Chociaż na naszej stronie traktujemy głównie o systemach bitewnych związanych z armiami lądowymi, chciałem wykorzystać okazję i przemycić drobną recenzję do działu historycznego, związaną w tematyką morską.
Skąd ten tekst? Ano przeglądałem książki na regale i wyjąłem jedną, ze zniszczonym grzbietem, żeby sprawdzić, co to takiego. Od razu też zrobiło mi się cieplej na sercu, jak zobaczyłem okładkę (w nagłówku oryginalny skan) a na niej angielski krążownik Good Hope, który toczy nierówny bój z niemieckimi krążownikami pod Falklandami w czasie I wojny światowej.
Książkę tę kupiłem 18 lat temu. Ci, którzy znają mnie tak długo, pamiętają zapewne moją miłość do marynistyki, papierowych modeli, itd. Ci, którzy znają mnie krócej, mogliby pomyśleć, że lubię tę książkę ze względu na nazwisko autora...
Nierówne boje to zbiór opowiadań o zmaganiach ludzi morza i ich okrętów z przytłaczającymi siłami natury, z bezwzględnością decyzji politycznych czy wreszcie druzgocącą przewagą wroga w czasach wojny. W dużej mierze czytamy o zmaganiach z okresów wojen światowych ale całość zaczyna się nieco wcześniej. Tonie Titanic ze słynną orkiestrą na pokładzie, brytyjskie niszczyciele przepuszczają desperacki atak na niemieckie pancerniki w Bitwie Jutlandzkiej, są i echa wojny domowej w Hiszpanii. Możemy sporo dowiedzieć się o Potiomkinowcach, marynarzach carskiej floty czarnomorskiej zmuszonych do zatopienia swych okrętów czy o samotnych bohaterach wojny rosyjsko-japońskiej. Słychać salwy polskiego niszczyciela Wicher w obronie Helu i agonię ludzi i okrętów na redach Mers-el-Kebir, Narviku czy Pearl Harbour. Poznajemy samobójcze akcje z czasów wojny chińsko-japońskiej i z okresu końca zmagań Aliantów z Japonią na Pacyfiku. Całość opatrzona jest doskonałymi rycinami autorstwa Adama Werki – ci, których zachwycały okładki Małego Modelarza, wiedzą, o kim mówię.
Myślę, że mnie, jako małemu chłopcu, z zamiłowaniem do morza i okrętów, szczególnie przypadł do serca opisany tam heroizm i niezłomny opór wbrew wszystkiemu. Choć dzisiaj patrzę na pewne sprawy inaczej, książkę przeczytam jeszcze raz z niekłamanym entuzjazmem.
Ot i recenzja – nic szczególnego, więcej wspomnień niż konkretów. Ale może kogoś udało mi się zachęcić? Dziesięć lat temu schowałem do szuflady kilka papierowych modeli a ponieważ moje zadanie pomalowania miniatur do WFB dobiega końca, myślę, że biednej szufladzie zrobi się wkrótce lżej ;) Czekajcie na Bismarcka, Błyskawicę i jeszcze kilku innych uczestników wojen morskich ubiegłego wieku.
Nierówne Boje, Jan Piwowoński, Nasza Księgarnia, W-wa 1988
Adrian Stolarczyk



0 komentarzy:
Prześlij komentarz