
Dzisiaj ruszyła wysyłka zestawów do nowej odsłony Firefight 2.0 od Mantic. Druga edycja dość różni się od swojego prekursora dość znacznie. Ale może od początku. Kiedy lata temu Mantic prowadził kampanię ich pierwszej, dużej gry since-fiction: Warpath, sporo osób chciało również dostać zasady do rozgrywek w mniejszej skali. Tak powstał Firefight. Sama gra była niezła ale nie dotarła do zbyt wielu osób. Przez kilka lat nie działo się nic. Niedawno jednak, po dużym sukcesie kolejnej odsłony Deadzone (3.0), Mantic postanowił przyjrzeć się tematowi. Dużą popularnością podczas jednej z odsłon Open Day w Mantic HQ cieszył się Deadzone XXL, który prezentował Andy Sharp, przeodniczący Deadzone Rules Committee. Chłopaki sprawdzali jak sprawdzi się rozgrywka "squad-based" w oparciu o mechanikę Deadzone. Te zasady były punktem wyjścia nowej odsłony Firefight. Główne założenie poprzedniej edycji mówiące, że Firefight to mniejsza wersja Warpath zastąpiono założeniem, że Firefight 2.0 będzie "większym Deadzone". Co ma sporo sensu, bo naturalnym w hobby jest rozbudowywać bandę a nie redukować armię. W każdym razie Direfight 2. doczekał się swojej premiery. Kiedy pojawiła się przedsprzedaż, zapytałem Młodego czy nie chce złożyć armii do tej gry. Myślałem, że jeśli wogóle, to zechce dodać kilka czołgów do jego krasnoludów ale zaskoczył mnie tym, że chce pomalować Enforcers. Wprawdzie z jakiegoś turnieju Deadzone przywiozłem pudełko 10 modeli do ej frakcji i Młody skleił 1 model ale nic się później nie działo...