sobota, 8 sierpnia 2015

Putrid Blightkings, czyli Królowie Nieczyści ;)

Jak pisałem niedawno – czyli w lutym, na moim poletku zagości brud i smród. A to, co tu widzicie, to pierwsze jego zwiastuny. Putrid Blightkings, to zestaw wydany przy okazji niedawnego końca świata w WFB. To elita wśród sług Nurgla - herosi, którzy wykazali się przed swym panem i w nagrodę ukąszeni zostali przez demoniczną muchę, dzięki czemu wyglądają jak wyglądają. Choć -jak większość produktów GW - zbójecko drodzy, to jednak warci byli swojej ceny: jest tu mnóstwo części, olbrzymie pole do popisu przy montażu (zrobiłem tu kilka drobniutkich konwersji), kupa bitsów nadprogramowych + sporo pomysłów na to, co można z nimi dalej zrobić.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, to dominował tu suchy pędzel, washe w tonacji brązowo – żółtej, i brudzenie gąbką. I takich technik będę się trzymał przy malowaniu następnych sług Władcy Much, a trochę ich jeszcze mam...

Wygląda na to, że dzięki takiemu właśnie malowaniu udało mi się osiągnąć kompromis między czasem pracy a efektem końcowym, choć rzecz jasna gdzieniegdzie widać tu pośpiech.

W zasadzie jedynym mankamentem są podstawki, które wyglądają dobrze jedynie z góry. Brudna zielonkawa woda wykonana przy użyciu Vallejo Still Water, gdy patrzeć na nią z boku nie wygląda tak jak powinna, tj. brakuje jej efektu przejrzystości. To niestety efekt ograniczników, które przykleiłem do podstawek, żeby mi się to wszystko nie rozlało. Oczywiście na pewno jest sposób, by tego uniknąć, ale niestety nie chciało mi się pogooglać tym razem. Sprawa jest poważna i trzeba ją nadrobić ;)








piątek, 17 lipca 2015

Muszkieterowie brandenburscy

Ostatnią z trzech części pruskiej obrony terytorialnej, jaką przygotowałem w lipcu, są pruscy muszkieterowie. Sześć podstawek, zachodni styl, łatwe i przyjemne malowanie. Poświęciłem im dosłownie dwa wieczory – tak krótki czas przygotowania był możliwy dzięki zachowaniu zasady, że zaczynamy malowanie miniatur od najgłębszych powierzchni. Tym samym pruski podjazd gotowy. Mam nadzieję, że przypadł do gustu jego właścicielowi. Figurki to Ogniem i Mieczem, Wargamer, 15 mm. A teraz czas na zasłużone wakacje. Do zobaczenia w sierpniu.


Third and final formation for Prussian territorial defense that I painted in July are Prussian musketeers. Six bases, Western style, nice and easy job. I took me literally two evenings to prepare them – so short time was possible by using the method, that we start painting from deepest surfaces. And so Prussian skirmish set is ready. I hope that its owner founded it nice as much as I did. Miniatures are By Fire and Sword, Wargamer, 15 mm. I hope you like my version of these horsemen. Now it’s time for well-deserved vacation. See you in August.

środa, 15 lipca 2015

Rajtarzy brandenburscy


Drugą z formacji do podjazdu brandenburskiego, jaką ostatnio pomalowałem, są rajtarzy. Jak pisałem, podjazd to pruska obrona terytorialna, więc w zasadzie mówimy o rajtarach pruskich. Ich statystyki odpowiadają nieco słabszemu wyszkoleniu tej formacji z Prus Książęcych. Malowało mi się ich całkiem przyjemnie, nie są jakoś bardzo nasyceni mnogością szczegółów, co jednak nie odbiera tym figurkom uroku

Second formation for Brandenburg skirmish set that I painted recently are the reiters. As previously mentioned this skirmish set is in fact Prussian territorial defense, so we should talk about Prussian reiters to be precise. Their statistics reflect weaker skills of Ducal Prussia cavalry. Painting itself was quite nice experience. Miniatures lack maybe a lot of details, but no doubt have their own charm.


