Pokazywanie postów oznaczonych etykietą raport bitewny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą raport bitewny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Free Dwarfs vs Trident Realm (2024) - tury od 4 do 6

TRIDENT REALM: tura IV

Nadszedł czas pieczołowitego pozycjonowania każdej jednostki. Na prawej flance Riverguard wraz z Sentiel'em zaszarżowali regiment kawalerii. Trzeba ich przepędzić z pola walki i ruszyć na pomoc środkowi. Dambusters mogli się jedynie wycofać, co zrobili a najady podeszły ile mogły do przodu. Ruchy te zostawiły krasnoludzkiego lorda bez osłony. Liczę na poważne obrażenia zadane mu od balist! Eckter cały czas zbliżając się do wroga, przygotowywał się do ostrzelania wraz z arbaletami, które przesunęły się bliżej środka stołu, najbliższy regiment piechoty.

 

czwartek, 11 kwietnia 2024

Free Dwarfs vs Trident Realms (2024) - tury od 1 do 3

TRIDENT REALM: tura I

Celem w pierwszych ruchach było ustawienie jednostek tak, aby maksymalna ich liczba mogła strzelić do wybranego oddziału przeciwnika, przyciągniętego w zasięg przez harpuny zamontowane na balistach. Niestety Eckter (bohater posiadający czar odpychania) został przeze mnie źle wystawiony i ani nie spowalniał marszu przeciwnika ani nie oddał strzału w 1 turze.

Na prawej flance ruszyłem piechotę i kawalerię. Utrata Nimble była odczuwalna, bo nie mogłem się lepiej ustawić. Muszę o tym pamiętać w przyszłości. Na lewej flance ustawiłem thuul na górce, w oczekiwaniu na pojawienie się dogodnych celów. Ta lekka piechota doskonale nadaje się do rozbijania nieopancerzonego przeciwnika, więc wszystko poza dużym żywiołakiem ziemi będzie dobrym celem. Król ustawił się tak, aby móc skutecznie ostrzeliwać regimenty.

Kiedy wszystko było na pozycjach, pierwsze strzały oddały balisty. Ich ogień przyciągnął oddział psów w zasięg harpunów naiad i lekkich arbaletów. Skumulowany ostrzał spowodował ucieczkę tychże. Dodatkowo część naiad i król zadali sensowne obrażenia dwóm regimentom krasnoludzkich młociarzy.


FREE DWARFS: tura I
 
Grzesiek:
 
Mój plan na bitwę z grubsza polegał na dwóch kierunkach ataku. Podzieliłem armię na dwie części: piechota wsparta lataczami i Kamykiem oraz kawaleria. Piechota na lewej flance miała za zadanie przejść głęboko do przodu i zawinąć się w kierunku środka stołu. Kawaleria tymczasem miała wystać jedną turę, czekając aż piechota zabezpieczy jej lewą flankę. 
 
Ostrzał granatami zadał Thuul  jedną ranę.
 

TRIDENT REALM: tura II
 
Zbliżające się oddziały krasnoludów zmusiły mój środek do cofnięcia się i przygotowania do oddania kolejnej salwy. Na lewej flance Thuul postanowili zlikwidować oddział kruków licząc, że ewentualne kontrszarże otworzą drogę dla królewskiej szarży na jakąś flankę a król odsunął się z pola widzenia zbliżających się krasnoludów. W środku arbalety zmieniły nieznacznie pozycję a Riverguard  zaszarżowali oddział psów. Drugi oddział psów, bliżej środka, powinienem zaatakować Sentiel'em. Nie zniszczyłbym go ale przyblokował, co byłoby wystarczające a mógłbym Eckter'em pobiec i zająć lepszą pozycję i uchroniłoby mnie przez szarżą borsuków. Balisty mogłyby, choć z minusem, ostrzelać oddział kawalerii. Zrobiłem jednak inaczej. Natomiast szarża na prawej flance była ruchem oczywistym. Pozbawionym ryzyka.
 

Jak wspomniałem wyżej, powinienem przeprowadzić ostrzał inaczej ale jak się okazało, dla kości było to bez znaczenia. Z 6 strzałów jakie oferują balisty, na 4+ trafiłem zero razy. Natomiast połączony ostrzał z harpunów i lekkich balist połączonych z oszczepami i czarami bohaterów, skutecznie wygonił z pola walki regimenty shieldbreakers i psów. Niestety 9 ran zadanych drugiemu oddziałowi (z shattering) nie wystarczyło aby zachwiać morale krasnoludów na lewej flance. Rzut na 4+ by wystarczył. Niestety rzuciłem klasyczne "oczy węża" czyli dwie "1".

