Znaczniki wycięli mi w pobliskim studiu reklamy z 3mm, czarnej płyty plexi. Po pomalowaniu usunąłem farbę z krawędzi, dzięki czemu wzorniki mają przyjemny połysk na krawędziach.
Znaczniki wycięli mi w pobliskim studiu reklamy z 3mm, czarnej płyty plexi. Po pomalowaniu usunąłem farbę z krawędzi, dzięki czemu wzorniki mają przyjemny połysk na krawędziach.
Kolejny Ajax Strider na Zgiełku. Tym razem nie mój (GCPS) a Antka. Do jego Enforcers. Coś czuję, ze moi Veer-myn będą mieli coraz trudniej przebić się przez siły porządkowe Rady Siedmiu. Strider z tarczą i włócznią to najlepiej opancerzona jednostka w armii. W przeciwieństwie do wariantu tank buster, jej zadaniem jest zbliżyć się do przeciwnika, obrzucić eksplodującymi oszczepami i albo wejść do walki albo (dzięki zasadzie Defensible) kontr-szarżować wroga.
Antek pomalował swoją wersję modelu zgodnie z kolorystyką armii. Użył jednak innego odcienia czerwieni niż przy oryginalnym modelu. Do malowania włóczni użył pomarańczowego z linii Xpress, który następnie "przetarł" jaśniejszym pomarańczowym, żółtym i żółto-białym. Z widocznym skutkiem. Jedyne czego brakuje to dorwać jakąś kalkomanię z numerami (najlepiej z niemieckich czołgów), bo taki numer ma poprzedni model i dobrze byłoby zachować ciągłość.Nie macie jakiś niepotrzebnych kalkomanii?
Przytrafiła się możliwość zagrać kampanię w Necromundę. Co mnie ucieszyło, bo kiedy ostatnio grałem w ten system, jakieś 25 lat temu (moimi Ratskins!), gra mi się podobała. W przeciwieństwie do pozostałych gier ze świata W40k, Necromunda miała klimat i zrozumiałą skalę a gangi nie były kopiami armii do W40k (które poza tyranidami, zwyczajnie mi się nie podobają).
Nowa edycja gry wyszła już kilka dobrych lat temu a GW wypuściło wszystkie klasyczne ludzkie gangi oraz kilka nowych (nie do końca rozumiem skąd w iglicach nagle krasnoludy). Wybór gangu był więc niczym nieograniczony. Podejrzewam, że z powodu politycznej poprawności, nie zobaczymy nigdy wznowienia Ratskins, więc nie będę na nich naiwnie czekał. Do grania wygrałem więc coś podobnego. Też outsiders, żyjących na pograniczu "wielkiego świata", choć mocno nawiązujących do dwóch bardzo popularnych franczyz. Gwiezdnych Wojen (Tusken Riders) i Diuny (Fremen). Z drugiej strony życie na pustyniach nie daje zbyt dużej dowolności projektowej.
Postawiłem na mocne zestawienie zieleni i czerwieni, uzupełnionych czernią, bielą i kolorem metalicznym. Starałem się zachować przy tym dyscyplinę i nie wyjść poza założony schemat - jednym słowem nie wprowadzać dodatkowych barw. Z rezultatów jestem naprawdę zadowolony i mam szczerą nadzieję, że nie skończy się to kolejną armią, bo taki generał wyglądał by imponująco na czele regimentu zielonoskórych. By unaocznić Wam jego rozmiar, dodałem dla skali zwykłego orka do Warhammera 40 000. Podstawkę otrzymał w wymiarze odpowiednim do systemu The Old World, bo na klasycznej 25 mm nie miałby szans się zmieścić.
I to jest dopiero dobre zakończenie dnia!
Kompletnie na gorąco! Prosto z frontu! Jeszcze kamerka internetowa nie ostygła po Robsonowym tyranozaurze.
Byłem pewien, że po poprzedniej wspólnej sesji coś się pojawi na blogu, bo wszyscy niby coś "dokończyli"... a tu cisza.
Pora przełamać impas. Jeszcze można by poprawić i to, i tamto, i drugie, i trzecie tamto, ale basta!
Idziemy do przodu!
