Niedawno mignął mi na Facebooku post z jednej z licznych grup malarskich, którego autor, prezentując swoje dzieło stwierdził, że prace nad nim przebiegały w tempie glacjalnym.
I to jest to – pomyślałem. Bowiem braki czasu oraz różne perypetie spowodowały, że wykończenie Battlewagona zajęło mi całe wieki. Ale oto jest…
Zastanawiacie się pewnie, dlaczego go tak nazwałem. Otóż dlatego, że już dość dawno temu usłyszałem o najsłynniejszym krześle elektrycznym, znajdującym się w murach więzienia stanowego w Alabamie. Jest ono pomalowane na…żółto, stąd więźniowie ochrzcili je Żółtą Mamuśką, której siada się na kolanach. Od razu dostrzegłem w tej nazwie potencjał, tym bardziej że wózek który dziś Wam prezentuję, cechuje podobny poziom subtelności, co wspomniane krzesełko.
Unikam rozpisywania się o technice pracy, bo mam wrażenie, że powszechnie wiadomo, jakimi metodami się posługuję, oraz że pozostają one niezmienne. Tu jednak było troszkę inaczej, ponieważ po raz pierwszy użyłem soli kuchennej do weatheringu. Ta ciekawa i efektowna metoda posłużyła za bazę dla dolnych partii nadwozia wagonu. Wzbogaciłem ją jeszcze tu i ówdzie stipplingiem, oraz specyfikiem od Vallejo o nazwie Dry Rust (notabene jest to odpowiednik citadelowskiego Typhus Corrosion, oba te „efekty” warte są polecenia). Idąc ku górnym – w zamyśle mniej zniszczonym partiom – posługiwałem się tradycyjnie gąbką oraz czarnym i brązowym washem. Zapiaszczone koła i gąsienice to niezmiennie weathering stick firmy Tamiya.
Z wyniku jestem bardzo zadowolony, aczkolwiek nie nastraja mnie pozytywnie moja ostatnia frekwencja przy warsztacie.
Tempo glacjalne… mam nadzieję, że zdołam pokazać tu coś jeszcze przed następnym zlodowaceniem.
A tymczasem życzę Wam wesołych świąt, świętego spokoju i mnóstwa radości, koledzy 😊


5 komentarzy:
Nie jestem fanem 40k ale doceniam ogrom pracy. Wspaniała machina!
Idąc tym tropem, można stwierdzić, że Twój lodowiec niezwykłe pięknie się ocielił... ha, ha!
Monumentalna rzecz Kolego, piękny finał sezonu 2019!
Totalny odlot, czas pracy nie ma znaczenia, bo efekt końcowy jest czadowy:D Genialny!
Duże modele mają to do siebie, że wymagają zupełnie innej techniki malowania. A przy tym pochłaniają nieskończenie wiele czasu. Dlatego twoja praca robię wrażenie na więcej niż jednym poziomie.
Uwielbiam i podziwiam Twoją orczą technikę. Też żółty i rdza jest obłędny. I jeszcze spójność w stosunku do pozostałych modeli. Majstersztyk
Prześlij komentarz