środa, 30 listopada 2016

Halfbreed Champion

Na warsztacie mam Warzone a ciągle wrzucam zaległe zdjęcia prac do Kings of War. Wybaczcie.

Tym razem to, co lubię najbardziej. Mało malowania, dużo punktów. Nie tyle co duży golem ale blisko. Halfbreed champion to bohater o którego powiększamy szeregi wtedy, gdy chcemy dodać armii nieco impetu. Szybki, zwinny, mało który pancerz potrafi powstrzymać jego uderzenia. Pierwszy heros o którym myślałem ale zawsze brakowało punktów. Jednak od kiegy gramy na ponad 1500, obowiązkowo będę korzystał z jego usług.

Halfbreed champion ma kilka zalet.

Po pierwsze jest szybki - 8 ruchu to może nie tyle, co niektórzy latający bohaterowie ale w generalnie niezbyt szybkiej armii krasnoludów wystarczy. Jest to Individual, czyli model bardzo zwinny, mogący wykonywać 1 zwrot i dwa piwoty w turze, co pozwala mu na szarżę w dowolnym kierunku a równocześnie trudno go trafić z dystansu, bo zapewnia modyfikator -1 do trafienia wrogim strzelcom.

Pod drugie jest wytrzymały - nie tak, jak król krasnoludzki z odpornością 6+ ale 5+ połączone z regenerację(5+) też brzmi bardzo dobrze. Jego Nerve nie jest imponujący, bo jedynie 12/14 ale dla łowcy wrogich herosów, maszyn wojennych i niszczyciela oddziałów strzeleckich - powinno wystarczyć.

Po trzecie jest silny - 6 ataków, z których każdy trafia na 3+, w połączeniu z Crushing Strength (3) i Vicious w zasadzie gwarantuje 4 zadane rany na turę nawet najtwardszym przeciwnikom. Warto dokupić mu jakiś tani przedmiot magiczny, np. przerzut jednego nieudanego ataku. Wtedy jeszcze bardziej poprawimy jego skuteczność.

Mój model to konwersja. Wprawdzie oryginalny model podoba mi się bardzo, jednak mając model halfbreed'a i kilka części z zestawu Immortal Guard, nie mogłem się powstrzymać i nie zrobić własnej wersji z korpusu gwardzisty, z młotem dowódcy, i z konnego "dołu". Model postanowiłem pomalować nieco inaczej niż regiment jazdy. Zrobiłem brązową skórę, sugerującą starszego osobnika. Weterana. Reszta typowo. Złoty pancerz, rozgrzana tarcza. Jedynie gdzie poszalałem, to na młocie. Zrobiłem lekko rozżarzony symbol runiczny, który rzuca lekką poświatę na hełm. Całość poszła szybko i sprawnie a armia powiększyła się o kolejne 160 pkt.


niedziela, 27 listopada 2016

Winter is coming

W tym wypadku jest to Valentin von Winter, dowódca armii Królewskiego Miasta Gdańska z okresu XVII wieku. Wargamer będzie wkrótce wprowadzał do sprzedaży tę miniaturę a ja miałem okazję pomalować ją wraz z innymi figurkami dywizyjnego dowództwa. Był taki moment, kiedy miałem ochotę zrobić go na Gandalfa ale na szczęście mi przeszło. Cholera, jak ja lubię malować te piętnastki w zachodnim stylu.



In that case it’s Valentin von Winter, XVII century commander of the Royal City of Danzig army. Wargamer company will release his miniature very soon and I got a chance to paint him and his division command group. For a moment I thought I will paint him in Gandalf style but fortunately I abandoned this idea. Damn, how I like to paint this Western style 15mm minis.

piątek, 25 listopada 2016

Decimators

W armii złych krasnoludów zawsze najbardziej lubiłem trzy oddziały. Kawalerię, będącą dziwną wersja centaurów, artylerię, prawdziwie okrutne maszyny oraz garłaczników. Z nie-krasnoludzkich formacji uwielbiałem orki a jeszcze bardziej orki na dzikach, których jednak kiedyś w krasnoludach nie było.

Kawaleria i golemy to były pierwsze powody dla których zacząłem armię.  Obie formacje był w zestawie startowym. Razem z gargulcami. Garłącznicy mi się nie do końca podobali ale kiedy zamówiłem 2 zestawy, nowych wzorów i starych, które udało się kupić w dobrej cenie na aukcji, zmieniłem zdanie. Zwyczajnie padłem ofiarą klasycznej pułapki słabo pomalowanych figurek na stornie producenta (wtedy były to jeszcze stary modele i stare malowanie). Teraz to jeden z moich ulubionych zestawów. Jest to hybryda plastikowych, krasnoludzkich strzelców i metalowych dodatków. Rąk z garłaczami i głów o fantastycznie wyglądających hełmach. Dzikie psy, świnie i smoki. Cudo.

Strzelców tych mam całą hordę, czyli oddział o formacie 40x8cm ale dzisiaj pokażę Wam tylko jego połowę. Regiment. Z garłacznikami mam ten problem, że nie podoba mi się budowa 2ch strzelających szeregów a musiałbym tak zbudować oddział, gdybym użył wszystkich posiadanych modeli. Nie chciałem jednak tego robić. Nie z modelami z taką bronią. Strzelanie siekańcami nad ramieniem towarzysza broni uważam za mocno niekomfortowe. Dlatego postanowiłem, przy zachowaniu legalnej ilości modeli na podstawkach, zrobić spory element sceniczny, który będzie rekompensował płytsze szeregi strzelców. Znowu dzięki pomocy Gobosa, który wyciął mi w HDF przygotowane przeze mnie rysunki frontu świątyni, zrobiłem przy użyciu kolumienek do budowy piętrowych tortów (sic!), zrujnowaną kolumnadę tympanonu jakiejś starożytnej świątyni. Między kolumnami ustawiłem w roli dowódcy zdobyczny model, który dołączony był do artylerii kupionej na aukcji. Model G-W załoganta z Earthshaker'a, którego ktoś używał w kupionym przeze mnie zestawie Death Rocket. Model ten ma inny kształt hełmu i nie bardzo pasował do załogi wyrzutni rakiet. Nadawał się jednak doskonale na kapitana, który z wysoka dowodzi strzelcami.

Budowa modeli nie wymagała nazbyt wiele pracy ale przy łączeniu, zwłaszcza starych wzorów metalowych rąk z plastikowymi korpusami, musiałem posiłkować się green stuff'em. Nowe wzory pasują bardzo dobrze.

Modele malowało się świetnie. Kolorystyka, jakiej użyłem jest mi znajoma i nie wymaga wiele czasu a efekt jest bardzo przyjemny. Najlepsze w tym modelach, poza samą bronią, są cudowne hełmy. Rogi, pyski psów i świń, smocze łby.

Na stole bitewnym oddział ten spisuje się bardzo dobrze. W armii nie mam, poza maszynami, jednostek strzeleckich o dużym zasięgu ale mam kilka, które posługują się tzw. Breath Weapons, czyli miotaczami ognia czy śrutu. Jest to broń o dużej ilości ataków, która potrafi strzelać po ruchu i do osłoniętych celów bez ujemnych modyfikatorów, więc doskonale się nadaje jako wsparcie do powolnej linii obsydianowych golemów. Jeśli pilnujemy naszych strzelców, potrafią w sposób ciągły zadawać straty wrogim oddziałom.

Przyznam, że jestem bardzo zadowolony z tego oddziału. Jak się Wam podoba?





Niespodziewany inbox - The Skavenblight Scramblers

Zaskoczliwy listopad nie odpuszcza! Z czystym sumieniem mogę stwierdzić: Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś kupię jakieś figurki od GW. Estetyka przestała mi odpowiadać już dawno. Wszystko jest teraz za duże, przeładowane i zbyt efekciarskie. Mam wrażenie, że od kiedy projektowanie figurek całkowicie przeniosło się w świat wirtualny, straciły one duszę. Ale jednak! Skaveni dają radę i, mimo że od razu widać po wypraskach, że są z obecnej, komputerowej ery, to po zmontowaniu prezentują się, moim zdaniem, naprawdę fajnie.

Postanowiłem więc zrobić coś, czego chyba jeszcze na Zgiełku nie było: szybki inbox!

Pudełko prezentuje się całkiem elegancko. Wyłamuje się trochę z idealnego dla mnie schematu: ilustracja z przodu/zdjęcia figurek z tyłu, ale mimo to mi się podoba.


Czasy kiedy potrafiłem spędzić kilkadziesiąt minut czytając każdy fragment tekstu na pudełku regimentu Krasnoludów, a później drugie tyle kontemplować zdjęcia, już bezpowrotnie minęły.
Jednak pudełko Szczurów sprawiło mi trochę przyjemności.


Zawartość przedstawia się następująco: dwie ramki po 6  Skavenów, spory arkusz kalkomanii, instrukcja składania/podstawowy roster sprawiający że po zmontowaniu można natychmiast zawartością pudełka zagrać przeciw jednej ze znajdujących się w podstawce drużyn.


No i zostały fotki ramki z obu stron. Są HaDe więc jak ktoś ma ochotę się poprzyglądać to proszę powiększyć.


