środa, 15 lipca 2015

Rajtarzy brandenburscy


Drugą z formacji do podjazdu brandenburskiego, jaką ostatnio pomalowałem, są rajtarzy. Jak pisałem, podjazd to pruska obrona terytorialna, więc w zasadzie mówimy o rajtarach pruskich. Ich statystyki odpowiadają nieco słabszemu wyszkoleniu tej formacji z Prus Książęcych. Malowało mi się ich całkiem przyjemnie, nie są jakoś bardzo nasyceni mnogością szczegółów, co jednak nie odbiera tym figurkom uroku

Second formation for Brandenburg skirmish set that I painted recently are the reiters. As previously mentioned this skirmish set is in fact Prussian territorial defense, so we should talk about Prussian reiters to be precise. Their statistics reflect weaker skills of Ducal Prussia cavalry. Painting itself was quite nice experience. Miniatures lack maybe a lot of details, but no doubt have their own charm.


Podjazd musi mieć oczywiście również dowódcę – zatem oto i on. Figurki to Ogniem i Mieczem, Wargamer, 15 mm. Mam nadzieję, że ci kawalerzyści spodobają się w moim wykonaniu.

Of course each skirmish force must have its commander – there he is. Miniatures are By Fire and Sword, Wargamer, 15 mm. I hope you like my version of these horsemen.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Dragoni brandenburscy

Po pomalowaniu dywizji moskiewskiej postanowiłem zrobić sobie lekką odmianę. System ten sam, czyli Ogniem i Mieczem, za to klimat zgoła inny, bo bardziej zachodni. W ciągu ostatnich kilku dni zmierzyłem się z podjazdem brandenburskim, a dokładniej – z pruską obroną terytorialną. Dzisiaj prezentacja niewielkiego oddziału dragonów. Armia Elektoratu Brandenburgii i Prus Książęcych pojawiła się na rynku wraz z dodatkiem Potop, figurki zaś weszły do regularnej sprzedaży bodaj kilka tygodni temu. Bardzo sympatyczni ci dragoni. Będę ich jeszcze malował na własne potrzeby, w ramach planowanego podjazdu cesarskiego. Dzisiejsza próbka bowiem jest pomalowana dla kogoś innego.


After completing my Muscovite division I needed some change. System still the same – By Fire and Sword, but we get a little bit different, Western style miniatures. During last couple of days I challenged myself with Brandenburg skirmish set – territorial defense of Ducal Prussia, to be precise. Today I present small unit of dragoons. The army of Electorate of Brandenburg and Ducal Prussia was released together with “The Deluge’ supplement and miniatures appeared in regular sales couple of weeks ago. I’m very fond of these dragoons. I will paint more of them for myself, within planned Holy Roman Empire skirmish set. And yes, today presented formation was painted for someone else.

niedziela, 12 lipca 2015

Warhammer: Age of Sigmar. Pierwszy kontakt, pierwsze wrażenia


Wczoraj w warszawskim sklepie Games Workshop rozegrałem drugą bitwę w Warhammer: Age of Sigmar. Drugą, bo pierwsza miała miejsce tydzień temu, w związku z przedpremierowym pokazem tego produktu. Sam nie wierzę w to co piszę. Ja, Johnny zagrałem d-w-i-e bitwy. Tydzień po tygodniu. A drugą to nawet swoimi figurkami :)

Smutne jest to, że nie zdążyłem przed końcem Starego Świata...Moje hordy Chaosu siedziały w szufladach bezczynnie blisko od pięciu lat, chyba ostatnią bitwę toczyłem z Tsarem w Wargamerze na Wilczej. Od dawna jednak planowałem zrobienie porządku z Chaosem, domalowanie tego, co leżało nie dokończone lub w surowym stanie, powiększenie niektórych regimentów i powrót na pola bitew. Kiedy jednak zaczęły wyciekać pierwsze informacje dotyczące dalszych losów Warhammera, zacząłem poważnie się zastanawiać, czy zdążę to wszystko zrobić. Mało tego- w miarę pojawiania się kolejnych przecieków zachodziłem w głowę, z czym tak naprawdę będę miał do czynienia, co zrobię ze zbieraną przez lata armią, czy w ogóle będzie to gra dla mnie? Z tego tez powodu pogłoski -niektóre kuriozalne – śledziłem już niemal codziennie.

