
Cóż za nieprzewidywalni Tytani! Miesiąc temu nie postawiłbym złamanego grosza, na to że mój Imperial jako pierwszy ruszy do natarcia z pomalowanymi modelami na blogu! Nie wiem jak to się stało, ale oto jest: FNP Greyhound. Dlaczego FNP? Finished Not Perfect. I tak zajął mi za dużo czasu, ale mimo to poczytuję to za pewien sukces i pierwszy krok w dobrym kierunku.
Jednym z moich głównych grzechów w hobbistycznej karierze, jest przesadny perfekcjonizm. Staranne malowanie pod pachami figurek było dla mnie przez lata czymś zupełnie normalnym. Dzięki dokładnemu malowaniu miejsc, których i tak nikt nigdy nie zobaczy, mogłem poświęcać figurkom ze dwa razy więcej czasu niż trzeba, a innym pozwolić nie niepokojonym leżeć w szufladzie. Teraz usilnie staram się walczyć z takim podejściem, choć ciągoty zostały. Niniejszym ogłaszam, znalezione na którymś bratniofigurkowym blogu, hasło FNP mottem mojego Tytanicznego Wysiłku.
Ponieważ w moim Imperialu chcę uniknąć zieleni, które jakoś mi nie leżą na Piechocie Okopowej, zacząłem od taśmowego malowania aerografem całego startera w brązy. Potem zdecydowałem, że Greyhound pójdzie na pierwszy ogień, ponieważ liczyłem, że satysfakcja z ukończenia czegoś doda mi skrzydeł przy dalszym malowaniu.
Jako, że gąsienice miały być zmęczone to wyszły rdzawe. Czerwone akcenty i emblematy nie przełamały dostatecznie brązowej monotonii. Musiałem wymyślić coś więcej.
Za inspirację posłużyła mi MiSiOwa zapowiedź zabaw z lakierem do włosów i klamka zapadła: robię white wash, czyli pozostałości po zimowym kamuflażu naniesionym łatwo zmywalną farbą na podstawowe malowanie. Użyłem do tego płynu do robienia odprysków AK Interactive. Jak wyszło możecie ocenić sami. Ja jestem całkiem zadowolony.
Na pewno pewne rzeczy można by zrobić lepiej, ale prawda jest taka, że to mój pierwszy ukończony model od co najmniej 5 lat, więc patrzę tylko w przód!
Podstawki zamierzam zrobić hurtowo jak ukończę jeszcze ze dwa oddziały.
No to Panowie: kto następny? Nie mówcie, że nam się Tytani ukisili w Kislevie!