poniedziałek, 28 października 2024

Armia z głębi pustyni

W zeszły piątek, dokładnie 2 miesiące od przyjęcia zlecenia malowania armii Khemri do Old World'a, pierwsza część szkieletów została przez Antka skończona. W sumie w ekspresowym tempie ok. 6 tygodni, Antek pomalował ponad 50 figurek. Pierwsze 2 tygodnie zleciały na odbieraniu armii do malowania, zamawianiu potrzebnych narzędzi i przygotowaniu kilku testowych modeli i podstawek. Chodziło o pokazanie i ostateczne przekonanie zamawiającego do nietypowej kolorystyki. Morskiej zieleni i różu. Co się udało i myślę, ze finalny efekt udowodnił słuszność doboru kolorów.

Przy malowaniu czegokolwiek, te pierwsze kroki są moim zdaniem najważniejsze. Ustalamy wtedy co i jak musi być zrobione, a tym samym ile czasu zajmie nam malowanie całości. Dodanie nawet 1 kroku do malowania modelu, w ostatecznym rozrachunku może skutkować dziesiątkami dodatkowych godzin pracy! Warto więc ten etap projektu potraktować z należytą uwagą. Antek z moją pomocą ustalił, które kolory są najważniejsze i na co warto poświęcić więcej czasu a co jest tłem. Co w jakim stopniu rozjaśniać i jak to robić efektywnie i efektownie. Po ustaleniu planu działania i oszacowaniu ile czasu na każdy etap będzie potrzeba poświęcić, zaczęła się praca.


Na pierwszy rzut poszło 50 szkieletów, malowanych w pięciu seriach po 8. Jedna lub dwie serie tygodniowo. Bohaterów Antek przygotował i częściowo pomalował razem z całą pieszą zgrają ale finalnie były to jedne z ostatnich skończonych figurek. Kiedy po ok. 3 tygodniach szkielety były gotowe, przyszła pora na Necrosphinxa i rydwany, które mimo dość prostej budowy, zajęły ciut więcej czasu niż się spodziewaliśmy. Natomiast Sphinx nie dość, że nie stwarzał problemów to jeszcze ze swoimi wielkimi, różowymi skrzydłami, zmotywował do dalszej pracy. Magia pędzli do makijażu z Rossmanna!








Na sam koniec poszły Ushabti i skorpiony. Te ostatnie, mimo początkowego braku pomysłu, ostatecznie wyszły świetnie. Ciemne, brudne, gnijące kreatury na tle białawego piasku pustyni i sarkofagu. Paskudztwa! Niesamowite jak czasem tak się dzieje, że modele na które nie mamy pomysłu nie dość, że wychodzą nam świetnie to jeszcze szybko i bez najmniejszych problemów. Fluorescencyjne runy to wisienka na torcie.




Armia to połączenie brudnych, przebarwionych, wiekowych już szkieletów i kamieni oraz ich wypłowiałej broni, przyodziewku i skorodowanego opancerzenia z czystym, prawie białym piaskiem i spękaną od żaru ziemią. Jedyne wspomnienie życia to nieliczne suche trawy, rosnące to tu to tam  Całość armii prezentuje się tak:







5 komentarzy:

szeperd pisze...

To duma ojcowska Cię musi rozpierać!

Brawa dla Antka za pomysł i realizację. Oryginalna kolekcja, ktoś będzie zadowolony. A eksperymenty kolorystyczne to macie widać w genach. I dobrze, bo mi się podoba to zestawienie barw.

tsar pisze...

Ależ to jest cudna robota! Ogromnie mi się podoba! Tu jedyna moja prośba i uwaga. Zróbcież jeszcze raz zdjęcia, bo takie sztosiwo a nie ma jak pooglądać!

MiSiO pisze...

Dzięki panowie! Jak na światło jakie miałem, zdjęcia nie są złe. Może znajdę chwilę żeby zrobić kilka lepszych... Duże armię się dość kłopotliwe fotografuje.

Szykuje się druga porcja armii w ciągu najbliższego czasu. Więc to nie ostatnia wizyta na pustyni.

Dobór modeli był w rękach właściciela ale całość dość dobrze do siebie pasuje.

Seba Brodaty Ork pisze...

Pierwsze koty za płoty, super armia ;) Kolory szalone, ale skoro takie zostały wybrane. :D

robson pisze...

Sfinks rzeczywiście kradnie show. Dobór kolorów jest interesujący, ale pasuje do całości koncepcji.

Co do zdjęć, to może przesadziliście z wyostrzaniem ("sharpen") w programie graficznym lub w ustawieniach aparatu? Trochę wygląda też jakby wychodziły piksele - zbyt duże kadrowanie (robienie zdjęcia z daleka i przycinanie w programie graficznym)?

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS