Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warhammer 40 000. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warhammer 40 000. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2026

Father Hadrianus

W grudniu zeszłego roku pomalowałem trzy figurki space marinesów w ramach upominków dla moich synów. Widać dobrze się przy tym bawiłem, bo postanowiłem pomalować kolejną figurkę 40tki, żeby uzupełnić rodzinne zdjęcie. Ojciec Hadrianus to oczywiście Arjac Rockfist z zakonu Space Wolves. Kawał chłopa, w dodatku w klimatach, które lubię. Zbroja w nieco innym odcieniu szarości, niż zalecana przez GW, ale taka mi się bardziej podoba. Nie mogło zabraknąć zimowej podstawki, przy czym tym razem sam śnieg wykonałem nieco inaczej, niż dotychczas, mieszając masę z GW z zimową posypką. 

środa, 31 grudnia 2025

Salamanders do Kill Team

Obiecałem sobie, że w tym roku skończę malować drużynę do Kill Team i wrzuce ja na BZ. Ma to być pierwsza drużyna, którą planuję wystawić na sprzedaż "na wolnym rynku" i nie jest efektem zlecenia. Skorzystałem też z okazji jaką daje malowanie bez ograniczeń wynikających z gustów zamawiających i wybrałem sobie kolorystykę i kolory, jaką chciałem przetestować. Pod dobrane farby wybrałem zakon Marines, co jest drogą na opak dla większości osób.

Wybór padł na Salamandry. Zastanawiałem się jeszcze czy nie skusić się na Blood Angels ale uznałem, że dość czerwonego malowałem w tym roku i padło na zielony.

piątek, 26 grudnia 2025

Brother Algirdas

Brother Algirdas to trzecia i ostatnia figurka z zestawu Bladeguard Veterans. Przy malowaniu dwóch poprzednich miałem taką frajdę, że nie musiałem się nawet zastanawiać co zrobić z ostatnią figurką - szybko ją złożyłem i zabrałem się za malowanie (chociaż Olo wcale "nie zamawiał" jej pod choinkę). Chwilę się pozastanawiałem, jaką przyjąć kolorystykę. Ostatecznie stanęło na Blood Angels. Tym razem pozwoliłem sobie na nieco ekstrawagancji - hełm doklejony na podstawkę, zawadiacko przekrzywiona tarcza czy wreszcie kalki z zupełnie innej epoki i miejsca. Malowanie wciągnęło mnie tak, że wykorzystałem każdą wolną chwilę, żeby dokończyć Brata Algirdasa. 

wtorek, 23 grudnia 2025

Brother Vytautas

Brother Vytautas to drugi z prezentów pod choinkę. Witold wybrał kolorystykę Dark Angels a ja miałem sporo fajnej zabawy malując tego koleżkę. Świat WH40K nigdy mnie nie wciągnął, ale ten zakon zawsze mnie intrygował. Gdybym miał kiedykolwiek malować coś do tego uniwersum dla siebie, byliby z pewnością jednym z pierwszych wyborów. Na razie jednak poprzestanę na poniższym modelu. Zdjęcie numer trzy przedstawia obu pomalowanych braci. W zestawie jest jeszcze jedna figurka... hmmm... może się skuszę... 

niedziela, 21 grudnia 2025

Brother Jeremiah

Brother Jeremiah to prezent pod choinkę. Moi dwaj starsi synowie, którym najwyraźniej nieobce są klimaty WH40K, zażyczyli sobie z okazji świąt po figurce z tego uniwersum. Jeremi wybrał Ultramarina, koniecznie z tarczą i czerwonym hełmem. Dostałem zresztą cały komplet screenów z gry z jego postacią, więc wystarczyło się na nich wzorować. Figurka pochodzi z zestawu Bladeguard Veterans i idealnie spasowała do "zamówienia". Poniżej kilka ujęć z różnej perspektywy. Na ostatnim zdjęciu Jeremiah w obecności dwóch Space Wolves, którzy są efektem prób nauki malowania mojego najmłodszego syna. To było bodaj kilka lat temu a w ruch poszły wówczas farby z serii kontrast. Ciekawe porównanie wielkości tychże różnych postaci. Zacząłem też malować prezent numer dwa. Mam nadzieję, że wkrótce się nim tutaj podzielę. 

 

czwartek, 13 marca 2025

Kill Team: Blooded

Kiedyś byli to wierni żołnierze Astra Militarum. Jednak kuszenia władzą przez Bogów Chaosu spowodowały, zdradę i przejście na stronę wrogów Imperium, zmieniając zaprawionych w bojach lojalistów w rządnych krwi zdrajców.

