Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzone resurrection. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzone resurrection. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 września 2018

CTL-F800 Emancipator Combat Aircraft

Zaprojektowany w Lockmann Aeronautics. Zbudowany ze stali venusjańskiej. Emancypator. Uniwersalny samolot szturmowy, dostępny dla każdej megakorporacji jako wsparcie powietrzne, stanowi ciekawą broń. Każda Megakorporacja może wystawić jeden lub dwa takie samoloty jako oddział Light Vehicle. Skorzystałem z tego faktu i prezentuję go jako modele do Bauhausu, choć ich kolorystyka jest dedykowana Mishima'ie. Jest to lekkie nadużycie, bo mam trzeci model, który chciałbym pomalować w kolorze mojego Bauhausu ale potraktujmy to jako rozgrzewkę przez wpisami o malowaniu Bauhausu, dobrze (2 Vulcan Battlesuits są na etapie lakieru do włosów)?

Jest to drugi po Mule pojazd Cartelu, który trafił w szeregi moich Megakorporacji.

Wyposażony w lekki, podwójny karabin MG-40, strzelający pociskami smugowymi oraz, w zależności od naszego wyboru, w dwa 32mm ‘SpiderShredder’ HMG lub dwa UEXP-31 ‘Hedgetrimmer’ Cluster Rockets, samolot dysponuje dużą siłą ognia. Jest to ciekawe o tyle, że obie bronie są dość nietypowe. Większość karabinów doskonale sprawdza się przeciwko piechocie a większość wyrzutni rakiet przeciwko pojazdom. Tutaj jest odwrotnie. Karabin ma znośną siłę przeciwko piechocie ale gdy celem ostrzału jest pojazdy, broń aktywuje Piercing (8)! Co ciekawe, serie wypuszczane z karabinów potrafią przebijać cel i razić kolejne modele (zasada rail), więc sama jego obecność wymusza na przeciwniku większą ostrożność w poruszaniu swojego wojska. Nawet piechoty.

czwartek, 6 września 2018

Krytycznym okiem

Zajrzałem na ostatni wpis z Wolfbane i… lekko się zdumiałem. To już niemal dwa lata minęły? Niemożliwe… Ale skąd w ogóle ten temat? Otóż odwiedziłem w tym tygodniu MiSiA, żeby odebrać podręczniki do Zgrupowania do Ogniem i Mieczem. Pogadaliśmy o różnych tematach (strzelaliśmy też z łuku) a ja miałem okazję zobaczyć misiowe modele do Warzone na żywo. Są przepięknie pomalowane i przygotowane do gry. Bez dwóch zdań. Wracając do domu miałem małą refleksję na temat swoich dokonań na tym polu, szczególnie w odniesieniu do szumnych planów sprzed dwóch lat.

wtorek, 7 sierpnia 2018

Mishima Fujin-Class Tatsu Gigamek

Warzone Resurrection to gra w której większość armii stanowi zwykle piechota. Jednak korporacje Układu Słonecznego nie są pozbawione zmechanizowanego wsparcia. W przeciwieństwie do swojego największego rywala z lat 90tych, pojazdy w Warzone nie stanowią przytłaczającej części wojsk na stołach. Mimo to, nie da się zaprzeczyć, że część z nich stanowi prawdziwe ikony świata Kronik Mutantów, choćby czołg bojowy Grizzly czy Hurricane Walker.

środa, 11 kwietnia 2018

Lord Commander Nozaki


It is said that Lord Commander Nozaki is the personification of cruelty. Alarmingly, this is not too far from the truth. Nozaki has arguably the most powerful position in Mishima, the most trusted of all of the Overlord’s Hatamoto. As such, he carries out Overlord Nagoya’s every wish as his ‘shadow’... .

- Corporate Protocole, str. 421

 Nozaki to postać, którą pamiętam jeszcze z Doomtrooper CCG i czasów szkoły podstawowej, kiedy to pochłonął moich kolegów i mnie świat Kronik Mutantów. Już wtedy grałem Mishimą a grafika Nozaki'ego była jedną z tych, które budowały cały klimat frakcji. Kiedy wskrzeszono bitewniaka Warzone, Nozaki był pierwszym bohaterem, którego kupiłem. On i Tatsumoto, znany z pięknej grafiki na której walczy z neferytą. Obaj ikony i trudno się dziwić, że były to moje pierwsze zakupy. Model jednak przeleżał aż 4 lata (aż tyle?!) niepomalowany. Dużo łatwiej mi przygotowywać modele do gry a po prostu nie mogłem znaleźć dla niego miejsca w swoich rozpiskach...

wtorek, 10 kwietnia 2018

CTL-422 Mule Armoured Carrier #2

Nie tak dawno temu pojawiła się cykliczna errata do gry Warzone Resurrection. Łata jak to łata. Poprawiła to i owo w i tak dobrze zbalansowanej grze. Jednak nie wszystkie zmiany wynikały z uwag graczy.

Zwykle jest tak, że to zasady wpływają na wygląd modeli. Oddział ma możliwość użycia CKM, model dostaje CKM itd. Wiemy o co chodzi. Czasem jest jednak odwrotnie...

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Ashigaru

These are commoners who have been armed by their Lords and sent into battle to support the efforts  of the Samurai. They are known as Ashigaru, or ‘light-feet’, a reference as much to their role as to their lack of equipment.
- str. 436, corporate rulesbook
Cechą typową dla większości elitarnych jednostek jest ich niewielka liczebność. Świadomi tej zależności są Lordowie Mishimy, którzy dla zwiększenia liczebności swoich wojsk, zaciągają niezliczone rzecze chłopstwa do pełnienia zadań, których pełnienia nie podejmują się samurajowie. Obsługi ciężkiej broni, pełnienia zadań strażniczych a na polu walki, pilnowania flanek. Ashigaru są słabo uzbrojeni. Jednak z powodu próżności Panów, ich wyposażenie wygląda jak z żurnala. Ich wyszkolenie odpowiada jakości ich ekwipunku ale Ashigaru nie są całkowicie niewyszkoleni. Zależnie od władcy, szkoli się ich w sposób wybiorczy i ograniczony, co odzwierciedla zasada Loyal Followers, umożliwiająca zwiększenie wybranej cechy Ashigaru ale tylko pod warunkiem, że w oddziale obecny jest samurai-dowódca (który posiada również prawo do natychmiastowej egzekucji nieposłusznego chłopa).

Ashigaru to moim zdaniem jedne z najpiękniejszych modeli do Warzone. Dlatego ich malowanie było czystą przyjemnością. Nie było ono jednak efektywne punktowo. To najtańsza piechota w grze. Poniżej prezentuje wam tylko jeden jej oddział. Tak... Te 19 modeli to jeden oddział. Warty ledwo 193 punkty. Malowanie zajęło mi sporo czasu zwłaszcza, że drużyny moździerzy pomalowałem znacznie później. Przyszedł jednak czas na ich wypróbowanie w grze, więc pomalowanie być musiały. Ich kolorystyka odbiega od kolorystyki reszta oddziału. Raz, że chciałem aby wyglądali jak z grafiki z podręcznika a dwa, chciałem aby ich wygląd sugerował od razu specjalne przeznaczenie.

Na polu bitwy, zgodnie z założeniem, Ashigaru pełnią role wsparcia (na skrzydle) i znacznie poprawiają liczebność mojej armii. A, że używam jednostek o niskiej odporności to przewaga liczebna to podstawa. Pojedynczy chłop niewiele może ale duża ilość strzałów (w walce wręcz są koszmarni) przemienia ilość w jakość. Dodatkowo, jeśli chcemy, możemy ich wzmocnić, wykupując dla nich Moc Ki. Z mocy może korzystać jedynie ronin ale do póki żyje, cały oddział znacznie na tym skorzysta.

Pomalowanie Ashigaru pozwoliło mi przekroczyć barierę 120 pomalowanych modeli do Warzone. Zabawne, zważywszy, że do 1000 armii wystarczy między 25 a 35 modeli. Jeszcze zabawniejsze jest to, że nadal nie mam pomalowanych wszystkich, które bym chciał... Zwłaszcza Tatsu Gigameki. Największego modelu do Warzone. Kolosalnego walker'a o wysokości prawie 20cm!

niedziela, 24 grudnia 2017

Bushido Masters

The Bushido Masters of a Keiretsu are the guardians of its martial secrets and skills, refining and passing on the sword, rifle and Ki techniques that were passed down to them. Bushido Masters become the embodiment of these skills, wielding Ki energy like an ordinary man might wield chopsticks and making their weapons an extension of their body.
- str. 434 corporate rulebook
Pomysł używania dwóch Mistrzów Bushido w mojej tysiąc punktowej armii Mishimy pojawił się już jakiś czas temu ale dopiero ostatnio postanowiłem przebudować rozpiskę i pomalować drugi, brakujący model. Obie miniatury to konwersje Kapitana Nobou Hiroko. Jednego z pierwszych bohaterów wydanych przez Prodos Games. Do konwersji użyłem, dla zielono-żółtego, rąk innego bohatera, Masaru. Czerwono-zielony to konwersja z użyciem części z zestawu Ashigaru oraz Crimson Devils. |Kolory, jak widać, soczyste. Pancerze, w związku z ciągłym używaniem w ich bliskości Mocy Ki, całe skorodowane i pokryte patyną. Modele proste ale jestem z nich zadowolony.

czwartek, 21 grudnia 2017

CTL-422 Mule Armoured Carrier

Within the armies of the various Megacorporations, there is one go-to vehicle that all of them swear by to get their troops into the thick of combat. The CLT-422, or Mule as it has been nicknamed, was designed by a conglomeration of engineers that was assembled from across the Megacorps to create a vehicle able to withstand several hits by anti-armour weaponry.
- str. 457 corporate rulebook

Muł to uniwersalny transportowiec, wykorzystywany przez wszystkie mega korporacje ale również i Mroczny Legion (zmutowana wersja z nogami pająka zamiast gąsienic - tak, taki element jest w zestawie!). Występuje w dwóch wersjach. Zamkniętej oraz open-top. Muł to tani transporter, który świetnie nadaje się do przewozu piechoty lub nawet bez transportu, jako mobilna osłona! Do tego każda megakorporacja w typowy dla siebie sposób modyfikuje swoje pojazdy. Ministerstwo Wojny używa ich jako ambulansów dla przykładu. Mishima podkręca silnik tak, żeby dojechać do walki jak szybko jak nikt inny. Dobry wróg to taki na wyciągnięcie miesza! Dlatego też postanowiłem, że w końcu nadszedł czas pomalować jednego z dwóch modeli, które mam. Jak postanowiłem, tak zrobiłem.

Malowanie jest banalnie proste. Jak budowa muła. Jeden kolor. Ciemna czerwień. Takie pojazdy lubię. Oczywiście bardziej załamane powierzchnie doczekały się rozjaśnień. Nity wash'a itd. Do tego przegrzany metal i włączone reflektory, podczas malowania których skorzystałem z doświadczenia nabytego podczas malowania kultystów do Frostgrave. Na koniec odrobinę brudzenia tu i tam, kalkomania z tradycyjnymi oznaczeniami klanów i pojazd gotowy. Nie zapomniałem przednich kół wyposażyć od spodu w magnesy. Dzięki temu mogę bezpiecznie transportować Muła  w skrzynce albo... Wjeżdzać pionowo po kaloryferze.

Jak się Wam podoba? Niedługo kolejne nowe jednostki do Warzone!

wtorek, 11 lipca 2017

Mishima Dragonbike - PREMIERA

Kiedy myślę o świecie Kronik Mutantów i o mojej ulubionej korporacji Mishima, zawsze staje mi przed oczami grafika Merkuriańskiej Ohydy ostrzeliwanej przez pędzący tuż nad powierzchnią wody ścigasz, prowadzony przez samuraja. Liczne fragmenty tej grafiki trafiły na karty do Doomtrooper'a, gdzie po raz pierwszy je podziwiałem jako dziecko, więc od kiedy Prodos Games wskrzesił Warzone, zacząłem liczyć i na to, że motor opuści dwuwymiarową grafikę i jako piękny model zasili szeregi korporacyjnego arsenału.

Chwilę to trwało ale w końcu się doczekałem. W zapowiedzianej przez wydawcę kilka tygodni temu fali nowości, pojawił się smoczy motor. Tym razem faktycznie wyglądający jak motor a raczej typowy dla tego świata - jetbike. Nie dość, że miałem możliwość uczestniczyć w pisaniu jego zasad (jako członek kilkunastu-osobowej międzynarodowej grupy testerów) to jeszcze pomalowałem pierwsze dwa egzemplarze! Co oczywiście oznacza, że są to dwa najgorzej pomalowane modele Dragonbike na świecie. W tym miejscu chciałbym podziękować za przesłanie mi ich do pomalowania. Dzięki Prodos!

Czym jednak wogóle jest Dragonbike? To lekki ścigacz (można wystawić jeden oddział jako support lub light vehicle), którego podstawowym uzbrojeniem jest ciężki karabin maszynowy, półautomatyczny karabinek oraz miecz samurajski - specjalnie zaprojektowany do przecinania nawet najgrubszych blach pancerzy pojazdów. Dwa modele można zamiast karabinu, wyposażyć w wyrzutnię rakiet przeciwpancernych o średnim zasięgu. Motor jest bardzo zwinny, potrafi, co nie jest niespodzianką, latać i otwiera dostęp armii do broni przeciwpancernej, którą do tej pory Mishima miała tylko w formie broni do walki wręcz. Bardzo pomocny jest fakt, że ten lekki pojazd można wystawić jako support, dzięki czemu nie musimy wybierać między smokami Kunshu / Meką / Gigameką a motorami i możemy zbudować (co bardzo cieszy), listę opartą na większej liczbie pojazdów.

W oddziale można mieć aż cztery motory. Tyle samo co odpowiednik dragonbike w korporacji Capitol. Zresztą analogia jest pełna. Dragonbike to Purple Skark dla Mishima'y. Niewielkie różnice w statystykach wynikają ze specyfiki armii t.j. dla przykładu Dragonbike posiada większą wartość Obrony w walce wręcz, co odzwierciedla wyszkolenie samuraja (13/0 do 14/3). Same pojazdy też niewiele się różnią. 1 punkt "życia" mniej na systemie sterowania u smoka. Oba mają typowe ciężkie karabiny (Quad-mounted M606 LMG i Tambu No.45 Dragonfire HMG). Smoczy motor nie posiada jednak granatów, w które wyposażony jest Rekin za to zdecydowanie lepiej radzi sobie w walce wręcz (głównie z pojazdami). Nawet możliwość wystawienia jako Support, choć na innej podstawie (Capitol może wykupić odpowiedni batalion lub wystawić odpowiedniego bohatera) jest ich cechą wspólną. 