FREE DWARFS: tura II

W końcu nadszedł moment szarż! Lord na bestii oraz regiment borsuków zaszarżowali regimenty murloków na prawej flance. Na lewej natomiast Żywiołak i Shieldbreakers postanowili zlikwidować samobójców z mackami. Kruki oraz pozostały regiment shieldbreakers ustawili się na lepszych pozycjach. Kruki z zamiarem ostrzelania króla granatami (tutaj popełniliśmy błąd zapominając o braku jednej zasady) a piechota z zamiarem uderzenia na harpunników.

 
Błędem o którym mówiliśmy było użycie kruczych granatów jakby posiadały zasadę Steady Aim, której nie mają. Stąd zadały, większe niż powinny, obrażenia. Obrażenia, które skutkowały zniszczeniem króla (Grzesiek rzucił na "złamanie" dwie "6", które potem, mimo inspiracji króla, przerzucił na dwie "5"). Ups! Sytuacja dla trójzębu się szybko pogorszyła!
 
 
Zgodnie z przewidywaniem, Thuul uciekli, nie sprostawszy atakom piechoty krasnoludzkiej i żywiołaka ziemi. Na prawej flance krasnoludom poszło równie solidnie. Pojedyncza szarża kawalerii złamała regiment riverguard. Krasnale są blisko przełamania linii Trójzębu!

TRIDENT REALM: tura III

Sytuacja na lewej flance nie jest optymalna, trzeba zacząć minimalizować straty! Do tego do strzelców zbliżył się niebezpiecznie regiment krasnoludów. Z tego powodu jeden arbalet zablokował krasnoludom możliwość szarż harpunników a druga usunęła się z drogi, potencjalnie zagrażając flance przyszłych ataków ze stron kruków. Na szczęście duży żywiołak i regiment shieldbreakers są daleko, a do tego piechota jest na granicy złamania, więc jest dość czasu na reakcję. NA prawej flance kontrszarże. Riverguard wpadli na flankę króla (król jak to król, 6+ obrony, więc nawet atak z boku nie jest wielkim zagrożeniem) a bohater Riverguard i horda Dambusters wspólnie wpadły w kawalerię. Sama horda mogłaby mieć problem przebić się przez ich wysoki Nerve (-/18!) ale już z pomocą bohatera i jego aury, szanse są duże.

Jak widać, horda naiad, nieprecyzyjnie wystawiona na początku gry, robi sztuczny tłum na tyłach własnych jednostek, nie biorąc udziału w walce... Marnotrawstwo!

 
Po ruchach przyszła pora na ostrzał. Cele były dwa. Regiment piechoty na środku i regiment kawalerii niezwiązany walką. W środku pola 30 strzałów na 4+, raniących na 3+, powinno zadać ok. 10 ran, co się stało. Potrzebowałem 5+ na 2k6 aby oddział pożegnać ale niestety słabiutki rzut (3) spowodował jedynie chwilową niedyspozycję krasnali, dochodzących do siebie ale nie uciekających.

Natomiast balisty w środku i Eckter (którego zadaniem jest ochrona flanki riverguard przed szarżą kawalerii), zadały kawalerii łącznie 6 ran, czyli mniej niż średnia. Niech się kumuluje presja jeśli nie można oddziału wyłączyć z walki w tej turze.
 

W walce w tej turze Riverguard Sentiel i Dambusters przegonili z pola walki regiment kawalerii, reformując się tak, aby zminimalizować ryzyko bolesnej kontry. Co przy obecnym ustawieniu jednostek może być trudne. Równocześnie regiment pieszych żab, zadał 5 ran krasnoludzkiemu królowi na bestii. Czyli idealną "średnią". To jeszcze niewiele i król w tej turze nie jest zagrożony zniszczeniem.


FREE DWARFS: tura III
 
Cała na przód! Krasnoludy ruszyły do ataku! Regiment kruków i krasnoludzki pieszy dowódca zaatakowali najady z harpunami a czempion na kruku postanowił wyłączyć ze strzelania drugi ich regiment, również go szarżując. Piechota i żywiołak na lewej flance ostro ruszyli do przodu! Natomiast oszołomiony regiment na środku wycofał się na ile pozwalały mu jego krótkie nogi.

Na prawej flance bez zaskoczenia. Łączona szarża kawalerii i króla na ropuchy powinna przegonić to zagrożenie z pola walki.

