Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybrańcy komety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybrańcy komety. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 listopada 2022

Darth Eltharion the Blind

Did you ever hear the tragedy of Darth Eltharion the Blind? [...] It is not the story that Jedi would tell you... Spokojnie, to tylko taki tekst dla zmyłki. Dzisiaj bowiem mały przerywnik od tematów Rebelii i Gwiezdnych Wojen. Wzięło mnie ostatnio na sprzątanie różnych zakamarków i na dnie zakurzonego pudła znalazłem perełkę sprzed lat - figurkę oślepionego bohatera z Ulthuanu, Elthariona. Jej wyjątkowość ma kilka wymiarów. Pierwszy jest taki, że figurka została pomalowana przed laty przez samego Gobosa, w dodatku bez użycia farb metalicznych. Nie do końca pamiętam, jak to się stało, że na powrót trafiła ona do mnie. Natomiast czego jestem pewien to faktu, że Gobos wymienił miecz na włócznię...


poniedziałek, 23 września 2013

Wybrańcy Patelni (14)

No i proszę, dostałem pierwsze zgłoszenie w związku z naborem na zelotę. O akcji tej pisałem nie tak dawno. Spojrzawszy na przesłane CV nie wahałem się ani przez chwilę. Czerwona książka kucharska i wykoksowana patelnia to artefakty, obok których nie można przejść obojętnie i na widok których każda wiedźma ucieknie za ostatnie morze. Dlatego tajemnicza dziewoja zasiliła szereg mojej bandy, jako zelota właśnie (zelotka?).


Figura to propozycja Micro Art Studio, której to firmy wzory przypadły mi do gustu już przy pierwszym przeglądaniu ich strony internetowej. Przed zamówieniem martwiłem się, czy aby przypadkiem dziewczę nie będzie zbyt wyrośnięte (skala), ale w sumie pasuje do pozostałych Łowców. A do tego nieco łagodzi ich chamskie facecje.


Malowanie to szybka robótka, kilka skromnych kolorów. Taki miły przerywnik od 15mm skali, której morze zalewa mój figurkowy warsztat. We wrześniu niestety słabiej stoję z wolnym czasem, więc zanim zaprezentuję coś nowego na łamach Zgiełku, będę musiał się sporo napracować. No to żeby nie przedłużać…

sobota, 31 sierpnia 2013

Zatrudnię zelotę

Coś psi dziś mam humor, czarnowidztwo uprawiam i żółć łykam. Może to dlatego, że wakacje się kończą i że jutro nas Niemcy najadą. Miałem kończyć sotnię podjazdową, ale tylko się wnerwiam, że nie tknąłem jej od tygodnia. Wszystko, co z siebie dzisiaj wykrzesałem, to próby z aparatem. No i jeszcze bardziej się wnerwiam, bo życzyłbym sobie lepszych wyników.



Dobra, dość biadolenia. Za godzinę wygram dziesięć baniek w totka a czas oczekiwania na ten moment skrócę sobie dobrze schłodzoną perłą chmielową pils. Ach, byłbym zapomniał – zatrudnię zelotę. A najlepiej czterech. Bo co mi po jednym, i to w dodatku ślepym? Jakieś pomysły?

wtorek, 27 sierpnia 2013

Słoma z butów...

Przerwa w malowaniu sotni podjazdowej i weekendowy wypad do Gobosa zaowocowały kolejną figurą do bandy Łowców Czarownic. Tym razem jest to strach na wróble, o którym już kiedyś pisałem, i który to w zamyśle ma reprezentować jednego z zelotów. Figurka to prezent od MiSiA. Przeleżała w szafce kilka dobrych lat, by objawić się dzisiaj na naszym blogu. Malowanie skromne i szybkie, acz całkiem, myślę, efektowne. Może nawet wyszedł zbyt elegancko? W każdym razie zrobiłem delikwentowi bielmo na obu oczach, niech sobie trochę postraszy. Wrzucam zatem kilka zdjęć z różnych perspektyw.