Teraz meritum. Nie będę omawiał zasad – z tymi można się zapoznać samemu, bo są do pobrania za darmo. Wspomnę o nich tylko w kontekście swoich spostrzeżeń. Nie będę oceniał settingu, bo wciąż mało o nim wiem. Nie mam też póki co ochoty rozważać tego, co zrobiono ze Starym Światem, od którego dla mnie wszystko się zaczęło. Skupię się w zasadzie tylko na swoich odczuciach i wnioskach, a i one nie będą zbyt wyczerpujące, bo za wcześnie na takowe po dwóch bitwach.

Najpierw był lekki szok – nie ma wartości punktowych, nie ma list armii z podziałem na lords/heroes, core, special, rare, nie ma kultowych 10-ciu współczynników, nie ma strachu, paniki, nie ma reakcji na szarżę, nie ma power dice'ów, dispelli, nie ma tego, nie ma tamtego...zasady mają cztery strony (O BOŻE, SĄ ZA DARMO), nie ma army booków, tylko Warscrolle z zasadami dla znanych wszystkim armii (O BOŻE, SĄ ZA DARMO), nie muszę NIC kupować, żeby grać??? Rzeczywiście, świat się kończy.

Co więc jest?

Jest szybkość i prostota. Reguły zdecydowanie typu beer & pretzel. Brak tradycyjnego systemu doboru armii oznacza, że nie jestem niczym ograniczony, mogę wystawić właściwie to co chcę i -uwzlędniając pewne minima w oddziałach – ile chcę. Mogę po prostu wziąć parę figurek i zagrać.

Jest pełna dowolność w zakresie łączenia frakcji. Ani mnie to ziębi, ani grzeje, z pewnym wyjątkiem – oczywiście chodzi o Chaos i łączenie Beastmenów, Mortali i Demonów.

Jest znakomicie wyglądający zestaw startowy – mimo że sieć już huczy o Sigmarines i o tym jak bardzo przydadzą się w Warhammerze 40 000, to jednak panowie złoci mają swój styl. Muszę powiedzieć, że świetne wrażenie robi też Chaos z wyjątkiem tego dużego czerwonego czegoś na dwóch nogach...nawet nie pamiętam jak się toto nazywa.

Jednym słowem – jest zabawa. Czasem myślę, że prosta, wręcz prostacka, ale jednak.

Dzisiejsza bitwa była w porządku, o pierwszej nie warto pisać, bo to w zasadzie był trening.
Przeciwnikiem moim były krasnoludy – stary wróg, to z nimi toczyłem pierwsze bitwy. Niestety jedyny krasnoludzki wódz którego znam, przeszedł w stan spoczynku i choć ostatnimi czasy nosi brodę (bo gdy zaczynaliśmy grać, jeszcze jej nie miał ;), to chyba już w polu go nie zobaczę. Przynajmniej nie w tej grze ;)






