piątek, 2 listopada 2012

A potem była zmiana...

Być może co poniektórzy niecierpliwią się i czekają na więcej Wysokich Elfów w dipowym wykonaniu... Cóż, dzisiaj takowych nie będzie. Nie będzie, mimo, że termin od ostatniej publikacji wydłuża się coraz bardziej. Wszystkich fanów szpiczastouchych bardzo przepraszam (i mojego mentora, od dziury w suficie także).

Dzisiaj chciałem zaprezentować efekt przypływu zapału (weny?) jakie wywołały we mnie pierwsze spotkania historyczno-wargamingowe w Krakowie, które odbyły się w zeszłym miesiącu. W końcu uzbierała się grupka osób chętnych spotykać się regularnie w celu zgłębiania taktyk DBA. Jest tez większa szansa na lepiej obsadzone, bogatsze i częstsze turnieje w mieście Kraka. Z tego też powodu pomyślałem ze warto wrócić do skali 15mm i paru zachomikowanych armii, które pomogą nam urozmaicić spotkania (ileż można grać tymi samymi 2-3 armiami?).

Armia, do której elementy prezentuję raczej na turnieju żadnym się nie pojawi. Powód: wyjątkowo wysoka agresja w połączeniu z kompozycją. Warbandy, Auxile i Psiloi przy agresji wynoszącej 3.
Z drugiej strony w parze historycznej, którą dla nich szykuję wypadają dużo lepiej, więc pewnie w graniu klubowym znajdą swoje miejsce.

Prezentowane jednostki pochodzą z armii Wczesnych Hebrajczyków, są to cztery elementy Psiloi. Stąd 'koszerność' jednostek czy malowani nabiera całkiem nowego znaczenia. Figurki przysłane przez Essex nie wydaja mi się do końca historyczne - w paczce byli praktycznie sami łucznicy, którzy raczej średnio kojarzą się z pasterskim ludem. Żeby temu troszkę zaradzić, wykorzystałem cztery figurki procarzy, których blister zamówiłem aby użyć jednego jako obsadę obozu (dlaczego jednego o tym w kolejnych wpisach). Malowanie starałem się utrzymać w bardzo ograniczonej palecie, szczególnie jeśli chodzi o ubrania. Brązy, biele, szarości, czerń. Czasem wypłowiały zielony lub czerwony. Z historii tego ludu (i hollywoodzkich filmów typu 'King David' czy 'Mojżesz') można wnioskować, że dominującym kolorem ubrań były brudny i zakurzony. I to odczucie chciałem tutaj oddać.

Podstawki zrobiłem z maty magnetycznej z naklejonymi gipsowymi płytkami odlanymi z form produkcji HirstArts. Wala mi się masa tego w domu, więc postanowiłem choć cząstkę wykorzystać. No i te postrzępione, wypłukane skały jakoś kojarzą mi się ze wspomnianymi hollywoodzkimi produkcjami.

Mam nadzieję, że kolejne wpisy będą trochę krótsze ;)





poniedziałek, 29 października 2012

Przegląd figurkowych Kickstarterów (2)


Ponieważ minęły już 3 tygodnie od ostatniego przeglądu czas zobaczyć co nowego można znaleźć wśród propozycji nowych projektów.

Oto poprzednia lista:


Aktualnie rozwijające się projekty:


A tutaj parę ciekawych projektów, które wpadły mi w oko, a których niestety nie zdążyłem zapowiedzieć:


niedziela, 28 października 2012

Druga rota rajtarów

Dodatkowa godzina w związku ze zmianą czasu spożytkowana na malowanie! Chociaż zdecydowanie wydarzeniem dnia były odwiedziny Celi, Gobosa i Fleka. Krótkie, ale treściwe. No i mam nadzieję, że wkrótce zajrzą na dłużej.

Wracając do malowania, dzisiaj dokończyłem dwie podstawki moich moskiewskich rajtarów, tym samym kompletując drugą rotę tej formacji. Jeszcze dwa takie ‘prostokąty’ i będę mógł zaprezentować podstawę podjazdu wojewody Chowańskiego, co oznacza, że będę mógł również postawić pierwsze kroki w graniu. No, to się jeszcze zobaczy!


