U miłośników fantasy zazwyczaj jest tak, że kiedy jesteśmy młodzi, piękni (i zgrabni) to każdy marzy o tym, żeby być dostojnym elfem, brać udział w ważnych radach, podejmować dalekie wyprawy, przewodzić w wielkich wojnach, prowadzić polityczne intrygi, przeżywać wielkie przygody, władać potężną magią, wpływać na świat i jego dalsze losy.
Przychodzi jednak taki moment w życiu, że człowiek zdaje sobie sprawę, że najlepszą rzeczą na świecie jest własny kąt, najlepiej gdzieś daleko w nieodstępnych górach, ogień w kominku, kufel dobrego piwa i sterta złotych monet lub innych kosztowności odłożonych w bezpiecznym skarbcu. Że najważniejszym atrybutem prawdziwego faceta jest bujna broda, a najlepszym kształtem ten zbliżony do kuli. Że nic nie daje większej radości jak prosta, manualna praca własnych rąk tworzących przydatne w życiu przedmioty. Człowiek staje się duszą i ciałem krasnoludem.