Podsumowując - zestaw Dragonbike to doskonała robota. Składa się z dwóch identycznych motorów, z których każdy składa się z dwóch elementów korpusu, łączonych przy kierownicy i obu opcji uzbrojenia do wyboru, mocowanych pod smoczym pyskiem. Są też dwaj rożni jeźdźcy, ich broń z pleców oraz dwie flagi sashimono. Są podstawki i przezroczyste "standy", które ja, z przyzwyczajenia, zamieniłem na hartowany drut. Wszystkie elementy łączone są kształtowo, więc nie da się modelu źle skleić. Model, jak widać, jest potwornie dynamiczny! Do tego, co równie ważne, otwiera przed graczami mojej ulubionej korporacji kolejne opcje budowania armii. 

Miłego oglądania!








środa, 28 czerwca 2017

Przyprószony (żywicznym) kurzem, czyli w krainie WiPów

 Nie idzie mi coś zmienianie przyzwyczajeń i regularna praca malarska. ;) Ale nie jest też wcale tak, że zupełnie nic nie robię. Niestety, po staremu, łapię się za to na co akurat mam wenę i wszystko leży rozgrzebane. Walczę właśnie z żywicą w różnych postaciach i postanowiłem, ku automobilizacji, dwa eksponaty Wam pokazać.

Tak. Miałem nic nie kupować do WZR dopóki nie pomaluję pierwszej partii, ale -50% na zamknięcie Fabera (chlip chlip) przekonało mnie, że warto się ugiąć. Nie wiem czy Hurricane Walker do dobry zakup dla w sumie jeszcze bardzo małej armii, ale jest duży i fajny. :) Czołg za to, to typ 97 Chi-Ha do Bolt Action. Kilkuletni już wyrzut sumienia, mimo że sam system jest jedną ze świeższych moich inwestycji.
Jakoś tak z nim mam, że a to przykleję trzy elementy, a to po dwóch miesiącach coś podszlifuję, a to po kolejnych dwóch stwierdzę, że jeszcze trzeba zaszpachlować i tak stoi na tym parapecie.


A no właśnie. Muszę się przyznać, że żywica nie jest moim ulubionym materiałem. Czołg na przykład jest krzywy i gąsienice słabo pasują. Mówię sobie, że to pionek do gry i na stole nie będzie bolało, ale potem i tak nie mogę się oprzeć potrzebie zaszpachlowania uskoku na łączeniu form.
Hurricane Walker jest lepiej odlany, ale też się nie ustrzegł uskoku i to w dość newralgicznym punkcie, mianowicie na nosie. Dwukrotne szpachlowanie i szlifowanie dało radę, ale co zrobić z mocno widocznym uskokiem na szybkach kabiny, do których nie ma dostępu, nadal nie mam pomysłu.

Dobra, bo miał być szybki rzut oka na warsztat, a się rozpisałem. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się pokazać coś w bardziej zaawansowanym stanie.

poniedziałek, 20 marca 2017

Koń i jego chłopiec

Dzisiaj kilka słów o pewnym eksperymencie, który polegał na sprawdzaniu nowych farb, w tym brązowego podkładu, oraz nowych technik i materiałów. Sporo tych nowości poddałem próbom a obiektem doświadczalnym był nie kto inny jak tytułowy koń i jego chłopiec - wenusjański kapitan. W końcu nie ma lepszego momentu na takie próby jak malowanie nowej armii, prawda? Co więc dokładnie testowałem?

1. Army Painter Leather Brown Primer + Purple tone

Kombinacja docelowo kupiona do malowania Trident Realms do Kings of War ale pomyślałem, że ciekawiej będzie użyć do cieniowania końskiej skóry czegoś innego niż oklepany brązowy wash. Zakup podkładu był wymuszony wyczerpaniem się zapasów czarnych podkładów ale go nie żałuję. Dobrze wyjść ze swojej strefy komfortu. Dużą zaletą zestawu jest szybkość malowania. Cieniowanie nadkładamy bezpośrednio na podkład. Dzięki temu powinienem zyskać sporo czasu malując najady ale i inne formacje do Bauhaus, choćby Armoured Jaggernauts. Fioletowy ink sprawdził się świetnie, dlatego teraz będę badał jak można przyciemnić nim czerwony.

2. Glaze z użyciem szarości

Jak widać, pancerz kapitana jest szary. Do tego bardzo delikatnie cieniowany. Efekt ten uzyskałem nakładając kilka warstw bardzo rzadkiej farby, intensywnie rozmywając ją od jasnego do ciemnego. Kolejny test przed malowaniem pancerzy choćby Wulkanów. Dobrze czasem pomalować jakiś stonowany kolor. Choćby po to, by sprawdzić, że się umie.