Prezentowana rota różni się dość znacznie od poprzedniej, gdzie zastosowałem identyczne kolory w przypadku konnych. Tutaj mamy już kilka kolorów, co, być może, jest bardziej bliskie historycznym realiom. Jednak jeszcze większym urozmaiceniem są same figury – jak widać, na każdej z podstawek występuje po jednej figurze szwedzkiego rajtara. I to, jak czytałem, jest historycznie bardzo… historyczne.

Przy tej okazji kilka słów na temat jakości figur. Nie znam się zbyt dobrze, ale mam wrażenie, że Szwedzi są odlani z twardszego metalu, niż moskiewscy wojacy. To raz. Dwa – są o niebo lepiej odlani. Malując ostatnio szwedzkiego dowódcę sądziłem, że może tak dokładne odlewy zarezerwowane są dla pojedynczych figur. Tymczasem rajtarzy od MiSiA prezentują się wzorem i jakością o kilka klas lepiej od modeli do Carstwa. Zastanawiam się, z czego to może wynikać. Nie muszę dodawać, że rzeczonych Szwedów maluje się o wiele wdzięczniej niż rzeczonych Moskwicinów.


Jeszcze dwa słowa o kolorach rajtarów zza morza, zaciągniętych na carską służbę. O ile jeden dostał dość klasyczne (?) kolory – mam na myśli jasne, żółte odcienie, o tyle drugiemu zmajstrowałem czarny kaftan i wiśniowe buty. Zapewne to echa prozy Sienkiewicza, która, jak też już ostatnio pisałem, towarzyszy mi niezmiernie od kilku dobrych tygodni.


No to teraz trzeba zebrać siły na trzecią rotę, w której na malowanie czekają już tylko jeźdźcy. W międzyczasie oczyściłem już i zapodkładowałem wszystkie dziewięć koni do pracy konkursowej, podobnie jak trzech jeźdźców. Jak widać, na razie ‘mam gaz’.

sobota, 27 października 2012

Konkurs? Czemu nie...

Trochę się wahałem, ale uznałem, że narzucony ramami konkursu termin zmotywuje mnie do wytężonej pracy nad moimi Moskwicinami. Czy na pewno? Przekonamy się początkiem grudnia. Tak się złożyło, że kiedy kupowałem pudło rajtarii, dorzuciłem do zamówienia box z dziećmi bojarskimi. I to właśnie sotnię tej formacji zgłosiłem w konkursowe szranki. Poniżej zdjęcie tzw. sreberek. Zamierzam się nimi zająć na serio dopiero po ukończeniu rajtarów, których pokazywałem w poprzednim wpisie. Lekko nie będzie. Trzymajcie kciuki.






Wybrańcy Komety (3)

Mój aparat został zepsuty i nie mam czym robić zdjęć. Lista tematów do utrwalenia na blogu urosła tak, jak wstyd z ich niepokazania. Dlatego zmusiłem się zrobić zdjęcia komórką. Jakość jest na tyle dobra, żeby pokazać postęp prac nad moimi Ostlandczykami. W mojej bandzie będą dominowały Ogry! Jeden krajowy, regularny członek bandy, oraz jego najemny kompan. Dużo sobie obiecuję też po kapłanie Taala, więc od tych 2 modeli zacząłem składanie bandy. Kolejne modele dojdą niedługo a to dzięki szwagrowi, który podrzucił mi reklamówkę (dosłownie) bitzów po jego ogromnej armii imperium. Dwa słowa o samych modelach. Kapłan Taala to konwersja maga imperialnego i flagellanta. Dorzuciłem zabytkowy płaszcz Middenheimu i sakiewkę z wypraski z bitzami Mordhiem. Ot, poskładanie bitzów. Więcej zabawy miałem z ogrem. To moja pierwsza zabawa w życiu z Green Stuff'em wykraczająca poza łatanie dziur na złączach. Od razu rzuciłem się na głęboką wodę i postanowiłem zamiast metalowej zaślepki, jaka jest w zestawie ogrów do montażu w miejsce brzucha, zrobić prawdziwy piwny brzuch wylewający się z portek. To Ostland! Lubią dobrze wypić a i do najbardziej wychowanych nie należą. Tak też miał wyglądać krajowy ogr. Zastanawiam się teraz co dać na jego podstawkę. Macie jakieś pomysły (poza wszędobylskim gruzem)?

RSS FeedRSS