Pokazywanie postów oznaczonych etykietą infinity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą infinity. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2023

Biiiip

Widzę, że kolega Regał coś tam miesza w kotle z żurkiem na jutro, więc skorzystam z okazji i jeszcze wbiję dzisiaj z jednym wpisem. Taka jaskółka, która zwiastuje nieco większą moją aktywność - tym razem chyba bardziej na stałe, szczególnie że prezentowana figurka powstała trochę jako test przed kolejnymi modelami. 

Niestety dzisiejszy sprzęt fotograficzny dobitnie pokazuje, że moje zdolności nakładania farb znacząco erodowały. Chociaż nie odstaje on za bardzo i pasuje do pozostałych figurek z serii Infinity. 

sobota, 27 maja 2017

Yu Jing - Rui Shi

Gdzieś, na jakimś zaprzyjaźnionym blogu widziałem wpis dotyczący modeli, które przez lata leżały niedokończone na półce - praca się rozpoczęła, ale zabrakło motywacji, aby dokończyć model. Taki osobisty "Hall of Shame".

Dzisiaj prezentuję taki właśnie model. Pomalowany chyba ze dwa lata temu, w trzech prawie gotowych częściach przeleżał do tej pory na dnie szuflady. Tydzień temu postanowiłem przewieźć część kolekcji figurek z domu rodziców do siebie do mieszkania, aby nie zaśmiecać im dodatkowego pokoju gościnnego moimi "chłopkami" i korzystając z okazji, udało mi się figurkę posklejać i dokończyć - po prostu łatwiej było go przewieźć w jednym kawału, szczególnie, że ma magnesy w podstawce.

Przy okazji "zamagnesowałem" pozostałe jeszcze modele do armii zwierzoludzi (WHFB) oraz przygotowałem do malowania ostatnie figurki do Podjazdu Gosiewskiego (OiM). Postępów prac nie widać, ale roboty było co niemiara. 

Somewhere, on some friend's blog, I saw once a post about models that laid unfinished for years - the job started, but there were no motivation to end it. The so called "Hall of Shame". 

Today, I present such a model. It rested for about two years in a nearly finished form - it needed only glueing together three parts (already painted!) and some final brush touches. Last week I have decided to move a large part of my miniatures collection from my parents house to where I live now, so that the quest room is no longer trashed with my "soldiers". I have taken the opportunity to put everything together - as it was easier to pack the whole thing, because it has a magnetized base. 

Also, I have "magnetized" the rest of my beastmen army (WHFB) and prepared last miniatures for the Gosiewski's Foray (BFaS / OiM). There were a lot of work, but the effects cannot be shown unfortunately.



wtorek, 4 marca 2014

Keisotsu #1 & Kampeitai

Mały update na temat mojej armii Yu-Jing, a własciwie jej japońskiego odłamu. Nie wiem czy się już chwaliłem na blogu, ale przy okazji wprowadzenia Japońskiej Armii Sektorialnej po prostu nie mogłem sie oprzeć potrzebie zakupu jej startera, szczególnie, że w środku były tak piękne figurki. Plus jest taki, że mogę te figurki wykorzystać zarówno w podstawowej armii Yu-Jing, zwiększając moje możliwości manewru i limit punktowy, jak i wystawić jako całkiem osobną armię i prowadzić potyczki ze znajomymi. Obecnie po stronie Japończyków mogę wystawić cztery modele - wspólne zdjęcie na końcu wpisu.

Dzisiejszy wpis okupują dwa podstawowe modele, za niewielka ilość punktów (bodajże 9 - Keisotsu i 17 - Kampeitai). Szału w malowaniu nie ma, ale trochę się napracowałem. W każdym razie są to bardzo przyjemne modele i dlatego dostarczyły sporo frajdy podczas malowania.

Wspomniane 2 modele w drużynie z opancerzonym(ną) Domaru (około 40 punktów) i Oniwabanem (44 punkty) pozwalają wystawić mały oddział na 100 punktów. Po przeciwnej stronie (Yu-Jing) jestem w stanie wystawić 5 figurek o sumarycznym koszcie 98 - 110 pkt).

Do pomalowania w zasobach Yu-Jing Infinity pozostało dwóch Keisotsu, jeden Domaru i jeden Zhanshi oraz dwa roboty bojowe Rui-Shi. Postawiłem sobie szlaban zakupowy dopóki ich nie pomaluję. Potem mam plan na coś dużego dla Japończyków!


