstawka 4x4 = 2 szwadrony)

Oczywiście każda dywizja/brygada będzie miała swojego dowódcę na własnej podstawce.

Planuję poradnik malarski malowania 3 batalionów brytyjskiej piechoty liniowej (głównie dla opisania technik przygotowania modeli z PE to malowania i zabezpieczenia przed odpryskiwaniem farby) oraz wpisy pokazujące postęp prac. Na razie dwa, dzikie zdjęcia z przebiegu sklejania piechoty i jazdy (piechota już z podkładem do plastiku PE - o tym więcej napiszę w następnych odsłonach).









poniedziałek, 13 października 2014

Goniec

MiSiO się tu dzisiaj ze mnie offlajnowo nieco nabijał, zapewne z mojego ostatniego komentarza i, jak mniemam, syndromu "jęczącej Marty". No ale jak tu nie jęknąć, kiedy się spojrzy na brak postępów w kompletowaniu moskiewskiej dywizji. Zamiast jednak narzekać, na zachętę małe co nieco. Model gońca - mój pierwszy, jak dotąd, zmaterializowany efekt skromnej kariery turniejowej.


Już w niedzielę turniej w Bielsku, więc na pewno zabiorę kolegę, niech się wykaże w boju, niech dostarczy w kluczowym momencie rozkaz na wagę wygranej. Co do malowania, to machnąłem go między piłowaniem i sklejaniem, piaskowanie i podkładem innych podstawek. Ot tu kolor na konia, tu na koszulę. Jakoś tak zeszło.


Co do wspomnianego piłowania, sklejania, itd, to jakiś mały progres jest, co widać na zdjęciu poniżej. Teraz czas na malowanie, dywizja sama się nie przygotuje do grania. A tu jeszcze za miesiąc z okładem pojawi się paczka z ostatnimi zakupami. Ajajaj.

piątek, 22 sierpnia 2014

Starcie Tytanów - MiSiO planuje

Kto czytał, ten wie. Szeperd ogłosił nabór do Starcia Tytanów. Czy jestem Tytanem? Jestem. Czy czuję potrzebę starcia? Czuję. Nie ma więc wyjścia. Zgłaszam się.


Tegoroczna edycja ma polegać na wspólnym składaniu i malowaniu podjazdu do Ogniem i Mieczem. Kończąca się kampania na KickStarter'rze jest doskonałym pretekstem do tej zabawy, bo wprowadza ona, kampania, nie zabawa, 3 nowe armie i kilka podjazdów. Mamy więc wojska siedmiogrodzkie (tak, Transylwania bez wampirów), Święte Cesarstwo Rzymskie, będące typową armią typu zachodniego oraz Brandenburgię. Jest i Partia Chłopska, masy chłopstwa wspieranego wolentarzami i nieliczną jazdą typu kozackiego.

Pierwotnie planowałem pomalować podjazd rozpoznawczy Erik'a Jönsson'a, bo ma bardzo ciekawy skład ale ostatecznie wybrałem podjazd bojowy Jerzego II Rakoczego. Pierwszy!

Dlaczego ten podjazd? Do tej pory nie miałem okazji pomalować żadnego podjazdu, w którego składzie była lekka jazda i doborowa jazda kopijnicza. Kopie, szyk rozproszony i oryginalność modeli to powody wystarczające. Warto dodać, że część modeli z tego podjazdu będę wykorzystywał w ... Szwedzkim podjeździe o którym wspomniałem wyżej. To dopiero ciekawa armia w której skład wchodzą nie tylko szwedzcy rajtarzy ale lekka jazda nadworna Siedmiogrodu i kozacka jazda.

Podjazd bojowy, który będzie moim celem w Starciu Tytanów, składać się będzie się z trzech jednostek zajmujących dwa pierwsze poziomy listy podjazdu (PS:6). Będą to jazda nadworna (kopijnicy, jazda doborowa), nadworna lekka jazda (wyszkolenie 5, lekka jazda, zwiadowcy) oraz Hajducy (konna piechota). Dowódcą będzie kapitan o wyszkoleniu ###. Całkiem nieźle.


Kusi mnie też podjazd rabunkowy, który składa się z jednostek słabszych, choć więcej tam kopijniczej jazdy przełamującej, ale ponieważ lekka jazda nadworna występuje w podjeździe bojowym jak i Grupie Rozpoznawczej Jönsson'a (Erik Dahlberg), wybór padł na podjazd bojowy.

Kolory podjazdu będą dość jednolite. W końcu składa się on z jednostek elitarnych. Przeglądając różne grafiki (na forum OiM jest temat poświęcony wyglądowi tej armii), doszedłem do wniosku, że dominującym kolorem będzie czerwień łamana niebieskimi elementami. Podstawki planuje zrobić letnie, pełne krzaków i trawy. Po pomalowaniu 60+ podstawek pokrytych śniegiem będzie to miła odmiana. Podstawki. Zapomniałbym. Postanowiłem, po raz pierwszy, wykorzystać oryginalne, plastikowe bazy OiM. 2mm czarny plastik wygląda solidnie, a że chciałem malować brzegi baz na czarno, dobrze się złożyło.

P.S.
Myślę, że jak pojawią się na KS nowe jednostki do Siedmiogrodu to pewnie powiększę podjazd (może dodam też Gońca, Jeńca lub Chłopskiego Przewodnika?). Jeśli nie, czeka mnie malowanie 13 konnych i 4 pieszych podstawek. W sam raz.

RSS FeedRSS