Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasze armie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nasze armie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

Coś tam pomalowałem

Miało być tak pięknie. Obiecywali budowę dwóch armii, regularne wpisy, dobre malowanie i zarażanie wszystkich Kings of War. Ostatecznie wyszło jak zwykle:P Rok się kończy i trochę się turlało, a trochę malowało, ale mogło być lepiej;) Gobliny MiSiO gdzieś utknęły, a moje Ogry doczekały się tylko wersji w ekonomicznym malowaniu. Uznałem jednak, że trzeba czymś zmotywować gobliński pomiot, bo bez tego możemy nie ujrzeć już w tej serii Misiowego paćkania;) Do pomalowania została mi tylko horda rydwanów i wtedy moja armia osiągnie 2000pkt. Zasadniczo mógłbym po skończeniu ostatniej podstawki uznać armię za gotową, schować do walizy i cieszyć się życiem. Nic bardziej mylnego, bo od nowego roku wychodzi nowa edycja... znowu. Będę musiał poczynić nowe zaciągi... znowu. Kolejne oddziały do pomalowania... znowu i tak ponownie ruszy błędne koło nienawiści. W między czasie poziom malowania na Zgiełku wystrzelił w górę tak mocno, że trochę wstyd pokazywać moje Ogry, ale uznałem, że pójdę w ilość:P Mam nadzieje, że masa plus podstawki zrobi robotę i nie obrzucicie mnie pomidorami, bo Ogry już są pomidorowe;) No to teraz Ty MiSiO, dawaj te pokurcze.









p.s. Nie lękajcie się, nie zostawię tak tych modeli. Nie znamy dnia ani godziny, ale będzie tuning malowania ;)

wtorek, 22 października 2019

Naiad Wyrmriders

Armia Trójzębu to głównie wszelkiej maści zbieranina pieszych stworzeń morskich i wód słodkich. Przypomina trochę armię Achemenidów z czasów wojen z Grekami. Feria etnicznych barw i stylów walki to nieodłączny element Królestwa. W tym cały natłoku piechoty są dwa wyjątki. Riverguard Dambusters, których jeden model pokazałem przy okazji bandy do Vanguard, oraz Naiad Wyrmriders czyli jeźdźcy Nag. Modele do tego oddziału kupiłem kilkanaście miesięcy temu ale dopiero ostatnio postanowiłem, że zanim zacznę dodawać nowe odziały w ramach celebrowania wydania 3. edycji gry, skończę to, co mam zaczęte. Trwało to jakieś dwa tygodnie dorywczego malowania ale praca została uwieńczona sukcesem i szybkie, lekkozbrojne ale impetyczne Nagi zostały skończone.

Horda składa się 5 modeli na wspólnej bazie scenicznej. figurki są metalowe (choć niedługo powinny zostać zastąpione przez wersję z żywicy). Wieloelementowe, co może sugerować mocno pokręcone cielsko węży. Jedyną ingerencją jest wymiana drzewców trójzębów na dłuższe, hartowane. To mój standardowy zabieg we wszystkich modelach wyposażonych w broń drzewcową. Poza tym modele sklejone bez żadnych ingerencji modelarskich (choć spoko pinowałem, bo metalowe modele są ciężkie). Polecam kleić tak duże figurki żywicą epoksydową, dwuskładnikową. Znacznie solidniejsze łączenie niż z użyciem typowego SuperGlue.

Malowanie typowe, to jest na soczysto. Myślę, że taka kolorystyka bardzo modelom służy.
Co do samej jednostki to zarówno w 2.0 jak i 3.0 edycji gry jest ona lekką kawalerią. W nowszej odsłonie mniej impetyczną i odrobinę wolniejszą ale też tańszą w punktach. W obu przypadkach trzeba mocno uważać gdzie i kiedy nią szarżujemy. Plusem jest szybkość i regeneracja. Wadą niewielki pancerz.

piątek, 20 września 2019

Wojna domowa - epizod dwunasty

Znalazłem w domu niezłe miejsce do robienia zdjęć! Dlatego od razu postanowiłem z niego skorzystać i sfotografować nowości w armii krasnoludów Młodego. W poprzedniej odsłonie pokazywaliśmy Wam berserkerów (w 3 edycji Kings of War ma się pojawić armia Wolnych Krasnoludów!, więc będzie powód do używania berserkerów w dużej liczbie) ale były to zdjęcia elementów w trakcie malowania. Dzisiaj jednak nie dość, że pokażę Wam zdjęcia gotowych podstawek to jeszcze udało mi się zrobić zdjęcie rodzinne. Zdjęcie rodzinne nie uwzględnia modelu generała ale niedługo nadrobimy tę gafę i pokażemy Wam zarówno pieszego króla jak i lorda berserkera na borsuku. Jak już wspominałem, cała armia jest budowana tak, aby przy minimalnej liczbie modeli zbudować efektowne wojsko. Dlatego berserkerzy są po 3 modele na podstawce (troops) i po 6 modeli w regimencie. Dzięki skrzynkom i beczkom, pustki jednak nie ma a cała armia utrzymuje status "ekonomicznej".

