poniedziałek, 24 lutego 2025

Pillar of Fire

W The Old World większość, jak nie każda, szkoła magii ma jeden czar używający 3" znacznika. Najbardziej zjadliwym czarem jest jest Słup Ognia ze szkoły Battle Magic. Ostatnio znajomy poprosił mnie o zrobienie mu 3 znaczników tego czaru. Każdy w stylu podstawek moich Chaos Dwarfs. Oto efekt ostatniego posiedzenia malarskiego. Każdy z nich posiada uchwyt, do łatwiejszego przesuwania po stole.

Znaczniki wycięli mi w pobliskim studiu reklamy z 3mm, czarnej płyty plexi. Po pomalowaniu usunąłem farbę z krawędzi, dzięki czemu wzorniki mają przyjemny połysk na krawędziach.

czwartek, 20 lutego 2025

Ajax Strider Antka

Kolejny Ajax Strider na Zgiełku. Tym razem nie mój (GCPS) a Antka. Do jego Enforcers. Coś czuję, ze moi Veer-myn  będą mieli coraz trudniej przebić się przez siły porządkowe Rady Siedmiu. Strider z tarczą i włócznią to najlepiej opancerzona jednostka w armii. W przeciwieństwie do wariantu tank buster, jej zadaniem jest zbliżyć się do przeciwnika, obrzucić eksplodującymi oszczepami i albo wejść do walki albo (dzięki zasadzie Defensible) kontr-szarżować wroga.

Antek pomalował swoją wersję modelu zgodnie z kolorystyką armii. Użył jednak innego odcienia czerwieni niż przy oryginalnym modelu. Do malowania włóczni użył pomarańczowego z linii Xpress, który następnie "przetarł" jaśniejszym pomarańczowym, żółtym i żółto-białym. Z widocznym skutkiem. Jedyne czego brakuje to dorwać jakąś kalkomanię z numerami (najlepiej z niemieckich czołgów), bo taki numer ma poprzedni model i dobrze byłoby zachować ciągłość.Nie macie jakiś niepotrzebnych kalkomanii?

poniedziałek, 17 lutego 2025

Ash Waste Nomads

Przytrafiła się możliwość zagrać kampanię w Necromundę. Co mnie ucieszyło, bo kiedy ostatnio grałem w ten system, jakieś 25 lat temu (moimi Ratskins!), gra mi się podobała. W przeciwieństwie do pozostałych gier ze świata W40k, Necromunda miała klimat i zrozumiałą skalę a gangi nie były kopiami armii do W40k (które poza tyranidami, zwyczajnie mi się nie podobają).

Nowa edycja gry wyszła już kilka dobrych lat temu a GW wypuściło wszystkie klasyczne ludzkie gangi oraz kilka nowych (nie do końca rozumiem skąd w iglicach nagle krasnoludy). Wybór gangu był więc niczym nieograniczony. Podejrzewam, że z powodu politycznej poprawności, nie zobaczymy nigdy wznowienia Ratskins, więc nie będę na nich naiwnie czekał. Do grania wygrałem więc coś podobnego. Też outsiders, żyjących na pograniczu "wielkiego świata", choć mocno nawiązujących do dwóch bardzo popularnych franczyz. Gwiezdnych Wojen (Tusken Riders) i Diuny (Fremen). Z drugiej strony życie na pustyniach nie daje zbyt dużej dowolności projektowej.

niedziela, 9 lutego 2025

Wieczorową porą




  Idę za ciosem i kończę kolejne tematy. Z taśmy zjeżdża tym razem masywny Orc Warlord z Avatars of War. Model jest drukowany. Na renderach wyglądał znakomicie i miał absolutnie wszystko, co mieć musi prawdziwy Warboss. Licząc się z tym, że na wydruku może być różnie, zamówiłem go z czystej ciekawości. Nie zawiodłem się, gdyż okazało się że wszystko jest w najlepszym porządku. Jedyną wadą było to, że model wydrukowano w całości, zamiast w częściach.

Postawiłem na mocne zestawienie zieleni i czerwieni, uzupełnionych czernią, bielą i kolorem metalicznym. Starałem się zachować przy tym dyscyplinę i nie wyjść poza założony schemat - jednym słowem nie wprowadzać dodatkowych barw. Z rezultatów jestem naprawdę zadowolony i mam szczerą nadzieję, że nie skończy się to kolejną armią, bo taki generał wyglądał by imponująco na czele regimentu zielonoskórych. By unaocznić Wam jego rozmiar, dodałem dla skali zwykłego orka do Warhammera 40 000. Podstawkę otrzymał w wymiarze odpowiednim do systemu The Old World, bo na klasycznej 25 mm nie miałby szans się zmieścić. 

