Ze względu na brak aktywności na blogu - ostatni post z końca ubiegłego roku, postanowiłem nieco ożywić aktywność. A że nie mam nic skończone, wrzucam co jest. Efekt zaledwie dwóch ostatnio wygospodarowanych na hobby godzin.
Część koników wymaga jeszcze cieniowania umaszczenia (kare czy tam gniade), wszystkie wymagają pomalowania uprzęży czy innego jeździeckiego wyposażenia. Postanowiłem nie przejmować się malowaniem siodeł na skórzany kolor - i tak je potem ledwo widać.
Due to the lack of activity on the blog - last post is dated at the end of last year, I have decided to make the first entry. Unfortunatelly nothing is finished yet, so I post the effect of two hours of painting, which I have managed to secure for hobby between various latest duties.
Some of the horses needs more shading (brown ones) and all of them have their harnesses (or whatever you call the raider stuff!) unpainted. I have decided not to distinguish saddles with some leather color, as they are hardly visible later, when the miniatures are fully asembled.



4 komentarzy:
Więcej, więcej :)
Wreszcie ktoś otworzył rok na Zgiełku :) Fajne malowanie, zapowiada się dobry dalszy ciąg.
Tylko te konie nie dają mi spokoju: grzbiety coś za długie -dziwnie to wygląda (pozwalam sobie na taką uwagę, bo czasem jeżdżę).
A to nie ty pierwszy krytykujesz długość koni Wargamera;-)
O proszę! :) Wróciłeś do OiM. Też mi ostatnio jakoś chodzi po głowie. Nawet się zastanawiałem czy bym na Wilanów czegoś nie zmalował, ale to już niewiele ponad miesiąc, więc raczej nie ma szans, a i Warzone leży.
No styczeń był u mnie jakiś pechowy pod względem czasu i automobilizacji. Ale będzie lepiej!
A może i Tytani się obudzą... ;)
Prześlij komentarz