czwartek, 13 grudnia 2018

Wojna domowa - podsumowanie roku (bombowy smok)

Po kilku miesiącach zmagań z pędzlem, doszliśmy z synem do małego finału. Skończyliśmy wszystkie oddziały krasnoludów, zbudowane w oparciu o regiment Ironclad i kilka pozostałych po Decimators, ramek strzelców. Pozostał jeszcze model króla, który jest już na warsztacie ale jest to model nie będący elementem plastikowych zestawów. Cały projekt pokazał, że można zbudować niskobudżetową armię i szybko ją pomalować. Potrzeba tylko pomysłu i odrobiny determinacji. Praca była zespołowa. Syn malował na modelach bazowe kolory, ja robiłem poprawki. Później syn nakładał wash. Mnie przypadało podstawkowanie (żeby nie zamienić domu w piaskownicę). Potem znowu syn przyklejał trawkę.

Armia nie jest jeszcze w pełni legalna. Mamy o jeden oddział troops/irregular za dużo ale jak dodamy kawalerię berserkerów na dzikach (tak, chcemy ich wsadzić na dziki, nie ma borsuki), wszystko będzie zgodnie z przepisami.

W skład armii wartej 525 punktów wchodzi:

Regiment Bulwakers
Regiment throwing mastiffs pack*
Troop Rangers
Troop Shieldbreakers
Flame Belcher

P.S.
Bombowy smok to podtytuł, wymyślony przez syna. Bardzo podoba mu się jeden z modeli. Kto zgadnie który?

niedziela, 25 listopada 2018

Koszmarny tydzień

Miniony tydzień to ciągłe koszmary na jawie. Bałem się nawet malować po zmierzchu. Na szczęście wczoraj skończyłem ostatni jak na razie model z mojej powstającej bandy Nighstalkers do Kings of War: Vanguard i mogę spać spokojnie(j). 

Budowę bandy zacząłem od modeli o łącznej wartości 150 punktów. Wprawdzie sugerowana wielkość gier to 200 punktów ale Gobos i Gregx rekomendowali odrobinę mniejsze na naukę gry. Oczywiście zanim wymyśliłem, czym chcę na te 150 zagrać, zdążyłem skleić kilka modeli więcej. Skleiłem trzecią Zjawę i po jednym Fantomie i Żniwiarzu. Będzie jak znalazł, bo nie spodziewam się po pierwszych grach niczego innego, jak eksplozji pomysłów, które będą potrzebowały nowych modeli do kolejnych gier.

czwartek, 1 listopada 2018

Rumble in the jungle


Któż nie pamięta "A tale of four gamers" z White Dwarfów nr 218-223? W moim przypadku pierwszą armią z tamtych czasów, która staje przed oczami jest oczywiście ta Paula "Fat Bloke'a" Sawyera, czyli Beastmeni. W drodze powrotnej z ostatniego Oldhammer Weekendu, który notabene odbył się w katowickim "Innym wymiarze", wpadliśmy z kilkoma kolegami na pomysł, by stworzyć naszą Opowieść o Czterech Graczach. Z czterech rychło zrobiło się siedmiu, i na tym nie koniec bo już doszły mnie słuchy, że powstają kolejne ekipy które zdecydowały się podnieść rękawicę i brać do roboty.

Wspomniany cykl jest mi bliski, więc długo się nie zastanawiałem. Będę pracował nad Lizardmenami, których powolutku gromadzę już od zeszłego roku, kiedy to w moje ręce wpadły kupione za grosze podręcznik do -a jakże - 5 edycji WFB, oraz Stegadon. Zbiór szybko powiększył się, o szamana skinków, oraz nowiutki box saurusów - i to również niewielkim kosztem :)

Założenia następujące: malujemy 500 punktów na kwartał, armie które w ten sposób powstaną mają walczyć na Oldhammer Weekendzie 2019.
Nie będzie pardonu, terminarz jest sztywny:
1. 01.11.2018 - 31.01.2019
2. 01.02.2019 – 30.04.2019
3. 01.05.2019 – 31.07.2019
4. 01.08.2019 – 31.10.2019