 

niedziela, 17 listopada 2013

Oniwaban

Nazwa Oniwaban oznacza “zajmującego się ogrodem” czyli ogrodnika. W erze szogunatu Tokugawy każdy z szogunów miał na swe usługi osobistego “ogrodnika”, który w rzeczywistości należał do elitarnego klanu ninja. Oniwaban byli łącznikami szogunów z ninja.
Tym razem ja postanowiłem przeciwstawić się hegemonii Gobosa na blogu i puścić coś pomiędzy jego postami. Malowanie jest szybkie, raczej taka papranina jeśli porównać do malowania studyjnego Infinity na którym się luźno wzorowałem. Ręce specjalnie pomalowałem takim mocnym kontrastem (szczególnie dłonie) aby wyglądało to jak strój śmierci z Halloween - w końcu mamy do czynienia z jej żyjącym wcieleniem. "Krzaczek" na podstawce to rozprysk po pocisku który zarył w asfalt. Powstał przypadkiem, po tym jak zacząłem malować podstawkę po przyklejeniu magnesu. Ostatnio wszystkie modele w tej skali dla transportu podklejam mocnymi neodymowymi magnesikami, a w Infinity dodatkowo do malowania asfaltu używam farby magnetycznej z drobinkami stali. Malowanie po cienkiej podstawce z silnym magnesem taką farbą daje właśnie taki efekt, że farba układa się w linie pola magnetycznego, po czym zwyczajnie w świecie zastyga (po około godzinie). Można jeszcze utrwalić kropelką. Efekt w sumie można by zastosować jeszcze np. do symulowania wybuchów po pociskach artyleryjskich w skali 6 lub 10 mm.

Ciekawostką jest fakt, że do robienia tych zdjęć użyłem testowanego przeze mnie właśnie aparatu typu "małpka" za dość rozsądną cenę, który ma możliwość zmiany manualnie wszystkich ustawień (głównie czas naświetlania, przesłona). Trochę czasu w sieci zajęło mi znalezienie takiego aparaciku w cenie, która rzeczywiście uzasadniałaby jego kupienie zamiast najtańszej na rynku lustrzanki, ale się udało - cena jest prawie 2x mniejsza niż lustrzanki (chodzi o Canon PowerShot 170 IS - cena od 640zł, najtańsza chyba obecnie lustrzanka to Canon EOS 1100 z obiektywem od 1250). Niedługo można napiszę o tym aparaciku wpis dla chętnych, którzy nadal poszukują czegoś dobrego i taniego do robienia zdjęć (plus tutorial jak robię zdjęcia).

 

środa, 6 listopada 2013

Ad Infinity

Żeby nie było wam tu smutno, postanowiłem też coś wrzucić. Dokończona zhanshi hacker i jeszcze jeden zwykły zanshi. Do tego mała grupówka i snikpik dwóch kolejnych delikwentów. Niestety pół roczna przerwa w malowaniu robi swoje, ehhhh... Do tego przesiałem gdzieś statyw i zdjęcia robione są z "ręki" co widać ewidentnie ...







sobota, 23 marca 2013

Zhanshi hacker Trinity - WIP

Kolejna figurka do Infinity, tym razem szeregowy hacker. Mimo, że jest szeregowym Zhanshi i nie wyróżnia się na liście armii niczym specjalnym, poza tym, że posiada hacking device to jednak wybrałem dla niej inny schemat malowania. Powód: ta figurka po prostu się o to prosi! (żeby całkiem nie odcinać jej od armii zostawiłem jej pomarańczowy plecaczek i jeden z naramienników ze znakiem yin-jang).



Wystarczy zresztą zerknąć na zdjęcia i moją dzisiejszą pół godzinną sesje z programem graficznym ;)



piątek, 8 marca 2013

Infinity: pierwszy kontakt

Obiecałem, to umieszczam. Poniżej krótki raport z jeszcze krótszej pierwszej potyczki oraz pare zdjęć naszych żołnierzyków w terenie. Do naszej rozgrywki użyliśmy całkiem fajnych makiet mordheimowych dostępnych w klubie Strych. Trzeba przyznać, że wikol z piaskiem na tekturze to bardzo sensowny materiał. 