Kill Team: Blooded to jedno z moich pierwszych zleceń malarskich od dekad. Pomyślałem, że malowanie od czasu do czasu niewielkich drużyn czy gangów to dobry pomysł na dodatkowe kredyty zwłaszcza, ze po pierwsze praca jest bezstresowa a płaca godna.

Jest to też proces podobny do projektowania, gdzie dopasowujemy oczekiwania zamawiającego do własnego stylu czy teorii kolorów. 

Cała banda to 12 modeli, uzbrojonych zgodnie z przesłaną specyfikacją. Są też 2 konwersje broni na modelach do walki wręcz. Przygotowanie bazowych kolorów i wash'y zajęło ok godziny na model. Rozjaśnienia to kolejna 40 minut do godziny na model.

Połączenie zieleni i czerwieni to chyba najbardziej popularny kontrast i nie bez powodu Oba pasują do siebie doskonale. Jeden to symbol spokoju, drugi ostrzegawczy. Można się spodziewać, że na stole będą się rzucały w oczy! A w grach typu skirmish to podstawa.

wtorek, 4 lutego 2025

Co zacząłem, skończyć muszę


Witajcie! Rok na blogu zacząłem od prac wykończeniowych przy modelach, które miesiącami (lub latami!) były na mocno zaawansowanym etapie malowania, a których z niewiadomych dla mnie przyczyn nie kończyłem. Szczęśliwi czasu nie liczą, więc nie będę się już zagłębiał w szczegóły - kto i ile czasu leżakował. Spuśćmy na to zasłonę milczenia. Doszedłem do wniosku, że nadużyciem by było rozbijać to na kilka postów. Będzie to zatem jeden raport, co udało się dokończyć.

Na początek Warbikerzy. Do tego, by się za nich zabrać skłoniły mnie rozgrywki w czwartą edycję Warhammera 40 000, a dodatkowym bodźcem była tu kampania narracyjna w edycję dziesiątą, rozgrywana w warszawskim sklepie GW. Mało co tak mnie mobilizuje, jak perspektywa grania właśnie. Nie ma tu absolutnie nic nowego, oprócz kłębów spalin/kurzawy, które wykonałem z waty stalowej.

 


Następny w kolejce jest Weirdboy, czyli orkowy psyker. Z tym męczyłem się niezmiernie, a to za sprawą dużej ilości drobiazgów, którymi gagatek ten jest obwieszony. Laga, którą dzierży, też wymagała pewnego nakładu pracy. Mimo, że dostrzegam tu i ówdzie drobne niedociągnięcia malarskie, to z całości jestem zadowolony.





Kogo tam mamy dalej? Szczękającego żelastwem i trzaskającego wyładowaniami elektrycznymi Big Meka. Także on skorzystał na tym, że zacząłem pogrywać - dosłownie kilku drobiazgów brakowało do jego ukończenia.



Na koniec zaś mały rodzynek - Stormvermin, którego zmalowałem jeszcze w grudniu w związku z comiesięcznym wyzwaniem malarskim organizowanym przez wspomniany już sklep (oficjalnie nazywa się to Miniature of the month). 

 

 

Miał to być prawdziwie czarny charakter: czarne futro, takież szmaty i zbroja. Oczywiście przy zachowaniu zasady, że każda z tych rzeczy inaczej będzie odbijać światło. Podstawkę wykonałem z krążka do wypełniania dziur po sękach, a ozdobny rant dorobiłem frezarką. Rezultat? Według mnie nie najgorszy, choć oczywiście wiele dałoby się tu zrobić lepiej. O wiele ważniejsze jest jednak to, że takie wyzwania aktywizują mnie i zachęcają do eksperymentów. Będę zatem brał w nich udział. Ach, i żeby nie być gołosłownym: w styczniu był to eldarski Striking Scorpion (model już zdałem, zdjęcie później), w lutym zaś na warsztat biorę kolejnych dwóch Skavenów.

Z ostatniej chwili - foto ukończonego styczniowego wyzwania malarskiego Miniature of the month. Widać, że malowane na szybko, ale grunt że ukończone i oddane na czas.

                                     fot. Warhammer Warszawa

 









wtorek, 12 marca 2024

Ja jezdem Rasa Panuf!

Blogowy rok otwieram wyjątkowo późno, ale za to z przytupem. Dziś przedstawiam Wam zielonego samca alfa z samego wierzchołka łańcucha pokarmowego. Za podstawę posłużył mi stary wzór Ghazghkulla - model w swoim czasie wyjątkowo duży, biorąc jednak pod uwagę dzisiejsze standardy wcale nie wyróżnia się rozmiarem (dodałem jednak jednego z chłopaków dla porównania). Mimo to, miałem masę zabawy przy jego malowaniu i wprowadzeniu drobnych konwersji (łeb i bosspole na plecach) - wcale nie jestem pewien, czy z równym zapałem brałbym się za nowego Ghaza. Zresztą podobne refleksje towarzyszą mi nie pierwszy raz.

Wstyd przyznać, ale pracę nad nim zacząłem w styczniu ub. roku! Podziałała stara dobra presja w związku z rozgrywkami w 4-tą edycję Warhammera 40.000 (jak się okazało znacznie mi bliższą, niż np. obecna 10 -ta), doprowadziłem go do dość zaawansowanego stadium, a potem... porzuciłem na długo, wracając doń dopiero na początku tego roku. Presja owa spowodowała, że zacząłem - a nawet w niektórych wypadkach skończyłem! - parę rzeczy do Orków, którymi na pewno w najbliższych  tygodniach będę się chwalił. 

Całe malowanie opiera się na niezmiennie przeze mnie stosowanym zestawie barw, tym razem jednak zamiast tradycyjnego chippingu gąbką sięgnąłem dla odmiany po fluid maskujący. Pewną nowością są też świecące oczka, robione pierwszy raz więc efekt nie powala, tym niemniej mam dużą chęć wejścia w klimaty fluo i z pewnością w najbliższym czasie będą kolejne próby. Tyle na dziś, na szczęście będzie jeszcze o czym pisać, więc niebawem wrócę. :)








wtorek, 11 stycznia 2022

Stare chłopaki, nowe metody


 

Co to znaczy? - zapytacie. Już wyjaśniam: przebierając sterty plastiku lub metalu złapałem się za głowę! Jest tego tyle, że trzeba zmienić podejście i zacząć działać z głową i pomysłem w myśl zasady: minimum wysiłku, maksimum efektów.

Z takimi założeniami zabrałem się za 10 Lootasów, którzy są bohaterami dzisiejszego wpisu. Miało być tak: szybko, prosto, tu i ówdzie mniejsza dbałość o szczegóły i efekt nie odbiegający poziomem od poprzednich dokonań. A jak było? Skóra, gacie i buty chłopaków zostały zrobione tymi kolorami co zazwyczaj - zmieniło się natomiast narzędzie - był to duży i gruby pędzel przywodzący na myśl stary citadelowski tank brush. Użyłem jeszcze Retarder Medium Vallejo i w ten sposób, mieszając kolory bezpośrednio na modelu, uporałem się ze wspomnianymi elementami.

Później niestety wróciły stare nawyki - żółte blachy, broń, podstawki zrobione zostały tak jak zwykle. Idea speedpaintingu zatem padła 😏 Nie wytrzymałem też i pierwszych pięciu, których malowałem kilka lat temu, przesadziłem na nowe podstawki 32 mm. Różnica w odbiorze jest, jak zauważyłem, spora. Na zdjęciu zajęli miejsca w ostatnim rzędzie.

Co by nie powiedzieć jestem zadowolony - w końcu leżeli w warsztacie tylko miesiąc 😁


niedziela, 22 grudnia 2019

Big Yellow Mama prosi do walca

Niedawno mignął mi na Facebooku post z jednej z licznych grup malarskich, którego autor, prezentując swoje dzieło stwierdził, że prace nad nim przebiegały w tempie glacjalnym.
I to jest to – pomyślałem. Bowiem braki czasu oraz różne perypetie spowodowały, że wykończenie Battlewagona zajęło mi całe wieki. Ale oto jest…

niedziela, 30 czerwca 2019

Chłopaki i nieboraki

No, znów po baaardzo długim czasie dorwałem się do pędzla i w pierwszej kolejności zająłem się kończeniem różnych tematów, które leżą rozgrzebane od tygodni, miesięcy a nawet– o zgrozo – roku z okładem.

Dziś dwa spośród nich: D.U.Ż.Y.  i malutki - oba zielone ;)

Ten duży to trzech Juggernautów z Kromlecha. Zrobieni na 90% (z podstawkami włącznie) leżeli i czekali, aż zajmę się detalami, takimi jak kolorowe kabelki i głowy. Te pierwsze, nawiasem mówiąc, były tak upierdliwe, że znacznie wydłużyły czas prac nad modelami. By unaocznić Wam, jak duzi są ci chłopcy, postawiłem obok jednego z nich zwykłego orka. W planach jest jeszcze kupno miotaczy ognia (jeden już mam) i przyczepienie ich za pomocą magnesów.