I z tego właśnie powodu nie będzie w tym miesiącu kolejnych zakupów do WZR. Ale obowiązujące 400 punktów mogę już złożyć z tego co mam, więc nie ma bólu.

Problem natomiast jest innej natury, Luba jak zobaczyła nowe figurki to zapytała: a na te jaki masz deadline malowania?

...

wtorek, 22 listopada 2016

Dzicy niewolnicy!

Dość już dawno temu postanowiłem, że muszę ograniczyć ilość równocześnie malowanych armii. Dlatego zanim ruszę pełną parą z Bauhaus'em do Warzone Resurrection, musiałem skończyć rozpoczęte oddziały, które aktualnie zalegały na biurku. Dzisiaj chciałbym pokazać Wam powiększoną kolekcję niewolników, którzy walczą w szeregach mojej armii złych krasnoludów. Tym razem kawaleria. Po rozegraniu 3ch bitew turniejowych z ich pomocą przyznać muszę, że zaskoczyli mnie pozytywnie. Są na tyle tani a równocześnie niebezpieczni, że przeciwnik zwykle ma problem czy ich atakować z powodu ich potencjalnej siły czy ignorować, z powodu ich niewielkiego znaczenia punktowego. O kim mowa? O niewolniczej, orczej kawalerii na dzikach! (kolejny powód, żeby złożyć armię do KoW - Chaos Dwarfy miały tylko pieszych niewolników).

Malowanie nie odbiega niczym od malowania pieszych niewolników. Te same kolory i technika. Jeszcze za czasów 5 edycji WFB uwielbiałem modele dzików. Odsłona Mantica podoba mi się jednak najmocniej. Bardziej nawet niż szarżujące dziki w najnowszym wydaniu G-W. W związku z tym chciałem ich figurki pomalować w sposób zadowalający i myślę, że się udało. Pierwszy model testowy zrobiłem szybko i efektownie (baza, wash, rozjaśnienie), więc bez dalszych testów na taśmę trafiła pozostałą 8ka. Kontrastowy kolor sierści, podkreślone mięśnie i zardzewiały pancerz. Dziesiąty dzik to dzik poganiacza niewolników, którym jest większy od innych i dobrze opłacany przez Panów ork. Jego dzik jest pomalowany inaczej, bo opancerzenie jest ozdobne. Czerwone. Sam ork też nosi pozłacaną zbroję. Taką jak jego panowie. Czuje się więc ważny i dzięki temu wypełnia swoją rolę z gorliwością i oddaniem.

Podstawki typowe dla tej armii. Spójność jest najważniejsza.

Zestaw ten to modele z restic'u - plastiko-żywicy, z której Mantic produkuje część swoich zestawów. Materiał trudniejszy do pracy niż plastik ale nie na tyle, żeby był to kłopot. Nadlewek na dzikach nie było wcale, lekkie niedopasowanie połówek rozwiązałem gorącą wodą. Więcej pracy miałem z jeźdźcami. Moje orki doczekały się kilku konwersji. Poganiacz ma bat, który dostałem od Gobosa (dzięki) a orki z pierwszego szeregu mają topory swoich pieszych kolegów. Tak samo jak w przypadku pieszych niewolników, chciałem uzbroić oddział w sposób niespójny. W przeróżne rodzaje broni. Tak, aby oddać ducha nieregularnej formacji, którą są te orki.

Kolejny oddział gotowy, kolejne punkty dodane do listy. Jeszcze kilka figurek i będę mógł wystawić armię na 2000-2500 punktów. Dopiero co sklejałem pierwsze golemy a tutaj już całe pudło gotowych oddziałów... Świetnie!





 

poniedziałek, 21 listopada 2016

Warsztat: Reaktywacja, czyli zamiast planu.

Koledzy tu jakieś rozbudowane plany snują, dobór barw, technik, filozofii... A tymczasem u mnie czysty żywioł!
Nie chcąc tracić impetu zacząłem malować niemalże tym co wpadło mi w ręce. Okopowcy w większości już w barwach podstawowych, a tu zaczęły się schody. A to farba zaschnięta na wiór, a to jakieś dziwne gluty, a to nie mogę znaleźć nadającego się pędzla w odpowiednim rozmiarze. Chcąc, nie chcąc musiałem wstrzymać swe artystyczne zapędy i zająć się mozolną organizacją środków do pracy.
Zaopatrzyłem się w butlę rozcieńczalnika i począłem przeglądać farbki. Co się dało rozmieszałem, co się nie dało wyrzuciłem, a pomogła mi w tym profesjonalnie przeprowadzona segregacja!


Nie będę Was tu dłużej zanudzał. Wpis skromny, ale chciałem zaznaczyć, że dalej żyję i się nie poddaję. Będę pewnie musiał parę kolorów jeszcze dokupić, ale w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zasiadał do malowania. Czego Wam i sobie... ;)

czwartek, 17 listopada 2016

Czerń - kolor zniszczenia, nocy, rozpaczy i śmierci

Bałem się, że nie zdążę z wpisem o moich planach zanim ktoś doda pierwsze wymalowane jednostki, ale póki co cisza. Mam nadzieje, że przed burzą;)  Chłopaki zaczęli od planu, więc i ja postanowiłem podejść do tej zabawy zaczynając od wymyślenia jakiegoś schematu malowania. Sporo czasu mi to zajęło, bo gdy już zdecydowałem się na czarny to musiałem zasięgnąć języka. Kilka rozmów, sporo przeczytanych artykułów na różnych blogach i wiosek wysnułem jeden. Metod malowania czarnego jest tyle ilu malarzy:D Także poczyniłem skromne zakupy i zamierzam nabytą wiedzę potestować w praktyce.

Do tej pory głównie używałem czarnego z cytadeli, ale ten sam kolor firmy vallejo jak już sprawdziłem faktycznie jest bardziej matowy. Do tego wybrałem Black Grey, żebym mógł łatwiej powielać przetestowany schemat o ile okażę się tego godny:D Na koniec biały i Blue Grey Pale, bo jeśli wyjdzie to chciałbym, żeby mój czarny wpadał trochę w niebieski. Coś jak skóra aliena.

Do tego kilka specyfików, których wcześniej nie używałem. Efekt krwi, który jest bardzo fajny i na pewno użyję go na podstawkach i być może na broni tu i siam. Matt medium, bo chciałbym pokombinować z tworzeniem własnych washy i znalazłem też co najmniej kilka innych sposób na wykorzystanie tego cuda. Na koniec lakier Satin Varnish, który mam nadzieje okaże się faktycznie półmatem, żeby cały pancerz fajnie się świecił, ale bez przesady. Zapewne kupie też połysk do szklanych gadżetów i kryształów.
Podstawki raczej skromne w szarościach, jeśli uda mi się zdobyć trochę kości to na pewno rzucę pod nogi moich wojaków trochę szczątków ich ofiar, które roznoszą po świecie pod butami;)

Testy czas zacząć:D Także do finału jeszcze trochę, ale mam nadzieje, że wyjdzie z tego coś godnego demonicznych sił Dark Legionu.




środa, 16 listopada 2016

Rekord

O północy zakończyła się akcja zbierania środków na wydanie polskiej edycji gry Tanks! firmy FG9. Kampanię wsparło aż 786 osób! Dla porównania Ogniem i Mieczem wsparło 437 osób a wydanie Potopu - 310. Oba ostatnie na międzynarodowej platformie! Łącznie zebrano 38 595zł i jak piszą sami organizatorzy, akcja zakończyła się niespodziewanym sukcesem i ustanowiła nowy rekord ilości środków zebranych na gry bitewne na serwerze Wspieram.to.
... Ustanowiliśmy rekord, jeśli chodzi o kampanie gier bitewnych na polskich platformach crowdfundingowych przebijając poprzedni wynik (15253zł) ponad dwukrotnie!
Poza pojazdami drugiej fali, odblokowano również organizację Mistrzostw Polski oraz model promocyjny, który trafi do każdego z zestawów startowych - Jadwinię. Po tym, jaką popularność zdobył X-wing, gdy pojawiła się polska awersja językowa można zakładać, że jest szansa na stworzenie aktywnego środowiska graczy w Polsce. Co w przypadku szybkiej i prostej gry, mającej spory potencjał taktyczny dobrze wróży.

Zamykając temat kampanii Czołgów! chciałbym pogratulować Sośnie i zespołowi kolejnej, dobrej roboty. Nie przeszkadzam - czekam na modele.
 


poniedziałek, 14 listopada 2016

Druga fala odblokowana

Do końca zbiórki Tanks! na Wspieram.to, zostały 33 godziny. Przed chwilą wsparcie uczestników zbiórki pozwoliło odblokować ostatnie, dostępne w wersji angielskojęzycznej pojazdy. Tym samym zrównano stan wydawniczy polskiej i angielskiej edycji gry. Odblokowane dodatki ukażą się wprawdzie chwilę po swoich angielskich odpowiednikach ale poślizg nie będzie duży i niedługo zwolennicy spolszczonej wersji będą mogli cieszyć się pełną ofertą pojazdów.

Lecę zamawiać pumy i tygrysa!

 

sobota, 12 listopada 2016

Odświeżone stanowisko

W związku z dużym zleceniem malarskim, zaszła potrzeba zakupienia sporej ilości dodatkowych farb. Do tego wszystkiego doszła także potrzeba stworzenia wygodnego do transportu stojaka na te właśnie farby, aby łatwo było przenosić je na kursie dom-praca-dom. Postanowiłem więc zmodyfikować poprzedni projekt na obecne wymagania. Poprzedni stojak tez wyciąłem na laserze, ale ponieważ to był niedoskonały prototyp nie ma sensu się o nim rozpisywać. Istotna jest jedynie pojemność stojaka wynosząca 60 farb. Zmodyfikowany stojak ma miejsce na 84 farby oraz uchwyt dzięki czemu ma możliwość przenoszenia. Uchwyt celowo umieściłem na tylnej krawędzi stojaka, abym mógł zestawić dwa tyłem do siebie i nosić oba naraz w jednej ręce. Do tego wszystkiego doszło sprzątanie i znakowanie buteleczek z farbami i teraz mamy fantastyczny porządek, a pomalowane nakrętki pozwalają błyskawicznie znaleźć potrzebny kolor. Jak się podoba?



Because of large painting comission, I had to buy a lot of new paints. Additionally I had to create comfortable stand for paints with transport option cause I need to transport them from home to work. So I decided to modify project of old stand for my new needs. Last stand was laser cut too, but it was not perfect prototype I'm not going to write about it. Only important thing is that stand fits 60 paints. Modified new stand fits 84 paints and has handle so I can carry it. Handle is placed on the back of the stand so I may put two stands eachother and carry both at the same time in one hand. Additionally I made some cleaning and marking bottles with paint so now there is beautiful order, and painted caps let me find very fast color I need. How do you like that?

czwartek, 10 listopada 2016

We shall never surrender

... we shall fight in the fields and in the streets, we shall fight in the hills; we shall never surrender.
- Winston Churchill

Tanks! doczekały się kolejnych dodatków po polsku. Nad ranem uczestnicy zbiórki osiągnęli kolejny cel, którym są trzy brytyjskie dodatki, pozywające zbudować cztery czołgi, których karty widać poniżej. Dzięki temu Ci, którzy czekali na możliwość gry po stronie Króla i Królowej, mogą zacząć budować własny pluton.

Brytyjskie czołgi charakteryzują się wysoką inicjatywą, zwłaszcza Cromwell i Comet, oraz zasadą odzwierciedlającą ich najwyższą skuteczność, gdy pozostają stacjonarne. Gra przeciwko armii o tak wysokiej inicjatywie nie jest przyjemna, bo trzeba przewidywać ruchy przeciwnika, który przesuwać się będzie gdy my już poruszymy nasze pojazdy. Dodatkowym problemem jest szybkość. Niektóre czołgi potrafią pokonać odległość aż 3 strzałek. Uwaga na flanki!
  


Przed nami cel, na osiągnięcie którego czekam z niecierpliwością, bo po pierwsze każda nacja znajdzie w nim coś dla siebie a po drugie wprowadzi on do gry nowe typy pojazdów i nowe zasady specjalne, które zmienią obraz pola walki. Zasada Ostrożny, cechująca amerykańskie i niemiecki niszczyciele czołgów powinna zmusić plutony do wystawiania lekkich i szybkich pojazdów, mogących poradzić sobie z wrogiem, który zaraz po strzale wycofuje się, nie pozwalając na kontratak.

Doktryny położą większy nacisk na budowanie armii wokół specjalnych umiejętności danej nacji lub typu pojazdu (np. wzmocnienie skuteczności zasady Ostrożny u Amerykanów). Oczywiście pojawi się też sam król - Tiger I, oraz kilku naprawdę świetnych dowódców.

Na razie pozostaje czekać i trzymać kciuki... Do końca kampanii pozostało 5 dni.


wtorek, 8 listopada 2016

Ofensywa trwa

Do końca tłumofundującej zbiórki Tanks! na Wspieram.to pozostało 7 dni. Ci, co śledzili kilka podobnych zbiórek, choćby wydania By Fire and Sword czy Deluge na kickstarter'rze wiedzą, że najgorętsze dni przed nami. Zwykle to końcówki kampanii, jeśli dobrze zaplanowane, gwarantują znaczny wzrost wpływów. W związku z tym, Wargamer.pl będzie od dzisiaj, do końca trwania zbiórki, codziennie wrzucał nowe aktualizacje, zachęcające wspierających do większego zaangażowania.

