sobota, 31 marca 2012

OiM - chłopska chata GOTOWA

Skończyłem malować chatę. Wprawdzie miało to miejsce blisko tydzień temu ale w tym czasie dwukrotnie przemalowywałem poszycie dachu. Było zbyt jasne. Teraz całość wydaje się bardziej spójna.

Zresztą całe malowanie tego budynku miało pomóc zdobyć doświadczenie przed malowaniem karczmy. Karczma to dużo większy element terenu, w którego murach zmieści się z 6 podstawek piechoty (!). Poza prezentowanym tutaj drewnem, dodam karczmie też świniopasa z małą trzódką i karczmarza witającego gości. Jak uda się skończyć karczmę, zabieram się za pola zbóż i 1-2 górki/zagajniki. Planuję zebrać tyle terenu, żeby na średniej wielkości bitwę na poziomie Dywizji starczyło elementów. Chodzi mi po głowie duża, domowa bitwa!

wtorek, 27 marca 2012

OiM - chłopska chata

Dzisiaj prezentuję pierwszy teren do OiM. W sumie kupiłem 2 chłopskie chaty i karczmę. Na pierwszy ogień idzie średni domek. Z karczmą będzie dużo roboty, więc zabiorę się za nią na samym końcu.

Tereny w OiM można obsadzać załogą. Firmowe domki Wargamer'a mają demontowane dachy, co pozwala umieszczać wojsko w zajętym budynku. Z tego też powodu postanowiłem wykończyć je od środka tak jak i z zewnątrz. Na podłogę przykleiłem zapałki a ściany "otynkowałem" klejem typu "ośmiorniczka". Tu i ówdzie dodałem kamyk czy kłodę drewna. Całość będę malował akrylmi firmy Chroma (Chromacryl).


środa, 21 marca 2012

Szwedzi - Oddział Wydzielony 1

W końcu udało się zamknąć jakiś etap pracy nad Szwedami do OiM. Przedstawiam podjazd szwedzki z oddziału wydzielonego.

W skład prezentowanego podjazdu wchodzą dwie kompanie dragonów (2 kompanie z podstawy podjazdu, powiększone do 3 podstawek każda), dwie kompanie dragonów-weteranów, 2 kompanie rajtarów oraz 2 działa 3-funtowe. Dowodzi pułkownik z pomocą majora. Docelowo chcę powiększyć skwadron rajtarów o jeszcze jedną kompanię.

Podjazd występuje w 2 wersjach. Bojowej i transportowej. Z tego powodu strasznie dużo było malowania a i konwersje zaprzęgów do dział się przytrafiły. Jednak taki skład armii powala na połączenie siły ognia piechoty i ruchliwości jazdy.

O kolorystyce nie będę się wypowiadał, bo historyczna nie jest, choć kolory są typowe dla epoki. Armia powinna być bardziej różnorodna tzn. powinien być odczuwalna mniejsza unifikacja ubioru (w skład podjazdu wchodzą głównie najemnicy) ale nie umiałem się przełamać i wyszło jak wyszło. Mam jednak nadzieję, że się podoba.

P.S.
Wpis ten dedykuję Szeperdowi, któremu obiecałem poniższe zdjęcia już kilka tygodni temu. Liczę, że będą inspiracją i katalizatorem malowania Moskwicinów.



sobota, 17 marca 2012

Babciny piernik

Tytuł dzisiejszego wpisu nawiązuje do komentarza Robsona, w którym napisał, że podstawki moich Moskwicinów kojarzą mu się z babcinym piernikiem. I jest też coś i w tym komentarzu. Gdy się zastanowiłem, to pomiestna jest faktycznie jakaś taka cynamonowa. Postanowiłem w tymże cynamonowym tonie spreparować dzisiejszy wpis. Dotyczy on po pierwsze piątej już podstawki dzieci bojarskich. Tym razem jest to podstawka z dowódcą i chorążym – a tym samym pierwsza sotnia z Podjazdu gotowa! Dowódca i chorąży to wzory, których jeszcze nie malowałem. I oba są przyjemne, przy czym wybrany na dowódcę jest po prostu świetny.


