sobota, 29 marca 2014

(mini) Turniej w Krakowie

10:50
 
W imieniu Robsona spróbuje na bieżąco relacjonować turniej DBA w Krakowie.

Intelekt Szeperda sięga zenitu.
Właśnie Szeperd stwierdził że zna trzy najbliższe ruchy Robsona z którym toczy pierwszą bitwę.

Robson gra Fatymidami (III/65) a Szeperd Angielskimi Irladzczykami (IV/21a) :)
Drugą bitwę gra Corsari Mongołów (IV/35) a Qr najeżdża go Niemcami (IV/13c)

pozdrawiam
Greebo :)

Dodaję zdjęcia (ja, tzn. Robson)

Sala przed rozpoczęciem - przygotowane 3 stanowiska dla 6 zapowiedzianych graczy. Niestety jedna osoba się nie zjawiła i musieliśmy zagrać mini turniej.

Rozstawienie terenu, ponieważ byliśmy w biurze, ktoś stwierdził, że lepszym od zwyczajowego UHU gluta "przyczepiaczem" terenów będą pinezki, jeśli tylko jakieś znajdę. No i znalazłem :)

Pierwsza bitwa z Szeperdem, Anglo-Irlandczycy okupują murem łuków wzgórze. Fatymidzi mają w planach całkowicie je "olać". 


11:07

Mamy pierwszą krew.
Afrykańscy łucznicy Robsona rozstrzelali właśnie Anglo Irlandzkich Ps.

W drugiej bitwie na razie LH robi odwroty od ostrzału ale na razie nie ginie ;)

Tu jeszcze przed strzelaniem - inne ujęcie na pole bitwy. 

11:40

Zakończyliśmy pierwszą serię bitew. 
Pierwszą  bitwę w turnieju zakończył Szeperd przegrywając z Robsonem 4:1
Potem Qr wygrał 3 do 0 z Corsarim zabijając generała.

Tutaj od szarży rycerstwa ginie element łuków

11:49

Szeperd nie ma żadnej litości. Poszedł po całości.
Walczy z Corsarim i nastawiał 3 trudne tereny!
Gdzie Ci biedni Mongołowie maja powalczyć mając 3 Cv i 9 LH!

Teren widzę został z pierwszej bitwy, tylko tym razem Szeperd atakuje od jego wymarzonej strony :) 

13:04

Brak litości Szeperda był bardzo bolesny dla Mongołów.
Przegrali 5:0!

Druga bitwa Qr z Robsonem ostatecznie skończyła się remisem po wyczerpaniu czasu gry przy stanie 3:0 (oczywiście 3 stracił Robson) - JAK TO OCZYWIŚCIE? ;)

Jest duża szansa że od tej pory Qr będzie grał na turniejach WWg. Odgraża się wręcz że jak tak dobrze idzie mu z dwoma to następnym razem będzie miał ich 5 czyli wystawi Husytów ;)

Qr się rozstawia. Fatymidzi utworzyli 3 grupy, w tym środkową mającą na celu wsparcie któregoś ze skrzydeł. Ustawienie terenu wybitnie nie po myśli Qra, wprawia w zakłopotanie jego artylerię i wozy bojowe (wszystkie 4 elementy to trudny teren).

Poszło. Fatymidzi zdecydowali wzmocnić lewe skrzydło i próbować urwać wozy bojowe. Prawe korzysta z zabezpieczenia terenu. Wystawiony teren spowodował to, ze 3 elementy rycerstwa (3x6Kn) nie odegrały praktycznie żadnej roli w tej bitwie. 

Strata łuków (ostrzał) i lekkiej kawalerii 9starcie) sprawia, ze Fatymidzi postanawiają się wycofać na prawym skrzydle. Qr goni ich działem. 

Przymiarki do wozów bojowych

Fatymidzi nadal w odwrocie. Już niedługo szarża na wóz. Niestety dalszych zdjęć nie mamy. Wóz bronił się dzielnie przez 3 tury po czym się wycofał. Fatymidom niestety nie udało się zdobyć ani jednego taboru :(


13:46

Szeperd udaje że zna się na strategi i próbuje jakoś ustawić się w otwartym terenie przeciwko WWg Qr.

Coś ostatecznie wymodził ale jak i co to okaże się w praniu :).

Po krótkiej przerwie kończę wpis informacją że chyba jednak Szeperd zna się na strategii bo Qr stacił własnie pierwszy element w tym turnieju ;)

Mieliśmy też w miedzy czasie wizytę Roberta (prezesa naszego głównego sponsora czyli stowarzyszenia Pola Chwały).

Robert przyprowadził nowy narybek który mam nadzieje za parę lat wzmocni nasza ligę ;)

Wystawienie QRa, wozy idą drogą!

Zresztą Szeperd jak widać też wybrał drogę do poruszania znacznej części swoich sił. Minstrele nazwą tę pamiętną potyczkę Bitwą na Królewskim Trakcie. 

Qr zacięcie bronił się na górce (łagodne wzgórze, dzięki czemu mógł postawić na nim kwiat swego rycerstwa - 2 x 6 Kn to prawdziwy kilkutonowy walec - a wśród nich i generał). 



14:36

Właśnie parę minut temu skończyliśmy nasz mini turniej!

W ostatnie serii Robson wygrał z Corsarim (4:1) a Qr zremisował po bardzo zażartej bitwie z Szeperdem (3:3) przy czym Qr stracił generała.

Ostateczne wyniki turnieju są następujące:

1. Robson - 23 pkt (3 bitwy 2 wygrane 1 remis) (14 pkt do Ligi)
2. Qr - 22 pkt (3 bitwy 1 wygrane 2 remis) (8 pkt do Ligi)
3. Szeperd 20 pkt (3 bitwy 1 wygrane, 1 przegrana, 1 remis) (5 pkt do Ligi)
4. Corsarii 1 pkt (3 bitwy 3 przegrane) (1 pkt do Ligi)

Do klasyfikacji generałów, ale bez tytułu na turnieju zasłużyli:
Qr - 1 generał
Szeperd - 1 generał

Generałowie odstawiają niezłe szachy.


Bitwa okazała się zacięta, mimo, że Szeperd został doprowadzony na skraj rozpaczy (3:1 dla Qra). W ostatnich dwóch rundach udało mu się ubić jednak generała i jeszcze jeden element. 


Robson final: Ciut posprzątałem i zamieniłem wszystko w jednego posta. Zachowałem jednak godziny publikacji - są boldem w tekście zaznaczone. Enjoy!

niedziela, 23 marca 2014

Zasieczne zaległości

Tempo malowania mam ostatnio niezbyt duże – wszystko przez podupadające zdrowie. Sam nie wierzę, że to napisałem, ale niestety taka prawda. Kręgosłup wysiada, co nie służy specjalnie siedzeniu nad farbami i miniaturami. Ale zawsze trzeba być dobrej myśli. Jestem.


W związku z powyższym dzisiaj wrzucam kilka zaległości fotograficznych. Po pierwsze kobylice – jedna z dostępnych osłon terenowych, stosowanych m.in. przez moskiewską armię. Kobylice te znalazłem w blistrze strzelców moskiewskich, który nabyłem jeszcze w listopadzie. Są to plastikowe bądź żywiczne odlewy. Każda z przeszkód składa się z dwóch części – podstawy z nabitymi pionowo palami, oraz poziomej żerdzi, którą nasadza się na wspomnianą podstawę. Bardzo przyjemny gadżet, z którym szybko się sprawiłem, przyklejając do standardowych podstawek piechotnych.


Na drugim zdjęciu widać zaczajonych za kobylicami strzelców z dragonii pogranicznej.
Skoro o nich mowa, to wrzucam dzisiaj zaległą zbiorówkę – pułk dragonów pogranicznych właśnie, w liczbie czterech kompanii, wspartych działem, co daje nam pułk o sile PS3.


A skoro pojawia się dzisiaj jedna zaległa zbiorówka, nie mogło zabraknąć i innej. Mowa o podjeździe zwanym Zasieczną Strażą, o którym pisałem już wcześniej, i którym to poczynałem sobie jako tako na ostatnich dwóch turniejach Ogniem i Mieczem.


Ostatnio nad doprowadzaniem moich zdjęć do porządku trudzi się Gobos, za co mu niniejszym dziękuję i obiecuję, że będę jeszcze męczył nie jeden raz.

sobota, 15 marca 2014

Najciemniej pod latarnią

Wczorajszy wieczór należy uznać za udany, i to pod wieloma względami. Po pierwsze udało mi się rozegrać bardzo dynamiczną walkę patroli przeciwko Szwedom Ordyńca. Wystawiłem podręcznikowy podjazd wart 11PS, z szóstką rajtarów, dwoma czwórkami kozaków i chmarą dzieci bojarskich w różnych wariantach wyposażenia. Kolega Ordyniec rzucił przeciwko moim chwatom trzy klocki szwedzkich rajtarów, niezwykle twardych i doświadczonych żołdaków. Walka była zażarta, z wieloma zwrotami akcji. Ostatecznie stanęło na remisie jak w pysk strzelił.


Ale to nie jedyny plus wczorajszego wieczoru. Drugim jest bez wątpienia miejsce, w jakim przyszło nam zagrać. Mowa o bielskim sklepie Strefa Gry, który niedawno odkryłem, choć działa już od dłuższego czasu. Jak mówi stare przysłowie, najciemniej pod latarnią. Sklep i klub zarazem jest przepastny, świetnie urządzony i wyposażony. Elegancko przygotowane stoły, mnóstwo makiet do rozgrywek w 15mm skali – czego chcieć więcej? Do tego półki uginające się od farb, modeli, figurek, planszówek i czego tam jeszcze dusza zapragnie (jest nawet parking!). Najważniejsze jednak chyba jest to, że miejsce tętni życiem, a jak słyszałem wczoraj od pracowników, i tak było mało ludzi, jak na piątkowy wieczór.