Jak napisano, celem kampanii jest teraz wydanie wszystkich aktualnie dostępnych zestawów po polsku czyli zrównanie oferty anglojęzycznej i polskiej - po cichu liczę, że tak właśnie się stanie, bo brakujących zestawów nie jest dużo a choćby po sobie widzę, że zainteresowanie właśnie pojazdami ostatniej fali może być znaczne. Wprowadzi ona tańsze pojazdy o dużej sile ognia a małej wytrzymałości z nową zasadą Ostrożny ale również takie perełki jak Tiger I. Pojawią się też Doktryny - nowy rodzaj "ulepszeń".



 Oto, co napisali sami organizatorzy:
"Po pierwsze - chcemy odblokować wszystkie czołgi, które zostały do tej pory wydane po angielsku.Tym celem chcemy pokazać Wam, że mamy długofalowe plany związane z TANKS​. To nie jest dla nas "jednostrzałowiec", ale produkt z którym wiążemy wielkie oczekiwania."
Na tym jednak nie poprzestano i ogłoszono kolejny próg, którym jest organizacja Mistrzostw Polski. Jeśli ktokolwiek z Wam obserwował kiedyś jak wyglądają zapisy na turnieje X-wing (zapisy kończą się zwykle po 1 dniu, zapełnieniem całej listy uczestników i listy zapasowej a mówimy o turniejach po 120-150 miejsc) ten wie, jaki potencjał turniejowy jest w Tanks! Poniżej głos zabiorą sami organizatorzy:
"Drugim sposobem, którym chcemy zamanifestować nasze przywiązanie do TANKS, będzie organizacja Oficjalnych Mistrzostw Polski. [...] W przypadku osiągnięcia limitu miejsc przy zapisach priorytet będą miały osoby, które wsparły nas podczas kampanii, będą one również zwolnione z opłaty wpisowej."
Na jutro zapowiedziano niespodziankę, która ma znacznie zwiększyć zainteresowanie kampanią. Nie mogę się doczekać!

niedziela, 6 listopada 2016

Wolfbane – pierwsza ‘krew’

Ostatnio trochę myślałem nad schematem kolorystycznym do moich 'warzonych' Wilków. Po głowie chodziło mi coś innego, niż klasyczne brązy, które można znaleźć w sieci. Dzisiaj postanowiłem sprawdzić, czy te wybrane barwy będą jakoś ze sobą współgrać. Przy okazji chciałem się przekonać, z czym się je te warzonowe miniatury po ostatniej rezurekcji. Co do barw, to wrzucam poglądowe zdjęcie – pilotażowy komandos wymaga jeszcze nieco ostatnich doróbek czy poprawek. Co do samych figur to są całkiem dobrej jakości a design prezentuje się całkiem nieźle. Na pewno jednak nie będę malował kolejnych modeli bez podstawek – po prostu nie lubię pracy na raty. A ponieważ podstawki to para nieco innych kaloszy i muszę na nie nieco poczekać, na razie pozostała dziewiątka komandosów leżakuje w pudełku. W tym miejscu muszę się pokornie uśmiechnąć do Gobosa.


Our Team has decided to arrange a blog event and to assemble and paint Warzone Resurrection forces. I've chosen Wolbfane fraction from Imperial Corporation. Today I made first trials with the color scheme to see whether it matches with my conception. More Warzone entries can be found under Warzone Resurrection label.

sobota, 5 listopada 2016

The Ogres are coming (back)!

Dzięki zacnej inicjatywie MiSiA, który namówił nas nie tak dawno do zagrania ‘starymi’ armiami do Młotka przy użyciu zasad Kings of War, doznałem co najmniej kilku przyjemnych wrażeń. Wspomnienie dawnych czasów, możliwość wyjęcia z półki figur elfów, które stały tam przez kilka lat bez większego celu, zdziwienie wreszcie, że to ja wszystko pomalowałem, czasem z niezłym efektem. Z grania wróciłem mocno ucieszony i z ochotą na powtórkę. Do tego stopnia, że posprzątałem gablotkę i ustawiłem w niej moje elfy w należytym ordynku. Wtedy przypomniałem sobie, że gdzieś na dnie jednego z pudełek mam schowany oddział, który malowałem jako najemników do armii High Elves. Wówczas nazywali się Ironguts (jak oficjalnie nazywają się dzisiaj, nie mam pojęcia). A ponieważ w KoW można wystawić sojuszników, ogry natychmiast trafiły z powrotem na półkę, z myślą o użyciu ich w kolejnych bitwach.