No i co się to porobiło? Mam w domu w tej skali jedną nową figurkę do pomalowania i trzy z odzysku. A ponieważ chwilowo kompletnie nie widzę ich na moim warsztacie, zbliża się dzień, że będę musiał coś kupić. A banda do Mordheim? Słyszałem, że GW wycofuje się z serii produktów o nazwie Specialist Games. A ja bandę i tak sobie złożę.

piątek, 16 sierpnia 2013

Wybrańcy (bez) Komety (10)

Wygląda na to, że kometa, która miała zaprowadzić nas do Mordheim po sławę i łupy, odleciała, zanim zostaliśmy jej wybrańcami. No cóż, poczekajmy, może znowu się pojawi i trwajmy w nadziei, że nie za kolejne sześćdziesiąt cztery lata.


Dzisiaj krótka prezentacja Łowcy Wiedźm, który właśnie zszedł był z warsztatu. Pokazywałem go na surowo już jakiś czas temu. Kiedy pojawił się w sprzedaży (hmm, nawet już nie pamiętam kiedy), od razu chciałem go mieć a teraz wreszcie doczekał się kolorków. Te dobrałem jak najbardziej oszczędnie, gdyż chciałem figurę utrzymać w dość posępnym klimacie ponurego, deszczowego Starego Świata. Muszę napisać, że zrozumiałem już, czemu Gobos maluje krawędzie podstawek na czarno. Zrozumiałem, choć nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć.


Wrzucam też fotkę trójki, która miała w zamyśle stanowić trzon mojej bandy do Mordheim. Kto wie, może jeszcze pojawi się ochota na dodatkowe postaci i paczka stanie się realna.

niedziela, 19 maja 2013

Warrior Priest


Ja ciągle w Imperium. Zostałem, choć już dawno miałem być w drodze do XVII wiecznego Kislevu. Ale jak tu nie zostać, skoro tak zacna postać namawia mnie na dłuższy pobyt. Zakuty w stal kapłan Sigmara to kompan, któremu trudno odmówić.

W zasadzie to chciałem mieć taką miniaturę od zawsze. Od zawsze, czyli od czasu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem intro do gry Mark of Chaos a w nim centralną postać wojowniczego kapłana, który stawia opór mrocznym wojownikom z Północy. Hmm, kiedy to mogło być?  Może lepiej nie dociekać.  W każdym bądź razie długo zwlekałem z odpowiednim zakupem. Dopiero końcem ubiegłego roku kupiłem tę klasyczną miniaturę, dostępną teraz wyłącznie w standardzie finecast.

Prezentowane malowanie także klasyczne, tj. żywcem wzięte z kolorystyki proponowanej przez GW. Nie poważyłem się na nic własnego, ale myślę, że to żadna ujma dla tej figurki. Całość to moja tzw. szybka robótka – między jedną sprawą niecierpiącą zwłoki, a inną. Nie skłamię, gdy napiszę, że to może jakieś dwie godziny pracy. Podstawka tym razem z użyciem styroduru. Klasyczny korek byłby, podejrzewam, lepszy. Tak zresztą zrecenzował tenże model sam Gobos.

Teraz sam nie wiem co dalej. Mam jeszcze jeden powód, żeby zamarudzić w Imperium. Z drugiej strony moim myślom coraz bardziej narzuca się XVII wiek. No cóż. Spróbuję rozwiązać te dylemat na zimnym kuflem złocistego trunku, kontemplując jeszcze przez moment moją ostatnią próbkę z farbami.






piątek, 1 lutego 2013

Wybrańcy Komety (9)

Nie spodziewałem się, ale tu znowu ja. Także zapraszam, do kolejnej opowieści z cyklu męskie rozmowy. Takie o życiu i śmierci, a rano Balbina zrobi jajecznicę.




Dawno, dawno, dawno temu za czasów starej wesołej Anglii... pewnego wiosennego wieczora, tak pięknego jak ona, ta która śniła mu się co noc. Tak jak wtedy, jak kiedy, gdy byli tam, bo nie mogli być tu:
- Cześć, mała. Wskoczmy na motor miłości i zróbmy to, o czym myślisz, ale boisz się powiedzieć.
- Kazek łap za widły, to łogrrrr!
- Niet problema! Sam wyjdę.