Oprócz jezdnych, również po raz pierwszy malowałem widoczne tu wzory koni. Szczególnie zadowolony jestem ze środkowego. Przy okazji stwierdziłem, że muszę nieco odważniej cieniować wierzchowce. Dobrze im to zrobi.


Sztandar, jak na pierwszy raz w tej technice, ujdzie w tłumie. Nie specjalnie znam się na wykonywaniu papierowych proporców, zdecydowanie bardziej wolę malować odlane razem z figurą. Tu poszło całkiem przyzwoicie, w dodatku wiem, jakich błędów uniknąć przy kolejnym, więc jest optymizm. Tym bardziej, że wykonanie mojego sztandaru podoba mi się bardziej niż tego z pudełka dzieci bojarskich. Trochę też zmieniłem jedną rzecz w samym malowaniu. Mianowicie dodałem nieco czarnej kreski, w celu podkreślenia różnych zagięć czy zagibków. Może zastosuję to na większą skalę.



Tak więc cynamonowa sotnia gotowa. I pomimo wiosny za oknem, dobrze czuję się w cynamonowo-jesiennym klimacie mojej małej Moskwy. Do tego stopnia, że odkopałem jesienne drzewka, którym dorobiłem podstawki, jak się należy. To Heki, które kupił mi Robson, kiedy jeszcze zmagaliśmy się w ramach Starcia Tytanów z naszymi armiami a ja, jak zapewne kilka osób pamięta, kręciłem się w jesiennej stylizacji.


Przyjemne to Ogniem i Mieczem. Smaczne i ciepłe, jak babciny piernik, cynamonowe, jak połączenie bojarskiej sotni, kolejowych drzewek, koloru mojego biurka i ściany, soczystości podręcznika, tekturki na pudełku, czerwonych odcieni książki Moskwa 1612. Prawda Robson?

wtorek, 13 marca 2012

Leg(i)o Heroica

Czegóż to człowiek w Empiku nie znajdzie... Miniaturowe wojny, systemy RPG, gry planszowe i do tego nieśmiertelne klocki LEGO... Dzisiaj chciałem wam tylko pokazać coś co jest wypadkową wszystkich tych rzeczy naraz. Coś co poprawiło mi humor na całe popołudnie. Coś o niezwykle barwnej i kojarzącej się z wojną w miniaturze nazwą LEGO Heroica! Aż chciałoby się znów mieć te 10 lat...

Chyba muszę w ten weekend znów zacząć dłubać przy HirstArtsowych cegiełkach... Wszak umbrowy dach czeka na testowanie... No i może niedługo zabiorę się też za takie rzeczy - to w nawiązaniu do planszówkowego charakteru postu.

PS. Jest ktoś chętny na partyjkę w Castle Ravenloft?

PS2. Udał mi się ten post sponsorowany? ;)

Mars napada

Wczoraj Brutal komentował, że moja Moskwa wygląda, jakby jeździła po Marsie. Hmm, jest w tym coś, nie powiem. I to na tyle, że pozwoliłem sobie na mały żarcik w tytule – specjalnie dla Brutala. I Brutalowi zadedykuję czwartą z kolei podstawkę moskiewskiej jazdy, kusząc go jednocześnie niecnie, by kupił sobie coś do OiM.


Wszystkie wzory figur znane są już z poprzednio pokazywanych elementów. Jest też jedna z moich ulubionych, która po prostu sama się maluje (czyli jezdny z małym toporkiem -na zdjęciu pierwszy od lewej). Jedyną odmianą, jak można się domyśleć, są warianty kolorów.


