Dzisiejszy wpis to pierwszy z serii wpisów zamykających prace nad bandą do CLASH! Banda jest gotowa, pozostaje podzielić się owocami pracy. Z całej bandy Pyrrusa, największym wyzwaniem od początku była ósemka konnych. Po pierwsze jeszcze nigdy nie malowałem koni w tej skali. Wyobrażacie sobie? W hobby od 25+ lat a nigdy nie malował konia w 28mm? Tak się jednak jakoś złożyło, że jeśli już armia miała kawalerię, to były to wilki, dziki czy żaby. Nigdy konie.
Po drugie, konne modele (lub ich odpowiedniki!) zajmują zawsze bardzo dużo czasu i nie czuje się, że robota idzie naprzód. Po trzecie zaś, problemem były maści koni. Nawet mając ściągawkę z umaszczenia, wyzwaniem było wymyślenie 8 niepowtarzających się kolorów mając do wyboru moją, mocno ograniczoną paletę.
Przy pracy nad drugą czwórką postanowiłem też urozmaicić tarcze, bo kalkomania którą dysponowałem przeznaczona była tylko do większych tarcz a dodatkowo była mocno monotonna. Dlatego dla okutych tarcz wykorzystałem kalkomanie hoplitów. Te były jednak za duże i musiałem docinać wybrane wzory tak, żeby pasowały.
Poza umaszczeniem końskim, cała reszta to powtarzające się kolory i techniki. Podstawki również niewiele się różnią od pierwszych czterech. Od kolegi dostałem kilka rozwalonych szkieletów, które od razu dodałem na podstawki. Dla urozmaicenia. Kierując się zasadą, że im baza większa, tym ma więcej detali. Jest więc poległy wojownik, jest i grecki hełm. Całość dobrze pasuje do pozostałych fragmentów szkieletów na innych bazach.
Na końcu posta wrzucam zdjęcie rodzinne kawalerii. I czekam na kawalerię Szeperda i Wercyngetoryksa!