 
Stoneclaws i pieszy bohater uporali się z regimentem strzelców, natomiast pojedynczy kruk oraz kawaleria na prawej flance nie uporały się ze swoimi celami. Najady otrzymały jedynie 3 rany (co było do przewidzenia) a morale hordy żabiej kawalerii zostało zachwiane po otrzymaniu 11 ran. Jednak nie uciekli...
 
 
 
Nadchodził punkt kulminacyjny bitwy!

niedziela, 7 kwietnia 2024

Free Dwarfs vs Trident Realms (2024) - wprowadzenie

W weekend udało mi się umówić z Gregxem na bitwę w Kings of War za pośrednictwem strony Universal Battles 2. Była to pierwsza okazja aby przetestować nowe zasady do armii Trójzębu. Zwłaszcza Dambuster Arbalest  i ulepszone Riverguard (czyli piesze żaby).

Grzesiek wystawił Wolne Krasnoludy, które wcale nie są takie wolne jak można było się spodziewać. W jego armii znalazło się sporo kawalerii na borsukach i lekkich oddziałów kruczych jeźdźców wspartych trzema regimentami zwiadowczej piechoty.

W mojej armii było dużo jednostek strzelających a niewiele uderzeniowych. W przeciwieństwie do krasnali, naiady i żaby bazowały na zadawaniu wrogowi niewielkich obrażeń, których kumulacja w czasie (lub na jednym celu!) ostatecznie zmusza wroga do ucieczki. Krasnale obrały strategię skrajnie różną. Rozwiązywanie wszystkich problemów pojedynczymi szarżami!

niedziela, 3 grudnia 2023

Ustawka na dachu

Dziś mam dla Was kilka zdjęć i parę słów uwieczniających towarzyską potyczkę w Star Wars Legion, która miała miejsce kilka tygodni temu. Spotkanie rozpoczęliśmy od rytualnego spalenia wyprasek po żetonach - wszystko to dla stworzenia analogii do pewnej sceny z Zemsty Sithów. Po sutym śniadaniu przystąpiliśmy do rozkładania stołu, makiet i obmyślania rozpisek i taktyk. 

środa, 19 lutego 2020

Zwycięzca może być tylko jeden | There is only one winner

W poprzednim poście pokazałem podstawkę ze Stefanem Czarnieckim i pisałem, że potrzebny jest on do pewnego projektu. Z pewnym poślizgiem czasowym chciałbym napisac o wspomnianym projekcie (i nie, wcale ale to wcale nie dlatego, że Miszczu mi ciągle o ten raport truje... ;) ;) ;) ).

In the previous post I have shown base with Stefan Czarniecki and I have hinted that it is connected to some project. Little late I would like to present this project now.Unfortunatelly, I do not have a skill to translate everything into english, so I hope pictures with maybe a little general comments will be sufficient...


piątek, 27 września 2019

Wtopy wszech czasów #2 | Epic battle fails #2

Dzisiaj przedstawie pokrótce bitwę, która poprzedzała chronologicznie przedstawioną we wpisie #1. Tym razem wtopa będzie kompletna ;)

Today, I will present shortly a battle that was played earlier, than that presented in the Report #1. This time fail will be epic. 

niedziela, 8 września 2019

Wtopy wszech czasów #1 | Epic battle fails #1

Wtopy wszech czasów, czyli potyczki Robsona w krakowskiej lidze Ogniem i Mieczem. Po sukcesie pierwszego wpisu, czyli bitwy na poziomie zgrupowania z Miszczem, postanowiłem dokumentować choć fotograficznie moje bitwy z ligi. Komentarzy chyba nie będę pisał aż tak szerokich, ale jeśli tylko będę miał silę to napiszę co nieco.

Epic battle fails will be a series of short reports of my battles played during the Krakow By Fire and Sword leaque. I have decided to do that after an initial success of a previous post. I will try my best to do some commentary, but it may happen that the reports will be mostly photographic. 

Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo robione komórką w słabym świetle, za to z pomocą mojego małego różowego przyjaciela (na pierwszym zdjęciu) ;)


The photos are poor due to use of a cell phone camera in poor light, but I have some help from my pinky little friend (shown on the first photo) ;) 


środa, 21 sierpnia 2019

Bitwa w Klepkach nad Potokiem

W ostatnia sobotę miałem przyjemność zagrać bitwę z Miszczem w formacie Zgrupowanie do naszej lokalnej krakowskiej ligi Ogniem i Mieczem. Poniżej kilka zdjęć oraz komentarzy.

Last Saturday I had a pleasure to play a Task Force level game for our By Fire and Sword local league. Below, there are some photos and some comments. Unfortunately only in Polish, as I do not feel ready to translate this much specific text. I hope images will suffice for all the thousand words. 


wtorek, 15 stycznia 2019

Bitwa pod Wośpicami

W ostatnią sobotę pod wsią Wośpowice, niedaleko Bielska-Białej, doszło do spodziewanego od tygodni starcia dwóch zgrupowań. Po kilku tygodniach manewrów, obie siły natrafiły na siebie w okolicy przeciętej płytkim strumieniem wsi. Z powodu prowadzenia wojny w niesprzyjających, ciężkich, zimowych warunkach zarówno możliwość aprowizacji wojska we wsi jak i zajęcie mostu stało się kluczowym celem obu armii... Z samego rana, tuż po opadnięciu lodowatej mgły, oba wojska ruszyły w kierunku rzeczki...

piątek, 21 września 2018

Dąbrowa Górnicza - Turniej | Tournament

Rzadko wrzucamy tu wpisy z imprez, może dlatego, że rzadko jeździmy na takowe. A może szkoda, bo i Zgiełk miałby więcej postów, a i figurki by się nie kurzyły po półkach.

Dnia 16.08.2018 wybrałem się w zacnym towarzystwie Szeperda na turniej "O Buławę Prezydenta miasta Dąbrowa Górnicza" zorganizowanego przez krajarka w muzeum Sztygarka (rym częstochowski niezamierzony). Drogi trochę nadrobiłem (gdyż z Krakowa do Dąbrowy jest ten sam dystans co z Bielska, a ja jeszcze musiałem pokonać drogę Kraków-Bielsko). Mój wyczyn jednak był podyktowany troską o moja niedawno połamaną nogę ;)

Na miejscu spotkaliśmy dwóch znajomych z Krakowa, z których każdy przyjechał własnym samochodem, za co profesor Szeperd nie omieszkał wystawić nam dopa z logistyki.Z rzeczonymi znajomymi rozpoczęliśmy nasze pierwsze bitwy (umówiliśmy się wcześniej). I żeby tradycji stało się zadość oczywiście obaj przegraliśmy :)

Później poszło już z górki, ja przegrałem kolejną bitwę i zremisowałem ostatnią. Za to Szeperd swoją ostatnią wygrał. Na obronę Szeperda można powiedzieć, że grał armią ochrzczoną jako najbardziej klimatyczna (Kurlandia), na moja obronę powiedzieć nic nie można.

Poniżej kilka zdjęć stołów z początku, potem, w ogniu bitew, zapomniałem robić kolejnych. Wrzucam za to w pełnej rozdzielczości, bo uważam, że warto przyjrzeć się z bliska, jak fajnie wyglądają potyczki w systemie Ogniem i Mieczem, gdzie wymóg pomalowanych armii i przygotowanych terenów jest na porządku dziennym.

Więcej zdjęć można znaleźć w relacji Krajarka na jego blogu: w tym poście i w tym poście.

Moja bitwa z Pułkownikiem




Szeperd kontra Miszczu


Litwini Miszcza forsują rzekę

On September 16th, 2018, together with Szeperd, we participated in a By Fire and Sword tournament called "O Buławę Prezydenta miasta Dąbrowa Górnicza" (Tournament for the mace (?) / office (?) of the major of Dąbrowa Górnicza city - the mace was the first prize, see Krajarek's blog links down below)  organized there in a museum "Sztygarka". As expected we lost almost all our battles but the fun was great :)

I present some photos in full resolution to show how great battles in By Fire and Sword can be. More photos and some comments can be found also on Krajarek' blog (organizer of the event): here and here.

niedziela, 8 października 2017

Ogniem i Mieczem : pierwsze starcie

W sobotę miałem przyjemność zagrać moje pierwsze dwie bitwy w Ogniem i Mieczem w doborowym towarzystwie Szeperda i jego znajomego Rafała. Powiem tak: dawno się tak nie ubawiłem bitewnie. Ogniem i Mieczem jest systemem skomplikowanym, załadowanym masą zasad i wyjątków oraz jak niektórzy żartują istnieniem errat do errat (na szczęscie twóry systemu pracują nad ujednoliconym podręcznikiem gracza). Jednak jest niesamowicie wciągający,a bitwy obfitują w zaskakujące zwroty akcji (które wcale nie psują radości z rozgrywki, czynią ją za to bardziej interesującą!). Zagrałem Gosiewskim dwie bitwy, jedną z Szeperdem i testowanym przez niego podjazdem Potiomkina oraz z siedmiogrodzianami Rafała. Obaj panowie mają jeszcze i inne armie na podorędziu, a ludzi u nich mnogo, o czym mogłem się przekonać naocznie podziwiające te kolekcje. Mam nadzieję, że trafią kiedyś na naszego bloga.

środa, 20 września 2017

Starcie krasnoludów - pierwsza bitwa w kampanii Edge of the Abyss

W ostatnią sobotę w bielskiej Strefie Gry, miały miejsce cztery bitwy w ramach Edge of the Abyss. Edge of the Abyss to światowa, letnia kampania, prowadzona przez wydawcę gry Mantic Games, której wyniki wpłyną na wygląd świata w którym osadzona jest gra! Każdy z zarejetrowanych uczstników wybiera jedną z 6 lokalizacji, gdzie chce toczyć bitwę w imieniu siła Dobra lub Zła. Dla każdej lokalizacji przewidziany jest specjalny scenariusz. Wyniki bitew są sumowane i przedstawione na stronie kampanii w formie graficznej a sami uczestnicy dostają punkty doświadczenia. Nie tylko za granie ale i za reporty z bitew, zdjęcia czy komentowanie bitew innych uczestników.

W ramach kampanii zaprezentowano nowych bohaterów, którzy walczą w szeregach swoich armii. Nową mechanikę - formacje czyli kombinację konkretnych oddziałów, które walcząc razem otrzymują dodatkową zasadę specjalną oraz nowe, zwykle powiązane z imiennym bohaterem, oddziały, będące nową wersją już istniejących. W przypadku moich krasnali są to Infernok - wyjątkowo wredny Golem oraz Dravak Dalken - czarodziej. Obydwaj ruszyli do walki za Otchłań!

Sama kampania jest pretekstem do wydania przez Mantic kilku kolejnych zestawów do gry ale o tym niedługo.

Przebieg kampanii można śledzić tutaj.

Poniżej relacja z przebiegu pierwszej z nich.

Dwarves vs Abyssal Dwarves
lista armii Gregxa           lista armii MiSiA

piątek, 8 marca 2013

Infinity: pierwszy kontakt

Obiecałem, to umieszczam. Poniżej krótki raport z jeszcze krótszej pierwszej potyczki oraz pare zdjęć naszych żołnierzyków w terenie. Do naszej rozgrywki użyliśmy całkiem fajnych makiet mordheimowych dostępnych w klubie Strych. Trzeba przyznać, że wikol z piaskiem na tekturze to bardzo sensowny materiał. 

Z całej rozgrywki najdłużej zajęło chyba przeczytanie zasad (przynajmniej tych dotyczących rozstawienia) i wydrukowanie rozpiski dla mojego oddziału, gdyż okazało się, że starter (!) do Yu-Jing zawiera prawie same jednostki z pierwszego dodatku. Na szczęście wszystkie potrzebne dane można znaleźć na stronie Corvus Belli, a także bardzo szybko stworzyć i wydrukować rozpiskę ze wszystkimi potrzebnymi danymi broń, ekwipunek, itp).

W potyczce wzięły udział Yu-Jing w sile 4 figurek (Domaro Butai, Shang-Ji, Zhanshi-hacker, Celestial Guard - 114pkt) oraz Ariadna w sile 6 figurek (3x Line Khazaks (+1 HMG), 2x Spec Opsi, 1x Ranger - 112pkt). 

Grę rozpoczęliśmy od rzutu na inicjatywę, która determinuje kto wybiera: piłkę (pierwszą turę) albo boisko (stronę stołu i kolejność wystawiania jednostek). Mimo, że miałem wyższe dowodzenie kości zdecydowały, że grę zacznie Ariadna. Ja zdecydowałem o tym, że przeciwnik ma się pierwszy rozstawiać. Właściwie to nie było za bardzo czego rozstawiać, bo było 10 figurek na stole. Jak się potem okazało zrobiłem jednak bardzo duży błąd i podzieliłem mój oddział. 


Pierwsza i ostatnia tura rozpoczęła się od rozkazów dla grupy trzech Khazaków. Jako że przeciwnik miał 6 rozkazów, to postanowił je wszystkie wydać właśnie na nich, szczególnie że dysponował wiedzą o zasadzie synchronizowanych rozkazów pozwalających za jeden rozkaz ruszyć grupę do 4 figurek, o ile wszystkie wykonają ten sam rozkaz, w tej samej kolejności i będą za cel brać tę samą figurkę (w przypadku strzelania). Z powodu tego ciągu rozkazów boleśnie przekonałem się jak działa tzw. 'rush' w Infinity, a za który Infinity jest czasem krytykowane. 


