Minęły już prawie dwa tygodnie od mojego ostatniego wpisu, ale w żadnym wypadku nie był to urlop. Zostałem pochłonięty przez konwersje i przygotowanie kolejnych modeli do malowania. Jak wiadomo jest to najbardziej czasochłonny etap w tworzeniu kolejnych figurek. Wystarczy do tego dodać mój warsztatowy chaos i nie wiadomo kiedy zrodziła się tak długa nieobecność na blogu. Dlatego też postanowiłem założyć kolejny cykl wpisów poświęconych wszelkiej maści pośrednim etapom między zakupem, a gotowymi modelami.
Po pierwsze złożyłem 6 podstawek spieszonej jazdy kozackiej, a tym samym zamknąłem przygotowanie mojego Kozackiego podjazdu do Ogniem i Mieczem. Jak dla mnie jednostka obowiązkowa w każdym podjeździe. Tylko jazda daje nam punkty zwiadu, ma niezłe statystyki i może się spieszyć, co daje sporo możliwości w każdym scenariuszu. Modele to głównie mołojcy, nie licząc dwóch figurek kozaków rejestrowych.
Po drugie oczywiście Mordheim przez duże M. Poczyniłem kolejnego młodzika do mojej bandy Najemników. Posłużyła mi do tego metalowa figurka zealota z bandy Łowców Czarownic. Dla wtajemniczonych Pan Rybka. Pamiętam te ostre boje w kampaniach rozgrywanych na Strychu, gdzie ten jegomość swoją zdechłą rybą składał ogry i trole. Wszystko dzięki przyporządkowaniu ryby do broni obuchowych i krytyki opcjonalne z końca podręcznika;)
W tym przypadku usunąłem nieświeżą rybę, odrobina skrobania jej głowy z ciuchów, pałkę wymieniłem na miecz, dla klimatu dorzuciłem sztylet i jest kolejny zabójczy najemnik.
Przy okazji prezentuje mój ostatni zakup, czyli kultowy model Nekromanty. Pierwsza figurka GW, którą widziałem w jakiejś ulotce w obstawie szkieletów i zauroczyła mnie totalnie. Wreszcie jest moja!:) Tania niestety nie była, ale myślę, że warto. Konwersji brak, aczkolwiek solidny stop, praktycznie brak nadlewek czy linii łączenia form, stara i mega klimatyczna figurka. Zdjęcie wspólne z młodzikiem, bo miałem zamiar zrobić z niego najemnego Czarnoksiężnika, ale po kolejnych przemyśleniach nie będę zmieniał jego powołania...

... i tak oto zrodziła się kolejna wizja w mojej szalonej głowie - banda Ożywienców. Skonwertowałem od podstaw dwóch Dreg`ów (na trzeciego brakło części). W polskim podręczniku dreg przetłumaczono na obrzydliwy co mi się bardzo podoba. Do konwersji moich obrzydliwych użyłem plastikowych korpusów nocnych goblinów. Natomiast głowy i ręce dodałem od staro-edycyjnych ghul`i, trochę milicyjnych bitzów i oto są moje śliczne chłopaki. Teraz poluje na jakiegoś fajnego wampira, najlepiej model z okolic 6 edycji z rodziny blood dragon.
Na koniec dorzucam fragment mojej ostatniej konwersji. W całości plastikowa figurka, aczkolwiek szalony pomysł i sporo czasu mi zajęła. Co nieco już na pewno się domyślacie, ale więcej nic nie zdradzę, bo akurat ten model chciałbym pokazać już w całości. Podstawka zupełnie niegrywalna, więc będzie to jedynie spełnienie pewnej starej wizji.
Podstawowe kolory już są i zapowiada się, że to będzie kolejny model jaki pomaluje, ale któż to może wiedzieć jak to wyjdzie w praktyce. Do kolejnego;)