3. Still Water effect z Vallejo +  trawki z Paint Forge

Kolejne narzędzie w moim modelarskim warsztacie kupione z myślą o armii Trójzębu. Co testowałem dokładnie? Transparentność wody i jak działa po dodaniu do niej barwnika. Jednym słowem na pomalowaną na zielono podstawkę wylałem efekt wody z domieszką umbry. Efekt? Bagnista sadzawka, której oczekiwałem. Dzięki domieszce woda ma głębię. Mimo niewielkiej grubości warstwy. Większe oczka będę dopiero testował przy okazji budowanie podstawek-dioram (czyli multibase). Na podstawce brakuje jeszcze tylko paru liści - nasion wierzby ale te będę przyklejał grupowo. Po skończeniu kilku modeli.

Tak wygląda mój pierwszy gotowy model do Tytanów. Polecam zawsze malować połówki podstawki na dwa różne kolory, by podczas gry łatwo można było określić gdzie model ma przód a gdzie tył.



niedziela, 5 marca 2017

Początek trochę od końca

Podszedłem do tematu zbierania armii do Warzone trochę nietypowo. Zaczynam moją prezentację od jednostek Light Vechicle, ale równocześnie dowódcy armii. Prezentowana jednostka to Exterminateur Attila Mk.I. Tak się składa, że w wybranej przeze mnie formacji "Rise of the Machine" dowódcą armii może być właśnie Exterminateur Attila Mk.I. Kosztuje 20pkt więcej niż standardowy Attila Mk.I i ma zwiększony Ld  +2. Poza tą opcją jest jeszcze możliwość wystawienia jako dowódcy 732-R4-NCE, który jest pierwszym Attilą stworzonym przez Cybertronic. I tu nie mam pewności, ale ten model wygląda jak Exterminateur Attila Mk.I tylko trochę mniejszy, przynajmniej tak mi się wydaje :) W związku z tym postanowiłem w razie chęci wystawienia go po prostu zastąpić zwykłym dużym modelem, może nikt mnie za to nie będzie ścigał. Model dowódcy chyba łatwo rozpoznać wśród przedstawionych modeli.
Teraz slot Light Vechicle. Są to 3 modele Exterminateur Attila Mk.I. Każdy kosztuje 135 pkt, w sumie kosztują 405 pkt.





Pora na ciekawostki. Wszystkie modele powstały z dokładnie jednego i tego samego wzoru, a jedynymi odcinanymi elementami były ręce od broni. Na dokładkę żaden z modeli nie ma postawy pierwowzoru :)


czwartek, 2 marca 2017

Kapitan i Jaggernauts #1


Reżim w hobby? Niestety tak. Zanim przystąpiłem do malowania Bauhaus'u, musiałem skończyć Ashigaru do Mishimy oraz armię do Kings of War. Oba zadania zakończyłem, co zaowocuje serią wpisów (będzie co oglądać - horda Decimators, Lammasu czy Ashigaru), więc mogłem przystąpić do kolejnego etapu - Tytanów.

Po skończeniu Krasnoludów Chaosu, postanowiłem złożyć drugą armię do Kings of War (tak dobrze mi się w nią gra). W ramach wymyślania schematu malowania, kupiłem efekt wody z Vallejo, co z kolei zaowocowało pomysłem na modyfikację podstawek do Bauhausu. Będą nie tylko śnieżne (a raczej śnieżno-wiosenne). Będą też częściowo pokryte lodem. Lodem imitowanym właśnie za pomocą Still Water od V.

Na pierwszy ogień poszli Kapitan i trójka pancernych Husarów. Husarzy to nowe wzory, jakiś czas temu zastąpiły wzory z Kickstarter'a. Malowałem ich nawet bratu w prezencie i pewnie jeszcze gdzieś u niego leżą. Nowe wzory mocno wpisują się w stylistykę Bauhaus'u. Co jest wielkim plusem. Bauhaus i Mishima to moim zdaniem dwie najbardziej spójne wizualnie armie w grze. Co nie znaczy, że pozostałe spójne nie są. Jednak specyfika obu frakcji i ich "tło" pozwala na bardzo szybką identyfikację wizualną.

Wspomniałem nowy efekt wody a nie wspomniałem nowych farb. Kupiłem brązowy podkład i będę go testował właśnie na Bauhaus'sie. Kolorystyka armii pozostanie jednak bez zmian.  Będzie dużo niebieskiego i biało-szarego. Do tego śnieg, trawka, zwiędłe liście i lód! Niedługo kolejny wpis!

P. S.
Zapomniałbym. Na drugim zdjęciu widać John'a Baptista'ę i połowę jego oddziału Heretyków. Herezja w Bauhausie? A i owszem! Będzie to oddział zarówno do Mishima'y jak i Bauhaus'u. Załapał się więc do Tytanów!


czwartek, 22 grudnia 2016

Śnieżny chart, czyli niespodzianek ciąg dalszy!


