piątek, 29 listopada 2013

Kolejna bretońska czwórka

Może niektórzy pamiętają jeszcze serię rycerzy malowanych przeze mnie jakiś czas temu. A kto nie pamięta TUTAJ może sobie odświeżyć. W każdym razie dostałem zlecenie na kolejną czwórkę. Dzisiaj z garażu wyjechali czterej funkiel nówka rycerze - Knights of the Realm. Od lewej: Knight of the Fleur-de-Lys, Knight of the Axe, oraz jak dobrze rozpoznaje Knight of the Boar i Knight of the Lion. Poprzednio każdy się po Polsku zwał, ale każdy wie, że po angielsku brzmi wszystko lepiej. Zastanawiałem się tylko czy ostatni czerwony rycerz ma w grafice lwa czy to jakiś mityczny mieszaniec? Natomiast pierwszy mógłby się jeszcze zwać Knight of the Lily. Powiem Wam, że lubię ich malować. Nawet po raz kolejny było to całkiem przyjemne. To zlecenie przypomniało mi, że w szafie czeka pewien jeden bretończyk, który domaga się potraktowania kolorem. Do szafy marsz!



czwartek, 28 listopada 2013

Taki tam dodatek

Krótko i na temat. Naszło mnie, żeby dorobić jeszcze specjalną podstawkę pod ostatnio wymalowany rydwan. Podobają mi się takie ekspozycje, bo model prezentuje się wtedy bardziej dumnie. Co Wy na to? Efekt widoczny na zdjęciach.
Podłużne wąskie podstawki są zrobione z podstawek pod kawalerię - 50x25mm. Połączone dwoma drucikami i sklejone. Miejsce złączenia zamaskowałem piaskiem. W najbliższym czasie planuję wrzucić krótki opis malowania widocznych podstawek.







niedziela, 24 listopada 2013

Kozacy służebni – piesze sotnie

Pomalowałem cztery kolejne podstawki kozaków służebnych w wersji pieszej – razem mam już sześć takich standów. Aby wystawić skromny pułk tej formacji, muszę domalować jeszcze kolejną szóstkę. No i oczywiście daje to razem także dwanaście podstawek w wersji konnej, które będę musiał uraczyć farbami.


Malowanie, jak poprzednio, oparte na kilku kolorach i bardzo skromne. Postanowiłem za to nieco mocniej wycieniować podstawki – widać to na grubszym piasku, który dostał jedną warstwę więcej suchego pędzla. Zamierzam w ten sposób potraktować wszystkie dotychczas pomalowane odziały moskiewskie. Dzięki temu będą miały nieco więcej kontrastu. Przynajmniej mam taką nadzieję. Z innych ciekawostek - ponieważ brakowało mi dwóch figurek, musiałem nieco improwizować. Dlatego też na dwóch podstawkach wojacy dzierżący strzelby pochodzą z dwóch innych formacji.


Kozacy zdążyli nawet zagrać na wczorajszym chorzowskim turnieju. Niewiele nimi zdziałałem, ale złóżmy to na karb mojego braku doświadczenia. Turniej był świetny, choć dałem radę rozegrać zaledwie dwie bitwy. Na pewno więcej na jego temat napiszą inni uczestnicy, grający przez dwa pełne dni. Był tam i nasz MiSiO, zajął wysokie, czwarte miejsce i wygrał konkurs malarski. Mam nadzieję, że wkrótce uda mu się rozwiązać problem z aparatem i zaleje nasz blog swoimi ostatnimi dokonaniami malarskimi (i nie tylko).

Skoro o turnieju pisał nie będę, to może kilka słów o tym, jak postradałem zmysły. W sierpniu, podczas urlopu, obiecałem sobie, że do końca roku pomaluję wszystkie figurki do OiM, jakie mam w domu. Byłoby to całkiem realne, gdyby nie zakupy, jakich ostatnio dokonałem. Obok prezentowanych kozaków i pudełka sołdatów, które kupiłem w Niepołomicach, nabyłem także moskiewski podjazd (czyli Straż Zasieczną). Do tego wczoraj blister dział i przedpremierowo słynnych strzelców moskiewskich (są wprost cudowni!). MiSiO, który nie ustaje w dopingowaniu mnie do OiM, dorzucił mi sześć kompani dragonów pogranicznych. To wszystko, z gotowym pułkiem jazdy pomistenej i zaległymi rajtarami tworzy już całkiem sporą dywizję moskiewską. Mnie pozostawia z grubo ponad dwoma setkami figurek do pomalowania. Ale lubię takie zmartwienia. Podobnie jak dylematy, co malować teraz. Kozaków konnych? A może strzelców?

czwartek, 21 listopada 2013

Fajnal czarioting

Rydwan gotów. Klimat całości raczej inny niz oryginał. Rydwan bardziej masywny, i myślę, groźniej wyglądający. Kolorystyka koni eksperymentalna, inspirowana kolorystyką, jakę ostatnio widziałem. Będę ją dopracowywał bo nie jestem zadowolony. Przede wszystkim zbyt fioletowo wyszło, miało być bardziej szarawo i jaśniej. No zobaczymy w przyszłości, bo oddział konnych chciałem zrobić w podobnym klimacie. Ostatnie co malowałem to podstawka, mam nadzieję, że się spodoba. Najgorsze było dopasowanie całości do bazy i przymocowanie wszystkiego do siebie. Na szczęście udało się bez szkód. Co myślicie o całości?

Więcej zdjęć:

Fejs

i

Blog







poniedziałek, 18 listopada 2013

Charioting nr 1

Pierwsze postępy w postaci prawie gotowego rydwanu bez załogi i koni. Wrzucam, żeby się Was poradzić jak z nim dalej postąpić. Jak widzicie, moim pomysłem na rydwan jest zrobienie go jako postarzony, zardzewiały, mocno poużywany, po prostu weteran walk. Stwierdziłem, że piękne błyszczace rydwany w zasadzie nie pasują na pole bitwy. Ich się używa, a nie czyści i woskuje polerując na błysk. To ma być maszyna do zabijania. W każdym razie, moja wątpliwość dotyczy właśnie postarzenia. Dokładniej postarzenia "kadłubu". Myślałem, żeby zrobić odrywający się, łuszczący lakier jak w ostanio malowanym Rhino'sie. Nie wiem tylko czy to będzie pasowało. Czy w ten sposób odchodząca farba pasuje do rydwanu? Jak się "tam" malowało pojazdy bojowe? Czy były jakieś warstwy? Co powinno byc widoczne pod spodem? Nie chcę przekombinować i żebym był w stanie zrobić te zadrapania w miarę realistyczne. Co myślicie? Może macie jakieś przykłady?



RSS FeedRSS