sobota, 9 czerwca 2018

Morskie tradycje cz. 1

Ponieważ ostatnio pojawiły się tu międzypokoleniowe wpisy, postanowiłem, że sam też taki zmajstruję. Najważniejszy powód, to oczywiście okazja, żeby podzielić się ojcowską dumą z dokonań moich synów. Tematyka będzie morska. W zeszłym roku wciągnęliśmy się całkiem nieźle (a ja to chyba najbardziej), w grę World of Warships. Ci, którzy mnie znają, zrozumieją oczywiście dlaczego. Od gry przeszliśmy do rożnych opowieści, od opowieści do książek a od książek, do modeli. Pewnego dnia chłopaki oznajmili, że chcą spróbować swoich sił w sklejaniu plastikowych okrętów. Dzisiaj z dumą, jak się rzekło, prezentuję dokonania mojego syna, Witolda.



Nasz wybór padł na skalę 1:700. Przyjęliśmy też założenie, że będziemy sklejać okręty z serii waterline. Witek, na pierwszy ogień, zabrał się za USS Iowa, którą można zobaczyć powyżej. Po sklejeniu kilku modeli zostałem poddany presji, że surowy plastik nie wygląda dobrze i że modele tracą na efekcie. Ponieważ nie posiadam aerografu, zostało mi malowanie ręczne. Chciałem sobie nieco usprawnić pracę i posłużyłem się szarym podkładem w sprayu. I tak też kolejny wybór Witka, japoński superpancernik Yamato, dostał nieco kolorów.



Oczywiście spray nie załatwiał całej sprawy - trzeba było się nieco postarać i pomalować na inne kolory pokład (szczególnie trudne wyzwanie), czy inne szczegóły, jak okapy na kominach. Tak, czy inaczej, nasze wspólne wysiłki dały niezły rezultat. Dzięki wyborom Witka, miałem okazję pomalować jeden z moich ulubionych okrętów, czyli HMS Hood.


Od siebie dołożyłem też japoński niszczyciel - w skali 1:700 jest naprawdę maleńki, dlatego cała robota poszła niezwykle szybko.


I tak, krok po kroku, Witek zbudował sobie swoją małą kolekcję pancernych bestii w skali 1:700. 


A ja zapraszam już dzisiaj na kolejną część rodzinnej opowieści, która już wkrótce pojawi się na łamach bloga.


7 komentarzy:

gervaz pisze...

Ależ to cholernie precyzyjne! Gratuluję cierpliwego i dokładnego syna :)

szeperd pisze...

Dziękuję bardzo. Chłopaki są ledwo 10+ a już wymiatają.

Michal DwarfCrypt pisze...

O-rzesz-ek! Genialna robota!

robson pisze...

Czemuż to mi zgiełk wczesniej tego posta nie wyświetlił! Gratuluję wspólnej pracy!

I strasznie przepraszam, że przykryłem ten post swoim dzisiejszym teraźniejszym wpisem... :P

szeperd pisze...

Znaczy: nic się nie stało :)

brodaty_brutal pisze...

Pięknie! :)
Szacun dla chłopaków!
Mój pierwszy model składał głównie Ojciec i pamiętam, że się wkurzał, bo wybierałem najbardziej skomplikowane warianty montażu. Na przykład przedłużoną owiewką w Jaku-1, która w modelu wymagała przecięcia szkiełka na pół. ;)

MiSiO pisze...

Świetnie to wygląda! Pograruluj chłopakom. Gonią nas młodzi!

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS