czwartek, 29 stycznia 2015

Trzej królowie

Popełniłem mehter. Tak naprawdę nikt nie wie po co, bo przecież użyć go można tylko na poziomie dywizji, której chyba w najbliższym 10-leciu się nie dorobię (pomalowanej) - szacunki na podstawie ekstrapolacji dotychczasowych danych.

Szczerze? Nie jestem zadowolony z efektu. Umiejętności malarskie wietrzeją ze mnie z każdym dniem... Jedyny plus tego wszystkiego jest taki, że figurki Wargamer'a bardzo dobrze wyglądają pomalowane jaskrawo i ustawione tłocznie w dużej ilości na podstawce. Gdyby nie to, to by się tego oglądać nie dało.

To dlaczego wrzucam? A bo tak pusto na blogu ostatnio... Postanowiłem zadziałać w myśl starej zasady: nie ważne jak mówią, ważne że mówią :)

A tytuł taki a nie inny, bo miałem zamiar się z tym uwinąć do 6 stycznia i wrzucić podstawkę "w klimacie" tego święta. Marzył kogut o niedzieli...








czwartek, 15 stycznia 2015

Potop - recenzja subiektywna


Pierwsze wrażenie z lektury Potopu – pierwszego dodatku do Ogniem i Mieczem

Zacznijmy tak, jak rozpoczynam lekturę nowego podręcznika. Po pierwsze sprawdzam czy czuć zapach farby drukarskiej. Jest? Jest. Świetnie. Można przystąpić do czytania. Okładka prezentuje się równie solidnie jak okładka angielskiej wersji podręcznika głównego. Twarda, matowa, przyjemna w dotyku. Druk czytelny, w dobrej rozdzielczości. Choć wykończenie okładki dość delikatne – nie nadaje się do wożenia w plecaku bez schowania do jakiegoś etui. Pierwszymi ofiarami takiego transportu będą narożniki.

Strony grube, ale nie nazbyt. Pod palcem czuć jakość. Drukarz nie pożałował. Cała książka zszyta jest tak, jak angielska wersja podręcznika głównego. Solidnie. Książka nie rozklei się jak pierwszy druk Ogniem i Mieczem. Sam druk wygląda świetnie, choć jedna czy dwie strony mają przesunięte względem siebie warstwy druku – tego być nie powinno.

W środku, tak jak przyzwyczaił nas Wargamer, zdjęcia modeli, grup rekonstrukcyjnych, duże, 2-stronicowe grafiki sygnalizujące kolejne rozdziały ale też dużo, dużo bogatsze i naprawdę fantastyczne grafiki czarno-białe. Wyglądają trochę jak ryciny. Piękne. To jednak nie wszystko. Na kolejnych stronach przewija się pewien muszkieter, prezentując kolejne kombinacje kolorystyczne mundurów szwedzkiej piechoty z okresu Potopu.



 

Co w środku

Czego w książce nie ma? Nie ma spisu treści, nie ma nowych zasad dywizyjnych (choć samych list armii do Dywizji jest sporo!), nie ma poradników malarskich. Co w takim razie książka zawiera? Poza klasycznym wstępem, znajdziemy obszerne kalendarium, genezę i opis przebiegu walk prowadzonych podczas Wojny Północnej. Znajdziemy również wyczekiwane przez środowisko graczy zmiany zasad. Długo wyczekiwanych. Z najważniejszych mamy zmiany w zasadach jazdy doborowej, które dzięki nowym zapisom stała się czymś pośrednim między jazdą lekką i tą, poruszającą się w dość masywnych skwadronach. Doprecyzowaniu uległa cała procedura szarży, kolejności jej wykonywania i cała lista zasad jej towarzyszących. Jednak dla mnie, gracza szwedzkiego, najważniejsze są zmiany dotyczące nowych zasad formacji muszkietersko-pikinierskiej, która w końcu będzie sprawnie działać. Nie obyło się bez kilku drobnych  niedomówień ale te zostały wyjaśnione na forum a dodatkowo autorzy obiecali jakąś formę regularnie aktualizowanych FAQ, zbieranych z forum i publikowanych w jakiejś, jeszcze nie do końca sprecyzowanej formie. Zobaczymy. Wracając do FMP – nowe zasady są elastyczne i pozwalają na więcej niż poprzednie tzn. zasadami formacji objęto w końcu i działa regimentowe, które do tej pory były z niej wyłączone. Teraz piechotę formuje się w bataliony, czasowe formacje, które wspólnie mogą wykonywać manewry obronne. Przesuwać się, zasłaniać jedne drugich itp. To jednak nie wszystko. Część regimentów piechoty będzie, od wydania Potopu, mogła wydzielać część muszkieterów do działań zwiadowczych i podstawki te będą mogły działać w szyku rozproszonym. W sumie dobroci dla FMP jest z 5 lub więcej stron. Zasady okraszone są zdjęciami przykładowego zastosowania i formowania batalii. Wszystko klarowne i zrozumiałe.