Z całej rozgrywki najdłużej zajęło chyba przeczytanie zasad (przynajmniej tych dotyczących rozstawienia) i wydrukowanie rozpiski dla mojego oddziału, gdyż okazało się, że starter (!) do Yu-Jing zawiera prawie same jednostki z pierwszego dodatku. Na szczęście wszystkie potrzebne dane można znaleźć na stronie Corvus Belli, a także bardzo szybko stworzyć i wydrukować rozpiskę ze wszystkimi potrzebnymi danymi broń, ekwipunek, itp).

W potyczce wzięły udział Yu-Jing w sile 4 figurek (Domaro Butai, Shang-Ji, Zhanshi-hacker, Celestial Guard - 114pkt) oraz Ariadna w sile 6 figurek (3x Line Khazaks (+1 HMG), 2x Spec Opsi, 1x Ranger - 112pkt). 

Grę rozpoczęliśmy od rzutu na inicjatywę, która determinuje kto wybiera: piłkę (pierwszą turę) albo boisko (stronę stołu i kolejność wystawiania jednostek). Mimo, że miałem wyższe dowodzenie kości zdecydowały, że grę zacznie Ariadna. Ja zdecydowałem o tym, że przeciwnik ma się pierwszy rozstawiać. Właściwie to nie było za bardzo czego rozstawiać, bo było 10 figurek na stole. Jak się potem okazało zrobiłem jednak bardzo duży błąd i podzieliłem mój oddział. 


Pierwsza i ostatnia tura rozpoczęła się od rozkazów dla grupy trzech Khazaków. Jako że przeciwnik miał 6 rozkazów, to postanowił je wszystkie wydać właśnie na nich, szczególnie że dysponował wiedzą o zasadzie synchronizowanych rozkazów pozwalających za jeden rozkaz ruszyć grupę do 4 figurek, o ile wszystkie wykonają ten sam rozkaz, w tej samej kolejności i będą za cel brać tę samą figurkę (w przypadku strzelania). Z powodu tego ciągu rozkazów boleśnie przekonałem się jak działa tzw. 'rush' w Infinity, a za który Infinity jest czasem krytykowane. 


Pierwszy rozkaz Khazaków (Kh): ruch i strzał do zasłoniętego Domaru (Dm). Dm dostaje 3 trafienia z HMG, trafienia ze strzelb pozostałych członków nie trafiają (trafiały na 3 ze względu na dystans i zasłonę za którą schował się Dm). Ponieważ Dm nie ma jak strzelić w odpowiedzi (jego shotgun ma maksymalny zasięg 24", Kh znajdują się jakieś 30"), deklaruje unik, którego niestety nie zdaje (rzut 18 przy trudności 14). Warto nadmienić dla tych którzy zasad nie widzieli, ze większość rzutów robi się tak, aby uzyskać wynik poniżej lub równo danej wartości, przy czym im więcej się wyrzuci tym lepiej - wynik równo wymaganego to krytyczny sukces. 

Trafiony 3 razy Dm rzuca na pancerz, którego ma całkiem sporo (3 z siebie, 3 z zasłony, przez co wymagany wynik to 15 (siła broni czyli HMG) - 6 = 9). rzut na pancerz to przykład odstępstwa od reguły 'rzuć mniej niż trudność' - tutaj chcemy rzucić więcej lub równo. Niestety kości zawodzą i dostaje 2 rany padając nieprzytomny (co jest równoznaczne w naszym przypadku ze śmiercią, gdyby miał dostęp do medyka mógłby jeszcze wrócić do walki).


Kolejny rozkaz: Kh ruch, ruch. Nie mogę odpowiedzieć, bo żadnego przeciwnika nie widzę.
Kolejny rozkaz: Kh ruch, strzał w Shang-Ji (Sh), moja odpowiedź to strzał. Niestety mam tylko jedna kostkę, a przeciwnicy 10, ja jednak korzystam z osłony jaką daje róg budynku, oni są odsłonięci. Niestety kostki znów nie są dla mnie szczęśliwe, mimo że znacznie przewyższam przeciwników umiejętnościami strzeleckimi to po prostu nie trafiam. Sh zarywa chyba z 5 trafień, przed którymi broni się bodajże 2 razy na 8 a trzy razy na 6 (Rifle siła: 13, HMG siła: 15, Pancerz Sh: 4, Osłona: 3, 15 - 4 - 3 = 8, 13 - 4 - 3 = 6). Mimo tak dobrego pancerza Shang-Ji obrywa  razy i pada. Gdyby przetrwał jedną salwę spowolniłby Kh i nie zdarzyłoby się to co się zaraz zdarzy. 


