sobota, 30 listopada 2024

Sprawy nabierają tempa

[...] Kolonia karna Wenus XVI na planecie VX-43, była od lat stabilnym, choć kosztownym, przedsięwzięciem. Surowce wydobywane na tej porośniętej dżunglą planecie zasilały rozwój Nowego Parryża (NP), a przy okazji dżungla eliminowała „niechcianych” – jednostki niebezpieczne społecznie lub politycznie. Dopóki bilans strat w ludziach był akceptowalny, korporacja utrzymywała operację bez większych problemów.

Jednak nagły wzrost strat sprzętu był jak zimny kubeł wody. Policzek w korporacyjne kierownictwo. Wszelkie anomalie w logistyce na kolonii były rzadkością, więc raport Browna wskazał na coś znacznie bardziej niepokojącego. Wysłane grupy audytorów i specjalistów zaginęły bez śladu. Dopiero analiza próbek biologicznych z fragmentów odnalezionych ciał ujawniła brutalną prawdę: Veer-myn – kosmiczne szczury, które zdołały przetrwać katastrofę kolonizacyjną, mnożyły się na planecie i rozwijały swoje podziemne kolonie.

środa, 27 listopada 2024

To nasze surowce!

Plądrowanie magazynów kolonii, rozrzuconych po lesistym terenie na północ od Wenus, zostało gwałtownie przerwane przez pojawienie się sił rozpoznawczych Enforcers. Ich przybycie od strony zabudowań, zaskoczyło rozrzucone po terenie magazynów Veer-myn. Jednak znający teren Veer-myn zareagowały błyskawicznie, formując swoje siły do obrony łupów.

Kluczowe z punktu widzenia interesów futrzaków, były dwa składowiska łupów, znajdujące się na prawej i lewej flance.  Enforcers szybko zidentyfikowały zagrożenie...

poniedziałek, 25 listopada 2024

Ordre de bataille zgrupowania 'Pułapka na myszy'

Siłowe rozwiązania, będące doskonałym pretekstem do sprawdzenia założeń taktycznych w praktyce, od zawsze był preferowane przez dowództwo lokalnego garnizonu Enforcers, zlokalizowanego w Nowym Parryżu. Dlatego pierwsze siły, które dotarły w okolice karnej kolonii Wenus XVI, będące niewielką grupą szybkiego reagowania stacjonującą w tym rejonie, otrzymały rozkazy rozpoznania Veer-myn bojem.
 
Zadaniem grupy było zebranie informacji o liczebności i gotowości bojowej szczurów, ich prawdopodobnych celach  taktycznych i strategicznych oraz o możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji tak, aby główne siły miały czas zaplanować odpowiednie działania.

wtorek, 19 listopada 2024

Paintball

Dzisiaj w klubie chłopaki rozegrali bitwę w Firefight na 600 punktów. Enforcers przeciwko Enforcers. Chłopaki grające tą frakcją trzymają sztamę i walki wewnątrz nadludzi traktują jak pojedynki treningowe w paintball. Więc podczas sparingu nie ucierpiał ani jeden żołnierz... Myślę, że zbliżająca się bitwa naszej narracyjnej kampanii nie będzie tak łaskawa ani dla Enforcers ani dla moich szczurków...

Aby przybliżyć Wam powstanie tej formacji nadludzi, zacytują fragment opisu fabularnego świata Warpath, który jest za darmo dostępny w sieci:

piątek, 15 listopada 2024

drugi Veer-myn Tunneller

Wydana w 2023 roku aktualizacja i rozbudowa zasad do Firefight, wprowadziła nie tylko sporo zmian balansujących i typowych dla wydawcy usprawnień. Mantic dodał również nowy sposób budowania list armii. Anihilation koncentruje się na walkach armii w dużą liczbą pojazdów. Coś jak Panzeegruppe. Była to doskonała okazja aby dodać do gry sporo nowych pojazdów jak C3M4 Combat Drone,  ramach umowy np. z Warlord Games czy Wolverine tank/APC w ramach umowy z Archon Studios. Równocześnie wydawca zwiększył liczbę uzbrojenia i wyposażenia już istniejących pojazdów takich, jak Mule, Tunneller, Hornet czy Sturnhammer. Wyposażenie to, w formie żywicznych elementów takich jak panele i wieże dowodzenia, wyrzutnie rakiet w różnych wariantach itp. Do tego kilka jednostek dostało nowe wzory. Dotyczy to nie tyle czołgów co zmechanizowanej piechoty, takiej jak krasnoludzkie motorki czy asteriańskie razor'y. Obecnie większosć tych (jeśli nie komplet) ulepszeń, dostępna jest w Mantic Vault, więc można je dowolnie drukować.