 
Drugi temacik to nieboraki z samego końca łańcucha pokarmowego, czyli Gretchiny znane też jako Groty. Tu wszystko trwało znacznie szybciej. By odróżnić ich trochę od reszty towarzystwa zdecydowałem się na nieco inny odcień zieleni. Druga dziesiątka już czeka w kolejce. 

O dalszych planach wolę nie pisać - bo nie wiadomo co to będzie i kiedy ;)




piątek, 14 grudnia 2018

Njall Stormcaller

Dzisiaj mały powrót do przeszłości - Njall Stormcaller. O figurce pisałem już ponad dwa lata temu. Kolory dostała ode mnie, podstawką zajął się,  koniec końców,  Gobos. Co prawda faktycznie minęły dwa lata, ale co się odwlecze... Krótko mówiąc, dzisiaj mała ale kompletna zaległość w postaci bohatera do 40tki. Ponieważ o malowaniu figurki już było, uwagę należy zwrócić przede wszystkim na klimatyczną podstawkę. Fajny patent z tym grawerem w drewnie. Wystarczy pomalować i dostajemy elegancki efekt.


sobota, 3 listopada 2018

Półkowniku, sztandar wprowadzić!


Skoro obligatoryjny wpis do "Opowieści o siedmiu..." mam już za sobą, pora zająć się tym co zalega już od miesięcy na półce. Dlatego właśnie dzisiejszy Nob z Waaagh! Bannerem został półkownikiem ;) Napocząłem go chyba jeszcze przed wakacjami, na urlopie prawie skończyłem, zaś podstawkę finiszowałem wczoraj.
Zdaje mi się, że tytuł półkownika otrzyma jeszcze kilku mniejszych i większych chłopców ;) Po prawdzie to awansów należy spodziewać również w mojej armii Chaosu.
Ciekawe ilu takich oficerów uda mi się jeszcze wypromować do końca roku ;)




sobota, 10 marca 2018

Ruwnaj krok, napszut maaarsz!!!

Tak oto kolejna dziesiątka boyzów wmaszerowała na Zgiełk...Podobnie jak prezentowany niedawno rydwan, "dzieło" to powstało w zasadzie w ubiegłym roku, a w ostatnich dniach było jedynie wykańczane. Takie też będą najbliższe wpisy. Niebawem przedstawię Wam ich większych kumpli. DUŻO większych.

niedziela, 12 lutego 2017

Jadą, jadą chłopcy!


Nareszcie! Przyznam, że nie bez dumy (a także pewnych nadziei) wjeżdżam z orkowym trukkiem w nowy rok...To nie tylko mój pierwszy pojazd do Warhammera 40 000, ale także -mam nadzieję- zapowiedź dalszego szybkiego rozwoju mojej zielonoskórej trzódki. To także pierwszy od dawna model, o którym mogę napisać coś więcej niż tylko to, że jest żółty i brudzony gąbką.



Dwie zasadnicze zmiany w stosunku do oryginału, to słusznych rozmiarów gąsienice oraz rogi wyrastające ze zderzaka. Oba te elementy pochodzą od orkowego Battlewagona. Zwłaszcza te pierwsze uważam za pomysł trafiony, ponieważ udało mi się w miarę sensownie rozbudować tylną partię ciężarówki. Było to konieczne, ponieważ gąsienice w dziwaczny sposób wystawały poza obręb pojazdu. Niestety musiało minąć trochę czasu, zanim wymyśliłem jak dokleić te kilka dodatkowych elementów, by całość miała ręce i nogi. Dalej zrobiłem to samo, co zresztą armii: kolor żółty, paćkanie gąbką i brudzenie mocno już wysłużonym weatehring stick'iem firmy Tamiya. Swoją drogą ten ostatni to bardzo dobre narzędzie dla niedzielnego modelarza, lubiącego szybko i efektownie pobrudzić to i owo.

Kto wie, czy trukk nie zajechałby na Zgiełk jeszcze później, gdyby nie to, że w tym roku postanowiłem zaktywizować się jako gracz...Już jakiś czas temu stwierdziłem bowiem, że nic mnie tak nie motywuje do malowania, jak bliska perspektywa gry. Na margniesie, jestem zszokowany liczbą bitew, które udało mi się w tym roku rozegrać. Było ich aż sześć ;) Jak na mnie tempo iście diabelskie;) Na razie chłopaki walczą w lidze Kill Team (armie na 200 pkt) w warszawskim sklepie Figurkowe Gry Bitewne. Pierwsza - styczniowa odsłona ligi ku memu zdziwieniu zaprowadziła ich na podium (II miejsce), i to mimo dwóch sromotnie przegranych bitew i tylko jednego zwycięstwa. Zobaczymy, co przyniesie w tej materii luty. W marcu zaś być może będę już gotowy, by zagrać w dużej lidze na 1850 pkt.





piątek, 7 października 2016

Zgadnijcie, kto wrócił?

