czwartek, 28 sierpnia 2008

Nagły atak drwali

Nie wiem dlaczego, ale cały czas podczas sesji zdjęciowej tych paru elementów towarzyszyła mi w myślach nazwa jednego zespołu: Nagły Atak Spawacza. Gdzie ją usłyszałem, skąd ją znam, tego powiedzieć dokładnie nie mogę. Najprawdopodobniej usłyszałem ją podczas wymieniania się w koleżeńskim gronie najbardziej zdziwaczałymi nazwami zespołów, ot tak dla zabawy. Z tym zdarzeniem kojarzą mi się jeszcze nazwy takie jak: Zabili Mi Żółwia i Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach, jakkolwiek by nie należało tego pisać (z dużej, czy z malej litery). Ale dlaczego takie skojarzenie? Ano, wystarczy przyjrzeć się zdjęciu poniższej pruskiej grupy uderzeniowej z XII/XIII wieku. Co prawda wykonana z miniatur przez producenta nazwanych Lithuanian Infantry (producent: Old Glory), jednak ja postanowiłem je wykorzystać do mojego niecnego planu... A właściwie naszego – mojego i kolegi MiSiA (który raz już o tym pisze? Liczy ktoś? ). Po wspomnianym rzucie okiem na zdjęcie, można odnieść wrażenie niesamowitego ruchu i dynamiki. I tak jest w rzeczywistości. Te modele Old Glory (5 wzorów/30 figurek w pudelku) są z jednym małym wyjątkiem idealne do oddania charakterystyki tak dynamicznej i niesfornej formacji jakim był warband (brak dobrego polskiego tłumaczenia). Grupa wojów, rzucających się z przerażającym okrzykiem nawet na przeważające siły wroga, przebijająca szeregi i mordująca wszystko co stało jej na drodze. Na zdjęciu widoczne są trzy elementy typu warband. Wspomnę jeszcze ze kolejnym plusem poz miniatur Old Glory była ich łatwość drobnych konwersji – głownie zadokowanie własnego uzbrojenia. Domyślnie tylko 6 z 30 figurek miało broń odlaną razem z tułowiem – topory. Reszta była przygotowana na założenie dowolnego typu uzbrojenia. Sam, zasięgnąwszy rady wielkiej sieci, postanowiłem wyposażyć moich wojowników w najróżniejsze topory – broń która, obok włóczni, na tamtych terenach była najpowszechniejsza (w końcu wtedy porastały je wielkie lasy). Za to miecze były używane praktycznie tylko przez najdostojniejszych przedstawicieli społeczeństwa. Przyczyny takiego stanu rzeczy wyjaśnię, miejmy nadzieję, przy okazji tekstu opisującego gotową armię. Teraz dodam jeszcze, dla uzupełnienia, ze trzy pozostałe elementy (tylny szereg na jednym ze zdjęć) to elementy lekkiej piechoty – (ang. Auxilares – znów brak dobrego tłumaczenia) i harcowników (ang. Psiloi). Postanowiłem, że podstawki będą reprezentować trudniejszy teren – taki w którym bardzo często taka piechota walczyła i w którym dawała sobie bardzo dobrze radę. Dodatkowo podstawki odróżnią nieco elementy Auxilii od Warbandow – gdyż w armii Prusów w pewnych proporcjach można je stosować zamiennie.

Na zakończenie może jeszcze troszkę o reszcie armii – otóż jej powoływanie pod broń jest już w trakcie od pewnego czasu. W tej chwili na warsztacie znajduje się sześciu konnych wraz z generałem, dwie pozostałe auxile są średnio w 50% gotowe (figurki jednej z nich pomalowali w ramach prezentacji koledzy ze Zgiełku – już niedługo fotorelacja!), a reszta wojów jest oczyszczona i zapodkładowana. Ostatnio także, po wielu przemyśleniach pojawił się pomysł na obóz, który skonfrontowany z kilkoma źródłami w internecie okazuje się w miarę historyczny. Jego plan i przygotowanie zapewne stanie się tematem któregoś blogowego wpisu
I już tak całkiem na koniec: chciałbym zapytać szanownych kolegów, jak też oceniacie moje drzewka na podstawkach? Jest to eksperyment który według mnie prezentuje się raczej pozytywnie. Czekam na komentarze i do usłyszenia wkrótce!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS