niedziela, 30 listopada 2014

Wspólne malowanie #4: Wunsze!

Trzy węże do D&D: Wrath of Asherdalon gotowe. Trochę chyba za ciemne wyszły i cieniowanie zbyt "ostre", ale jakoś ostatnio wolę takie, gdyż lepiej wygląda z oddali, kiedy się gra, szczególnie w niedoświetlonych miejscach. Samo D&D: Wrath of Asherdalon to jedna z trzech gier w serii planszówek D&D, w której gracze kooperują ze sobą w celu pokonania dynamicznie generowanego lochu i zamieszkujących go potworów. Fajne w tych grach jest to, że można ze sobą łączyć zestawy i rozgrywać ewentualne kampanie (choć rozwój postaci jest w tym przypadku nieco ograniczony przez mechanikę). Dodatkowo zestawu figurek można użyć do grania w zwykłego RPGa D&D lub pokrewne.

A teraz wunsze (oczywiście wynik kooperacji malarskiej z Marzeną, pozdrowienia!):





czwartek, 27 listopada 2014

Baba z wozu...

… koniom lżej! Wystarczyłoby, żeby było ‘nieco lżej’, ale u mnie aktualnie przewaga różnych zobowiązań w natarciu, w związku z czym hobby stoi na bocznym torze. Dlatego z przygotowanej w październiku do malowania partii figur zjechał (niemal dosłownie), jedynie wóz. Co to za wóz i po co on? Po pierwsze potraktowałem go, jako przerywnik od innych wzorów. Po drugie to wóz z amunicją – na tę chwilę mogę wystawić taki jeden w dywizji wojewody Chowańskiego. Po trzecie to wzór dostępny w WG jako ‘zachodni’, więc jedyne co musiałem zrobić, żeby pasował do mojej Moskwy, to zmienić woźnicę. Tu wykorzystałem konnego z dzieci bojarskich, kupionego kiedyś luzem na turnieju w Chorzowie.


Co do innych planów, to na razie nie zanosi się szybko na postępy w malowaniu – może końcem roku, z okazji przerwy świątecznej coś się uda zmajstrować. Choć po cichu liczę, że uzupełnię dwie podstawki kozaków służebnych, na bielski turniej, który obędzie się 14 grudnia. Do usłyszenia.

niedziela, 23 listopada 2014

Pionki do Świat dysku: Wiedźmy

Ponad miesiąc od ostatniego wpisu! Coś nam się hobby panowie rozpada... A tyle było planów: reaktywacja Mordheim, Starcie Tytanów 2 (choć tu ciągle czekamy na modele od Wargamera). Ja osobiście siedzę teraz w planszówkach i trochę się pół pomalowanych modeli nazbierało (ciągle nie mam weny dokończyć każdej z zaczętych figurek...). Ale być może to się niedługo zmieni. Jakieś trzy czy cztery modele z gier D&D: Wrath of Asherdelon i D&D: Castle Ravenloft czekają już tylko na zdjęcia. Być może w przyszłym tygodniu?

W tym tygodniu mała i szybka zmiana. Poniżej pionki do gry Świat dysku: Wiedźmy. Sama gra kupiona przez Marzenkę po okazyjnej cenie na targach książki w Krakowie. Niestety ponoć (z recenzji - my jeszcze nie mieliśmy okazji jej wypróbować) nie jest za bardzo grywalna. Ale figurki urocze. Pomalowałem je tak, że kolor bazowy (samego plastiku) był widoczny na powierzchni szat. Potem w planie był army painter quick shade w celu cieniowania i zabezpieczenia, choć po pomalowaniu bazowymi kolorami był pomysł aby je pozostawić takie czyste. Stąd te 3 pierwsze zdjęcia, na których widać figurki tylko z bazowymi kolorami (dla porównania).

W końcu jednak stwierdziliśmy, że warto spróbować i utopiliśmy wiedźmy ;) Same pionki można kupić w osobnej paczce, więc zawsze można było rozważyć wystawienie tych na allegro a kupno i pomalowanie na czysto nowych. Niestety po użyciu lakieru pojawiły się pęknięcia - przypuszczalnie z powodu braku podkładu na figurce. Cóż... czasem tak bywa. Nie wiem tylko teraz jak to poprawić... Może ma ktoś jakiś pomysł?

