sobota, 23 maja 2009

Powoli kończymy

Wojownicy w płaszczach już coraz bliżej finiszu. W 4 fazie malowania przewidziałem kolejne zabiegi: suchy pędzel i biały kolor na rogach, czaszkach i pazurach. Dalej suchy pędzel i Golden Yellow na ostrych krawędziach hełmów (bardzo oszczędnie). Przybrudzenie błotem spodów płaszczy, a więc suchy pędzel i Graveyard Earth. Wreszcie zabieg, który podpatrzyłem oglądając malowanie maszyn do WH40 - a więc przecierka metalikiem (w tym wypadku Boltgun Metal) pancerzy (w tym wypadku czerwonych). Daje to niejako efekt lekkiego zużycia farby. Dość przyjemnie się to prezentuje. Tym samym metalikiem należy jeszcze poprawić drobne akcenty, takie jak ćwieki na rękawicach czy nabijane gwoździe na styliskach broni. W tej fazie pod pędzel trafiły też mniej seryjne sprawy: sztandary czy głowy bez hełmów. Żadna filozofia, jak mawia powiedzenie. Zastosowałem bowiem podobna metodę, jak w przypadku pozostałych elementów - kolor bazowy, tusz, kolor bazowy, rozjaśnienie, jeszcze jaśniejsza przecierka. Innymi słowy, elementarz malowania.

Na mokro

W trzeciej fazie chaośników nie udałoby się nigdy uzyskać pożądanego efektu w takim tempie i wygodzie bez użycie mokrej palety. Faza ta bowiem polega na podkreśleniu wydobytych poprzednio kolorów bazowych poprzez ich rozjaśnienie. W przypadku omawianych figur poddałem takiemu zabiegowi dwa główne elementy, a mianowicie zbroje i płaszcze. Mechrite Red pomieszałem z Golden Yellow w stosunku 2:1 (dla zbroi) natomiast Chardon Granit w podobnej proporcji z Skull White. Mieszanka wylądowała natychmiast na wspomnianej mokrej palecie i przystąpiłem do rozjaśniania - w zasadzie gruby pędzel, śmiałe i zdecydowane pociągnięcia po wypukłościach i krawędziach. Wszystko. Ostatnim elementem było podkreślenie butów, pasów i rękawic - tu zastosowałem po prostu Bronzed Flesh. Do zakończenia wg przyjętej kolejności pozostały już tylko dwie fazy. Przy okazji muszę sprawdzić ile w końcu tarcz zostało - Johnny, pamiętam o Tobie!

wtorek, 19 maja 2009

Jak już mówiłem...

… pora na Fazę nr 2 malowanych łoriorów chaosu. Jest dość żmudna i polega głównie na wydobyciu z powrotem bazowych kolorów, tak obficie wykąpanych w tuszu na koniec pierwszego etapu malowania. Tak więc po kolei na futro przy płaszczach aplikujemy suchym pędzlem Bestial Brown, ten sam kolor standardowo nakładamy na rękojeści broni. Buty, rękawice i pasy poprawiamy Scorched Brown, zostawiając oczywiście przyciemnione tuszem zagibki. Podobnie postępujemy ze zbroją (Mechrite Red) oraz płaszczem (Chardon Granit). Na koniec tej fazy kombinacja suchy pędzel i kolor Dheneb Stone, którą stosujemy do futra płaszcza (ma szczęście, się dwa razy załapał na tę fazę), czaszek, pazurów oraz rogów. Regimenty zaczynają więc wyglądać coraz bardziej konkretnie i czekają na kolejną rundę, o której napiszę już wkrótce. Uprzedzam komentarze, że zdjęcie małe - tak, małe! Ale postanowiłem oszczędzać na pamięci i zostawić lepszy efekt na koniec zabawy. Termin dość krótki, bo koniec maja…

wtorek, 5 maja 2009

Wiencej chopakuf

Alternatywny tytuł dzisiejszego wpisu to „Zabujcza prentkość”, bo „wiencej” oznacza niestety tylko pięciu. Daje to w rezultacie 10 figur malowanych w tempie, o którym lepiej nie mówić…A może to już jakieś skrzywienie? W końcu nikt mnie nie goni…, ale czasami chciałoby się malować szybciej. Barwy pozostają wciąż te same, nic nie zmieniłem, no może poza pancerzami –tu odcień żółci jest nieco mocniejszy, niż przy poprzedniej piątce. To nawet lepiej, w końcu agresywne barwy są tu bardzo pożądane. Ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne, a cała dziesiątka, z wykończonymi podstawkami naprawdę cieszy oko –w końcu nie ma to jak dobrze pomalowany oddział. Na podstawkach przykleiłem tym razem czerwone porosty, które miały zastąpić żółte, użyte przy poprzedniej partii…niestety nie wygląda to dobrze, bo wyjątkowo marna to czerwień. Już widzę, że trzeba będzie je wymienić. Na dobrą sprawę odpowiednie byłyby tu porosty rudo-brązowe, ale tych jak na złość nigdzie nie mogę dostać… Zaraz, zaraz, ja tu o porostach, a tym czasem minął termin malowania armii do tegorocznej kampanii DBA…pora więc kończyć odpoczynek od skali 15mm i brać się za rycerzy chrystusowych (w zasadzie z rycerstwa został jeden element, reszta to lekka jazda). Zamówiłem jeszcze kilka figurek, które wkrótce dołączą do armii: 2 elementy Hd, oraz 2 Bw –w tej roli kusznicy, tym razem już odpowiedni dla swojej epoki. Ciekawe, czy Essex Order Manager Misio już uruchomił wysyłkową machinę... 

niedziela, 3 maja 2009

Zamek

Jeszcze w czwartek łudziłem się, że w związku z “krótkim” długim weekendem, na który tradycyjnie wyjeżdżam, w tym roku nie (bo zbyt krótki), fakt pozostania w domu i planu bliskich wypadów pozwoli mi podciągnąć prace nad obecnie męczonymi na warsztacie figurkami. Nic bardziej błędnego! Trzy dni stały się wypadkową wcale niezłej porcji ruchu na świeżym powietrzu, jednakże również nieumiarkowania w jedzeni i piciu. Tym samym precyzja i spokój ręki, tak potrzebne w modelarskim fachu, okazały się płonną nadzieję, przegrały ze słabą ludzką wolą i lenistwem. Oczywiście nikt nie będzie w związku z tym szat rozdzierał. Na otarcie można podziwiać inną pamiątkę z majówki - chociaż przez krótką chwilę. Dzisiaj jeden ze śląskich zamków, konkretnie Moszna. Zdjęcie ma złe kolory, bo aparat był ustawiony na fotografowanie figurek… Niemniej coś pokazuje. Zmęczona nieco głowa starego batlowca skojarzyła tę oto budowlę ze światem Warhammera. Czyli wszystko w normie, choroba trwa.

RSS FeedRSS