I to jest dopiero dobre zakończenie dnia!


 

 



 

 

piątek, 7 lutego 2025

Gorące Pawiany

 

Kompletnie na gorąco! Prosto z frontu! Jeszcze kamerka internetowa nie ostygła po Robsonowym tyranozaurze.

Byłem pewien, że po poprzedniej wspólnej sesji coś się pojawi na blogu, bo wszyscy niby coś "dokończyli"... a tu cisza.

Pora przełamać impas. Jeszcze można by poprawić i to, i tamto, i drugie, i trzecie tamto, ale basta!

Idziemy do przodu!


Coś tam dziś jeszcze powashowałem, wycofałem się z podejścia do oczu, żeby nie zepsuć tego co jest i mogę z czystym sumieniem przesunąc małpiszony do sekcji gotowych. Siła!


Na deser został szefu i (stosunkowo) szybki projekt warcrajowy dobiegnie końca.
Trzymajcie kciuki.


wtorek, 4 lutego 2025

Co zacząłem, skończyć muszę


Witajcie! Rok na blogu zacząłem od prac wykończeniowych przy modelach, które miesiącami (lub latami!) były na mocno zaawansowanym etapie malowania, a których z niewiadomych dla mnie przyczyn nie kończyłem. Szczęśliwi czasu nie liczą, więc nie będę się już zagłębiał w szczegóły - kto i ile czasu leżakował. Spuśćmy na to zasłonę milczenia. Doszedłem do wniosku, że nadużyciem by było rozbijać to na kilka postów. Będzie to zatem jeden raport, co udało się dokończyć.

Na początek Warbikerzy. Do tego, by się za nich zabrać skłoniły mnie rozgrywki w czwartą edycję Warhammera 40 000, a dodatkowym bodźcem była tu kampania narracyjna w edycję dziesiątą, rozgrywana w warszawskim sklepie GW. Mało co tak mnie mobilizuje, jak perspektywa grania właśnie. Nie ma tu absolutnie nic nowego, oprócz kłębów spalin/kurzawy, które wykonałem z waty stalowej.

 


Następny w kolejce jest Weirdboy, czyli orkowy psyker. Z tym męczyłem się niezmiernie, a to za sprawą dużej ilości drobiazgów, którymi gagatek ten jest obwieszony. Laga, którą dzierży, też wymagała pewnego nakładu pracy. Mimo, że dostrzegam tu i ówdzie drobne niedociągnięcia malarskie, to z całości jestem zadowolony.





Kogo tam mamy dalej? Szczękającego żelastwem i trzaskającego wyładowaniami elektrycznymi Big Meka. Także on skorzystał na tym, że zacząłem pogrywać - dosłownie kilku drobiazgów brakowało do jego ukończenia.



Na koniec zaś mały rodzynek - Stormvermin, którego zmalowałem jeszcze w grudniu w związku z comiesięcznym wyzwaniem malarskim organizowanym przez wspomniany już sklep (oficjalnie nazywa się to Miniature of the month). 

 

 

Miał to być prawdziwie czarny charakter: czarne futro, takież szmaty i zbroja. Oczywiście przy zachowaniu zasady, że każda z tych rzeczy inaczej będzie odbijać światło. Podstawkę wykonałem z krążka do wypełniania dziur po sękach, a ozdobny rant dorobiłem frezarką. Rezultat? Według mnie nie najgorszy, choć oczywiście wiele dałoby się tu zrobić lepiej. O wiele ważniejsze jest jednak to, że takie wyzwania aktywizują mnie i zachęcają do eksperymentów. Będę zatem brał w nich udział. Ach, i żeby nie być gołosłownym: w styczniu był to eldarski Striking Scorpion (model już zdałem, zdjęcie później), w lutym zaś na warsztat biorę kolejnych dwóch Skavenów.

Z ostatniej chwili - foto ukończonego styczniowego wyzwania malarskiego Miniature of the month. Widać, że malowane na szybko, ale grunt że ukończone i oddane na czas.

                                     fot. Warhammer Warszawa

 









RSS FeedRSS