Cóż za nieprzewidywalni Tytani! Miesiąc temu nie postawiłbym złamanego grosza, na to że mój Imperial jako pierwszy ruszy do natarcia z pomalowanymi modelami na blogu! Nie wiem jak to się stało, ale oto jest: FNP Greyhound. Dlaczego FNP? Finished Not Perfect. I tak zajął mi za dużo czasu, ale mimo to poczytuję to za pewien sukces i pierwszy krok w dobrym kierunku.

Jednym z moich głównych grzechów w hobbistycznej karierze, jest przesadny perfekcjonizm. Staranne malowanie pod pachami figurek było dla mnie przez lata czymś zupełnie normalnym. Dzięki dokładnemu malowaniu miejsc, których i tak nikt nigdy nie zobaczy, mogłem poświęcać figurkom ze dwa razy więcej czasu niż trzeba, a innym pozwolić nie niepokojonym leżeć w szufladzie. Teraz usilnie staram się walczyć z takim podejściem, choć ciągoty zostały. Niniejszym ogłaszam, znalezione na którymś bratniofigurkowym blogu, hasło FNP mottem mojego Tytanicznego Wysiłku.

Ponieważ w moim Imperialu chcę uniknąć zieleni, które jakoś mi nie leżą na Piechocie Okopowej, zacząłem od taśmowego malowania aerografem całego startera w brązy. Potem zdecydowałem, że Greyhound pójdzie na pierwszy ogień, ponieważ liczyłem, że satysfakcja z ukończenia czegoś doda mi skrzydeł przy dalszym malowaniu.



Jako, że gąsienice miały być zmęczone to wyszły rdzawe. Czerwone  akcenty i emblematy nie przełamały dostatecznie brązowej monotonii. Musiałem wymyślić coś więcej.


Za inspirację posłużyła mi MiSiOwa zapowiedź zabaw z lakierem do włosów i klamka zapadła: robię white wash, czyli pozostałości po zimowym kamuflażu naniesionym łatwo zmywalną farbą na podstawowe malowanie. Użyłem do tego płynu do robienia odprysków AK Interactive. Jak wyszło możecie ocenić sami. Ja jestem całkiem zadowolony.


Na pewno pewne rzeczy można by zrobić lepiej, ale prawda jest taka, że to mój pierwszy ukończony model od co najmniej 5 lat, więc patrzę tylko w przód!
Podstawki zamierzam zrobić hurtowo jak ukończę jeszcze ze dwa oddziały.


No to Panowie: kto następny? Nie mówcie, że nam się Tytani ukisili w Kislevie!

czwartek, 17 listopada 2016

Czerń - kolor zniszczenia, nocy, rozpaczy i śmierci

Bałem się, że nie zdążę z wpisem o moich planach zanim ktoś doda pierwsze wymalowane jednostki, ale póki co cisza. Mam nadzieje, że przed burzą;)  Chłopaki zaczęli od planu, więc i ja postanowiłem podejść do tej zabawy zaczynając od wymyślenia jakiegoś schematu malowania. Sporo czasu mi to zajęło, bo gdy już zdecydowałem się na czarny to musiałem zasięgnąć języka. Kilka rozmów, sporo przeczytanych artykułów na różnych blogach i wiosek wysnułem jeden. Metod malowania czarnego jest tyle ilu malarzy:D Także poczyniłem skromne zakupy i zamierzam nabytą wiedzę potestować w praktyce.

Do tej pory głównie używałem czarnego z cytadeli, ale ten sam kolor firmy vallejo jak już sprawdziłem faktycznie jest bardziej matowy. Do tego wybrałem Black Grey, żebym mógł łatwiej powielać przetestowany schemat o ile okażę się tego godny:D Na koniec biały i Blue Grey Pale, bo jeśli wyjdzie to chciałbym, żeby mój czarny wpadał trochę w niebieski. Coś jak skóra aliena.

Do tego kilka specyfików, których wcześniej nie używałem. Efekt krwi, który jest bardzo fajny i na pewno użyję go na podstawkach i być może na broni tu i siam. Matt medium, bo chciałbym pokombinować z tworzeniem własnych washy i znalazłem też co najmniej kilka innych sposób na wykorzystanie tego cuda. Na koniec lakier Satin Varnish, który mam nadzieje okaże się faktycznie półmatem, żeby cały pancerz fajnie się świecił, ale bez przesady. Zapewne kupie też połysk do szklanych gadżetów i kryształów.
Podstawki raczej skromne w szarościach, jeśli uda mi się zdobyć trochę kości to na pewno rzucę pod nogi moich wojaków trochę szczątków ich ofiar, które roznoszą po świecie pod butami;)

Testy czas zacząć:D Także do finału jeszcze trochę, ale mam nadzieje, że wyjdzie z tego coś godnego demonicznych sił Dark Legionu.




niedziela, 6 listopada 2016

Wolfbane – pierwsza ‘krew’