Podjazd musi mieć oczywiście również dowódcę – zatem oto i on. Figurki to Ogniem i Mieczem, Wargamer, 15 mm. Mam nadzieję, że ci kawalerzyści spodobają się w moim wykonaniu.

Of course each skirmish force must have its commander – there he is. Miniatures are By Fire and Sword, Wargamer, 15 mm. I hope you like my version of these horsemen.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Dragoni brandenburscy

Po pomalowaniu dywizji moskiewskiej postanowiłem zrobić sobie lekką odmianę. System ten sam, czyli Ogniem i Mieczem, za to klimat zgoła inny, bo bardziej zachodni. W ciągu ostatnich kilku dni zmierzyłem się z podjazdem brandenburskim, a dokładniej – z pruską obroną terytorialną. Dzisiaj prezentacja niewielkiego oddziału dragonów. Armia Elektoratu Brandenburgii i Prus Książęcych pojawiła się na rynku wraz z dodatkiem Potop, figurki zaś weszły do regularnej sprzedaży bodaj kilka tygodni temu. Bardzo sympatyczni ci dragoni. Będę ich jeszcze malował na własne potrzeby, w ramach planowanego podjazdu cesarskiego. Dzisiejsza próbka bowiem jest pomalowana dla kogoś innego.


After completing my Muscovite division I needed some change. System still the same – By Fire and Sword, but we get a little bit different, Western style miniatures. During last couple of days I challenged myself with Brandenburg skirmish set – territorial defense of Ducal Prussia, to be precise. Today I present small unit of dragoons. The army of Electorate of Brandenburg and Ducal Prussia was released together with “The Deluge’ supplement and miniatures appeared in regular sales couple of weeks ago. I’m very fond of these dragoons. I will paint more of them for myself, within planned Holy Roman Empire skirmish set. And yes, today presented formation was painted for someone else.

niedziela, 12 lipca 2015

Warhammer: Age of Sigmar. Pierwszy kontakt, pierwsze wrażenia


Wczoraj w warszawskim sklepie Games Workshop rozegrałem drugą bitwę w Warhammer: Age of Sigmar. Drugą, bo pierwsza miała miejsce tydzień temu, w związku z przedpremierowym pokazem tego produktu. Sam nie wierzę w to co piszę. Ja, Johnny zagrałem d-w-i-e bitwy. Tydzień po tygodniu. A drugą to nawet swoimi figurkami :)

Smutne jest to, że nie zdążyłem przed końcem Starego Świata...Moje hordy Chaosu siedziały w szufladach bezczynnie blisko od pięciu lat, chyba ostatnią bitwę toczyłem z Tsarem w Wargamerze na Wilczej. Od dawna jednak planowałem zrobienie porządku z Chaosem, domalowanie tego, co leżało nie dokończone lub w surowym stanie, powiększenie niektórych regimentów i powrót na pola bitew. Kiedy jednak zaczęły wyciekać pierwsze informacje dotyczące dalszych losów Warhammera, zacząłem poważnie się zastanawiać, czy zdążę to wszystko zrobić. Mało tego- w miarę pojawiania się kolejnych przecieków zachodziłem w głowę, z czym tak naprawdę będę miał do czynienia, co zrobię ze zbieraną przez lata armią, czy w ogóle będzie to gra dla mnie? Z tego tez powodu pogłoski -niektóre kuriozalne – śledziłem już niemal codziennie.

Teraz meritum. Nie będę omawiał zasad – z tymi można się zapoznać samemu, bo są do pobrania za darmo. Wspomnę o nich tylko w kontekście swoich spostrzeżeń. Nie będę oceniał settingu, bo wciąż mało o nim wiem. Nie mam też póki co ochoty rozważać tego, co zrobiono ze Starym Światem, od którego dla mnie wszystko się zaczęło. Skupię się w zasadzie tylko na swoich odczuciach i wnioskach, a i one nie będą zbyt wyczerpujące, bo za wcześnie na takowe po dwóch bitwach.