wtorek, 12 listopada 2024

Konwertowane modele bohaterów

Malując masy podobnych do siebie modeli szkieletów do Old World, warto zrobić przerwę i zbudować coś unikatowego. Do tego najlepiej nadają się modele plastikowe. Materiał ten jest najłatwiejszy w konwertowaniu a dzięki klejowi do plastiku, który dość długo wiąże, nie trzeba się spieszyć i można wprowadzać poprawki w trakcie pracy.  Budowa własnych modeli do Khemri ma jeszcze ten plus, że bardzo dużo dobrych bistrów można znaleźć na ramkach nowego smoka Khemri, więc pomysły same wpadają do głowy.
 
Antek miał pomalować 2 modele konnych herosów. Maga i księcia. Oba postanowił, za moją skromna radą, zbudować od zera. I tak, jak książę wyszedł skromnie, kierując się zasadą "złote a skromne", tak kapłan wyszedł okazale. Nie dziwi to jednak, bo to tylko dzięki magom/kapłanom, cała armia się... Trzyma kupy. 

piątek, 8 listopada 2024

Bohaterowie Przybłocia, pierwszy trop

Przygoda rozpoczęła się 35 lat po tym jak w szuwarach przy brzegu Błotniaka, niewielkiego podgórskiego jeziora, mieszkańcy okolicznej wioski zwanej Przybłociem, znaleźli dziwną, niewielką łódź a w niej becik z niemowlakiem.

W przededniu święta końca lata w Przybłociu, obchodzone są swoiste dożynki. Na początku miesiąca Gaśnienia (Eleint) do niewielkiej osady, rozrzuconej po okolicznych wzgórzach i bagnach, przybywają kupcy, muzykanci czy bajarze, aby z rybakami i drwalami, świętować zbiory. Z samego rana, w wigilię zabawy, grupa przyjaciół spotyka się z rana przed karczmą, aby przygotować się do świętowania i wczuć w nastrój zbliżającego się festiwalu. Dla Antrila święto jest swoistym dniem urodzin, bo to w dniu święta, 35 lat temu znaleziono go u brzegu jeziora. Antril oraz dziewczyny poznali Pejtera i Pojsona kilka dni wcześniej i od razu złapali wspólny język. Dlatego pierwsze kroki zaprowadziły nowo sformowaną drużynę do karczmy, na śniadanie, gdzie planowali porozmawiać o czekającej ich zabawie...

 * * *

Bohaterowie, krótki rys:

Antil Ungart – młody krasnolud, którego dokładny wiek nie jest znany. Jako niemowlę został znaleziony na dnie pustej łodzi przy brzegu jeziora zwanego przez miejscowych Błotniakiem. Nikt nie wiedział skąd przybył ani czyim jest dzieckiem. Na beciku, w który był zawinięty wyhaftowano jedynie jego imię. „Antil”. Pod swój dach przygarnął go miejscowy uzdrowiciel o imieniu Farn. Farn był człowiekiem niemłodym, gdy adoptował Antila ale jeszcze przez 34 lata wychowywał młodego krasnoluda w poszanowaniu bliźniego i otaczającego świata oraz uczył zarówno wiary w Torma jak i posługiwania się bronią. Choć należy przyznać, ze Antil wyrósł na młodzieńca bardziej uduchowionego niż religijnego. Ojczym starał się też uczyć młodego Antila podstaw języka krasnoludzkiego, dlatego Antil zna podstawy języka.

Ariana – podgórskie lasy i osady to miejsce, gdzie często uciekają przez problemami świata wszyscy, dotknięci przez los. Tak było i z rodziną zarówno Ariany jak i jej kuzynki Kalisto, których cała społeczność uciekła przed prześladowaniami z Yartaru na obrzeża świata. Niestety, dla Ariany, mimo zmiany miejsca pobytu, niewiele się zmieniło. Wielu pobratymców, choć sami byli prześladowani, nosiło w sercu niechęć do jej pochodzenia i ludzkiego ojca. Dlatego jak tylko podrosła, razem z kuzynką i najbliższą rodziną, opuściły z rodziną społeczność i w niewielkiej grupie, wraz z karawaną, odeszły szukać szczęścia na własną rękę. Od kilku lat mieszkają w lasach niedanego Przybłocia, po drugiej stronie Błotniaka. Okolica jest surowa, a jej rodzina ledwo daje sobie radę w surowym środowisku. Dlatego obie elfki pomagają jak mogą. Znajdują też czas na przyjemności, gdy przy okazji różnych wydarzeń kulturalnych, spotykają się ze swoimi przyjaciółmi w Przybłociu. Ariana marzy o poprawie warunków życia rodziny i rozprawieniu się z licznymi niebezpiecznymi roślinami w okolicy (jej ojciec stracił nogę po ataku mykonida).

Kalisto – kuzynka Ariany, której matka była człowiekiem a równocześnie siostrą ojca Ariany. Starsza od niej o niecałe dwa lata. Odrobinę wyższa. Opiekuńcza wobec Ariany ale często nadmiernie gniewna wobec świata zewnętrznego. W przeciwieństwie do bardziej otwartej Ariany, skryta. Lubiąca wymykać się samemu w noc. Jej potrzeba sprawdzenia się pcha są do eksploracji coraz to nowych miejsc. Trudy życia sprawiły, że jest zdeterminowana i zawzięta. Tak jak kuzynka, chce poprawić jakość życia swoją i rodziny.

Pejter Kugelbauer - szukający swojego miejsca na ziemi, pochodzący ze środkowego Fehrun mnich, który odkrył w sobie magię. Razem z grupą wędrujących sprzedawców i kupców, przybył do Przybłocia na odbywający się co kilka lat jesienny festiwal. Tajemniczy czy raczej starający się uchodzić za tajemniczego człowiek, który odkrył w sobie naturalny dar posługiwania się magią. W górach Many-arrows postanowił zgłębić nowo odkrytą moc.

Poison” - przybył do Przybłocia w towarzystwie Pejtera, razem z karawaną kupiecką. Po drodze zarabiali na utrzymanie kuglarstwem i pokazami artystycznymi ale Poison ma większe ambicje. Chce rozwijać swój talent do magii a podstawy, jakie opanował w szkole w swojej osadzie nie spełniły jego oczekiwań. Dlatego kiedy spotkał Pejtera, który jak on wyruszył ścieżką magii przez życie, opuścił rodzinne strony. Liczy, że kiedy wystawi swoją odwagę na trudy życia, stanie się najlepszą wersją samego siebie. W Przybłociu szuka informacji o nowych zaklęciach i księgach, które pozwolą mu rozwinąć kiełkujący kunszt.

 * * *

Zanim jednak drużyna na dobre się rozsiadła i zamówiła za ostatnie pieniądze coś do jedzenia, wpadł na nich Zarn, karczmarz. Ten jowialny człowiek uwijał się w ukropie, dyrygując pachołkami wynoszącymi beczki z trunkami i przygotowującymi jedzenie na jutrzejszą zabawę. Kiedy jednak zobaczył Antrila, którego znał od wielu przecież lat, od razu go zagadał i poprosił o pomoc w rozwiązaniu niewielkiego problemu. Otóż "banda nierobów", jak regularnie nazywał karczmarz swoich pomagierów, nie była łaskawa wytoczyć z jednej z piwniczek pod karczmą beczek z najlepszym piwem, przygotowywanym co roku na festiwal. Jak to opisali pomagierzy "w piwnicy straszy, pane!". Za uporanie się z "duchami", Zarn obiecał smaczne śniadanie i ciepły obiad, więc grupa jeszcze-nie awanturników, raczej bez większego grosza przy duszy, zgodziła się pomóc. Dostawszy od gospodarza klucz, wyszli przed karczmę a następnie skręcili za róg, na tyły, gdzie przy ścianie, znajdowały się podwójne, prawie płasko położone, wrota do piwniczki. Drużyna zbadała klapy zamknięte na kłódkę i zauważyli dziwne zadrapania... Poison natomiast, jak to on, od razu zaczął myszkować w trawie przy murze karczmy, gdzie zaraz znalazł przestraszoną mysz (którą od razu przygarnął). Mysz zdradziła mu (leśny gnom potrafi porozumiewać się z niewielkimi zwierzętami), że boi się wchodzić przez klapę mimo, że znalazłoby się tam sporo dobrego do zjedzenia. Po otwarciu włazu, do niewielkiej piwniczki weszli krasnolud oraz pół-elfka Kalisto a Ariana stanęła na rampie z łukiem w dłoni. Kiedy tylko krasnolud i pół-elfka zanurzyli się w pół-cień, zostali opadnięci przez wielkie jak koty szczury! Rzuciły się na nich z kilku stron równocześnie. W odpowiedzi w kierunki gryzoni poleciała strzała oraz młot krasnoluda. Strzała, ja zła wróżba, rozpadła się przy wystrzale (wadliwy nock) ale młotek rozgniótł pierwszego futrzastego olbrzyma na miazgę. Z resztą nie poszło im jednak tak łatwo. Szczury gryzły po kostkach, wskakiwały na plecy ze skrzyń. Drapały i gryzły. Celne ciosy topora i noża oraz szybka interwencja Pejtera, którzy wpadł do piwnicy na pierwszy dogłos walki, w końcu położyły ostatniego szczura. Jednak zanim to się stało, z najciemniejszego rogu, wyleciał na nich skrzydlaty kobold. Wyglądające jak przerośnięty nietoperz stworzenie zaatakowało niespodziewanie ale po krótkiej walce, padło razem z ostatnimi szczurami.