Ostatnio trochę myślałem nad schematem kolorystycznym do moich 'warzonych' Wilków. Po głowie chodziło mi coś innego, niż klasyczne brązy, które można znaleźć w sieci. Dzisiaj postanowiłem sprawdzić, czy te wybrane barwy będą jakoś ze sobą współgrać. Przy okazji chciałem się przekonać, z czym się je te warzonowe miniatury po ostatniej rezurekcji. Co do barw, to wrzucam poglądowe zdjęcie – pilotażowy komandos wymaga jeszcze nieco ostatnich doróbek czy poprawek. Co do samych figur to są całkiem dobrej jakości a design prezentuje się całkiem nieźle. Na pewno jednak nie będę malował kolejnych modeli bez podstawek – po prostu nie lubię pracy na raty. A ponieważ podstawki to para nieco innych kaloszy i muszę na nie nieco poczekać, na razie pozostała dziewiątka komandosów leżakuje w pudełku. W tym miejscu muszę się pokornie uśmiechnąć do Gobosa.


Our Team has decided to arrange a blog event and to assemble and paint Warzone Resurrection forces. I've chosen Wolbfane fraction from Imperial Corporation. Today I made first trials with the color scheme to see whether it matches with my conception. More Warzone entries can be found under Warzone Resurrection label.

piątek, 4 listopada 2016

Niespodziewany zwrot akcji!

Ostatecznie pożegnałem się z Warzone'm. Sprzedałem ostatnie Bauhausowe wyrzuty sumienia zalegające mi na półce po Kickstarterze, który zawiódł mnie na kilku płaszczyznach. Byłem pewien, że nie wrócę. Mam ze cztery inne systemy rozgrzebane, a przecież jestem dorosłym, rozsądnym człowiekiem i nawet mam pewne sukcesy w zwalczaniu przemożnej chęci zakupu kolejnych figurek, które spędzą lata w szufladzie.

I właśnie tu na scenę wchodzą Starci Tytani II!

Koledzy zaskoczyli mnie elegancko. Jako że dzieli nas trochę kilometrów, a szczegóły były ustalane osobiście, moje służby wywiadowcze dały się totalnie zaskoczyć. Ofensywa wybuchła mi w twarz, gdy pewnego pięknego poranka wszedłem na Bitewny Zgiełk. Decyzja zapadła bardzo szybko: Wchodzę w to! Nie daruję sobie szansy uczestnictwa w czymś takim i ponownego spotkania z Towarzystwem przy bitewnym stole, a nie tylko wokół niego. Poza tym skoro Szeperd dał się wyciągnąć z historycznych klimatów w czasy, w których absolutnie nie spodziewałem się go zobaczyć, to żadne wymówki w mych ustach nie brzmiałyby poważnie. Mam nadzieję, że chociaż kilty i krata pozwolą pozostać mu przy zdrowych zmysłach w dwudziestym piątym, czy który to mamy wiek.

A bardziej na serio: tego właśnie potrzebuję. Stosunkowo szybkiego, zamkniętego projektu, który pozwoli mi bitewniakowo odżyć, a nie znów zagrzebać się w kolejnym temacie na lata. A Warzone, mimo że nigdy w niego nie grałem, jest wdrukowany w moją podświadomość. Pierwsza figurka do bitewniaka jaką widziałem na żywo to był Blood Beret, pomalowany przez kolegę z podstawówki. I to pomalowany z dokładnością i starannością, o które kolegi roztrzepańca bym nie podejrzewał. Pamiętam ten opad szczęki. Później były zdjęcia w Magii i Mieczu i doskonałe grafiki na kartach do Doom Troopera, które, chwalmy Prodosa, nadal są w oficjalnym użyciu w erze WZR. I tak jak największy sentyment mam do 12 samolotów, które zdobiły karty kalendarza wydawnictwa Bellona na 1996 rok, tak Warzone porusza we mnie struny, których pewnie żaden inny bitewniak już nie będzie miał szans poruszyć. Dlatego też cieszę się że, koniec końców, będę dowodził Imperialem. Obecne wzory imperialistycznych figurek pasują do moich sentymentalnych oczekiwań dużo bardziej, niż figury, będącego zawsze moim pierwszym korporacyjnym wyborem, Bauhausu.

A więc stało się! Nie ma odwrotu! To jest początek mojej rezurekcji! Strzeżcie się!


Jak już dostałem figurki w swoje ręce to wpadłem w taki amok, że nie uświadomiłem sobie, że może wypadałoby uroczyście otworzyć pudełko, jak zrobiła większość Kolegów. Jak o tym pomyślałem, było już za późno.

Zasady zacząłem dopiero czytać. Nabyłem jednak od razu zestaw startowy, bo nie wyobrażam sobie Imperialu bez Piechoty Okopowej. Dorwałem go w bardzo okazyjnej cenie 120zł, ale chyba sklep wyprzedawał resztki. Poza tym wybrałem się na Wilczą i mimo, że nie byłe pełnej oferty, to tak się nastawiłem, że nie wrócę z pustymi rękami, że na moje biurko trafili Operatorzy Sił Specjalnych i Brygadier Rist. Tego ostatniego na pewno nie użyję w pierwszej rozpisce, bo kosztuje 100pkt.
Nad dopięciem rozpiski jeszcze kombinuję. Pewnie coś jeszcze dokupię w listopadzie i zobaczymy co mi się w te pierwsze czterysta punktów zmieści.