Pierwszy rozkaz Khazaków (Kh): ruch i strzał do zasłoniętego Domaru (Dm). Dm dostaje 3 trafienia z HMG, trafienia ze strzelb pozostałych członków nie trafiają (trafiały na 3 ze względu na dystans i zasłonę za którą schował się Dm). Ponieważ Dm nie ma jak strzelić w odpowiedzi (jego shotgun ma maksymalny zasięg 24", Kh znajdują się jakieś 30"), deklaruje unik, którego niestety nie zdaje (rzut 18 przy trudności 14). Warto nadmienić dla tych którzy zasad nie widzieli, ze większość rzutów robi się tak, aby uzyskać wynik poniżej lub równo danej wartości, przy czym im więcej się wyrzuci tym lepiej - wynik równo wymaganego to krytyczny sukces. 

Trafiony 3 razy Dm rzuca na pancerz, którego ma całkiem sporo (3 z siebie, 3 z zasłony, przez co wymagany wynik to 15 (siła broni czyli HMG) - 6 = 9). rzut na pancerz to przykład odstępstwa od reguły 'rzuć mniej niż trudność' - tutaj chcemy rzucić więcej lub równo. Niestety kości zawodzą i dostaje 2 rany padając nieprzytomny (co jest równoznaczne w naszym przypadku ze śmiercią, gdyby miał dostęp do medyka mógłby jeszcze wrócić do walki).


Kolejny rozkaz: Kh ruch, ruch. Nie mogę odpowiedzieć, bo żadnego przeciwnika nie widzę.
Kolejny rozkaz: Kh ruch, strzał w Shang-Ji (Sh), moja odpowiedź to strzał. Niestety mam tylko jedna kostkę, a przeciwnicy 10, ja jednak korzystam z osłony jaką daje róg budynku, oni są odsłonięci. Niestety kostki znów nie są dla mnie szczęśliwe, mimo że znacznie przewyższam przeciwników umiejętnościami strzeleckimi to po prostu nie trafiam. Sh zarywa chyba z 5 trafień, przed którymi broni się bodajże 2 razy na 8 a trzy razy na 6 (Rifle siła: 13, HMG siła: 15, Pancerz Sh: 4, Osłona: 3, 15 - 4 - 3 = 8, 13 - 4 - 3 = 6). Mimo tak dobrego pancerza Shang-Ji obrywa  razy i pada. Gdyby przetrwał jedną salwę spowolniłby Kh i nie zdarzyłoby się to co się zaraz zdarzy. 


Kolejne 2 rozkazy: Kh ruch, ruch, ruch, ruch. 
Kolejny rozkaz: Kh ruch, strzał. Tutaj popełniliśmy błąd w interpretacji (nieznajomosci zasad), bo rozkazem koordynowanym można strzelać tylko do jednej figurki, a headache podzielił swoje strzały na dwa, to jednak nie zmieniło wyjścia, bo tym razem Celestial Guard (CG) się popisał i przestrzelił swojego przeciwnika (rzut 11 vs 2, 5 - tutaj wylistowałem tylko sukcesy), dzięki czemu miał szanse go zabić, ten jednak, mimo braku jakiejkolwiek osłony i zbroi zdał test na pancerz (siła Combi Riffle: 13). W strzelaninie za to zginęła Zhanshi. 

Czas na moja turę - nie mając za bardzo nic do roboty najpierw wykonałem (miałem 2 rozkazy, bo został mi tylko dowódca, który ma jeden dodatkowy rozkaz dla siebie):
Rozkaz 1: CG ruch za osłonę, strzał - udało mi sie ubić jednego Khazaka.
Rozkaz 2: nic, strzał - niestety kości mnie zawiodły i padłem. 


I to by było na tyle. Z błędów:
1) wiemy już że rozkazem synchronizowanym nie wolno rozdzielać strzałów,
2) trzeba dokładnie określać kto do kogo strzela. Jestem prawie pewien, że w wymianie ognia między Kh a CG zrobiliśmy nadużycie, bo co najmniej jeden Kh powinien strzelać 'normal roll' a nie 'face to face roll'. 
3) Nie pamiętam, czy Ranger był postawiony na planszy czy nie, ale jeśli użył TO/Camouflage to nie powinien generować jednego rozkazu - to jest dość ważna zasada (jeśli figurki nie ma na stole to nie generuje rozkazów). 

