W kwietniu chwaliłem się nowym nabytkiem do przewożenia figurek – o, tutaj. Skrzynka z powodzeniem zdała egzamin w praktyce, transportując kilka razy mój kurlandzki podjazd. Czas by przydała się do innej armii. Ano tak, pora wrócić do korzeni i wyprowadzić siły moskiewskie do walki. A że ustawka już w najbliższą sobotę w Krakowie, musiałem się zabrać ostro do pracy, bo Moskwicin słabo wyposażony w magnes. Zatem wiertło w dłoń i psujemy piękne, zielone podstawki. Na szczęście jedynie od dołu a ja mam okazję w duchu dziękować sobie, że Moskwa dostała miękkie, zielone bazy z Essexa.





