wtorek, 24 września 2013

Blood Angels Rhino 2 również w całej okazałości

Z drugim Rhino poszło szybciej. Nabrałem już trochę doświadczenia przy malowaniu wszystkich detali, nalepianiu kalkomanii i jej zdzieraniu, oraz oczywiście przy nakładaniu pigmentów. Nie będę się za bardzo rozpisywał bo znowu błędów narobię. Rhino prawie taki sam jak poprzedni, tylko czerwony i ze sztandarem, no i pan od działka się schował. Inne są jeszcze elementy z Forge World na przodzie i po bokach pojazdu. Tym razem zwykłe Blood Angels'owe.
Więcej zdjęć jak zwykle na blogu i fejsie.




poniedziałek, 23 września 2013

Wybrańcy Patelni (14)

No i proszę, dostałem pierwsze zgłoszenie w związku z naborem na zelotę. O akcji tej pisałem nie tak dawno. Spojrzawszy na przesłane CV nie wahałem się ani przez chwilę. Czerwona książka kucharska i wykoksowana patelnia to artefakty, obok których nie można przejść obojętnie i na widok których każda wiedźma ucieknie za ostatnie morze. Dlatego tajemnicza dziewoja zasiliła szereg mojej bandy, jako zelota właśnie (zelotka?).


Figura to propozycja Micro Art Studio, której to firmy wzory przypadły mi do gustu już przy pierwszym przeglądaniu ich strony internetowej. Przed zamówieniem martwiłem się, czy aby przypadkiem dziewczę nie będzie zbyt wyrośnięte (skala), ale w sumie pasuje do pozostałych Łowców. A do tego nieco łagodzi ich chamskie facecje.


Malowanie to szybka robótka, kilka skromnych kolorów. Taki miły przerywnik od 15mm skali, której morze zalewa mój figurkowy warsztat. We wrześniu niestety słabiej stoję z wolnym czasem, więc zanim zaprezentuję coś nowego na łamach Zgiełku, będę musiał się sporo napracować. No to żeby nie przedłużać…

czwartek, 19 września 2013

Blood Angels Death Company Rhino w całej okazałości


No i pierwszy Nosor skończony. Już trwają prace nad drugim, tym razem czerwonym pojazdem. To był pierwszy taki model w mojej karierze malarskiej. Trochę niesamowite, ale jakoś nigdy nie trafił mi się żaden pojazd. No, poza starymi czasami z dzieciństwa z malowaniem samolotów, ale to raczej bez porównania.
Transportowiec prezentuje się... brudno. Tak właśnie miało być. Miało być widać, że się go używa, a nie, że stoi w garażu nówka sztuka błyszcząca. Z drugim pójdzie szyvbciej bo już szlak przetarty także wkrótce spodziewajcie się kolejnyc h postów z postępami.
Więcej zdjęć jak zwykle na blogu Miniature Art Team TU lub też na Facebook'owej stronie TU





środa, 18 września 2013

Wybrańcy Komety (naliczyłem, że powinno być 13)

No, dość dawania fory, czas trochę przyspieszyć. Tym razem wracam do delikatnie zaniedbanego, ale nie niezapomnianego, projektu bandy Mordheim Carnival of Chaos. Widzieliście już jakiś czas temu, ale pewnie nie pamiętacie mojej inspiracji na szefa bandy, więc przypomnę TU.
Carnival Master nabiera już kształtów, no 90% tych kształtów nabrał dzisiaj, a w zasadzie to częściowo już wczoraj, późnawo się zrobiło i mnie jutro zastało.
W ruch poszedł green stuff oraz HIPS i powstało to co widzicie na zdjęciu. Starałem się dosyć dokładnie odwzorować postać z grafiki, ale jest też trochę różnic. Pozostało jeszcze parę prac wykończeniowych, jakieś nity, kilka spaczeń, parę paskudztw i pewnie drobne poprawki proporcji w gotowych już elementach.
Tyle na dziś, no przynajmniej na kilkanaście godzin, potem się zobaczy.


