niedziela, 24 listopada 2013

Kozacy służebni – piesze sotnie

Pomalowałem cztery kolejne podstawki kozaków służebnych w wersji pieszej – razem mam już sześć takich standów. Aby wystawić skromny pułk tej formacji, muszę domalować jeszcze kolejną szóstkę. No i oczywiście daje to razem także dwanaście podstawek w wersji konnej, które będę musiał uraczyć farbami.


Malowanie, jak poprzednio, oparte na kilku kolorach i bardzo skromne. Postanowiłem za to nieco mocniej wycieniować podstawki – widać to na grubszym piasku, który dostał jedną warstwę więcej suchego pędzla. Zamierzam w ten sposób potraktować wszystkie dotychczas pomalowane odziały moskiewskie. Dzięki temu będą miały nieco więcej kontrastu. Przynajmniej mam taką nadzieję. Z innych ciekawostek - ponieważ brakowało mi dwóch figurek, musiałem nieco improwizować. Dlatego też na dwóch podstawkach wojacy dzierżący strzelby pochodzą z dwóch innych formacji.


Kozacy zdążyli nawet zagrać na wczorajszym chorzowskim turnieju. Niewiele nimi zdziałałem, ale złóżmy to na karb mojego braku doświadczenia. Turniej był świetny, choć dałem radę rozegrać zaledwie dwie bitwy. Na pewno więcej na jego temat napiszą inni uczestnicy, grający przez dwa pełne dni. Był tam i nasz MiSiO, zajął wysokie, czwarte miejsce i wygrał konkurs malarski. Mam nadzieję, że wkrótce uda mu się rozwiązać problem z aparatem i zaleje nasz blog swoimi ostatnimi dokonaniami malarskimi (i nie tylko).

Skoro o turnieju pisał nie będę, to może kilka słów o tym, jak postradałem zmysły. W sierpniu, podczas urlopu, obiecałem sobie, że do końca roku pomaluję wszystkie figurki do OiM, jakie mam w domu. Byłoby to całkiem realne, gdyby nie zakupy, jakich ostatnio dokonałem. Obok prezentowanych kozaków i pudełka sołdatów, które kupiłem w Niepołomicach, nabyłem także moskiewski podjazd (czyli Straż Zasieczną). Do tego wczoraj blister dział i przedpremierowo słynnych strzelców moskiewskich (są wprost cudowni!). MiSiO, który nie ustaje w dopingowaniu mnie do OiM, dorzucił mi sześć kompani dragonów pogranicznych. To wszystko, z gotowym pułkiem jazdy pomistenej i zaległymi rajtarami tworzy już całkiem sporą dywizję moskiewską. Mnie pozostawia z grubo ponad dwoma setkami figurek do pomalowania. Ale lubię takie zmartwienia. Podobnie jak dylematy, co malować teraz. Kozaków konnych? A może strzelców?

czwartek, 21 listopada 2013

Fajnal czarioting

Rydwan gotów. Klimat całości raczej inny niz oryginał. Rydwan bardziej masywny, i myślę, groźniej wyglądający. Kolorystyka koni eksperymentalna, inspirowana kolorystyką, jakę ostatnio widziałem. Będę ją dopracowywał bo nie jestem zadowolony. Przede wszystkim zbyt fioletowo wyszło, miało być bardziej szarawo i jaśniej. No zobaczymy w przyszłości, bo oddział konnych chciałem zrobić w podobnym klimacie. Ostatnie co malowałem to podstawka, mam nadzieję, że się spodoba. Najgorsze było dopasowanie całości do bazy i przymocowanie wszystkiego do siebie. Na szczęście udało się bez szkód. Co myślicie o całości?

Więcej zdjęć:

Fejs

i

Blog







poniedziałek, 18 listopada 2013

Charioting nr 1

Pierwsze postępy w postaci prawie gotowego rydwanu bez załogi i koni. Wrzucam, żeby się Was poradzić jak z nim dalej postąpić. Jak widzicie, moim pomysłem na rydwan jest zrobienie go jako postarzony, zardzewiały, mocno poużywany, po prostu weteran walk. Stwierdziłem, że piękne błyszczace rydwany w zasadzie nie pasują na pole bitwy. Ich się używa, a nie czyści i woskuje polerując na błysk. To ma być maszyna do zabijania. W każdym razie, moja wątpliwość dotyczy właśnie postarzenia. Dokładniej postarzenia "kadłubu". Myślałem, żeby zrobić odrywający się, łuszczący lakier jak w ostanio malowanym Rhino'sie. Nie wiem tylko czy to będzie pasowało. Czy w ten sposób odchodząca farba pasuje do rydwanu? Jak się "tam" malowało pojazdy bojowe? Czy były jakieś warstwy? Co powinno byc widoczne pod spodem? Nie chcę przekombinować i żebym był w stanie zrobić te zadrapania w miarę realistyczne. Co myślicie? Może macie jakieś przykłady?



niedziela, 17 listopada 2013

A10 Cruiser MK II

A10 Cruiser MK II - a przynajmniej tak wyczytałem z wikipedii. Na zdjęciach w malowaniu z frontu Zachodniej Afryki 1940. A przynajmniej próba jego oddania na podstawie obrazka z pudełka podstawki "Commonwealth Western Desert 1940" firmy GHQ, którą okazyjnie za pół ceny nabyłem podczas którejś wizyty w Wargamerze na Wilczej. Nabytek ten został swoja droga wywołany przez wizytę u Gobosa i jego opowieściach o tym jak to z Szeperdem planują zbierać czołgi do Blitzkreig Commandera. No i tak jakoś pchnięty nieodstępującym przymusem kupowania nowych figurek stałem się właścicielem tego pudełka, mimo, że nijak nie pasuje do Gobosowych Niemców (są z 1941, gdzie WBrytania miała już inny sprzęt a ten z 1940 został wysłany bodajże do Grecji). No cóż, Gobos powiedział, że jemu ahistoryczność nie przeszkadza i możemy grać. Być może pomalowane czołgi przypomną mu o jego własnej kolekcji, która zaczęła się jakże fenomenalnego tygrysa.

Po przeszukaniu internetu, kolor czołgów okazał się być określony jako "Pale Cream" i powinien być nieco bardziej piaskowy niż mój. Ja domieszałem odrobinkę zielonego aby odróżnić czołgi od terenu choć troszkę. Gąsienice, różne wloty i silniki przejechałem nieśmiertelnym Washem Devlan Mud GW.

Niektórzy pewnie zastanawiają się, czemu mam 3 czołgi na podstawce? Otóż, są one rekonfigurowalne. Każdy czołg ma magnesik, dzięki czemu będzie można używać go także bez podstawki, albo umieszczać na podstawkach w różnej konfiguracji. Sama podstawka ma przyklejony mały pasek taśmy stalowej samoprzylepnej 0.1mm i jest pomalowana wspomnianą przy Oniwabanie farbą magnetyczną. Czołgi trzymają się tego świetnie.

Zdjęcia wykonane tym samym aparatem co Oniwaban - Canon SX170 IS - który jak widać sprawdził się bardzo dobrze ( IMHO ;) ).



Kozacy służebni – runda pierwsza

Po długich zmaganiach z moskiewską konnicą przyszedł wreszcie czas na piechotę! Przysiadłem na moment i zmajstrowałem dwie podstawki kozaków służebnych – właśnie w wersji pieszej. Formacja ta walczy na zasadach dragonii, zatem posiadam również i konne modele. Te jednak na razie muszą zaczekać na swoją kolej.


Kozacy służebni, jak można wyczytać w podręczniku do OiM, stanowili de facto formację społeczno-wojskową, rozlokowaną głównie na południowych rubieżach moskiewskiego państwa. Jako tania i uniwersalna siła, mogli wzmacniać załogi grodów, prowadzić rozpoznanie czy uczestniczyć w wyprawach dywersyjnych i łupieżczych.


Malowanie kozaków służebnych zamierzam oprzeć na minimalnej liczbie kolorów, które będą się pojawiać na poszczególnych figurkach w różnej konfiguracji. Barwy oczywiście maksymalnie nijakie – w końcu to nie kolorowa szlachta. Teraz zamierzam się sprawić z kolejną czwórką, ale już w najbliższą sobotę mam dostać jeszcze więcej tych żołdaków. Generalnie piechoty do malowania mam coraz więcej, więc będzie co robić. O tym jednak kolejnym razem.

RSS FeedRSS