piątek, 17 lutego 2017

Ogre Firebelly

         Dziś chciałem Wam pokazać moje ostatnie dzieło. Praca ma już ze dwa tygodnie, ale tak to już jest u mnie z pisaniem postów blogowych, i tak dobrze, że się pojawia :)
Model to Firebelly od Games Workshop. Jest to jeden z bardziej lubianych przeze mnie modeli, dlatego pokusiłem się o ponowne go pomalowanie. Możliwe, że poprzedni nawet gdzieś tu jest na blogu, nawet nie pamiętam.
         Poprzedni był pomalowany w klasyczny sposób, ale tym razem chciałem zrobić coś odrobinę innego i zmieniłem chłopakowi wyziewy. Ćwiczę wybuch/ogień plazmowy, ponieważ wkrótce chciałem pomalować model Sci-Fi, który będzie miał właśnie broń plazmową. Jeszcze muszę trochę nad tym popracować, bo nie jestem całkiem zadowolony z efektu.















niedziela, 12 lutego 2017

Jadą, jadą chłopcy!


Nareszcie! Przyznam, że nie bez dumy (a także pewnych nadziei) wjeżdżam z orkowym trukkiem w nowy rok...To nie tylko mój pierwszy pojazd do Warhammera 40 000, ale także -mam nadzieję- zapowiedź dalszego szybkiego rozwoju mojej zielonoskórej trzódki. To także pierwszy od dawna model, o którym mogę napisać coś więcej niż tylko to, że jest żółty i brudzony gąbką.



Dwie zasadnicze zmiany w stosunku do oryginału, to słusznych rozmiarów gąsienice oraz rogi wyrastające ze zderzaka. Oba te elementy pochodzą od orkowego Battlewagona. Zwłaszcza te pierwsze uważam za pomysł trafiony, ponieważ udało mi się w miarę sensownie rozbudować tylną partię ciężarówki. Było to konieczne, ponieważ gąsienice w dziwaczny sposób wystawały poza obręb pojazdu. Niestety musiało minąć trochę czasu, zanim wymyśliłem jak dokleić te kilka dodatkowych elementów, by całość miała ręce i nogi. Dalej zrobiłem to samo, co zresztą armii: kolor żółty, paćkanie gąbką i brudzenie mocno już wysłużonym weatehring stick'iem firmy Tamiya. Swoją drogą ten ostatni to bardzo dobre narzędzie dla niedzielnego modelarza, lubiącego szybko i efektownie pobrudzić to i owo.

Kto wie, czy trukk nie zajechałby na Zgiełk jeszcze później, gdyby nie to, że w tym roku postanowiłem zaktywizować się jako gracz...Już jakiś czas temu stwierdziłem bowiem, że nic mnie tak nie motywuje do malowania, jak bliska perspektywa gry. Na margniesie, jestem zszokowany liczbą bitew, które udało mi się w tym roku rozegrać. Było ich aż sześć ;) Jak na mnie tempo iście diabelskie;) Na razie chłopaki walczą w lidze Kill Team (armie na 200 pkt) w warszawskim sklepie Figurkowe Gry Bitewne. Pierwsza - styczniowa odsłona ligi ku memu zdziwieniu zaprowadziła ich na podium (II miejsce), i to mimo dwóch sromotnie przegranych bitew i tylko jednego zwycięstwa. Zobaczymy, co przyniesie w tej materii luty. W marcu zaś być może będę już gotowy, by zagrać w dużej lidze na 1850 pkt.





czwartek, 2 lutego 2017

Jazda Kozacka / Cossack-style Cavalry (WIP)

Ze względu na brak aktywności na blogu - ostatni post z końca ubiegłego roku, postanowiłem nieco ożywić aktywność. A że nie mam nic skończone, wrzucam co jest. Efekt zaledwie dwóch ostatnio wygospodarowanych na hobby godzin. 

Część koników wymaga jeszcze cieniowania umaszczenia (kare czy tam gniade), wszystkie wymagają pomalowania uprzęży czy innego jeździeckiego wyposażenia.  Postanowiłem nie przejmować się malowaniem siodeł na skórzany kolor - i tak je potem ledwo widać. 

Due to the lack of activity on the blog - last post is dated at the end of last year, I have decided to make the first entry. Unfortunatelly nothing is finished yet, so I post the effect of two hours of painting, which I have managed to secure for hobby between various latest duties.  

Some of the horses needs more shading (brown ones) and all of them have their harnesses (or whatever you call the raider stuff!) unpainted. I have decided not to distinguish saddles with some leather color, as they are hardly visible later, when the miniatures are fully asembled. 



RSS FeedRSS