To chyba tyle. Poniżej zdjęcia kombatantów na tle makiet. Miłego oglądania. 








poniedziałek, 23 stycznia 2012

Beastmen vs Vampire Counts - raport bitewny

Raport bitewny z dnia 14 stycznia 2012 roku, to jest dnia tygodnia soboty. Starcie odbyło się przy użyciu wrogich sił Vampire Counts oraz tak samo wrogich oddziałów Beastmen.
Po dwóch godzinach przygotowań - rozpakowywania się, przystrajania stołu i rozstawiania modeli rozpoczęliśmy bitwę. Przedstawię armie.
Od lewej po stronie wampirów: Black Knights, Skeletons z wampirzym bohaterem, Grave Guards z wampirzym generałem, Blood Knights, Terrorgheist oraz horda Ghouli.
Po stronie zwierzoludzi także od lewej: Ghorgon, 2 Rydwany, za nimi Ungor'y, następnie Gory (z szamanem i sztandarowym) za nimi Ogary chaosu, następnie znów Gory (generał i szaman) a za nimi znów Ogary chaosu, następnie Ungory a za nimi Minotaury, następnie Harpie a za nimi Jabberslythe.


Bitwa rozpoczęła się inicjatywą umarłych. Obie armie jednak ruszyły prawie pełną parą naprzód. Mimo czysto ofensywnych typów oddziałów po obu stronach już znalazły się pierwsze ofiary po fazie magii wampirów.


Ze względu na furiacki tryb życia Krwawych Rycerzy musieli oni zaszarżować najbliższy oddział Gor’ów. Terrorgheist, Ghoule i Grave Guards również zaatakowali porwani szałem bitewnym. Najśmieszniejsze, że jako jedyni nie dotarli do wroga właśnie Blood Knights. Terrorgheist swoim rykiem siał postrach i śmierć wśród Gor’ów. Z pomocą Ghouli dziesiątkują oddział zwierzoludzi. Obok drugi oddział Gor’ów wsparty potężną magią gromi jednostkę Grave Guards.


Ghorgon wsparty dwoma rydwanami szarżuje Szkielety i daje się im mocno we znaki. Terrorgheist pada pod gromem ciosów wroga – do gry wkroczyły Minotaury. Ghoule nikną w oczach jednak udało się zniszczyć oddział Gor’ów i maga w nim się znajdującego.  Grave Guards już są prawie niewidoczni na polu bitwy, pozostały sekundy do tragedii po stronie wampirów.


Decydujący moment. Blood Knights szarżują w rydwany od boku wspomagając Szkielety. Black Knights na lewej flance szarżują dwa oddziały naraz – Ungory i Ogary Chaosu – oba oddziały idą w rozsypkę. Niesamowita i przełomowa faza magii wampirów decyduje o losach bitwy – prawie cały regiment Grave Guards i połowa Ghouli zostaje wskrzeszona – Grobowa Straż niszczy oddział Gor’ów wraz z generałem i sztandarowym armii. Tymczasem Ghoule kąsając i drapiąc rozsiewają truciznę raniąc Minotaury i Jabberslythe’a. Potwory nie zostają im dłużne dziesiątkując ścierwojady.
W ostatnich porywach odwagi Harpie atakują od tyłu Ghoule. Wampiry znowu wskrzeszają część tego oddziału. Mimo pokonania Minotaurów i Jabberslythe’a Ścierwojady kończą z powrotem w ziemi. Ginie Ghorgon z rąk Krwawych Rycerzy, wcześniej jednak prawie ich rozbijając. Jeden oddział Ogarów rozbity, drugi uniknął zniszczenia uciekając od wroga. Bitwa zakończona zwycięstwem armii Vampire Counts.