Do rozwiązania pozostał jeden problem – podstawki. Wspomniane ogry, które pomalowałem z dobre dziesięć lat temu, dostały wówczas mocno oldschoolowe bazy. Te zaś zupełnie nie pasowały do odświeżonych ponad pięć lat temu podstawek do armii elfów, która po tytanicznym liftingu prezentowała się tak. Zatem nie pozostało mi nic innego, jak doprowadzić ogry do zbliżonego standardu. Całe zadanie polegało na dodaniu skałek, przemalowaniu piasku i brzegów podstawek oraz okraszeniu wszystkiego imitacją roślinności. Tym samym stare-nowe ogry są gotowe do walki. Rzućcie okiem na malowanie sprzed dziesięciu lat, odświeżone podstawki a przede wszystkim Strzeżcie się!



Thanks to recent (and very decent!) initiative of MiSiO, who successfully encouraged us to play with ‘old’ Warhammer armies within Kings of War rules, I had at least a few nice feelings: chance to recall good old times, opportunity to go out and lead the Elves to fight once more, finally some astonishment that all these minis were painted by myself and not with bad effect I dare say. When I came back home I felt so good and so eager for next game that I cleaned the shelf and put my Elves there in the proper order. I also remembered that somewhere in the old box I keep hidden a unit that was painted as mercenaries to my Elves. At that time they were called Ironguts (how they are called now I have no idea). And since Kings of War rules allow you to field allies, the Ogres immediately went from the box to the shelf, waiting for next battle to come.


There was still one little problem to be solved – the bases. The mentioned ogres were painted around ten years ago and originally got rather oldschool basing. This wouldn’t fit to the main Elves army style, as five years ago I managed to change their bases. So I had no choice but to bring the ogres to the same standard. I added some rocks, repainted sand and edges and added autumn foliage. Thus old-new ogres are ready to fight once more. Please take a look at the ten year old paintjob, refreshed bases but most of all Beware!

piątek, 4 listopada 2016

Niespodziewany zwrot akcji!

Ostatecznie pożegnałem się z Warzone'm. Sprzedałem ostatnie Bauhausowe wyrzuty sumienia zalegające mi na półce po Kickstarterze, który zawiódł mnie na kilku płaszczyznach. Byłem pewien, że nie wrócę. Mam ze cztery inne systemy rozgrzebane, a przecież jestem dorosłym, rozsądnym człowiekiem i nawet mam pewne sukcesy w zwalczaniu przemożnej chęci zakupu kolejnych figurek, które spędzą lata w szufladzie.

I właśnie tu na scenę wchodzą Starci Tytani II!

Koledzy zaskoczyli mnie elegancko. Jako że dzieli nas trochę kilometrów, a szczegóły były ustalane osobiście, moje służby wywiadowcze dały się totalnie zaskoczyć. Ofensywa wybuchła mi w twarz, gdy pewnego pięknego poranka wszedłem na Bitewny Zgiełk. Decyzja zapadła bardzo szybko: Wchodzę w to! Nie daruję sobie szansy uczestnictwa w czymś takim i ponownego spotkania z Towarzystwem przy bitewnym stole, a nie tylko wokół niego. Poza tym skoro Szeperd dał się wyciągnąć z historycznych klimatów w czasy, w których absolutnie nie spodziewałem się go zobaczyć, to żadne wymówki w mych ustach nie brzmiałyby poważnie. Mam nadzieję, że chociaż kilty i krata pozwolą pozostać mu przy zdrowych zmysłach w dwudziestym piątym, czy który to mamy wiek.

A bardziej na serio: tego właśnie potrzebuję. Stosunkowo szybkiego, zamkniętego projektu, który pozwoli mi bitewniakowo odżyć, a nie znów zagrzebać się w kolejnym temacie na lata. A Warzone, mimo że nigdy w niego nie grałem, jest wdrukowany w moją podświadomość. Pierwsza figurka do bitewniaka jaką widziałem na żywo to był Blood Beret, pomalowany przez kolegę z podstawówki. I to pomalowany z dokładnością i starannością, o które kolegi roztrzepańca bym nie podejrzewał. Pamiętam ten opad szczęki. Później były zdjęcia w Magii i Mieczu i doskonałe grafiki na kartach do Doom Troopera, które, chwalmy Prodosa, nadal są w oficjalnym użyciu w erze WZR. I tak jak największy sentyment mam do 12 samolotów, które zdobiły karty kalendarza wydawnictwa Bellona na 1996 rok, tak Warzone porusza we mnie struny, których pewnie żaden inny bitewniak już nie będzie miał szans poruszyć. Dlatego też cieszę się że, koniec końców, będę dowodził Imperialem. Obecne wzory imperialistycznych figurek pasują do moich sentymentalnych oczekiwań dużo bardziej, niż figury, będącego zawsze moim pierwszym korporacyjnym wyborem, Bauhausu.

A więc stało się! Nie ma odwrotu! To jest początek mojej rezurekcji! Strzeżcie się!