Przedstawiam kolejny oddział chopaków, tym razem z bronią długą. Co tu dużo mówić - dzisiejszy odcinek jest trochę z odzysku, bo ukończyłem ich już ze dwa miesiące temu...
Z drugiej strony jednak w tzw. międzyczasie nie próżnowałem i pomalowałem co nieco do armii Chaosu. Ów mały zryw zawdzięczam eventowi pod tytułem 1st Oldhammer Weekend Poland, w którym miałem przyjemność brać udział. Kto chce, może poczytać tutaj: https://gameoftravel.com/oldhammer-weekend-pl/. Wystąpiłem co prawda w minimalnym stopniu niedomalowany, ale sympatyczny oldschoolowy klimat (graliśmy bowiem w 5 edycję WFB) bardzo mnie zmobilizował, czego efekty -mam nadzieję- niedługo pokażę.

A tak w ogóle Gobos, MiSiO, Szeperd - jesteście malarskie potwory i tyle! ;)


sobota, 1 października 2016

Burzywład Korek

Njall Stormcaller – figurka ta wpadła mi w oko już dość dawno a mniej więcej rok temu trafiła na mój warsztat i… utknęła. Nie wiem, co mnie odciągało od malowania. Może lekka obawa, że tak odzwyczaiłem się od większej skali, że coś spapram. Jednak chrapka na coś większego, niż 15mm ostatnio coraz większa, dlatego też w końcu przysiadłem fałdów. Efekt wrzucam dzisiaj - zdjęcie work in progress. Njallowi potrzeba jeszcze kilku drobnych zabiegów z pędzlem, przede wszystkim zaś podstawki. Stay tuned.


Njall Stormcaller – I’ve always liked this model. Around a year ago it arrived at my desk and… stacked. I do not know what kept me so long from painting it. Perhaps some doubts about my own skills with bigger scale as I have not painted anything than 15mm for quite a long time. But eventually I made it. Today I’m posting the work in progress picture. Njall still requires some final brush touches, and more important - he needs the base. Stay tuned.

czwartek, 14 stycznia 2016

Ork Lootas, czyli „siódme: nie kradnij”

No i mamy nowy rok...Spojrzałem na swoje wyniki z ubiegłego: 4 wpisy, i jeszcze z poprzedniego -5 wpisów. Hmm, tak sobie, bardzo tak sobie. Ale ratuje mnie to, że przytomnie nie poczyniłem żadnych postanowień noworocznych, bo inaczej byłoby krucho...

Bohaterami dzisiejszego odcinka są Lootas, czyli chłopcy, którzy za nic sobie mają siódme przykazanie, i nie przepuszczą niczyjej własności – nawet (a może zwłaszcza ?) tej należącej do takich jak oni. Bezpieczne -jak głosi tzw. 'fluff'-nie są nawet obiad i złote zęby właściciela!
Idea jednostki jest prosta: ukraść co się da i ile się da, a następnie zbudować z tego broń, która robi dużo hałasu i stanowi obiekt zazdrości reszty zielonoskórego towarzystwa.
Efekt malarski jak zwykle dość sympatyczny. Jest tu także drobna konwersja – jednemu z orków dałem pół-klęczące nogi firmy Kromlech...

A na koniec moi drodzy w nowym roku życzę wszystkim co najmniej takiej samej, a najlepiej jeszcze większej dawki świetnych malarskich pomysłów :)


środa, 25 listopada 2015

Sanguinary Priest

Sanguinary Priest to model do Warhammera 40k armii Blood Angels. W zasadzie to tyle co o nim wiem. Model malowany na zamówienie.










piątek, 13 listopada 2015

Deathwing Knights

Zakończyłem właśnie prace nad dziesięciosobowym oddziałem do WH40k. Jest to zlecenie, które powędruje do Finlandii. Przy okazji zaprezentuję Wam okrągłe podstawki 40mm mojego własnego projektu, wydrukowane przez Robsona. Podstawki rzecz jasna są odlewane przez mnie z żywicy, nie bezpośrednio z drukarki. W późniejszym czasie zaprezentuje także podstawki o wymiarach 25mm i 50mm z tej serii. Może w końcu uda się je puścić w obieg i będą dostępne do kupienia :)






RSS FeedRSS