Dzisiaj wrzucam też zbiorcze zdjęcie gotowej czwórki – taki mały rzut oka, jak to wygląda na stole. I pomyśleć, że przypadku niektórych armii do DBA miałbym taką ilością podstawek załatwione pół listy! Tutaj jednak nic z tych rzeczy – moskiewska armia wymaga sporej liczby oddziałów i tyleż samo pracy. Ale o tym napiszę, mam nadzieję, innym razem. Na koniec zdjęcie WIP’u. Nie, nie są to elementy dioramy pt. „Ja ich na pal każę powbijać!” – to po prostu przygotowania do malowania ostatnich dwóch podstawek z pudełka Dzieci Bojarskich. Tym razem pojawią się sztandary i wzory miniatur, których jeszcze nie malowałem.

poniedziałek, 12 marca 2012

Pomiestna po raz trzeci

Trzeci Rzym, trzecia podstawka. Poświęciłem trochę czasu w ostatni weekend na kolejną podstawkę dzieci bojarskich. W zasadzie nic nowego nie prezentuję, jeśli chodzi o kolorystykę. Oprócz jezdnego ze strzelbą, wzory też znajome.


Wczoraj padł mi komputer i nie specjalnie miałem jak obrobić zdjęcia. Ech, ta technika. Za to czwarta podstawka Moswkicinów też mocno zaawansowana. Do końca pudełka zostało więc w sumie 2,5 podstawki. Jeśli utrzymam to tempo, to wkrótce będę musiał wysłać nowe zamówienia do WG. Ale taki 'mus' to rozumiem! Mam też nadzieję, że oprócz dzieci bojarskich do koszyka będzie już można dołożyć moskiewskich rajtarów.

środa, 7 marca 2012

Marins Seaguard

Swego czasu napocząłem plastikowy regiment Lothern Seaguard. Napisałem wówczas ze dwa słowa o kolorystyce czy technice, ale należy się jeszcze jedno wytłumaczenie. Pomysł na taki regiment podpatrzyłem w lokalnym sklepie. Na wielkim stole bitewnym stały pomalowane figury elfów z dodatku IoB - taki elegancki TT, pomyślałem wtedy. Na wspomnianym chorążym z listopadowego wpisu przetestowałem ów schemat.

Ostatnio, malując 15mm figurki, przegrałem z własnym lenistwem. Myśląc o plastikowych gwardzistach z Lothern zastanawiałem się, kto malował figurki, które widziałem w sklepie i uzmysłowiłem sobie, że nie będę miał bardzo, ale to bardzo długo ochoty na pomalowanie tych, które stoją na mojej półce. Dotarłem więc do autora sklepowych miniatur i poprosiłem go o pomoc w pomalowaniu całego regimentu.


Marins, bo o nim mowa, sprawił się z tematem w tak zastraszającym tempie, że jeszcze do mnie nie dotarło, że robię tym figurom zdjęcie. Dzisiaj można zobaczyć, jak oddział prezentuje się właśnie w jego wykonaniu. Zgodnie z moją prośbą, zostawił mi do wykończenia podstawki, klejnoty i kilka szczegółów.

No i sprawa się wydała - pomysł na kolorystykę podkradłem, a potem jeszcze wykpiłem się z pracy i niemal cały regiment przygotował dla mnie ktoś inny.

wtorek, 6 marca 2012

Niedokończone opowieści

Ponieważ pewien malkontent ostatnio strofował mnie że nic nie piszę i nic nie bloguję, postanowiłem się w końcu odezwać. A ponieważ nie zagłębiałem się ostatnio za bardzo w hobby, pozostało wygrzebanie czegoś łatwego, szybkiego i efektownego. I tak oto po godzince czy dwóch bawienia się suchym pędzlem przedstawiam Wam oto mój pierwszy model zbudowany z klocków HirstArts (CastleMolds). Swego czasu był już pokazywany w stanie surowym na blogu, teraz przyszła kolej na malowanie, które notabene nie jest jeszcze skończone - brakuje kilku detali. Niestety nie zabrałem ze sobą farb na weekend i dysponowałem bardzo ograniczoną paletą. Nawet dach to odczuł, bo początkowo planowałem go w standardowym, czerwonym kolorze, jednak z powodu tego że nie mogłem znaleźć mojej umbry, ostatecznie otrzymał kolor zielony.
Bez dalszego ględzenia zostawiam was z kolekcją zdjęć.



PS. Umbra się w końcu znalazła, ale już po pomalowaniu dachu, dlatego użyłem jej na kamyczkach w podstawce...

RSS FeedRSS