Jak już dostałem figurki w swoje ręce to wpadłem w taki amok, że nie uświadomiłem sobie, że może wypadałoby uroczyście otworzyć pudełko, jak zrobiła większość Kolegów. Jak o tym pomyślałem, było już za późno.

Zasady zacząłem dopiero czytać. Nabyłem jednak od razu zestaw startowy, bo nie wyobrażam sobie Imperialu bez Piechoty Okopowej. Dorwałem go w bardzo okazyjnej cenie 120zł, ale chyba sklep wyprzedawał resztki. Poza tym wybrałem się na Wilczą i mimo, że nie byłe pełnej oferty, to tak się nastawiłem, że nie wrócę z pustymi rękami, że na moje biurko trafili Operatorzy Sił Specjalnych i Brygadier Rist. Tego ostatniego na pewno nie użyję w pierwszej rozpisce, bo kosztuje 100pkt.
Nad dopięciem rozpiski jeszcze kombinuję. Pewnie coś jeszcze dokupię w listopadzie i zobaczymy co mi się w te pierwsze czterysta punktów zmieści.

Stan posiadania na poniższym zdjęciu. Prace trwają. Wszystko ma już na sobie co najmniej podkład. Czeka mnie teraz ciężkie zadania przejrzenia, które z moich farb jeszcze się nadają do użytku. A potem zobaczymy ile będę się musiał nauczyć od nowa. Mam nadzieję, że moi Okopowcy wybaczą mi zardzewiałe umiejętności.

Następnym razem obiecuję więcej fot i mniej tekstu. Zdjęcia też będą lepsze, bo teraz to było na żywioł.



Blitzkrieg po polsku - zbiórka błyskawiczna

Na portalu wspieram.to, trwa zbiórka środków na wydanie polskiej wersji gry Tanks!. Za to całe zamieszanie, jak wspomniałem w pierwszym wpisie, odpowiadają nasi przyjaciele z Wargamera i idzie im lepiej niż to można było prognozować z tempa pierwszych wpłat! Po odblokowaniu głównego celu - zestawów startowych, w jeden dzień zebrano tyle, by odblokować kolejne dwa poziomy i 7 nowych pojazdów! Fenomenalny wynik zwłaszcza, że do końca kampanii jeszcze 11 dni.

Powoli kampania dogania teraźniejszość i gdy osiągnie 20 000 zł wpłat, zrówna się stanem wydawniczym z wersją anglojęzyczną. Wprawdzie na horyzoncie nowe zestawy dla każdej ze stron ale te zapowiedziane są na koniec roku, więc może nowości ukażą się już równocześnie? Zobaczymy co przyniesie ostatnie 11 dni kampanii.

Trzymajmy kciuki za pojazdy brytyjskie a w kolejnej perspektywie - nowe niszczyciele czołgów (Achilles, M10, Puma czy Pak-wagen...)


czwartek, 3 listopada 2016

A teraz coś z zupełnie innej beczki

A teraz coś z zupełnie innej beczki
And now for something completely different

Drugi września Roku Pańskiego 2014 - taką datę nosi mój ostatni wpis, który dotyczył planów stworzenia dywizji osmańskiej do Ogniem i Mieczem. A teraz coś z zupełnie innej beczki - testowa podstawka husarii z podjazdu Gosiewskiego.


Second of September, Anno Domini 2014 - this is the date when I have posted my last entry to this blog. That post was about plans to create a division-level army of the Ottoman Empire to By Fire and Sword system.  And now, for something completely different, thereby I present a single stand of Polish-Lithuanian Winged Hussar unit from Gosiewski Foray.

Postanowiłem nie przejmować się bardzo techniką, czy przejściami kolorów i po prostu malować - jak obraz - dla zabawy. Więcej nie ma co komentować, wszystko jest na zdjęciach.

I have decided not to worry too much about techniques and the choice of colours. Instead I simply started painting from imagination - like a painting - just for fun. There is nothing more to comment about, everything is in pictures.


Na półce już czeka zapodkładowany szef i dwie pozostałe podstawki husarii. Reszta podjazdu oszlifowana. Może uda się do końca roku?

Commander and the rest of the hussars banner are waiting primed on the shelf, the rest of the army is cleaned from the moulds. I hope I will be able to finish this little force by the end of the year.


Ostatnia rzecz: wzorem Szeperda postanowiłem zamieszczać zgrubne tłumaczenie postów - skoro zaczyna to być standard w świecie blogowym, to chyba warto się dostosować.

One last thing: like Szeperd, I have decided to start translating (roughly) entries to English, as this seems now like a standard in the blog community.


Do zobaczenia wkrótce (mam nadzieję).

See you soon (I hope).


RSS FeedRSS