I tak było zawsze i tak było wszędzie, Kajkosz nigdy nie miał łatwo. Gdziekolwiek się nie pojawił wzbudzał tylko negatywne emocje i był powodem wielu sporów, rozwodów i przedwczesnych porodów. Łamał kobietom serca, a mężczyznom karki, albo tylko to drugie, a o tym pierwszym tylko śnił. Boski niczym posąg Dawida. Nieosiągalny niczym Góra Przeznaczenia. Nieźle się rusza. Nie oddycha, a żyje. Nie pragnie, a wciąż pije. Oto cały Kajkosz i jego życiowe motto: "W życiu liczą się nie tylko mięśnie. Ważny jest również fryz!"

Sielanka jego nędznego życia trwała bardzo długo, ale cel podroży był jeden. Kajkosz pragną znaleźć robotę i ustatkować się wreszcie. Tego dnia i o tej godzinie i tej cudownej wiosny idąc od wioski do wioski Kajkosz dotarł wreszcie na obrzeża Mordheim, a tam spotkał pewną drobną istotę z dużym plecakiem i lśniącą pałą.

- Dzień dobry Maleńka! Powiedział ogr.
- Dzień dobry, paskudny, śmierdzący, zawszony ogórze!  Odrzekła uprzejmie.
- Dokąd to zmierzasz tak rano?
- Na kręgle... no dobra do babuni.
- Co niesiesz pod fartuszkiem?
- Ooo, chyba mnie polubił, pomyślała. Nie szukasz dobrze płatnej roboty?
- Co masz na myśli?
- No wiesz, mordowanie, nagie modelki, złoto, nagie modelki.
- Wchodzę w to!
No cóż jakoś poszło. Mieć na usługach ogra to spory rarytas, czas więc ruszać w drogę pomyślała.
- Ahoj przygodo!
- Ale nie umrę tam z głodu? Bo będę musiał zjeść swój pasek, a wtedy spadną mi spodnie.
- Czy nie głupszy jest ten, kto idzie za głupim. Mruknęła pod nosem wzdychając głęboko...




Dzisiaj prezentuje Ogra ochroniarza, czyli jednego z wielu najemników dostępnych dla mojej bandy. Niezbyt bystry, nie za tani, ale reguła jest prosta. Jeśli możesz nająć ogra, to zrób to. Idąc za tą wymyślną i głęboko przemyślaną filozofią nie mogłem się nie skusić;) Konwersji brak, nie licząc fryzu. Malowanie jak widać, czekam na Wasze opinię.







Dodam też, że odwiedzając wczoraj centrum Krakowa nawiedziłem Sklep Rycerski na Szpitalnej. A tam pradawny figurkowy komis, pamiętający jeszcze Szeherezadę. Zawiodłem się niestety, bo z wyborem szału nie było. Podejrzewam, że od dawna nie działa, została masa plastików i badziewnych modeli, a w tym tylko pojedyncze perełki. W moje ręce wpadły dwa oldschool`owe modele pamiętające lata dziewięćdziesiąte. Będzie kolejny najemnik i być może pierwszy stronnik.
Mam wciąż dwa plastikowe ogry i chętnie wymienię za cokolwiek ludzkiego co być może zalega w waszych szufladach. No nie dajcie się prosić;)



poniedziałek, 21 stycznia 2013

Wybrańcy Komety (8)

Jak zwykle kumulacja postów na Zgiełku, nie mam czym przebić chłopaków, ale nie mogłem się powstrzymać. Chciałbym przedstawić Młodzika z bronią dwuręczną do mojej bandy Najemników.

Balbina śmiertelnie niebezpieczna sierota. Osiedlowa szycha, postrach dzielnicy. Przyznaje się do związku z siedmioma goblinami, ale podkreśla, że nie jest łatwa. Ma dużą pałę i nie zawaha się jej użyć.

Krótka chaotyczna historia. Balbina nigdy nie była rozpieszczana przez swojego ojczyma Ignacego Brokuła.
- umyj gary!
- podaj mi piwo!
- wynieś śmieci!
- nie drap po teflonie!
- sam jesteś poteflon Buraku!
- Brokuł k...!
Kometa bum bam bach i po ptokach. Rodzice spłonęli, rodzeństwo spłonęło, kot spłonął, pies spłoną, myszy spłonęły i wszy całej rodziny również. Ocalała tylko ona, mała, wystraszona kruszyna, a tak na prawdę porządkowała weki w piwnicy gdy nagle usłyszała ten straszliwy huk, a w jej głowie pojawiła się nadzieja...
"I umierając we własnych łożach, za wiele lat, czy chcielibyście zamienić te wszystkie dni, od dziś do wtedy, za jedną szansę, jedną jedyną szansę, aby tu wrócić i powiedzieć naszym wrogom, że mogą odebrać nam życie, ale nigdy nie odbiorą nam wolności! "

Chwilę później wyjrzała z piwnicy bezpośrednio na ulicę - Wolność!!!


Odnośnie samego modelu, to wygrałem go lata temu na którymś oMTH. Stara i wciąż robiąca wrażenie figurka z zestawu Frienzed Mob do Mordheim. W kwestii malowania, to mój pierwszy model w tej skali od ok 5 lat, pomalowany spokojnie, starannie i do końca. Subtelne cienie, zdjęcia są jakie są. Na żywo model prezentuje się trochę lepiej, ale wciąż wiele pracy przede mną. Jutro nałożę lakier i zobaczę czy pod tym kontem nie powinienem jednak bardziej rozjaśnić niektórych fragmentów. Myślę też poważnie nad imionami na podstawkach w stylu Hakostwa;) Kolejne modele już konwertuje, aczkolwiek czas wrócić nieco do 15mm.









niedziela, 30 grudnia 2012

Wybrańcy Komety (6)

Ponieważ ostatnimi czasy trochę zabawa ustała, postanowiłem wyleźć przed szereg i zamieścić co nieco informacji dotyczących moich planów.

Od razu pierwsza niespodzianka: nie będzie Skavenów. Będą krasnoludy. Dwarf Treasure Hunters. Dostałem na zmianę bandy nawet błogosławieństwo opiekuna zabawy - MiSiA.

Druga niespodzianka: nie będzie krasnoludów. Tak, dobrze czytanie, krasnoludów w mojej bandzie niet. Będą za to krasnoludki... Fe, brzydkie słowo. Ale, kurcze, jak inaczej nazwać piękniejszą część krasnoludzkiej rasy? W tej chwili pewnie niektórzy się podśmiewają z przymiotnika 'piękny' w odniesieniu do krasnoludek. Mam nadzieję, że uda się zmienić to seksistowskie podejście, tak jak zmieniłem podejście niektórych osób do nowych Minotaurów produkcji GW w Starciu Tytanów ;) Jedyne pytanie pozostaje, czy tego typu krasnoludki są zgodne z fluffem Starego Świata (może powinny mieć brody? A może prawdą jest, że krasnoludy rodzą się na kamieniu? ;) )

Trzecia niespodzianka: nie mam jeszcze oficjalnej listy, na razie wylistowałem tylko ewentualne potrzebne modele, a do pierwszych 4-5 (bohaterowie) dobrałem wymagany ekwipunek, który ma się pojawić na figurkach. Jak doczytam zasady i będę miał chwilę czasu to jakoś te listę ułożę. Może MiSiO będzie miał tez trochę czasu dla kolegi, w końcu chyba kiedyś Dwarfami grywał.

Poniżej prezentuje pierwsze dwa modele - pani inżynier z kuszą (inżynierka - dla feministek ;) ) i dowódczyni z mieczem. MiSiOwi nie widział się miecz na krasnoludzie, ale ta poza, jaką przyjęła ta pani aż się prosiła o takie rozwiązanie - 'Na potęgę posępnego czerepu!'. Miecz jest smukły, elficki (a co tam!) - taki mi własnie chodził po głowie w mojej wizji i taki zostanie. Pani inżynier przełożyłem młot do lewej reki, a w miejsce młota, który miał leżeć na ramieniu dałem imperialna kuszę, nieco skróconą (i tak wydaje się strasznie wielka, mimo, że panie wcale nie są niższe od figurek krasnoludów produkcji GW). Modele wymagaja jeszcze paru poprawek greenstuffem, ale to załatwię już przy okazji następnych dwóch modeli.

Podstawki zamierzam zrobić z deseczek odlanych z gipsu. Pani prezes dostała skarb i złoto i będzie go bronic do upadłego (ktoś już wspominał o nie-mordheimowych podstawkach, ale co tam, efekt musi być!).