Vampire Counts vs Beastmen
2350 : 658

Mocno po głowie czyli by Robson - Beastmen

No, a teraz z drugiej strony mniej obiektywnie – cóż, tym razem dostałem mocno po głowie, chyba trochę dlatego, że za bardzo bałem się magii ofensywnej GoBoSa i mimo, że pierwotny plan był taki aby trzymać magów poza oddziałami, postanowiłem ich wpakować jednak bezpiecznie w Gory. Zapomniałem, że GoBoS bardzo lubi korzystać z zasady challange’a, a z moich bohaterów żaden nie miał specjalnych szans z jego lordem wampirem – może poza generałem, ale on wylądował po drugiej stronie, walcząc z Terrorgheistem. Mimo to, pierwsza połowa szła nawet nienajgorzej, choć blisko było to tego, aby w pierwszej turze zginał generał - tylko dzięki dobremu rzutowi na dowodzenie dwie ostatnie figurki (bohater i sztandarowy oddziału) nie zwiały z pola walki z Terrorgheistem. W tym momencie gdyby drugi raz wyszedł czar wspomagający bohaterów, który robił z ich prawdziwych rzeźników byłoby po wszystkim. Ale nie wyszedł (albo GoBoS go skontrował, nie pamiętam dokładnie). W każdym razie Grave Guard’om udało się przeżyć do następnej fazy magii GoBoSa, która stała się decydująca. W trakcie tej fazy magii GoBoS wykorzystał swoje 12 kości magii aby tyle razy (sic!) rzucić czar wskrzeszania trupów, co pozwoliło mu uleczyć około 10d6 ran w oddziałach Grave Guard i Ghouls)… Pozostawiam bez komentarza. Ta jedna rzecz odmieniła losy bitwy (i zabicie moich magów – jak już wspomniałem to był mój błąd taktyczny). Potem GoBoS miał już w miarę z górki. W każdym razie chciałem napisać o paru ciekawszych występach moich potworów. Po pierwsze zarówno Ghorgon jak i Jabberslythe okazali się całkiem skuteczni – ten pierwszy nawet zmiótł połowę oddziału Blood Knigthów – według niektórych graczy najlepszej kawalerii w Warhammerze – i to do tego w trakcie ich szarży, przewyższając ich inicjatywą! Niestety domyślam się, że wystawienie ich w walce ze strzelającą armią nie byłoby już takim świetnym pomysłem.  No i Minotaury – jak zwykle świetne w walce, championem, który wytrzymał najwięcej rund (które zawsze wygrywał) dzięki zasadzie bloodgreed doszedłem do 9 ataków na turę, fajnie, nie?
Koniec wniosków. A teraz trzeba poczekać na kolejne starcie, żeby podrasować strategię!

Pewna faza magii czyli by Gobos – Vampire Counts

Cóż mogę powiedzieć. W zasadzie jestem zadowolony z bitwy ponieważ przybyłem, zobaczyłem i zwyciężyłem. No, z tym przybyciem to trochę przesadzam, to Robson przybył. Z drugiej strony nie był to szczyt strategii i chyba tylko szczęście i magia mnie uratowały. Na początku bitwy po pierwszych starciach myślałem, że jest po mnie. Szczęście się odwróciło w pewnej fazie magii, która przywróciła do życia dwa oddziały prawie że od zera. Przyznaję się, że wykorzystałem wrednie siódmo edycyjną księgę wampirów w ósmo edycyjnych zasadach. Moja magia była jeszcze w starej wersji i to pozwoliło mi na takie niesamowite ruchy jak rzucenie wskrzeszania kilka/kilkanaście razy w ciągu jednej fazy magii. Co prawda nie stałoby się to gdyby Robson miał jeszcze na stole jakiegoś maga i gdybym nie miał rozpiski na dosyć silnych magach. Moja armia była mniej typowa niż zwykle grywam. Postanowiłem wystawić się bardziej „powersko” wykorzystując elitarne jednostki i właśnie skoncentrować się na magii, która dla armii wampirów zawsze była podstawową bronią przeze mnie słaby wykorzystywaną – do teraz. Pierwszy raz wykorzystałem Terrorgheista, który jeszcze nie zdążył odlecieć do nowego domu. Powiem, że podobało mi się jak jednym krzykiem powalił chyba dziesięciu Gor’ów. Mimo, że przedwcześnie zginął i stwierdzam, że do walki wręcz to on się słabo nadaje chciałbym mu przyznać miano najlepszej jednostki w bitwie. Trochę niesprawiedliwie, bo tak naprawdę najlepszym osobnikiem był Lord Wampirów, który to był autorem dzieła wskrzeszenia opisywanego wyżej. Pierwsze miejsce ex aequo z większym plusem jednak dla niego. Bardzo zadowolony jestem także z Ghouli, które dzielnie walczyły z Gor’ami, Minotaurami, Jabberslyth’em oraz harpiami. Medal pośmiertny dla nich. Natomiast najgorsza jednostka - także Terrorgheist, ze względu na jego mizerność w walce wręcz. Za 250 punktów stwór z podstawką na pół stołu z czterema atakami? No kiepsko. Do tego dopisałbym jeszcze Blood Knights. Niewiele poszaleli w bitwie, jako jedynym nie wyszła ich szarża „Frenzy” i mało nie zginęli po jednym ataku Ghorgon’a. Jakiś wielgachny powolny gigant szybszy był od wampirów. Ktoś się chyba pomylił przy wpisywaniu mu inicjatywy. Oczywiście po raz kolejny doszliśmy do wniosków o nierówności armii i poszczególnych jednostek pod względem charakterystyk, ale było i tak ekstra. Dzięki Rob za bitwę. Do następnego razu.

RSS FeedRSS