Kolejne 2 rozkazy: Kh ruch, ruch, ruch, ruch. 
Kolejny rozkaz: Kh ruch, strzał. Tutaj popełniliśmy błąd w interpretacji (nieznajomosci zasad), bo rozkazem koordynowanym można strzelać tylko do jednej figurki, a headache podzielił swoje strzały na dwa, to jednak nie zmieniło wyjścia, bo tym razem Celestial Guard (CG) się popisał i przestrzelił swojego przeciwnika (rzut 11 vs 2, 5 - tutaj wylistowałem tylko sukcesy), dzięki czemu miał szanse go zabić, ten jednak, mimo braku jakiejkolwiek osłony i zbroi zdał test na pancerz (siła Combi Riffle: 13). W strzelaninie za to zginęła Zhanshi. 

Czas na moja turę - nie mając za bardzo nic do roboty najpierw wykonałem (miałem 2 rozkazy, bo został mi tylko dowódca, który ma jeden dodatkowy rozkaz dla siebie):
Rozkaz 1: CG ruch za osłonę, strzał - udało mi sie ubić jednego Khazaka.
Rozkaz 2: nic, strzał - niestety kości mnie zawiodły i padłem. 


I to by było na tyle. Z błędów:
1) wiemy już że rozkazem synchronizowanym nie wolno rozdzielać strzałów,
2) trzeba dokładnie określać kto do kogo strzela. Jestem prawie pewien, że w wymianie ognia między Kh a CG zrobiliśmy nadużycie, bo co najmniej jeden Kh powinien strzelać 'normal roll' a nie 'face to face roll'. 
3) Nie pamiętam, czy Ranger był postawiony na planszy czy nie, ale jeśli użył TO/Camouflage to nie powinien generować jednego rozkazu - to jest dość ważna zasada (jeśli figurki nie ma na stole to nie generuje rozkazów). 

To chyba tyle. Poniżej zdjęcia kombatantów na tle makiet. Miłego oglądania. 








środa, 20 lutego 2013

Jakieś 100 punktów

Dla podmiany, tym razem będzie Infinity. Jak w tytule, zakończyłem prace nad oddziałem wartym około 100 punktów. Dzisiaj tylko zdjęcia ukończonych czterech modeli wraz z podstawkami, nad malowaniem nie będę się rozwodził. Za to o podstawkach napiszę, że są sraczbuild z greenstuffu. Rzekłem. 

PS. Kolejny soundtrack do malowania ewentualnie do oglądania poniższych zdjęć: 'Castle of Glass' Linkin Park (oryginalny teledysk jest nawet fajny, choć strasznie zalatuje amerykańsko-armijną propagandą..., jak swego czasu 'Part of Me' Katy Perry)





piątek, 15 lutego 2013

Zhanshi & Celestial Guard WIP


The Celestial Guard are the units which guard the celestial emperor’s capital, especially the Forbidden City, the great palace compound, which includes the Imperial Palace (the size of a small city), recreational pavilions, big gardens and the mansions of other members of the imperial family, noblemen and civil servants from the Yu Jing Ministry of Justice.
 
The Zhanshi (Zhan Shi - chin. warrior) are the pillars of the army, the main general purpose troops. They participate in joint actions and in offensive operations like regular troops. They also make up the defensive garrisons of the cities and frontier posts. One of the Zhanshi characteristics is the importance that they give to hand to hand combat, much more so than any other regular army.


Zgodnie z życzeniem kadzika - kolejne modele (teraz nie ma wyjścia - musi łapać za odkurzacz, hehe). 

Przy okazji Infinity cały czas chodzi za mną utwór z pierwszego trailera do Cyberpunk 2077 (tu jest trailer, a tu zapętlony utwór do słuchania przy malowaniu...). A przeglądając sama stronę systemu wpadłem na dział download, a tam okazało się że wszelkie potrzebne materiały są do pobrania - zasady, listy armii, znaczniki, hologramy, wszystko. jest nawet darmowy generator armii. jestem bardzo, bardzo mile zaskoczony, a producenci maja bardzo, bardzo duży plus!


