poniedziałek, 28 października 2013

Byblotekasz

Dziś znowu "czterdziestka", ale tym razem odrobinę z innej beczki. Może Was zszokować ta odmiana w kolorach. Nie wydaje Wam się, nie macie przywidzeń, ten Space Marine jest niebieski, ale należy do armii Blood Angels. Jest niebieski, bo podobno Space Marine Librarian zawsze występuje w tych kolorach, tak mi powiedziano. Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem i bardzo mi ta odmiana pasowała. Powiem Wam, że Ultramarine Blue jest bardzo wdzięczny do malowania. Kolorek ładnie się kładzie i przyjemnie się prezentuje. Tyle na dziś. Wkrótce kolejne Space Marines'owe wsparcie, ale znowu w innej kolorystyce i nieco potężniejszych wymiarów.

Jak zwykle więcej zdjęć znajdziecie na

MiniaturesArtTeam

oraz na

Facebook





niedziela, 27 października 2013

Dzika Orda - nadal brodzi w trawie (4)

Dzisiaj parę podstawek Kazindżi w wysokiej trawie. Same modele nieco bardziej kolorowe i wyróżniające się od stonowanych Ordyńców. Co nieco już nakradli i wciąż im mało. Brak łuków, kołczanów i skromne odzienie sprawiają, że modele Kazindżi odrobinę szybciej się maluje. Ciekawostkę stanowią łaciate konie, z których jestem bardzo zadwolony i na pewno jeszcze nie jednego kabanoska w ten sposób pomaluje;)

Zdjęcia wciąż biedne, ale coś tam widać. Postaram się przy kolejnym wpisie wrzucić kilka lepszych zdjęć. Zaczynam mały urlop także trochę wpisów przybędzie.





Blood Angels Tactical Squad

Kolejna porcja czerwonych, malowana na zamówienie. Mimo, że główna kolorystyka taka sama jak zwykle, tym razem oddział troszkę inny od poprzednich. Detale na zbrojach space marines są głównie czarne, a parę innych szczegółów stalowe. Nie ma co pisać, więc kilka zdjęć.

Więcej zdjęć na

M.A.T.

lub

Facebook




wtorek, 15 października 2013

Major

Tata Major, Major Tolbuchin, Ground Control to Major Tom, Major Pech, Fatum Majora – oto możliwa lista podtytułów dla dzisiejszej notki. Każdy oddaje fragmenty sytuacji, jakie towarzyszyły malowaniu prezentowanej dzisiaj podstawki. Pech, bo major doświadczył pewnych przebojów, w tym zmianę podstawki, złamanie ręki chorążego, upadek na płytki w kuchni. Fatum, bo gdy szperałem za pudełkiem z rajtarami, to zrzuciłem model bombowca Łoś i niemiłosiernie mi się potłukł. Ground… bo ostatnio ogrywam się na swojej gitarze ze Space Oddity. Tolbuchin, bo tak się nazywa major z listy historycznego podjazdu Chowańskiego. A tata? Tata, to o mnie!


Podstawkę pomalowałem, robiąc sobie przerwę przy „taśmie”, na której powstaje równocześnie osiem standów dzieci bojarskich z rohatynami. Do tego w piątek gram z MiSieM, a podjazd bez majora jest jak okulary bez nosa – kiepsko się nim dowodzi. Dlatego postanowiłem zniwelować tę słabość. Oczywiście nie mam złudzeń, co do wyniku, ale major to… major.


Kolory zróżnicowane; szczególnie zadowolony jestem z zielonego kaftana. Sam major w środku to klimaciarski wzór – taki grubas z brodą z kawałem prostego żelastwa w dłoni. Okrasiłem go barwami znanymi z pierwszej roty. Kolor sztandaru wybrałem nieprzypadkowo – malowany wcześniej pułkownik rajtarów też ma czerwony a chciałem, żeby pułk był w tym temacie jednorodny. Po tym przerywniku wracam do rohatyniarzy. Jak się z nimi uwinę, to od razu kładę łapska na rajtarach, bo malowanie majora mnie do nich na nowo podpaliło. Oby ten stan się utrzymał, bo do zrobienia mam jeszcze cztery roty tej moskiewskiej ciężkiej jazdy.

