Jak wspomniałem w ostatnim wpisie, pora na kolejną porcję odgrzewanych kotletów. Dzisiaj regiment szczególny w moim hobbystycznym życiu - Ellyrian Reavers. Na starym zgiełku znaleźlibyście pełny opis mojej armii HE, więc dzisiaj nie będę przywoływał tego, o czym tam pisałem. Kto pamięta, ten pamięta historię o impulsywnym zakupie całej siódemki, paprykarzu, itd..
Przypatrzyłem się wzorom - wytrzymują próbę czasu nawet po kilkunastu latach od premiery. Wówczas były kapitalnym przełomem (np. nowe wzory elfich koni) a do dzisiaj niczym nie trącą. Ba, powiedziałbym nawet, że są bardziej subtelne, od ostatniej, plastikowej propozycji GW.
Cały niemal lifting to wymiana podstawek. Z drobniejszych tematów: poprawiłem czempionowi miecz, przemalowałem (czy raczej zamalowałem) też ze dwie twarze i jedyną uzdę, jaką posiada jeden z koni. Reszta pozostaje w oryginale sprzed kilkunastu lat. Bo i co tu zmieniać, skoro figury są całkiem przyzwoicie pomalowane i jestem z nich do dzisiaj piekielnie zadowolony. Lekko szalone, niebieskawe kropki na koniach, bardzo staranne malowanie całości (oj, dzisiaj już tak starannie nie maluje, bo po prostu do reszty ‘złoszowiałem’), ciekawe kolory, nieciekawy sztandar.
Popatrzcie przez chwilę na ten oldschool.
Przypatrzyłem się wzorom - wytrzymują próbę czasu nawet po kilkunastu latach od premiery. Wówczas były kapitalnym przełomem (np. nowe wzory elfich koni) a do dzisiaj niczym nie trącą. Ba, powiedziałbym nawet, że są bardziej subtelne, od ostatniej, plastikowej propozycji GW.
Cały niemal lifting to wymiana podstawek. Z drobniejszych tematów: poprawiłem czempionowi miecz, przemalowałem (czy raczej zamalowałem) też ze dwie twarze i jedyną uzdę, jaką posiada jeden z koni. Reszta pozostaje w oryginale sprzed kilkunastu lat. Bo i co tu zmieniać, skoro figury są całkiem przyzwoicie pomalowane i jestem z nich do dzisiaj piekielnie zadowolony. Lekko szalone, niebieskawe kropki na koniach, bardzo staranne malowanie całości (oj, dzisiaj już tak starannie nie maluje, bo po prostu do reszty ‘złoszowiałem’), ciekawe kolory, nieciekawy sztandar.
Popatrzcie przez chwilę na ten oldschool.