Najpierw był lekki szok – nie ma wartości punktowych, nie ma list armii z podziałem na lords/heroes, core, special, rare, nie ma kultowych 10-ciu współczynników, nie ma strachu, paniki, nie ma reakcji na szarżę, nie ma power dice'ów, dispelli, nie ma tego, nie ma tamtego...zasady mają cztery strony (O BOŻE, SĄ ZA DARMO), nie ma army booków, tylko Warscrolle z zasadami dla znanych wszystkim armii (O BOŻE, SĄ ZA DARMO), nie muszę NIC kupować, żeby grać??? Rzeczywiście, świat się kończy.

Co więc jest?

Jest szybkość i prostota. Reguły zdecydowanie typu beer & pretzel. Brak tradycyjnego systemu doboru armii oznacza, że nie jestem niczym ograniczony, mogę wystawić właściwie to co chcę i -uwzlędniając pewne minima w oddziałach – ile chcę. Mogę po prostu wziąć parę figurek i zagrać.

Jest pełna dowolność w zakresie łączenia frakcji. Ani mnie to ziębi, ani grzeje, z pewnym wyjątkiem – oczywiście chodzi o Chaos i łączenie Beastmenów, Mortali i Demonów.

Jest znakomicie wyglądający zestaw startowy – mimo że sieć już huczy o Sigmarines i o tym jak bardzo przydadzą się w Warhammerze 40 000, to jednak panowie złoci mają swój styl. Muszę powiedzieć, że świetne wrażenie robi też Chaos z wyjątkiem tego dużego czerwonego czegoś na dwóch nogach...nawet nie pamiętam jak się toto nazywa.

Jednym słowem – jest zabawa. Czasem myślę, że prosta, wręcz prostacka, ale jednak.

Dzisiejsza bitwa była w porządku, o pierwszej nie warto pisać, bo to w zasadzie był trening.
Przeciwnikiem moim były krasnoludy – stary wróg, to z nimi toczyłem pierwsze bitwy. Niestety jedyny krasnoludzki wódz którego znam, przeszedł w stan spoczynku i choć ostatnimi czasy nosi brodę (bo gdy zaczynaliśmy grać, jeszcze jej nie miał ;), to chyba już w polu go nie zobaczę. Przynajmniej nie w tej grze ;)






Wystawiłem 14 wojowników chaosu, 5 rycerzy, 10 ogarów, pomiot, trzech bohaterów – lorda i czarnoksiężnika i Wulfrika. Tu wypada zaznaczyć, że lord ma potencjał -może bowiem co turę wezwać na pole bitwy kolejne sługi ciemności. Mnie się to nie udało, bo zanim kogokolwiek wezwał, dostał kulą z armaty w czoło, ale pomysł jest ciekawy.
Większość tego towarzystwa została skoszona przez ostrzał (zaznaczam, że obecnie nie ma utrudniają go misfire'y) . To scenariusz znany i ograny, mający miejsce zawsze, gdy brakuje jednostek latających, lub potrafiących w inny sposób szybko związać walką obsługę artylerii – ale cóż, trudno, po prostu wystawiłem, co było pod ręką.
Trudno jednak nie dostrzec, że cała armia brała czynny udział w bitwie – szczególnie piechota, która w WFB dreptała by te swoje 8” w ruchu marszowym. Fakt, że oprócz zwykłego ruchu można też pobiec zaowocował tym, że niedobitki wojowników chaosu dobiegły na drugi koniec pola i zdążyły odpłacić artylerzystom pięknym za nadobne. Koniec końców zginęli, ale przyznam, że swojej piechoty nigdy w tej części pola bitwy nie widziałem.

Podsumowując, to wszystko co jestem w stanie napisać po dwóch grach. Czuję, że będzie ich więcej. To poważny plus tej całej nowej ery.

RSS FeedRSS