Ostatnio sporo czasu przeznaczonego na hobby, zajęło mi malowanie terenów do Deadzone. Mimo tego między kolejnymi sesjami nakładania tych samych kolorów i wykonywania tych samych ruchów suchym pędzlem, znalazłem chwilę na małą odskocznię i pomalowałem kolejnego szczura. Dobry zwyczaj, dodawać po 1-2 modele tygodniowo, bo w tym hobby nic nie daje tak dobrych efektów jak równe tempo. Wena to mrzonki. Realne wyniki daje tylko regularne malowanie. Nie ma, że boli.
Okazało się, że brakuje mi kilku elementów do złożenia szczurka, bo zwyczajnie zużyłem je do innych modeli. Dlatego wykorzystałem pozostałe do dyspozycji ręce i zbiorniki i tak powstał unikalny w swoim wyglądzie model z granatnikiem. Podobają mi się szczurze długie, nagie ramiona. Dużo lepiej mi się je maluje niż kończyny zakryte rękawami kurtek.
W ostatnim wpisie wspomniałem, że granatnik będzie miał innego koloru tarczkę, osłaniającą broń. Tak jak zapowiedziałem, tak zrobiłem. Wyszło całkiem nieźle choć na zdjęciu nie widać, że zielony jest odrobinę "fluo". Reszta szczura w tonacji pozostałych szczurów. Tym razem padło na żółty pancerz i niebieskawe portki. Podstawka też typowo rdzawa.
Całość wyszła poprawnie. Szczur pasuje do reszty i to jest najważniejsze. Powoli też zaczyna brakować Veer-myn do malowania. W starterze jest 21 modeli z których pomalowałem już 19. Do tego ok. 6 modeli dodatkowych (Piper, swarms, Brood Mother, Terror czy Tunnel Runner) też już jest gotowych lub na ukończeniu. Czas pomyśleć o kilku nowych dowódcach (np. Tangle) a potem pozostaje trochę pograć!









2 komentarzy:
"Realne wyniki daje tylko regularne malowanie. Nie ma, że boli."
Święte słowa. No i szczur ekdgancki.
Bardzo dobry żółty!
Prześlij komentarz