Oto czarownice w dwóch wersjach:










niedziela, 19 października 2014

Zasieczna Straż - kompletny podjazd

Chwila, w której można pokazać gotową armię, jest zwieńczeniem prac malarskich i modelarskich i zawsze zamyka pewien okres. W moim przypadku jest to koniec zabawy w kolekcjonowanie Moskwy do Ogniem i Mieczem. Armia, która na początku miała być niewielkim podjazdem, rozrosła się znacznie, pochłaniając kolejne poziomy PS listy Straży Zasiecznej. Najbardziej w tej armii lubię chyba kozaków służebnych. Piękne modele, zarówno konne jak i piesze. Jak na warunki moskiewskie, świetne zasady dające zwiad, zasadzkę i możliwość grania konną piechotą. Rzeźbiarze stanęli na wysokości zadania!

Najpierw myślałem, żeby dzisiaj wrzucić wpis pokazujący tylko ostatnią 6kę kozaków ale doszedłem do wniosku, że przecież ile można oglądać ciągle podobne modele. Co niedziela wszędzie śnieg. Dlatego postanowiłem skrócić serię o jeden wpis i zaprezentować nie tylko 12 kolejnych podstawek ale i cała armię, która nawet na mnie robi wrażenie swoim rozmachem. Przypominam, że jest to podjazd. Nie dywizja. Na tegorocznych Polach Chwały wystawiłem szwedzką dywizję wartą 41 PS w skład której wchodziło, nie licząc dział, 62 podstawki. Prezentowany podjazd to, jeśli się nie mylę, 63 bazy. Nie dziwi więc fakt, że zajmują największą walizkę w moim taborze transportowym. Wprawdzie ten podjazd pozwalałby wystawić pełen pułk dragonów pogranicza i sporej wielkości pułk kozaków służebnych (jakbym składał dywizję to tych miałbym sporo!) z działami ale to temat na zupełnie inną rozmowę...

Na wspólnym zdjęciu widać też, do tej pory nieprezentowane, umocnienia polowe, które w sile 4 podstawek wykorzystuję do walki o most na rzece. Ciekawe czy po premierze Potopu będą i kolejne scenariusze, gdzie wystawienie umocnień polowych będzie  możliwe. Zobaczymy. Na zdjęciu widać też Gońca i Chłopskiego Informatora. Oba modele przydatne zarówno na dywizji jak i podjeździe. Kto grał, ten wie.

Myślę, że nie pozostaje już nic do dodania. Czas na oglądanie zdjęć i pisanie komentarzy, do czego serdecznie zachęcam.

Jak się Wam się podoba? Wieje chłodem czy rozgrzewa do bitwy?




poniedziałek, 13 października 2014

Goniec

MiSiO się tu dzisiaj ze mnie offlajnowo nieco nabijał, zapewne z mojego ostatniego komentarza i, jak mniemam, syndromu "jęczącej Marty". No ale jak tu nie jęknąć, kiedy się spojrzy na brak postępów w kompletowaniu moskiewskiej dywizji. Zamiast jednak narzekać, na zachętę małe co nieco. Model gońca - mój pierwszy, jak dotąd, zmaterializowany efekt skromnej kariery turniejowej.


Już w niedzielę turniej w Bielsku, więc na pewno zabiorę kolegę, niech się wykaże w boju, niech dostarczy w kluczowym momencie rozkaz na wagę wygranej. Co do malowania, to machnąłem go między piłowaniem i sklejaniem, piaskowanie i podkładem innych podstawek. Ot tu kolor na konia, tu na koszulę. Jakoś tak zeszło.


Co do wspomnianego piłowania, sklejania, itd, to jakiś mały progres jest, co widać na zdjęciu poniżej. Teraz czas na malowanie, dywizja sama się nie przygotuje do grania. A tu jeszcze za miesiąc z okładem pojawi się paczka z ostatnimi zakupami. Ajajaj.

RSS FeedRSS