sobota, 12 października 2013

Later Carthaginian Camp

Jak wspominałem, do zakończenia prac nad armią Późnej Kartaginy pozostał mi tylko obóz. Teraz mogę już całkowicie odetchnąć z ulgą i odhaczyć jedną z pozycji na długiej liście malarskiej.
Prezentuję Wam ruiny starożytnego miasta, na których czuwa kartagiński strażnik. Żołnierz stoi niewzruszenie między dwoma zniszczonymi kolumnami. Celowo obróciłem figurę tyłem i postawiłem w tyle żeby całość stała się delikatnie nostalgiczna.
Czas przejść do kolejnego projektu.




piątek, 11 października 2013

Cała armia Kartaginy

No! Udało się wszystkie elementy gotowe. Armia Later Carthaginian składająca się z 17 elementów stoi przed Wami w całej okazałości, uff. Jestem zadowolony, że udało mi się zakończyć pracę. No, prawie, bo pozostał jeszcze obóz, ale już nad nim pracuję. Widok całości cieszy oko. Armia wygląda dosyć potężnie przy tylu elementach i w dodatku dwóch słoniach wśród nich. No to teraz czas na chrzest bojowy. Robson? Zapraszam na bitkę.
Uprzedzam, że zdjęcia bardzo duże i najlepiej w nowym oknie otwierać.




Ostatnie elementy skończone...prawie




Prawie, że udało mi się skończyć malować Kartaginę i prawie, że na czas. Pomalowałem trzy elementy Warband oraz jeden Auxilia. Auxilia skończona z tarczami, a wszystkim Celtom brakuje właśnie tarcz. No nic, jutro będzie...znaczy dziś jeszcze. Nie piszę nic więcej bo już się mi zdania nie kleją...Idę się położyć i dooglądam X files...


środa, 9 października 2013

Konnica lekka z dodatkiem kawalerii zabarwionej generalską

Staram się sprężać z Kartaginą. Dziś kolejny szybki wpis. Przyznaję się na wstępie, że nie siedzę zbyt długo nad modelami więc są to w miarę zwyczajnie pomalowane figury. Jedyne do czego się troszkę bardziej przykładam to tarcze, ale nie zawsze ;)
Tym razem przed Wami dwie podstawki lekkiej konnicy 2x2LH oraz dwie kawalerii 2x3Cv, a wtym jeden generał. Malowanie jak wspominałem szybkie. Nadal przymierzam się do pójścia na "Kurs Szybkiego Malowania ze Świetnym Efektem Końcowym u Szeperda", bo mi to słabo wychodzi. Poćwiczę jeszcze może znajdę tu swoją ścieżkę.
Jestem już w sumie na finiszu. Zostały mi 4 elementy piesze - 1xAuxilia i 3xWarband. Mam zamiar skończyć je błyskawicznie. Jutro termin i prezentacja całej armii. Trzymajcie kciuki żebym podołał ;)



niedziela, 6 października 2013

I po słoniach

Prace nad słoniami zakończone. Wszystkie mają uszy więc jest nieźle. Miałem lekki problem z posadzeniem jeźdźców, ale jakoś się udało. Postanowiłem trochę odpuścić jakość malowania i po prostu skończyć armię w rozsądnym czasie i poziomie malarskim. Wystarczy mi efekt końcowy w postaci całej pomalowanej armii :) Nie rozpisuje się więcej i do następnego razu.




wtorek, 1 października 2013

Słonie w drodze

Dawno już nie zajmowałem się moją armią Kartaginy. Dziś postanowiłem poświęcić jej godzinkę i pomalować słonie. Zająłem się, oczywiście od ręki dwoma. Postanowiłem, że będą się od siebie różnić kolorystyką, żeby nie było nudno. Jeden jest szarawy, a drugi brązowawy. Reszta wykończenia identyczna u obu. Malowanie prościutkie i szybkie. Zacząłem także podstawki. Mam tylko jeden problem. Tak dawno ich nie malowałem, że nie pamiętam jakie farby stosowałem na podstawki. Będę to musiał rozgryźć metodą prób i błędów, żeby przynajmniej podobnie wyglądały jak poprzednie. Teraz niech sobie klej spokojnie przeschnie.


RSS FeedRSS