wtorek, 17 września 2013

Rhino nr 1 - progres

Dzisiaj podzielę się z Wami postępem przy pracach z pojazdami transportowymi do 40-stki. Właściwie to pokaże Wam tylko jeden pojazd, bo drugi jest ledwo pokryty podkładem.
Przed Wami Rhino dla oddziałów Death Company do armii Blood Angels. prace zmierzją już ku końcowi. Został jeszcze właz wraz ze strzelającym z działka żołnierzem. Potrzebuję poprawić i utrwalić pigmenty, do utrwalenia muszę zakupić izopropanol. Wykończyć kilka detali, takie jak moździerze, światła, gąsienice. Zrobię to wszystko najprawdopodobniej już jutro i pochwalę się ukończonym modelem. Potem czas zacząć drugiego nosorożca.


wtorek, 10 września 2013

Dzika Orda - brodzi w trawie (3)

Dzisiaj kolejni ordyńcy ale w nietypowych podstawkach. Życzeniem Piotroslava było, żeby chociaż jeden torhak spróbować zrobić w zbożu lub w wysokiej trawie. Coś jak na zdjęciu poniżej.

W pierwszych pomysłach myślałem o włosiu z pędzla lub jakiejś szczotki, odpowiednio pomalowanych i gęsto klejonych do podstawek. Sposób bardzo czasochłonny nawet na testy i efekt mógłby nie zadowalać. Nim dopracowałem pomysł w mojej głowie otrzymałem wraz z figurkami stertę kępek rożnego rodzaju wraz z jednym opakowaniem czegoś na prawdę dużego. Produkt firmy Green Line o symbolu GL-030. Wysokie i obfite kępy podeschniętej trawy super wyglądające, choć zbożem bym tego nie nazwał.

Idealnie za to prezentują się jako zeschnięte od słońca nieużytki. Teren mało zachęcający do potyczek, ale idealny dla przebiegłych Tatarów. Oceńcie sami, nie kleiłem tego zbyt gęsto, bo efekt był średnio ciekawy.  Nieco przemieszałem z mniejszymi zielonymi kępkami, na jednej podstawce zaszalałem nawet z kwiatami. Na zdjęciach widać świeży wikol, ale zero stresu, bo po wyschnięciu jest niezauważalny;)


                             

niedziela, 8 września 2013

Dzika Orda - zbieramy czambuł (2)

Materiałów zebrało się już na trzy kolejne wpisy, ale po kolei. Dzisiaj prezentuje pierwsze pudło ordyńców czyli "wiosenny" torhak. Podstawki w podobnym stylu i jedynie taką różnorodność planuje wśród tatarskich jednostek. Armie muszą tworzyć masy futrzano-korzuchowo-roznegliżowanych dzikich jeźdźców polujących na łupy. Dlatego malowanie jak wszyscy ordyńcy również utrzymane w jednolitej formie.
Nie mogę się doczekać widoku tych tatarów na stole:) Morze podobnie odzianych jeźdźców i tylko oni wraz z dowódcami wiedza co gdzie z kim i w jakim celu. Rozpoznawanie jednostek na stole pozostawiam ich dowódcy, ale mam nadzieje że nieco różnorodne podstawki trochę ułatwią sprawę. Niebawem kolejny torhak z nieco innymi podstawkami.










środa, 4 września 2013

Sotnia podjazdowa – finał

Metodą małych kroków uwinąłem się z sotnią podjazdową. Cztery podstawki, nieco konwersji, kałkany i bogatsza wersja koni – ot i cała koncepcja dla tej formacji (o czym pisałem już zresztą w poprzednich notkach). Przy okazji muszę zdementować – chorąży to nie pancerny, bo taki sam wzór znalazłem w pudle z dowództwem moskiewskim. Się nie znam widać.


Tylko dalej ze zdjęciami problem. Jakoś nie mogę sobie wyrobić powtarzalnego warsztatu… Ale poradzę sobie i z tym!


Po raz kolejny też przekonałem się, jak trudne są proste rozwiązania, zanim się ich samemu nie spróbuje – mowa o malowaniu podstawek. Jak nie raz pisałem, nie specjalnie przepadam za ich wykonywaniem. Źródło niechęci leżało w fakcie, że dużo czasu zajmowało mi mozolne nakładanie farby. Do wczoraj. Wiem, nic to odkrywczego, ale odpowiednio długie włosie i odpowiednie rozrzedzenie farby sprawia, że modele trudno pobrudzić, a farba szybko i dokładnie kryje. Amen.


Na koniec zapowiedź kolejnych miniatur. Nie, jeszcze nie zwariowałem, ale jestem na dobrej drodze, by osiągnąć ten stan…

RSS FeedRSS