No i proszę, dostałem pierwsze zgłoszenie w związku z naborem na zelotę. O akcji tej pisałem nie tak dawno. Spojrzawszy na przesłane CV nie wahałem się ani przez chwilę. Czerwona książka kucharska i wykoksowana patelnia to artefakty, obok których nie można przejść obojętnie i na widok których każda wiedźma ucieknie za ostatnie morze. Dlatego tajemnicza dziewoja zasiliła szereg mojej bandy, jako zelota właśnie (zelotka?).
Figura to propozycja Micro Art Studio, której to firmy wzory przypadły mi do gustu już przy pierwszym przeglądaniu ich strony internetowej. Przed zamówieniem martwiłem się, czy aby przypadkiem dziewczę nie będzie zbyt wyrośnięte (skala), ale w sumie pasuje do pozostałych Łowców. A do tego nieco łagodzi ich chamskie facecje.
Malowanie to szybka robótka, kilka skromnych kolorów. Taki miły przerywnik od 15mm skali, której morze zalewa mój figurkowy warsztat. We wrześniu niestety słabiej stoję z wolnym czasem, więc zanim zaprezentuję coś nowego na łamach Zgiełku, będę musiał się sporo napracować. No to żeby nie przedłużać…