A teraz modele. Najpierw szeregowiec (czyli jeden, a właściwie jedna z Zhanshi):


Następnie szefu, czyli Straż Niebiańska:


Invincible Shang-Ji WIP


Rdzeń armii imperialnej, odziały Niezwyciężonych, otrzymają nowy model Shang Jí , tworząc korpus szturmowy godny oczekiwań naszego wspaniałego narodu. 
Ich zasadniczym celem będzie przeprowadzanie pełnego spektrum operacji wojskowych, mających na celu zabezpieczenie interesów Imperium. Niezwyciężeni Shang Jí to kolejny wspaniały przykład tryumfu Yu Jingu, którego tak zazdroszczą nam inne mocarstwa. 
Obywatelu, bądź dumny z naszych osiągnięć! Są rezultatem kolektywnego wysiłku wspaniałego społeczeństwa, którego jesteś częścią!  
Fragmenty biuletynu Jin Ren Min (Postępowość ludowa) 
Ministerstwo Informacji Imperium Yu Jing

W sumie od siebie nie będę pisał wiele, poniżej zamieszczam zdjęcie kolejnego modelu, pomalowanego, gotowego do podstawkowania. Niestety Domaru nadal nie doczekał się swojej podstawki - zbyt krótko gościłem ostatnio w moich rodzinnych stronach. Może w kolejnym tygodniu się uda?

Model to tak zwany Niezwyciężony IV generacji - Shang-Ji, ciężka piechota w pancerzu wspomaganym. W sumie to ze względu chyba na ten własnie model pokusiłem się o zakup zestawu startowego. Naprawdę, podoba mi się ten drapieżny, obcy, przysadzisty wygląd. Pomalowałem go trochę inaczej niż oficjalne malowanie - bardziej jak kamuflaż jakiegoś czołgu - wydaje mi się że dzięki temu wygląda bardziej wojskowo. 




czwartek, 7 lutego 2013

Domaro Butai WIP

Domaru są członkami mniejszości Nippońskiej, którzy zyskali tytuł Bushi, znany też jako tytuł samuraja, czy to dziedzicząc go po przodkach czy uzyskując go w trakcie służby wojskowej. W kulturze japońskiej jest to najniższy tytuł szlachecki, odpowiadający zachodnioeuropejskiemu rycerzowi, jednak w społeczeństwie Yu Jingu nie ma większego znaczenia.


Leżało toto od któregoś turnieju DBA w Warszawskim Wargamerze na Wilczej, chyba 2 lata już. przyznam się, że o ile figurki Infinity podobają mi się straszliwie, to boję się ich nieporównywalnie bardziej. Boję się je malować, żeby nie zepsuć ich idealnej i misternej rzeźby i żeby nie zapaprać szczegółów. Z tego też powodu starter do Infinity przeleżał te wspomniane 2 lata. 


Tak się złożyło, że zaczęliśmy nasze krakowskie spotkania z DBA, reaktywowaliśmy klub na Strychu i po kilku rozmowach z kolegą Headachem doszliśmy do wniosku, że warto by dla odmiany zagrać w futurystycznych komandosów. A że obu nam się podoba klimat i modele do Infinity, a w klubie dostępnych jest multum makiet do Mordheima, padła decyzja: próbujemy. A że szkoda próbować gołymi plastikami (metalami) przemogłem mój strach i dotknąłem pędzlem pierwszej figurki. 

Właściwie to co prezentuję, to nie jest pierwsza figurka - dwie figurki pomalowałem z myślą o dipie Army Paintera, ale tej figurki jakoś nie mogłem potraktować w ten sposób - jakoś poczułem, ze muszę w nią włożyć więcej wysiłku. Jak Masamune swoje samurajskie miecze, ja chciałem wykuć cierpliwie dokładnie rzeźbę tej figurki. A okazja znalazła się sama - parę godzin, podczas oczekiwania na zakończenie obliczeń do mojej pracy naukowej, kiedy to nie miałem jak używać swojego komputera. Efekty tych kilku godzin widać na poniższych zdjęciach, sami oceńcie czy było warto.

Teraz tylko podstawkę... i tu znów wyzwanie, bo ma być urbanistycznie, inaczej niż zwykle... Zobaczymy co czas przyniesie.


RSS FeedRSS