Wystawiłem 14 wojowników chaosu, 5 rycerzy, 10 ogarów, pomiot, trzech bohaterów – lorda i czarnoksiężnika i Wulfrika. Tu wypada zaznaczyć, że lord ma potencjał -może bowiem co turę wezwać na pole bitwy kolejne sługi ciemności. Mnie się to nie udało, bo zanim kogokolwiek wezwał, dostał kulą z armaty w czoło, ale pomysł jest ciekawy.
Większość tego towarzystwa została skoszona przez ostrzał (zaznaczam, że obecnie nie ma utrudniają go misfire'y) . To scenariusz znany i ograny, mający miejsce zawsze, gdy brakuje jednostek latających, lub potrafiących w inny sposób szybko związać walką obsługę artylerii – ale cóż, trudno, po prostu wystawiłem, co było pod ręką.
Trudno jednak nie dostrzec, że cała armia brała czynny udział w bitwie – szczególnie piechota, która w WFB dreptała by te swoje 8” w ruchu marszowym. Fakt, że oprócz zwykłego ruchu można też pobiec zaowocował tym, że niedobitki wojowników chaosu dobiegły na drugi koniec pola i zdążyły odpłacić artylerzystom pięknym za nadobne. Koniec końców zginęli, ale przyznam, że swojej piechoty nigdy w tej części pola bitwy nie widziałem.

Podsumowując, to wszystko co jestem w stanie napisać po dwóch grach. Czuję, że będzie ich więcej. To poważny plus tej całej nowej ery.

wtorek, 7 lipca 2015

Co jest, doktORKu?

Brr...ciarki mnie przechodzą, jak pomyślę co by było, gdyby służba zdrowia działała tak, jak ja prowadzę tego bloga ;) Byłby chyba jeszcze większy sajgon niż obecnie.

Ale już tempo w jakim doktor został pomalowany zaskoczyło mnie samego – dwa wieczory i było po sprawie. Dwa wieczory bardzo przyjemnego malowania - model Kromlecha jest raczej spokojny i nieprzeładowany detalami, a mimo to nie brakuje mu charakteru. Zestaw barw wciąż ten sam, ale i tak doktor wydaje się nieco wyjęty z kontekstu w zestawieniu zresztą chłopaków. Przyda się jednak jako Painboy w armii do WH40K.






























W szufladzie mam jeszcze jednego doktora, tym razem firmy Spellcrow – ten pasuje już do reszty jak ulał. Wezmę się za niego niebawem. Czyli za pół roku ;)

©Spellcrow

środa, 1 lipca 2015

Rajtarzy moskiewscy - finał

Mój ostatni wpis z moskiewskimi rajtarami z XVII wieku. Dwie kolejne roty powiększają mój rajtarski pułk a cała dywizja jest niemalże gotowa do walki. Ponownie dodałem nieco szwedzkich wzorów. Po przeliczeniu faktycznie mam nieco zbyt dużo zachodnich wtrąceń w stosunku do moskiewskich rajtarów – będę musiał z tym jakoś żyć.

My final post about XVII century Muscovite reiters. Two additional rotas joined my reiter regiment thus my full division is almost completed. Again I included some Swedish reiters. After counting these I must agree there is too many Western ‘inclusions’ comparing to original Muscovites. Well, I need to live with that.


Jedną z podstawek przygotowałem w jednolitych, zielonych kolorach. Zrobiłem to celowo, ponieważ chciałem mieć jedną podstawkę w dywizji przypominającą malowanie rajtarów z oryginalnego pudełka Wargamera. Autorem tego malowania jest Robert „Zwierzak” Pawlak. Wspomniana podstawka to moje skromne upamiętnienie Drogiego Kolegi. Bardzo żałuję, że nie będę mógł pochwalić się Robertowi moimi Moskwicinami…

One of the bases is painted uniform green. I did it on purpose as I wanted to include at least one reiter base in my division that will follow painting pattern you can find on the original Wargamer box. Its author was Robert “Zwierzak” Pawlak. Above mentioned base is my small tribute to our Dear Colleague. I very much regret that I will not have a chance to show Robert my Muscovite army…



Powyżej zdjęcie całego pułku . Miniatury to oczywiście Wargamer, 15mm, Carstwo Moskiewskie, system Ogniem i Mieczem.

Above you can see the picture of complete regiment. Miniatures are of course Wargamer, 15mm, Tsardom of Russia, By Fire and Sword system.

RSS FeedRSS