W wyzwaniu biorą udział także:
1. Sebastian Suski - Goblins - http://gameoftravel.com
2. Adam Sadowski - Halflings - https://halflingstown.blogspot.com/
3. Piotr Kowalczyk - Chaos Dwarfs - https://hero-hammer.blogspot.com/
4. Tomasz Kmiotek - Dwarfs - https://spazo1983.blogspot.com/
5. Moja skromna osoba :)
6. Jarek Westermark - Chaos - https://starefigurki.blogspot.com/
7. Maksymilian Szyc - Dogs of War -blog niebawem


W pierwszym etapie biorę się za regiment i stegadona. Wg księgi armii, jest to 513 pkt, bez wchodzenia w zakup opcji (no, może z wyjątkiem włóczni i command grupy dla saurusów). Wiem też, co będzie w etapie drugim, mianowicie wspomniany szaman, oraz około 40-tu skinków i 5 jeźdźców na sławetnych "zimnych" czyli cold one'ach.
Jak to wszystko będzie wyglądało? Pewną koncepcję kolorystyczną już mam, poza tym jednak przyjmuję dodatkowe założenie: armia będzie tak bardzo "etno" jak tylko pozwolą na to moje umiejętności.

Przyznacie, że - biorąc pod uwagę moje zwyczaje blogersko-malarskie- brzmi to co najmniej interesująco ;) ?

Kości zostały zatem rzucone...

czwartek, 3 maja 2018

Romantycznie poniosła mnie wyobraźnia

Armię pierwszej krucjaty (DBA 3.0 IV/6) zamówiłem jeszcze w 2010, albo 2011 roku w Essex Miniatures. Wtedy królowały jeszcze zasady w wersji 2.2, a brytyjski wytwórca podobnie jak dziś, nic nie pisał na stronie o tym, co znajduje się w zamówionym army packu. Spory szok przeżyłem, kiedy po odebraniu paczki zobaczyłem późnośredniowiecznych rycerzy z kopiami, konie w kropierzach i królujące wśród piechoty kapaliny. Ahistoryzmy aż się roiły. Nie do końca wiedząc co robić, zabrałem się za pomalowanie figurki najbardziej przypominającej normańskiego rycerza i... na tym się skończyło.

Dokładnie 10 marca 2018 roku, figury wróciły na warsztat. Oczywiście okazało się, że po zmianach w edycji gry, nie mam już figur do zapewnienia sobie wszystkich niezbędnych elementów z listy, ale po małych przetasowaniach, była szansa na trzynaście podstawek. Lepszy rydz niż nic! W międzyczasie gdzieś tam udało mi się zamienić z Szeperdem (?) trochę koników, pozbyć się nieco ukropierzonych zwierząt i przywrócić choć w tym zakresie trochę realiów.

Co i rusz jednak coś mi nie pasowało. W końcu podjąłem męską decyzję. Chrzanić to! Zrobimy romantyczną wizję armii pierwszej krucjaty. I to na bogato! I jakoś poszło. Nawet gdzieś w sieci znalazłem fantastyczne wzory na tarcze i sztandary autorstwa Theophilii, i postanowiłem popłynąć z nimi jeszcze dalej.

Niecałe dwa miesiące później, moja armia wylądowała w pełnej krasie na stole fotograficznym i oto wam ją prezentuję.

A co w składzie? Oddział generalski jest specyficzny, bo nie sposób wskazać jednego generała, dlatego na podstawce dzielą się dowództwem Rajmund z Tuluzy, mój ulubiony Beomund z Tarentu, oraz nie mniej znaczny Gotfryd z Bouillon. Na innych, rycerskich podstawkach można dojrzeć herby Tankreda z Tarentu, Baldwina z Boulogne i samego biskupa Ademara z Le Puy.

Każdy z rycerzy wystawił oczywiście swoją piechotę, a więc herby normanów italskich i francuzów można zobaczyć również w równych szykach włóczników. Siły Europejczyków wzmacnia oddział turkopoli, łucznicy maroniccy, kontyngent kuszników bizantyjskich i podobny genueńskich, a na koniec horda saraceńskich wojowników.

Co czeka mnie w nieokreślonej przyszłości? Na pewno zakup brakujących figurek dla mojej armii, tym razem być może już nie u Essexa, bo w tym zakresie wydaje się nie mieć odpowiednich figurek. Czego mi brakuje? Opcji spieszania trzech oddziałów rycerskich do "Bladów", hordy pielgrzymów i do pełnego szczęścia zastępców dla moich włóczników w postaci ogromnych hord z włóczniami. Cóż, sporo malowania!

Czas wypróbować armię w polu. Do zobaczenia wkrótce, na Bitewnym Zgiełku!








P.S. W żartobliwej rozmowie z Robsonem, armia uzyskała nazwę: "Wyprawa papiesko indoktrynowanych egzekutorow religii dla obszaru Lewantu". I niech tak zostanie ;)

wtorek, 3 kwietnia 2018

De sagittis hungarorum libera nos Domine

Zapłakałem nad listą armii madziarskiej do DBA 3.0 (III/30 Magyar 650 AD - 1003 AD). Gdzież się podziała moja wielozadaniowa horda? Gdzież budzące trwogę zagony? Kto będzie rwał włosy z głowy i wrzeszczał w niebiesia “od strzał węgierskich uchroń nas Panie!?”. No dobrze. Dalej będą wrzeszczeć, tak jak wrzeszczałem na swój przeklęty los.

Pierwszy wpis o malowanej armii Madziarów napisałem w lutym 2008 roku. 10 lat temu. Od tamtej chwili armia już nieraz wyjeżdżała w pole i łoiła wrogów, czasem tylko sromotnie umykała i nawet konie miały podkulone ogony. Lubiłem w konstrukcji armii z DBA 2.2 jej różnorodność. Dwa oddziały kawalerii, trzy piechoty słowiańskiej z włóczniami, jeden oddział sojuszników, jeden harcowników i aż pięć podstawek lekkiej jazdy. Było czym szarżować, czym harcować na flankach i tyłach wrogów, a jak przyszło co do czego to i spiąć się z ciężką piechotą w środku pola i dawać lekkiej jeździe wyżynać tabory.

Armia, jak i moje hobby, poszły w odstawkę na wiele lat, a mimo mojego odgrażania, kompletny zestaw figur, nigdy nie pojawił się na Bitewnym Zgiełku. Kiedy kupiłem sobie nową edycję gry “De Bellis Antiquitatis”, okazało się, że przyjdzie mi przemodelować posiadany zestaw. W zamieci czasów Madziarowie stracili bowiem praktycznie całą, dostępną piechotę. Mam już nowe figury i pewnie wkrótce zacznę uzupełniać braki do nowej rozpiski, więc jest to bodaj ostatnia szansa, aby pokazać moich nomadów w starej odsłonie.

Co też ze sobą przywiozłem? Już nieco powiedziałem powyżej. Armię prowadzi sam Arpad w złotym kaftanie. Jego bezpieczeństwa pilnuje gwardia chazarska. Trzon armii tworzą słowiańscy włócznicy. Trochę lekkiej piechoty to myśliwi i woje z różnych plemion z krainy madziarskiej. Na koniec oszczepnicy i łucznicy w zagonach śmiertelnie niebezpiecznej kawalerii.

Bijcie w dzwon! Podnieście lament! Krzyczcie na alarm! Madziarzy nadchodzą!


wtorek, 11 lipca 2017

Mishima Dragonbike - PREMIERA

Kiedy myślę o świecie Kronik Mutantów i o mojej ulubionej korporacji Mishima, zawsze staje mi przed oczami grafika Merkuriańskiej Ohydy ostrzeliwanej przez pędzący tuż nad powierzchnią wody ścigasz, prowadzony przez samuraja. Liczne fragmenty tej grafiki trafiły na karty do Doomtrooper'a, gdzie po raz pierwszy je podziwiałem jako dziecko, więc od kiedy Prodos Games wskrzesił Warzone, zacząłem liczyć i na to, że motor opuści dwuwymiarową grafikę i jako piękny model zasili szeregi korporacyjnego arsenału.

Chwilę to trwało ale w końcu się doczekałem. W zapowiedzianej przez wydawcę kilka tygodni temu fali nowości, pojawił się smoczy motor. Tym razem faktycznie wyglądający jak motor a raczej typowy dla tego świata - jetbike. Nie dość, że miałem możliwość uczestniczyć w pisaniu jego zasad (jako członek kilkunastu-osobowej międzynarodowej grupy testerów) to jeszcze pomalowałem pierwsze dwa egzemplarze! Co oczywiście oznacza, że są to dwa najgorzej pomalowane modele Dragonbike na świecie. W tym miejscu chciałbym podziękować za przesłanie mi ich do pomalowania. Dzięki Prodos!

Czym jednak wogóle jest Dragonbike? To lekki ścigacz (można wystawić jeden oddział jako support lub light vehicle), którego podstawowym uzbrojeniem jest ciężki karabin maszynowy, półautomatyczny karabinek oraz miecz samurajski - specjalnie zaprojektowany do przecinania nawet najgrubszych blach pancerzy pojazdów. Dwa modele można zamiast karabinu, wyposażyć w wyrzutnię rakiet przeciwpancernych o średnim zasięgu. Motor jest bardzo zwinny, potrafi, co nie jest niespodzianką, latać i otwiera dostęp armii do broni przeciwpancernej, którą do tej pory Mishima miała tylko w formie broni do walki wręcz. Bardzo pomocny jest fakt, że ten lekki pojazd można wystawić jako support, dzięki czemu nie musimy wybierać między smokami Kunshu / Meką / Gigameką a motorami i możemy zbudować (co bardzo cieszy), listę opartą na większej liczbie pojazdów.

W oddziale można mieć aż cztery motory. Tyle samo co odpowiednik dragonbike w korporacji Capitol. Zresztą analogia jest pełna. Dragonbike to Purple Skark dla Mishima'y. Niewielkie różnice w statystykach wynikają ze specyfiki armii t.j. dla przykładu Dragonbike posiada większą wartość Obrony w walce wręcz, co odzwierciedla wyszkolenie samuraja (13/0 do 14/3). Same pojazdy też niewiele się różnią. 1 punkt "życia" mniej na systemie sterowania u smoka. Oba mają typowe ciężkie karabiny (Quad-mounted M606 LMG i Tambu No.45 Dragonfire HMG). Smoczy motor nie posiada jednak granatów, w które wyposażony jest Rekin za to zdecydowanie lepiej radzi sobie w walce wręcz (głównie z pojazdami). Nawet możliwość wystawienia jako Support, choć na innej podstawie (Capitol może wykupić odpowiedni batalion lub wystawić odpowiedniego bohatera) jest ich cechą wspólną. 

Podsumowując - zestaw Dragonbike to doskonała robota. Składa się z dwóch identycznych motorów, z których każdy składa się z dwóch elementów korpusu, łączonych przy kierownicy i obu opcji uzbrojenia do wyboru, mocowanych pod smoczym pyskiem. Są też dwaj rożni jeźdźcy, ich broń z pleców oraz dwie flagi sashimono. Są podstawki i przezroczyste "standy", które ja, z przyzwyczajenia, zamieniłem na hartowany drut. Wszystkie elementy łączone są kształtowo, więc nie da się modelu źle skleić. Model, jak widać, jest potwornie dynamiczny! Do tego, co równie ważne, otwiera przed graczami mojej ulubionej korporacji kolejne opcje budowania armii. 

Miłego oglądania!








wtorek, 28 marca 2017

Abyssal Dwarfs - Władca niewolników

Posiadanie w swojej armii fantasy smoka czy giganta było celem i marzeniem niejednego gracza. Myślę, że nawet większości. Stwór taki nie tylko pobudzał wyobraźnię ale i dodawał grze nowego wymiaru. W końcu my, gracze zawsze identyfikowaliśmy się nie z szeregowym goblinem czy krasnoludem a z dowódcami dosiadającymi wielkich bestii. Problemem było nie tylko to, że model taki pochłaniał kieszonkowe jak potwór ciasteczkowy ciasteczka a to, że do dowodzenia potrzebna była generałowi armia. Dlatego ja zostawiłem sobie przyjemność dodania generała do armii na sam koniec jej budowania. Wprawdzie "w główce marzeń sto" ale czas powoli zwolnić prace przy Abyssal Dwarfs, do których wprawdzie dodałbym to i owo, bo w końcu nie ma armii nie skończonych, i podjąć nowe wyzwanie. Trójząb!

Ostatnio wspominałem o klasykach do armii Chaos Dwarfs nie bez powodu. Popełniłem, w oczekiwaniu na podstawki do nowej armii, Chaos Dwarf Great Taurus i się tego nie wstydzę. Nie ma jak skończyć jeden projekt i czekać na rozpoczęcie kolejnego. Ta swoboda wyboru...

Poniżej znajdziecie kilka zdań opisujących przebieg prac nad tym modelem.

Model leżał w szufladzie jakiś już czas i jak to często u mnie była, niewielka iskra zaprószyła ogień. Pomyślałem - maluję. Pretekstem był zakup dwuskładnikowego kleju na bazie żywicy epoksydowej. Przy tak dużych modelach ciężko o dobre połączenie bez użycia pinów a klej cyjano-akrylowy jak wiemy, najlepiej klei skórę i palce. I faktycznie. żywica klei obłędnie, choć samo klejenie z uwagi na czas schnięcia, trwało ze 4 dni (najpierw korpus, potem jedno skrzydło, drugie skrzydło i na końcu łeb). Klej doskonale nadaje się również jako wypełniacz szpar.

Kiedy model wysychał pomyślałem, że dobrze jakby górował nad polem bitwy bardziej niż Lammasu. Jako, że miałem kolumny z projektu Decimator scenic base od razu się na nie zdecydowałem. Pomyślałem, że postawienie generała na tonącej w lawie kolumnie będzie spójne z tym co już mam a armii a przy tym doda dynamizmu temu, nie znowu tak wielkiemu, modelowi. 

Otwory w kolumnie mają dokładnie taką średnicę jak okrągłe, płaskie podstawki, które mam w swoich szpargałach. Przykleiłem więc byka do okrągłej podstawki a przyciętą piłą kolumnę do podstawki oddziału. Kiedy klej wysechł, byk trzymał się kolumny nawet bez kleju (patrz zdjęcie). Po prawdzie był dużo lepiej wyważony niż jakby go podstawić w zakładanej pozycji. 

Malowanie to kolejny eksperyment. Pominę malowanie skrzydeł i samego generała, bo tutaj nic nowego nie słychać. Jednak czerwoną skórę malowałem nietypowo. Całość modelu pokryłem dość jasnym czerwonym bezpośrednio na brązowy podkład, po czym nałożyłem kilka warstw fioletowego ink'a. Efekt jest dużo lepszy niż jakbym cieniował brązowym lub ciemno czerwonym glaze'em. Po zrobieniu cieni podciągnąłem lekko wypukłe powierzchnie. Krawędzie rozjaśniłem cienkimi liniami cielistego. W moim stylu. Szybko i efektywnie. Dużo dał skórze błyszczący warnisz, którym pokryłem cały model. Taki lakier bardzo dobrze zabezpiecza powierzchnię przed wycieraniem się farby. Skrzydła i jeźdźca psiknąłem jeszcze Purity Seal  z GW, żeby stonować połysk ale skórę zostawiłem błyszczącą.

Na koniec parę nasion brzozy na podstawkę i model gotowy.

P.S. Bez statywu ciężko o lepsze zdjęcia.







sobota, 25 marca 2017

Abyssal Dwarfs - uzupełnienia

Niedopatrzeniem z mojej strony było niepochwalenie się uzupełnieniami do krasnoludów, zanim pokazaniem Wam recenzję kolejnej armii, którą będę zbierał. Mogliście pomyśleć, że porzuciłem krasnoludy, planując Trident Realms. Nic bardziej mylnego. W między czasie skończyłem hordę strzelców (środkowy jej fragment już widzieliście) oraz drugą hordę golemów. Decimators to rozbudowany regiment, któremu domalowałem kolejne elementy sceniczne i kolejnych kilku strzelców. Całość wygląda jeszcze lepiej, bo efekt się podwoił. Z kolei golemy różnią się od wcześniej prezentowanego regimentu. Po pierwsze nie jest ich sześciu a jedynie piątka. Fakt, że z maskotką-gargulcem. Po drugie inaczej ich pomalowałem. Szarą skórę zaczynałem nie z czarnego a Coal Black  z P3 a metalowe okucia nie są pordzewiałe na potęgę. Żarzą się, rozgrzane do białości.

Posiłki te pozwoliły mi zbudować pierwszą rozpiskę na 2000 punktów. Znajduje się w niej jeszcze jeden model ale o nich dopiero za kilka dni...



środa, 30 listopada 2016

Halfbreed Champion

Na warsztacie mam Warzone a ciągle wrzucam zaległe zdjęcia prac do Kings of War. Wybaczcie.

Tym razem to, co lubię najbardziej. Mało malowania, dużo punktów. Nie tyle co duży golem ale blisko. Halfbreed champion to bohater o którego powiększamy szeregi wtedy, gdy chcemy dodać armii nieco impetu. Szybki, zwinny, mało który pancerz potrafi powstrzymać jego uderzenia. Pierwszy heros o którym myślałem ale zawsze brakowało punktów. Jednak od kiegy gramy na ponad 1500, obowiązkowo będę korzystał z jego usług.

Halfbreed champion ma kilka zalet.

Po pierwsze jest szybki - 8 ruchu to może nie tyle, co niektórzy latający bohaterowie ale w generalnie niezbyt szybkiej armii krasnoludów wystarczy. Jest to Individual, czyli model bardzo zwinny, mogący wykonywać 1 zwrot i dwa piwoty w turze, co pozwala mu na szarżę w dowolnym kierunku a równocześnie trudno go trafić z dystansu, bo zapewnia modyfikator -1 do trafienia wrogim strzelcom.

Pod drugie jest wytrzymały - nie tak, jak król krasnoludzki z odpornością 6+ ale 5+ połączone z regenerację(5+) też brzmi bardzo dobrze. Jego Nerve nie jest imponujący, bo jedynie 12/14 ale dla łowcy wrogich herosów, maszyn wojennych i niszczyciela oddziałów strzeleckich - powinno wystarczyć.

Po trzecie jest silny - 6 ataków, z których każdy trafia na 3+, w połączeniu z Crushing Strength (3) i Vicious w zasadzie gwarantuje 4 zadane rany na turę nawet najtwardszym przeciwnikom. Warto dokupić mu jakiś tani przedmiot magiczny, np. przerzut jednego nieudanego ataku. Wtedy jeszcze bardziej poprawimy jego skuteczność.

Mój model to konwersja. Wprawdzie oryginalny model podoba mi się bardzo, jednak mając model halfbreed'a i kilka części z zestawu Immortal Guard, nie mogłem się powstrzymać i nie zrobić własnej wersji z korpusu gwardzisty, z młotem dowódcy, i z konnego "dołu". Model postanowiłem pomalować nieco inaczej niż regiment jazdy. Zrobiłem brązową skórę, sugerującą starszego osobnika. Weterana. Reszta typowo. Złoty pancerz, rozgrzana tarcza. Jedynie gdzie poszalałem, to na młocie. Zrobiłem lekko rozżarzony symbol runiczny, który rzuca lekką poświatę na hełm. Całość poszła szybko i sprawnie a armia powiększyła się o kolejne 160 pkt.


piątek, 25 listopada 2016

Decimators

W armii złych krasnoludów zawsze najbardziej lubiłem trzy oddziały. Kawalerię, będącą dziwną wersja centaurów, artylerię, prawdziwie okrutne maszyny oraz garłaczników. Z nie-krasnoludzkich formacji uwielbiałem orki a jeszcze bardziej orki na dzikach, których jednak kiedyś w krasnoludach nie było.

Kawaleria i golemy to były pierwsze powody dla których zacząłem armię.  Obie formacje był w zestawie startowym. Razem z gargulcami. Garłącznicy mi się nie do końca podobali ale kiedy zamówiłem 2 zestawy, nowych wzorów i starych, które udało się kupić w dobrej cenie na aukcji, zmieniłem zdanie. Zwyczajnie padłem ofiarą klasycznej pułapki słabo pomalowanych figurek na stornie producenta (wtedy były to jeszcze stary modele i stare malowanie). Teraz to jeden z moich ulubionych zestawów. Jest to hybryda plastikowych, krasnoludzkich strzelców i metalowych dodatków. Rąk z garłaczami i głów o fantastycznie wyglądających hełmach. Dzikie psy, świnie i smoki. Cudo.

Strzelców tych mam całą hordę, czyli oddział o formacie 40x8cm ale dzisiaj pokażę Wam tylko jego połowę. Regiment. Z garłacznikami mam ten problem, że nie podoba mi się budowa 2ch strzelających szeregów a musiałbym tak zbudować oddział, gdybym użył wszystkich posiadanych modeli. Nie chciałem jednak tego robić. Nie z modelami z taką bronią. Strzelanie siekańcami nad ramieniem towarzysza broni uważam za mocno niekomfortowe. Dlatego postanowiłem, przy zachowaniu legalnej ilości modeli na podstawkach, zrobić spory element sceniczny, który będzie rekompensował płytsze szeregi strzelców. Znowu dzięki pomocy Gobosa, który wyciął mi w HDF przygotowane przeze mnie rysunki frontu świątyni, zrobiłem przy użyciu kolumienek do budowy piętrowych tortów (sic!), zrujnowaną kolumnadę tympanonu jakiejś starożytnej świątyni. Między kolumnami ustawiłem w roli dowódcy zdobyczny model, który dołączony był do artylerii kupionej na aukcji. Model G-W załoganta z Earthshaker'a, którego ktoś używał w kupionym przeze mnie zestawie Death Rocket. Model ten ma inny kształt hełmu i nie bardzo pasował do załogi wyrzutni rakiet. Nadawał się jednak doskonale na kapitana, który z wysoka dowodzi strzelcami.

Budowa modeli nie wymagała nazbyt wiele pracy ale przy łączeniu, zwłaszcza starych wzorów metalowych rąk z plastikowymi korpusami, musiałem posiłkować się green stuff'em. Nowe wzory pasują bardzo dobrze.

Modele malowało się świetnie. Kolorystyka, jakiej użyłem jest mi znajoma i nie wymaga wiele czasu a efekt jest bardzo przyjemny. Najlepsze w tym modelach, poza samą bronią, są cudowne hełmy. Rogi, pyski psów i świń, smocze łby.

Na stole bitewnym oddział ten spisuje się bardzo dobrze. W armii nie mam, poza maszynami, jednostek strzeleckich o dużym zasięgu ale mam kilka, które posługują się tzw. Breath Weapons, czyli miotaczami ognia czy śrutu. Jest to broń o dużej ilości ataków, która potrafi strzelać po ruchu i do osłoniętych celów bez ujemnych modyfikatorów, więc doskonale się nadaje jako wsparcie do powolnej linii obsydianowych golemów. Jeśli pilnujemy naszych strzelców, potrafią w sposób ciągły zadawać straty wrogim oddziałom.

Przyznam, że jestem bardzo zadowolony z tego oddziału. Jak się Wam podoba?





wtorek, 22 listopada 2016

Dzicy niewolnicy!

Dość już dawno temu postanowiłem, że muszę ograniczyć ilość równocześnie malowanych armii. Dlatego zanim ruszę pełną parą z Bauhaus'em do Warzone Resurrection, musiałem skończyć rozpoczęte oddziały, które aktualnie zalegały na biurku. Dzisiaj chciałbym pokazać Wam powiększoną kolekcję niewolników, którzy walczą w szeregach mojej armii złych krasnoludów. Tym razem kawaleria. Po rozegraniu 3ch bitew turniejowych z ich pomocą przyznać muszę, że zaskoczyli mnie pozytywnie. Są na tyle tani a równocześnie niebezpieczni, że przeciwnik zwykle ma problem czy ich atakować z powodu ich potencjalnej siły czy ignorować, z powodu ich niewielkiego znaczenia punktowego. O kim mowa? O niewolniczej, orczej kawalerii na dzikach! (kolejny powód, żeby złożyć armię do KoW - Chaos Dwarfy miały tylko pieszych niewolników).

Malowanie nie odbiega niczym od malowania pieszych niewolników. Te same kolory i technika. Jeszcze za czasów 5 edycji WFB uwielbiałem modele dzików. Odsłona Mantica podoba mi się jednak najmocniej. Bardziej nawet niż szarżujące dziki w najnowszym wydaniu G-W. W związku z tym chciałem ich figurki pomalować w sposób zadowalający i myślę, że się udało. Pierwszy model testowy zrobiłem szybko i efektownie (baza, wash, rozjaśnienie), więc bez dalszych testów na taśmę trafiła pozostałą 8ka. Kontrastowy kolor sierści, podkreślone mięśnie i zardzewiały pancerz. Dziesiąty dzik to dzik poganiacza niewolników, którym jest większy od innych i dobrze opłacany przez Panów ork. Jego dzik jest pomalowany inaczej, bo opancerzenie jest ozdobne. Czerwone. Sam ork też nosi pozłacaną zbroję. Taką jak jego panowie. Czuje się więc ważny i dzięki temu wypełnia swoją rolę z gorliwością i oddaniem.

Podstawki typowe dla tej armii. Spójność jest najważniejsza.

Zestaw ten to modele z restic'u - plastiko-żywicy, z której Mantic produkuje część swoich zestawów. Materiał trudniejszy do pracy niż plastik ale nie na tyle, żeby był to kłopot. Nadlewek na dzikach nie było wcale, lekkie niedopasowanie połówek rozwiązałem gorącą wodą. Więcej pracy miałem z jeźdźcami. Moje orki doczekały się kilku konwersji. Poganiacz ma bat, który dostałem od Gobosa (dzięki) a orki z pierwszego szeregu mają topory swoich pieszych kolegów. Tak samo jak w przypadku pieszych niewolników, chciałem uzbroić oddział w sposób niespójny. W przeróżne rodzaje broni. Tak, aby oddać ducha nieregularnej formacji, którą są te orki.

Kolejny oddział gotowy, kolejne punkty dodane do listy. Jeszcze kilka figurek i będę mógł wystawić armię na 2000-2500 punktów. Dopiero co sklejałem pierwsze golemy a tutaj już całe pudło gotowych oddziałów... Świetnie!





 

RSS FeedRSS