Myślę, że tym wpisem mogę zakończyć modelarski rok 2012. Do zobaczenia w styczniu - mam nadzieję, że będzie równie bogaty we wpisy, jak ten w mijającym roku. Szczęśliwego Nowego Roku!

poniedziałek, 26 listopada 2012

Wybrańcy Komety (5)

Zastanawiałem się kiedyś, ile elementów mojej znajomości z figurkowym hobby wzięło się z impulsu, a więc momentu, w którym pewne fakty, obrazy czy sytuacje spotykają się ze sobą w danym miejscu, czasie czy przestrzeni. Słyszę wówczas w głowie to coś i już wiem, co będzie dalej. Właśnie z takiej sytuacji wziął się pomysł na bandę Łowców Czarownic, którą chciałem sobie niespiesznie skompletować. Impulsem był film Czarna Śmierć, oglądany bodaj rok temu w środku nocy, podczas jakiejś choroby. No a gdyby nie inicjatywa MiSiA, pewnie wspomniane niespieszne skompletowanie mogłoby trwać jeszcze kilka lat. A tu proszę, jest szansa, że pójdzie szybciej.


Dzisiaj, idąc za przyjętą formą pierwszych wpisów pozostałych Wybrańców Komety, notka organizatorska. Zacznę od tego, że nigdy nie grałem w Mordheim, nie znam się, listę ułożyłem na zasadzie, „żeby mi się podobało”. Na zdjęciu można zobaczyć pierwsze figury do wybranej bandy. Kapitan to model, który kupiłem zaraz po jego premierze, głównie ze względu na fantastyczny design. Zawadiacki kapelusz i sporo ekwipunku – będzie co malować. Drugi łowca to figura już gotowa – pisałem o niej mniej więcej rok temu; po prostu włączę go do ekipy. W bandzie nie mogłoby się obejść bez Kapłana – to ostatni zakup, mniej więcej kiedy cykl ten zaczął tu się pojawiać. Priesta też zawsze chciałem mieć, głównie ze względu na to, jak podoba mi się jego postać z intro do Mark of Chaos (impuls). Dwie z trzech wspomnianych figur są już przygotowane do malowania. Niech no tylko znajdę chwilę na oderwanie się od 15mm do OiM…

W bandzie wystąpią jeszcze flagelanci, zeloci i pieski – każdego po pięć sztuk. Jedną figurkę już mam – zapomniany prezent sprzed paru lat a tu proszę, nie zginie. Pozostałe modele będę już musiał dokupić, ale na razie nie zaprzątam sobie tym głowy. Bardziej natomiast zastanawiam się nad formą podstawek. Nie chciałbym bowiem iść na skróty a przy tym wypaść gorzej od Szanownych Kolegów. Pomyślę.

Wracając jeszcze do impulsów – podobnie było w przypadku poniższego rysunku. Jakiś czas temu na spacerze w parku pomyślałem przez moment nad składem bandy, rzuciłem akurat okiem na alejkę biegnącą między drzewami i pomyślałem: droga do Mordheim. Rysunek słaby, bowiem żaden ze mnie rysownik.




Pozostaje mi zakończyć na dzisiaj i życzyć Kolegom powodzenia z ich bandami, a nam wszystkim lepszego tempa wpisów, niż dotychczas.

piątek, 23 listopada 2012

Wybrańcy Komety (4)

Dzisiaj pierwsza część opowieści Zwierzaka o budowaniu Jego bandy do Mordheim.

Zapraszam!