Z tej okazji puściłem nieco kasy, uzupełniając materiały modelarskie. Najbardziej korci mnie wypróbowanie akrylowej farby z firmy Tamiya – jeszcze nie miałem okazji przekonać się, co to za jakość. Dlatego muszę nadrobić tę zaległość.


Teraz czekam (i nie ja jeden), aż Strefie Gier uda się wkrótce zorganizować turniej w OiM. No i oczywiście liczę na to, że co jakiś czas uda mi się tam pojawić i poturlać kośćmi w to i owo.

wtorek, 4 marca 2014

Keisotsu #1 & Kampeitai

Mały update na temat mojej armii Yu-Jing, a własciwie jej japońskiego odłamu. Nie wiem czy się już chwaliłem na blogu, ale przy okazji wprowadzenia Japońskiej Armii Sektorialnej po prostu nie mogłem sie oprzeć potrzebie zakupu jej startera, szczególnie, że w środku były tak piękne figurki. Plus jest taki, że mogę te figurki wykorzystać zarówno w podstawowej armii Yu-Jing, zwiększając moje możliwości manewru i limit punktowy, jak i wystawić jako całkiem osobną armię i prowadzić potyczki ze znajomymi. Obecnie po stronie Japończyków mogę wystawić cztery modele - wspólne zdjęcie na końcu wpisu.

Dzisiejszy wpis okupują dwa podstawowe modele, za niewielka ilość punktów (bodajże 9 - Keisotsu i 17 - Kampeitai). Szału w malowaniu nie ma, ale trochę się napracowałem. W każdym razie są to bardzo przyjemne modele i dlatego dostarczyły sporo frajdy podczas malowania.

Wspomniane 2 modele w drużynie z opancerzonym(ną) Domaru (około 40 punktów) i Oniwabanem (44 punkty) pozwalają wystawić mały oddział na 100 punktów. Po przeciwnej stronie (Yu-Jing) jestem w stanie wystawić 5 figurek o sumarycznym koszcie 98 - 110 pkt).

Do pomalowania w zasobach Yu-Jing Infinity pozostało dwóch Keisotsu, jeden Domaru i jeden Zhanshi oraz dwa roboty bojowe Rui-Shi. Postawiłem sobie szlaban zakupowy dopóki ich nie pomaluję. Potem mam plan na coś dużego dla Japończyków!


 

poniedziałek, 3 marca 2014

Ręka gołowy

Po tym, jak sprawiłem się z dragonami pogranicza moja straż zasieczna musiała dostać właściwą podstawkę dowódczą. Chciałem jakoś podkreślić przeważnie pieszy charakter tego podjazdu, komponując odpowiednio obstawę gołowy. Pomysł ściągnąłem bezczelnie od Misia. Moja przewaga polega na tym, że mogę podzielić się swoją pracą pierwszy.


Jednak oliwa sprawiedliwa – zapłaciłem ciężko za ten plagiat. Oryginalnie inna figura siedziała na koniu. Był to elegancki wzór dowódcy, z buławą w prawej dłoni. Kiedy byłem już w połowie malowania, podstawka wylądowała nieszczęśliwie na ziemi, łamiąc prawe ramię. Próby naprawy spełzły na niczym. Zdeterminowany wyjąłem identyczny wzór z pudełka. Będzie dobrze, pomyślałem, po czym… ponownie złamałem tę samą dłoń. Arrggh. Ostatecznie wybrałem model chorążego (skończyły mi się wzory do łamania) zmieniając nieco układ prawej ręki. Chodziło w zamyśle o gest imitujący wydawanie rozkazu. Dopiero po ukończeniu całości doszedłem do wniosku, że dłoń trzeba spiłować po wewnętrznej stronie, gdyż wygląda co najmniej idiotycznie. Jednak przed turniejem na poprawkę już czasu nie znalazłem.


Tym oto zaniedbaniem, niczym mistrz propagandy, wytłumaczę sromotną porażkę na sobotnim turnieju w Krakowie. Zająłem ostatnie miejsce. Ocieńharaszo, prawda? Poniżej kilka fotek z weekendowych zmagań. Pierwsza bitwa – będę bronił rzeki. Po drugiej stronie Corsarii i jego Szwedzi. Podzieliliśmy się równo punktami.


Mały przekrój przez stoły.


Moja druga bitwa. Epicki pojedynek numer 1 – carska hołota kontra tureccy Deli Gregxa. Urwałem im jedną podstawkę przez całą bitwę... jedną podstawkę całej Turcji...


Wioski broniłem jak lew, odpierając kolejne szarże. Bitwę przegrałem jednak z kretesem. Ale ubaw był za to przedni!


I jeszcze jeden epicki pojedynek – dowódcy strzelają do siebie ponad płotem


Grunt, że apetyt na granie mam coraz większy i czekam już na kolejny turniej.

RSS FeedRSS