piątek, 3 września 2021
Kings of War: Armada, I skwadron orczych okrętów
środa, 1 września 2021
Finito - 24... 26 punktów
Czas zamknąć 24 punkty krasnoludzkiej armii do HotTa. Przed Wami komplet podstawek, a nawet ciut więcej, które pozwalają mi toczyć bitwy na 24, a nawet 26 punktów. Jedna podstawka jest ponad stan bo jakoś tak w trakcie wyszło że doszedł nam Hero, i to On na pierwszy rzut.
Hero skonwertowany i poskładany z poprzedniej piechoty włóczników i toporników. Hero to ten kolo na górze dźgający włócznią, a wokół jego pomagierzy-ochroniarze i inni podawacze włóczni. Hero to element za 4 punkty.
poniedziałek, 30 sierpnia 2021
Tuntematon sotilas
Kiedy przeczytałem, że tematem sierpniowej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego jest 'bohater', zmotywowało mnie to do dzisiejszego wpisu. Mam taką figurkę, pomyślałem, która idealnie pasuje do tego motywu. Wszystko, co muszę zrobić, to ją pomalować i napisać kilka słów na jej temat. Kiedy zacząłem myśleć, co chcę napisać, zrobiło się z tego nieco więcej zdań, niż zwykle. Figurka, o której piszę, jest prezentem prosto z Finlandii. I to nie byle jakim prezentem, bo pochodzi z limitowanej edycji i ma bardzo wysoki, dwunastu numer.
czwartek, 19 sierpnia 2021
Banda Pyrrusa w wojnie Tarentu z Rzymem, CLASH of Spears
Banda to ok. 900 punktów jednostek, charakterystycznych dla macedońskiego dowódcy ale niekoniecznie dla tej skali rozgrywek. Chociaż jak czytam opis bitwy pod Beneventum (275r. p.n.e.) i pogubione słonie i pikinierzy na górskich szlakach, to mogę sobie wyobrazić scenariusz i z pikinierami i słoniem.
Pierwotnie planowałem nie oddział pedżetarjów z oszczepami a najemnych hoplitów, bo hoplitów w antycznym świecie było wszędzie pełno jako, że zaciągali się na służbę w całym basenie Morza Śródziemnego. Jednak tak mało popularna formacja jaką są pedżetajrowie z oszczepami przykuła moja uwagę i nie dała spokoju. Dlatego w połowie prac nad bandą postanowiłem zmienić koncept. Konwertowanie kilkunastu modeli było sporą frajdą a efekt pozostawiam do Waszej oceny. Moim zdaniem modele wyszły bardzo dynamicznie. Z tego co rozmawiałem z paroma osobami, w niewielu grach bitewnych macedońska piechota mogła być uzbrojona w oszczepy. Z tego co kojarzę, taka opcja występowała tylko jeszcze w WAB. Co jest o tyle interesujące, że przecież nie pika a oszczep musiał być podstawową bronią np. w oblężeniach czy rajdach łupieżczych.
Skoro wspomniałem piki, to ósemka pikinierów była wyborem sentymentalnym. Post-macedońskie armie oczarowały mnie dawno temu właśnie falangą. Dlatego mały oddział był łatwym wyborem. To samo dotyczyło słonia o którym był ostatni wpis.
Ostatnie dwa oddziały to peltaści, podstawowa jednostka każdej armii tego teatru działań, oraz lekka kawaleria. Idealna jednostka do skirmish'y i okazja do pomalowania kilku koni. Nad całością czuwa dwóch dowódców (choć postanowiłem dodać jeszcze jednego). Całość składa się z 39 modeli.
A jak Wasze bandy panowie Szeperd i Seba?
niedziela, 15 sierpnia 2021
Asian Elephant
Miał być nagrodą za pomalowanie całej bandy i faktycznie, pomalowałem go na samym końcu. Jest więc wisienką na torcie. Choć już usłyszałem od paru osób, że słoń i pikinierzy to absurd w grach typu skirmish, to mimo niehistoryczności, ze słonia w bandzie się cieszę. Mniej cieszy mnie sam model. Mam kilka uwag co do wykonania. Łuski zbroi maluje się bardzo niedobrze. Detal żywicznej wieży też nie zachwyca i mówiąc szczerze, po głowie chodzi mi porządny, historycznie dopasowany, żywiczny model od Aventine Miniatures. Bez pancerza ale z solidną wieżą dla 2-3 żołnierzy. Pyrrus był pod tym względem pionierem i to on jako pierwszy zaczął instalować dwu osobowe wieże na grzbietach swoich słoni. Zwierzęta te jednak nie były opancerzane tak, jak słonie w armiach Seleukidów, ponad pół wieku później. Zresztą innowacyjność Pyrrusa nie dotyczyła tylko słoni. Zdawał on sobie np. sprawę z tego, że falanga nie jest formacją elastyczną i potrafił w bitwie wystawiać taksis pikinierów przeplatanych lekką piechotą. Coś, na kształt manipułu rzymskiego.
Wracając do słonia... Słoń jaki jest, każdy widzi. Głównym wyzwaniem był rozmiar. Pewnie wspominałem, że malowanie dużych figurek to coś za czym nie przepadam, bo ciągnie się i ciągnie. W nieskończoność. Na szczęście dobór koloru skóry był dość ciekawym doświadczeniem. Szkoda, że sam model nie oddaje grubej, żłobionej natury słoniowej skóry i jest prawie płaski. Monotonię modelu starałem się złamać ciekawszą niż w reszcie bandy podstawkę. Mamy więc więcej trawki i spory kawał szkieletu. Ofiara napadu rabunkowego czy pozostałości z poprzednich konfliktów Tarentu z Rzymem?
Załogantów malowałem osobno, gotowych przyklejając do przygotowanych wcześniej miejsc. Każdy z modeli miał pin i odpowiadający mu otwór.
Niestety zdjęcia nie do końca wyszły i słoń jest ciut prześwietlony. Wrażenie robi jednak nadal.