Najemnicy z Reiklandu

Miałem piękny sen... ale musiałem się obudzić. We śnie były długie historie mojej bandy, fabularne wprowadzenia w kolejne odcinki kompletowania i malowania bandy, zostało z tego nie za dużo. To znaczy, został tylko element modelarski. Dawno temu, kupiłem pudełka figurek, które od razu mi się spodobały – „Empire State Troops” i „Empire State Handgunners”. Od początku myślałem o bandzie Reiklandczyków. Pudełka nabierały przez lata mocy, i w końcu, zmobilizowany pomysłem MiSiA wygrzebałem je z odmętów rzeczy „do zrobienia”. Figurki do zabawy w Mordheim idealne. Fajne pozy, bardzo dużo części ekwipunku w wypraskach, spore możliwości zabawy w konwersje. Pomysł na bandę najemników jest dość banalny: Kapitan w trzech wariantach (1 – kusza i miecz, 2 – pistolety i miecz, 3 – rusznica/strzelba i miecz), 2x Mistrz z bronią dwuręczną (miecz i halabarda), 2x Młodzik z mieczem, 6 (lub 5) strzelców z kuszami. Do tego jacyś najemnicy. Najemnicy będą kolorowi, banda wkracza dopiero do Mordheim, nie jest jeszcze „zużyta”.
Bardzo lubię zabawę z plastikowymi figurkami, które składają się z wielu elementów. Sklejanie, piłowanie, dopasowywanie, lubię to.
Postanowiłem najemników ustawić na podstawkach z fragmentami drewnianej podłogi. Wykorzystałem do tego drewno ze skrzynek na owoce cytrusowe. Mam tego mały zapas. Wystarczy wyciąć deseczki, dopasować je do podstawek i przykleić. Figurki będę przyklejał do podstawek na kawałkach spinacza wklejonych w nogi.

Robert "Zwierzak777"

sobota, 27 października 2012

Wybrańcy Komety (3)

Mój aparat został zepsuty i nie mam czym robić zdjęć. Lista tematów do utrwalenia na blogu urosła tak, jak wstyd z ich niepokazania. Dlatego zmusiłem się zrobić zdjęcia komórką. Jakość jest na tyle dobra, żeby pokazać postęp prac nad moimi Ostlandczykami. W mojej bandzie będą dominowały Ogry! Jeden krajowy, regularny członek bandy, oraz jego najemny kompan. Dużo sobie obiecuję też po kapłanie Taala, więc od tych 2 modeli zacząłem składanie bandy. Kolejne modele dojdą niedługo a to dzięki szwagrowi, który podrzucił mi reklamówkę (dosłownie) bitzów po jego ogromnej armii imperium. Dwa słowa o samych modelach. Kapłan Taala to konwersja maga imperialnego i flagellanta. Dorzuciłem zabytkowy płaszcz Middenheimu i sakiewkę z wypraski z bitzami Mordhiem. Ot, poskładanie bitzów. Więcej zabawy miałem z ogrem. To moja pierwsza zabawa w życiu z Green Stuff'em wykraczająca poza łatanie dziur na złączach. Od razu rzuciłem się na głęboką wodę i postanowiłem zamiast metalowej zaślepki, jaka jest w zestawie ogrów do montażu w miejsce brzucha, zrobić prawdziwy piwny brzuch wylewający się z portek. To Ostland! Lubią dobrze wypić a i do najbardziej wychowanych nie należą. Tak też miał wyglądać krajowy ogr. Zastanawiam się teraz co dać na jego podstawkę. Macie jakieś pomysły (poza wszędobylskim gruzem)?

wtorek, 4 września 2012

Wybrańcy Komety! (2)

Znowu w Mordheim! Dziś kilka spraw organizacyjnych dotyczących naszej zabawy. Zacznijmy od listy zgłoszonych do zabawy (tutaj wielka prośba - jeśli kogoś pominąłem a mógł jakiś mail zaginąć w stercie poczty, napiszcie proszę do mnie. Od razu uzupełnię): 1. Czaki - Undead 2. MiSiO - Ostlanders 3. Gobos - Carnival of Chaos 4. Szeperd - Łowcy Czarownic 5. Wercyngetoryks - Sisters of Sigmar 6. Inkub - Undead 7. Robson - Skaven Clan Eshin 8. Zwierzak777 - Reikland Mercenaries Spoko Nas a to bardzo dobrze. Dzięki taki dużej liczbie zgłoszonych, mogę zaproponować następującą formułę zabawy. Każdy z uczestników, zgodnie z w/w listą, prezentuje postępy prac nad bandą. 1 wpis tygodniowo. Oznacza to, że cykl powtarza się raz co 7 tygodni. Jeśli są uwagi odnośnie kolejności wpisów, piszcie. Wstępnie planuję zakończenie malowania band w marcu 2013, co powinno każdemu dać tyle czasu ile potrzebuje na spokojne skompletowanie band. Wtedy przejdziemy do drugiego etapu - budowania miasta! Dzisiaj chciałbym pokazać pierwsze kroki Czakiego, który już przesłał mi opis i pierwsze zdjęcie powstającej bandy Nieumarłych. Za tydzień moja kolej. Postaram się pokazać prace nad konwersją ogrów (mniam!) oraz gotową już konwersję kapłana Taala. Oby do tego czasu przyszła zamówiona bateria do aparatu.

