Czasu na malowanie miałem ostatnio na tyle mało, że kilka pierwszych wpisów w tym roku poświęcę na
prezentację dokonań malarskich z roku ubiegłego...
Dziś serwuję
zatem kotlet odgrzewany, acz krwisty ;)
Rydwan, który
widzicie wykonany został w październiku, w związku z eventem pt.
2nd Oldhammer Weekend Poland (gorąco namawiam, by ci, którzy
jeszcze nie czytali o tym wydarzeniu niezwłocznie to uczynili, bo to niebanalna impreza!).
Nawiasem mówiąc była to jedyna rzecz, z kilku planowanych, które udało mi
się na czas ukończyć. A na przygotowanie się do imprezy miałem 10 miesięcy :( Ale nic to – było minęło.
Jest to już
trzecie i jak sądzę ostatnie życie tego modelu. Do tej pory woził
on na pokładzie dwóch wojowników chaosu. Postanowiłem jednego z
nich zamienić na czempiona, którego wybrałem nieprzypadkowo jest
to bowiem mój ulubiony model bohatera z 6 edycji WFB.
Bezpośrednią
inspiracją był niemal identyczny zabieg, który lat temu piętnaście
wykonał w White Dwarfie Fat Bloke, czyli Paul Sawyer.
Z efektu jestem
zadowolony: model ma swoją dynamikę, a schemat kolorystyczny -choć
prosty- uważam za całkiem efektowny.
Tyle na dziś, niebawem
kolejne dania z odzysku...




6 komentarzy:
Świetne! Czekamy na więcej!
Niestety wciąłem się swoim wpisem w międzyczasie, dopiero teraz zauwazyłem, że ktos inny opublikował...
No niezły oldschool. Wózek robi wrażenie, nie powiem. A ten czempion... klasyk sam w sobie.
Dobry kotlet! Chyba sojowy! ;)
A serio to dobre malowanie. Prosty schemat, ale przypominający najlepsze czasy Warhammera, aż by się chciało zagrać. ;)
Bardzo dobre. Kiedy zobaczymy model na stole?
Na stole to on już był - podczas Oldhammer Weekendu w październiku, ale kto wie może pojeździ też na kwietniowym turnieju par w Konstancinie.
Czar Par w Konstancinie? Uprasza się o wrzucenie zdjęć po imprezie!
Prześlij komentarz