 Kalendarium i nowe zasady to jednak niewielka część objętości suplementu. Większość stron zajmują nowe scenariusze, zasady podjazdów oraz nowe listy armii. Jak można się było spodziewać, Potop rozbudowuje głównie rozgrywkę na poziomie Małej Wojny – podjazdu. Dodatek przedstawia nie 5, jak w podręczniku głównym a 11 scenariuszy (w tym kolumnę transportową, dwa scenariusze z wsią, dwie rzeki, nocny atak itd.), nowe zasady Małych Podjazdów (świetne), podjazdów defensywnych, wozów transportowych czy... Wielbłądów. Znajdzie się też zasada przewagi liczebnej – ukłon w stronę wielkich podjazdów. Pojawią się zasady partii chłopskich, band maruderów. Jednym słowem rozgrywka na I poziomie uległa znacznemu urozmaiceniu. 




Potop nie jest jednak sprawiedliwy. Nie każda z prezentowanych w Ogniem i Mieczem frakcji, została potraktowana z takim samym uczuciem. Moskwa, Tatarzy i Turcy niewiele znajdą nowych list armii. Moskwa nie znajdzie nic nowego. Jedynie Zasieczną Straż... Droższą niż poprzednio. Jakimś pocieszeniem będzie dłuższa lista sojuszniczych pułków, które można będzie w Moskwie wystawić. Sprawa wygląda zupełnie inaczej jeśli gramy RON, Szwecją albo planujemy złożenie jednej z nowych armii Cesarstwa Rzymskiego, Brandenburgii czy Siedmiogrodu. Te armie zostały całkowicie przebudowane (RON, Szwedzi) lub pojawiają się po raz pierwszy w systemie. Znajdziemy więc np. Podjazd Rabunkowy Siedmiogrodu, cesarski posterunek pieszy (piechota, dragonia, piki! i działa). Nowych zasad (zwłaszcza dla RON), podjazdów, list pułków i regimentów nie sposób nawet wymienić. Zwrócę tylko uwagę na to, o czym pisali sami autorzy. To pierwsze polskojęzyczne omówienie wojskowości Siedmiogrodzkiej, za co należą się podziękowania Sowabudowi w szczególności.



Jest Potop, co teraz?


Potop odświeżył grę. Lektura, choćby pobieżna, scenariuszy i list podjazdów jasno pokazuje, że okres nudy za nami. Ilość możliwości jest tak przeogromny, że wiele wody upłynie nim środowisko graczy dojdzie do wniosków co jest najlepsze i jedynie słuszne. Choć może w ogóle się to nie uda? Oby. Gry dywizyjne również się zrobią ciekawsze. Pomijam fakt pojawienia się nowych armii, co zawsze powoduje pewne pozytywne zamieszanie. Przestaną się też pojawiać dość niefortunne hybrydy choćby Szwedów z husarią. Potop relacje między jednostkami i armiami mocno urealnił – są one teraz dużo bardziej historycznie poprawne.


 

Słowem końca

Potop nie ustrzegł się drobnych błędów logicznych i edytorskich. Jednak jest to podręcznik bardzo solidny. Szata graficzna jak zwykle zachwyca (grafika z okładki jest moim zdaniem jeszcze lepsza niż ta na okładce podręcznika głównego). Nie jest krzykliwa. Jest dostosowana do tematyki książki. Ilość ozdobników jest dobrze dobrana, grafiki świetne (p. Tworek zna się na rzeczy), akapity ozdobione adnotacjami na marginesie, czego owe akapity dotyczą. Bardzo ważne, że jakość malowania prezentowanych modeli jest znacznie lepsza niż poprzednio. Modele nie są też poobijane, co było mankamentem zdjęć figurek w podręczniku głównym. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika epoki, bitewniaków historycznych i historii widzianej przez pryzmat gier bitewnych.

- - -

Nie planowałem tej recenzji. Postanowiłem ją jednak napisać, jako wypełnienie obietnicy złożonej przez innego modelarza, na innym blogu. Obietnicy, której nasz przyjaciel-modelarz nie będzie mógł już spełnić.

RSS FeedRSS