Stan posiadania na poniższym zdjęciu. Prace trwają. Wszystko ma już na sobie co najmniej podkład. Czeka mnie teraz ciężkie zadania przejrzenia, które z moich farb jeszcze się nadają do użytku. A potem zobaczymy ile będę się musiał nauczyć od nowa. Mam nadzieję, że moi Okopowcy wybaczą mi zardzewiałe umiejętności.

Następnym razem obiecuję więcej fot i mniej tekstu. Zdjęcia też będą lepsze, bo teraz to było na żywioł.



wtorek, 1 listopada 2016

War-sztat - czyli o planach

Zanim przystąpię do malowania armii, lubię opracować zarys tego, jak ma ona wyglądać i nie chodzi jedynie o jej skład a o kolorystykę modeli i wykończenie podstawek. Kiedy malowałem moją pierwszą armię do WFB takiego planu nie miałem, dlatego bez planu nie zaczynam żadnej zabawy modelarskiej. Dość szybko wybrałem kolory do malowania i materiały, którymi wykończę podstawki moich pierwszych modeli do armii Bauhaus do Warzone. Pamiętajmy, że to gra typu skirmish, gdzie każdy model porusza się samodzielnie, dlatego warto poświęcić odrobinę więcej czasu na wybór kolorów i materiałów. Nie ukryjemy pewnych skrótów modelarskich za szeregami piechoty czy kawalerii.

Kolory

Postawiłem na zimową kolorystykę. Szara biel i błękit. Detale takie jaki paski a czasem nogawki będą w kolorze wytartej skóry. Ciemniejszy brąz powinien świetnie kontrastować z bielą i błękitem. Jest to kolorystyka dojść popularna ale nie dziwota. Kto widział grafikę z marszałkiem i czołgiem grizzly ten wie dlaczego.

Do malowania bieli użyję kilku odcieni szarości, bo to najbezpieczniejszy sposób malowania. Błękitne kolory też mam już sprawdzone. Zawsze staram się kupić kilka odcieni jednego koloru tak aby łatwo było rozjaśniać, bez konieczności robienia notatek. Dzięki temu mogę po jakimś czasie wrócić do malowania nowych modeli i nie mieć problemu z tym, jakich kolorów używałem.
Efekty

Z ciekawszych pomysłów, jakie będę realizował w ramach projektu "Bauhaus", będą efekty uszkodzonej farby na wulkanach. Efekt ten sprawdziłem malując dwa purple shark'i. Sekret tkwi w lakierze do włosów! Tak. Dobrze słyszeliście. Na bazowy kolor, np. brązowy,  nakładamy warstwę lakieru do włosów na który następnie nakładamy właściwy kolor. Powiedzmy niebieski. Kiedy wyschnie, za pomocą wody zmiękczamy farbę (i znajdujący się pod nią lakier) i starym pędzlem 'skrobiemy' wybrane miejsca. Odchodząca farba daje efekt łuszczenia się lakieru płatami. Gotowe obicia odpowiednio podkreślamy i efekt gotowy. Największą jego zaletą są szybkość wykonania i to, że obicie nie jest namalowane a ma widoczną grubość.

Podstawki

Jakiś czas temu pokazałem Wam świetne kępki trawy, które kupiłem od polskiego producenta. Do tej pory używałem jedynie żółto-brązowych. Na zniszczonej przez krasnoludy otchłani ziemi, wyglądają świetnie ale Bauhaus chciałbym utrzymać w trochę żywszej tonacji. Dlatego podstawki będą pokryte liśćmi, trawką a fragmentarycznie śniegiem. Bardzo lubię bazy, które reprezentują przejściowe pory roku. Jesień i wiosnę. Są po prostu dużo ciekawsze. Zwłaszcza, że najmniejszą średnicą dla podstawek w Warzone jest 30mm, a nie jak w Kings of War - 25mm i podstawki stanowią istotny element efektu "łoł".

Armie do Warzone doskonale się transportuje o ile wcześniej podklei się każdą z podstawek magnesem neodymowym. Wtedy każde metalowe pudełko zapewni nam doskonałą ochronę. Podstawki dostarczane w najnowszych zestawach od Prodos Games mają nawet specjalny kształt do przyklejenia 5x2mm magnesu na ich spodzie, co bardzo ułatwia całą zabawę (mogą Wam się trafić bazy bez tych wzorów - zależy od tego, jak dawno sklepu uzupełniał zapasy modeli)

Jak wiecie podstawki to 50% efektu a może 15% pracy, więc warto dokładnie przemyśleć, jak będą wyglądać!

Do następnego razu, gdy to pokażę pierwsze sklejone modele.

RSS FeedRSS