Gdy po oskórowaniu szczurów drużyna wróciła do karczmarza (może ktoś kupi szczurze skórki?!), ten z radością przyjął wiadomość o oczyszczeniu piwnicy i od razu wysłał do niej "bandę nierobów". Natomiast wiadomość o koboldzie go zaniepokoiła. Powiedział Antrilowi, że o koboldach słyszał już ostatnio od jednego z bliźniaków Ulma lub Asmonusa (lokalnych farmerów). Na koniec rozmowy przypomniał o obiecanym obiedzie i powiedział, że będzie miał dłuższą chwile na rozmowę o pewnym istotnym temacie. Po czym wybiegł besztać pomagierów.

Drużyna zjadła śniadanie (popijając zakwasem chlebowym) i spacerem udała się na pobliską polanę, gdzie trwały przygotowania do festiwalu. Na miejscu kręciło się już dużo osób stawiających scenę, szykujących stos pod ognisko, zbijających przewoźne stragany... Wśród pracujących było też kilku nierobów, woźniców, którzy zaczęli świętowanie wcześniej. Zanim ktokolwiek się zorientował, kilku z pijanych zaczepiło dziewczyny. Całą sytuacja skończyła się jednak zanim się zaczęła. Kilka szybkich ciosów przyjętych przez pijanych oraz pojawienie się Ulma z widłami, szybko ostudziło zapędy miłośników tańca. Obiboki wrócili do swoich kompanów jak niepyszni. Plusem z tej sytuacji było to, ze nie trzeba było dłużej szukać Ulma.

Kiedy właściciel farmy dowiedział się z czym przyszli do niego krasnolud z przyjaciółmi, zasępił się a po chwili opowiedział o swoim problemie. Otóż kobold w piwnicy to nie pierwsza oznaka pojawienia się w okolicy kłopotów. Coś w ciągu kilku ostatnich dni zdążyło zabić 2 owce w jego zagrodzie na południowym krańcu wsi. Najgorsze w tym jest fakt, ze Ulm razem z bratem przygotowujący scenę i układający dożynkowe ozdoby i konstrukcje ze słomy i nie mają jak pilnować farmy! Trochę z braku pomysłu na zabicie czasu przed festynem, drużyna zadeklarowała pomoc. Nie bez znaczenia była możliwość darmowego noclegu w ciepłej stodole na sianie. Obiecali, ze popilnują farmy od zachodu słońca do rana. Do zachodu było jednak jeszcze trochę czasu, więc drużyna najpierw pokręciła się po terenie festynu a potem udała się z powrotem do karczmy porozmawiać z Zarnem. I zjeść darmowy obiad!

Zarn usiadł ze wszystkimi, a kiedy zaczęli pałaszować kaszę ze skwarkami, wyciągnął tajemniczy pierścień i wręczył go Antrilowi. Był to klejnot znaleziony przy nim w dniu jego odnalezienia u brzegu Błotniaka. Przez ostatnie 35 lat, zgodnie z wolą przybranego ojca krasnoluda, leżał bezpiecznie schowany. Jednak Antril podrósł już na tyle, by otrzymać ostatni i jedyny jak dotąd przedmiot łączący go ze swoim pochodzeniem. Zarn dodał, że coś więcej na temat pierścienia i tajemniczego grawerunku na jego wewnętrznej stronie, będzie wiedziała Kathri... Na koniec rozmowy Zarn poprosił o kolejną przysługę (za którą zaoferował 50 sztuk złota!). Chodziło o zamówiony u Jenny, wioskowego kowala, naszyjnika na zbliżające się urodziny Aurelii, żony Zarna. Zaaferowany festiwalem Zarn nie miał czasu udać się do kowala po odbiór zamówienia a Jenna, mimo umowy, nie pojawiła się u niego z towarem. Zarn, który wolał nie sprawdzać reakcji żony na brak prezentu urodzinowego, chwycił się ostatniej deski ratunku jaka przyszła mu do głowy. Na jego szczęście drużyna ofertę przyjęła i obiecała, ze przed festiwalem udadzą się do Jenny do naszyjnik.


Kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, drużyna udała się na południe, na farmę. Na miejscu znaleźli dwie martwe owce o których wspomniał Ulm. Zapędzili też pozostałe z pastwiska do stodoły oraz przygotowali plan ewentualnej obrony zwierząt. Plan zakładał, że łuczniczka i mag zajmą miejsca na poddaszu, skąd przez przygotowane otwory w dachu będą wypatrywać zagrożenia. Reszta ukryła się w stodole, za wyjątkiem Kalisto, która schowała się pobliskich zaroślach. Za ewentualną przynętę miały robić dwie martwe owce, które drużyna ustawiła w dobrze widocznym miejscu. Zapadał zmrok...

Nagle rozpętało się piekło. Z lasu, z każdej strony stodoły, wypadły koboldy. Piesze oraz kilka latających, i rzuciły się w kierunku owczych atrap. Zanim się zorientowały, kilka padło od strzał i magicznych ognistych pocisków. W powietrzu rozszedł się zapach palonego mięsa! Bestie wypadały z lasu falami, z każdą docierając bliżej zabudowań. Kiedy pierwsze koboldy dopadły atrap owiec, zorientowały się, że zostały oszukane i rzuciły się na obrońców. Po krótkiej, krwawej walce podczas której Poison spadł z dachu do wnętrza stodoły (szczęśliwie lądując na ziemi bez obrażeń dzięki szybkiemu rzuceniu piórkospadania), walka wyładowała się mieć ku końcowi... Jednak przeraźliwe wrzaski koboldów i dźwięki wydawane przez przerażone owce, zwabiły jeszcze jednego łowcę. Znad lasu nadleciał hipogryf i sfrunął w kierunku walczących, licząc na łatwą zdobycz. Pech chciał, że pierwszą na jego drodze była Kalisto. Kiedy się tylko zorientowała, ze atakuje ją skrzydlata bestia, wskoczyła za drewniany wózek stojący obok stodoły. To uratowało jej życie. Zaskoczony stwór wpadł na wóz, drapiąc i dziobiąc drewniane deski. W sukurs przyjaciółce przybył, ranny już, Anril oraz Ariana, która z dachu ostrzelała bestię. Zanim się hipogryf zorientował, legł martwy pod ciosami topora i strzał. Zwierzęta zostały uratowane a co więcej, drużyna zdobyła niespodziewane skarby. Doskonałe, świeże mięso idealnie nadające się na festiwalową pieczeń oraz, dzięki sprawności w oprawianiu zwierzyny, doskonałej jakości pióra, z których można wykonać ponadprzeciętnie dobre strzały... Zmęczona po walce drużyna przeszukała jeszcze koboldy, zdobywając niezłą kupkę złota, obmyła się po walce i poszła spać w pachnącym sianie...

 * * *

W ostatni weekend przez 10 godzin rozgrywaliśmy pierwsze kroki w kampanii DnD 5e, przygotowanej przeze mnie a zgrywanej przez Aleksa, Anę, Antka, Piotrka i Łucję. Na razie liznęliśmy przygody ale już niedługo kolejne spotkanie, gdzie dowiemy się więcej o sprawie naszyjnika czy dziedzictwie Antrila. W tekście umieściłem też zdjęcia przeróżnych akcesoriów, jakie przygotowałem do gry (to tylko część).



czwartek, 7 listopada 2024

Sepulchlar Stalkers

Kolejny oddział gotowy. Antek dodaje w tym tygodniu kilka jednostek do nowej rozpiski. Tym razem są to wężopodobne konstrukty wielkości rydwanów. Modele mi wcześniej nie znane. Kojarzę, kiedy po raz pierwszy się pojawiły na rynku ale już wtedy nie grałem, więc przyjemnie było zobaczyć je w końcu na żywo. Przyznać jednak muszę, że wyrmy do Empire of Dust podobają mi się dużo bardziej. Te są nazbyt Necron'owe w budowie.

Przy malowaniu tego oddziału Antek doszedł do wniosku, że fajnie będzie dodać jakiś smaczek na podstawkę, dlatego skonwertował szkielet wychodzący z piasku na powierzchnię. Sama poza udała mu się moim zdaniem bardzo a dodanie trawki statycznej na głowę i ramiona zwielokrotniły tylko efekt wygrzebywania się z piaszczystego grobu. Następne do pokazania będą modele konnych bohaterów, które razem z Antkiem skonwertowaliśmy z tego, co zostało po poprzednich modelach. Dobra konwersja potrafi dodać armii charakteru, co sami ocenicie.

RSS FeedRSS