--------------

Bandę Nieumarłych mam zamiar złożyć głównie z modeli które mi się podobają, stąd większa część figurek nie będzie produkcji GW. Prace rozpocząłem od wstępnego ułożenia rozpiski. Prócz obligatoryjnego Wampira wybrałem Nekromantę, jednego Drega, cztery Ghoule i dwa Dire Wolfy. Dokładne wyposażenie mam rozpisane, lecz przyjmuję możliwość zmian, tak więc póki co dokładnej rozpiski nie będę podawał. Stan prac na dziś wygląda następująco: Wampir został skpnwertowany z figurki Elf Hero firmy Game Zone. Luźno wzorowałem się ilustracją na okładce ostatniego armybooka wampirów do WFB, takie będzie również mniej więcej malowanie figurki. Głowę elfa zamieniłem na główkę ghoula z darmowej ramki Mantica, z tej samej ramki pochodzi obcięta głowa w dłoni figurki. Podstawka mało mordheimowa, ale może figurkę wykorzystam też w WFB, więc zostanie tak, jak jest. Pozostałe będą już mniej "skaliste". Jako Nekromantę wykorzystam nową plastikową figurkę do wampirów produkcji GW, model jest już sklejony, czeka na podkład i malowanie. Ghoule póki co złożyłem z zestawu Mantica, trochę pozmieniałem układy dłoni i odzienia. Te figurki bardzo mi się podobają, może jednak z czasem zamienie je na Ghoule z GW, choć do tych jestem bardziej przekonany; uważam, że są dużo lepiej wyrzeźbione. Dire Wolfy na dniach powinny do mnie dotrzeć, póki co nie zdradzam, co to za modele, bo nie widziałem ich na żywo jeszcze. Jak okażą się niezbyt ciekawe, to pewnie wykorzystam modele GW. Co do Drega, to nie mam jeszcze pomysłu - poszukiwania trwają. Mam zamiar najpierw skompletować wszystkie modele i złożyć je, a dopiero potem zabrać się za malowanie. Jak wyjdzie - zobaczymy. Czaki

środa, 25 lipca 2012

Wybrańcy Komety!

Nadszedł czas próby! Czas Pożogi i gniewu SIGMARA! Czas Oczyszczenia... I czas CHCIWOŚCI! Stolica Ostermarku została zniszczona. Świątynia rozpusty i zepsucia stanęła w ogniu a w jej sercu zieje potworny krater - Siedliszcze Demona. Mordheim nie jest już miejscem dla przyzwoitych istot. Kometa, która wypaliła trzewia stolicy jednego z prowincji Imperium, rozrzuciła odłamki Wyrdstone'a po całym mieście i teraz z całego kraju schodzą się bezwzględni poszukiwacze przygód, zbiry, pijacy, złodzieje i mordercy.

Możesz być wśród nich! Razem z Wercyngetoryksem (Treasure Hunters!) zapraszamy Was do udziału w nowym projekcie. Jego celem jest zaspokojenie głodu przygody, przesiąknięcie zapachem spalenizny i poczucie smaku krwi wroga! Zabawę planujemy dwu etapowo. W pierwszym etapie budujemy bandy. Każdy wybiera jedną bandę (ja już mam swojego faworyta) z listy band oficjalnych i regularnie dzieli się postępem z prac modelarsko-malarskich. Można powiedzieć, że formuła bezpośrednio nawiązuje do Tytanów (Mordheim) lub Tale of Four (Mordheim) Games. Kiedy ukończymy bandy, zaczynamy budować miasto. Każdy uczestnik otrzyma do odtworzenia w 1 lub kilku budynkach i innych elementach makiety, jedną dzielnicę Mordheim. Finał zabawy to całonocne granie. Piękna kampania, walka o skarby, bogactwo i chwałę! Projekt jest otwarty i przedstawione informacje są jedynie szkicem. Liczę, że Ekipa i przyjaciele Zgiełku zainteresują się tą inicjatywą i razem poszalejemy w ruinach Upadłego Miasta.

RSS FeedRSS