Niby obiecywałem sobie, że nie będę wrzucał na blog żadnych ‘wipów’ ale to jakaś głupia obietnica była. Dlatego dzisiaj mały wgląd w to, co właśnie się materializuje na warsztacie – czyli kolejne dwie roty rajtarów moskiewskich. Maluję seryjnie – właśnie skończyłem dwunastkę koni na czterech podstawkach.
Dzięki uprzejmości MiSiA moskiewscy jeźdźcy będą wymieszani ze szwedzkimi – dokonaliśmy bowiem małej wymiany figur. O tym jednak napiszę więcej, kiedy rajtarzy dostaną swoje kolory. Zobaczymy, jak mi to pójdzie. Jeśli szybko, to listopadowe granie szkoleniowe zrobi się coraz bardziej realne.
Nadal kręcę się mocno w klimatach XVII wieku. Właśnie skończyłem drugi tom ‘Potopu’ i naszła mnie okrutna ochota na podjazd litewski (to jeszcze w trakcie czytania pierwszego tomu) i Tatarów. Tych drugich mogę w sumie wystawić jako sojuszników do moskiewskiej dywizji, więc kto wie, czy nie skuszę się pewnego dnia na jakiś zgrabny czambulik. Na razie jednak Moskwa. Tym bardziej, że na strategiach ogłoszono kolejny konkurs malarski i mam coraz większą ochotę spróbować sił z nową sotnią dzieci bojarskich. Do usłyszenia!
Dzięki uprzejmości MiSiA moskiewscy jeźdźcy będą wymieszani ze szwedzkimi – dokonaliśmy bowiem małej wymiany figur. O tym jednak napiszę więcej, kiedy rajtarzy dostaną swoje kolory. Zobaczymy, jak mi to pójdzie. Jeśli szybko, to listopadowe granie szkoleniowe zrobi się coraz bardziej realne.
Nadal kręcę się mocno w klimatach XVII wieku. Właśnie skończyłem drugi tom ‘Potopu’ i naszła mnie okrutna ochota na podjazd litewski (to jeszcze w trakcie czytania pierwszego tomu) i Tatarów. Tych drugich mogę w sumie wystawić jako sojuszników do moskiewskiej dywizji, więc kto wie, czy nie skuszę się pewnego dnia na jakiś zgrabny czambulik. Na razie jednak Moskwa. Tym bardziej, że na strategiach ogłoszono kolejny konkurs malarski i mam coraz większą ochotę spróbować sił z nową sotnią dzieci bojarskich. Do usłyszenia!




