Ostatnio miewam raczej częste problemy z zasypianiem. Co ciekawe, jestem permanentnie zmęczony, co w teorii, powinno być lekarstwem na słaby sen. Cóż, może wreszcie mam okazję przekonać się na własnej skórze, jak to jest ‘być tak zmęczonym, że nie można zasnąć'. Kiedyś, jak byłem młodszy, słyszałem o tym. Brzmiało to niemal bohatersko. Dzisiaj tak nie brzmi. Po prostu, do k… nędzy, chciałbym się wyspać. Długo by o tym pisać, czemu tak jest. Poza tym co to za wpis, który zaczyna się od dygresji? Do rzeczy więc.
Kiedyś, w tzw. starych czasach, sprawdzonym sposobem na zasypianie był White Dwarf. Parę lat temu kupowałem go z żelazną systematyką. Wieczorem po prostu zawsze przy poduszce miałem kilka numerów - mogłem się tak w nie gapić i gapić, po czym spokojnie sobie odpływałem. W zeszłym tygodniu postanowiłem, że spróbuję tej metody, wybrałem się do lokalnego sklepu i nabyłem to pisemko (czy raczej reklamuszkę… folderek?).
Skłamałbym, że tylko z powodu braków snu pozbawiłem się tych 23 złotych. Na stronie GW pojawiła się bowiem najnowsza odsłona armii Tomb Kings. Swego czasu miałem chrapkę na tę armię. Dlatego też kupiłem ostatni numer śnieżnego krasia. W środku, jak to bywa przy okazji takich numerów, sporo o premierze nowej odsłony truposzy z południa. Jak zwykle wypowiedzi autorów podręcznika, raport bitewny, itd. - czyli wszystko, żeby zachęcić do kupienia, czyli wszystkie chwyty, które dobrze znamy.
Przez pierwsze dwa dni byłem na tak. I to pomimo tego, że brakowało mi odświeżenia takich figur, jak gigant, katapulta, rydwany, przede wszystkim zaś szkielet-koni, których, w obecnej odsłonie, po prostu nie znoszę. Mój entuzjazm i uznanie brały się za to z takich pereł, jak wielkie nekrosfinksy, wężowi rycerze, odświeżona, plastikowa Tombgwardia. Kusiła okładka nowego kodeksu, w fotel wciskały próbki kapitalnych grafik z nieumarłmi w roli głównej. Szczerze polecam tym, którzy nie widzieli - jest na co popatrzeć.
Dodatkową ciekawość wzbudził fragment jednego z wywiadów, z którego, być może nadinterpretując, wywnioskowałem, że pojawią się jeszcze nowe, plastikowe wzory. Nie wiem. o co chodzi: czy to, że na stronie GW wciąż podawane są stare modele do TK to po prostu marketing, który już nic nie kosztuje i ma za zadanie wyprzedaż starych wzorów? Być może.
Po kolejnych dwóch dniach w fotel zaczęła wciskać mnie inna refleksja. Nie jest ona nowa ani odkrywcza. Być może przemówiła do mnie mocniej, niż zwykle po tym, jak odkryłem, że pod obrazkami reklam regimentów drukowane są ceny w naszej rodzimej walucie. Boże, czemu to cholerstwo jest takie drogie? Kawałek plastiku za 150 złotych? Oczywiście z biznesowego punktu widzenia można i to wytłumaczyć. Ale nie mam ochoty na biznesowy punkt widzenia. Za 150 złotych chciałbym mieć całą armię Tomb Kingów, podczas malowania której nie musiałbym walczyć z działem kontrolingu mojego sumienia, frustrując się dodatkowo, że maluje stołowy standard na czymś, za co kupić można wiele innych, przyjemnych dóbr materialnych. Dlatego żegnajcie Królowie Grobowców - nie sądzę, żebyśmy się kiedyś spotkali na towarzyskiej i hobbystycznej stopie.
Wracając jeszcze do WD to doczytałem, że w Warszawie ma powstać prawdziwe Hobby Center - firma z Nottingham właśnie ogłosiła rekrutacje na menedżera. Cóż, chętnie tam kiedyś zajrzę.
Dzisiaj też odkryłem na stronie GW kolejną nowość: Citadel Finecast - poczytajcie sami. Powiem tylko, że zdążyłem już zadzwonić do najbliższego sklepu, wypytać co nieco i zapisałem się na jedną z figur, będącą częścią nowej serii GW - nowej, w sensie materiału, ma się rozumieć.
A skoro dzisiaj postanowiłem napisać tyle o GW, to wspomnę również, że mój kolejny regiment do Tytanów gotowy. Moi szanowni Koledzy też obiecali się sprężyć, więc mam szczerą nadzieję, że już wkrótce uraczymy Was następną częścią naszej wspólnej zabawy. Zapewne szybciej zobaczycie kolejny z moich liftingów HE - potrzebuję może z godzinkę, żeby go spokojnie zaprezentować.
A teraz spróbuję spokojnie zasnąć. Dobranoc.



17 komentarzy:
Dobranoc. A ja moze w dalekiej przyszlosci skusze sie na TK:)
Bardzo dalekiej.
Też zakupiłem tego White Dwarfa, ale bardziej z sentymentu do Tomb Kingów, którzy byli moją jedyną armią do WFB i zastanawiałem się czy do nich wrócić...ale tak jak mówisz, ceny wgniatają w krzesło, mimo niesamowitych nowych figurek, które doszły do armii, tj. Necrosphinx, czy Necropolis Knightsi, nie wrócę do WFB.
Co do Citadel Finecast...to generalnie żywica ma zastąpić metalowe modele, ale po cenie wyższej niż metalowe figurki. Jak to zadziała w praktyce? Naprawdę nie mam bladego pojęcia, na profilu Facebookowym GW, pojawiło się masę komentarzy za i przeciw nowej serii, przede wsystkim ludzie skarżyli się na kosmiczne ceny. Jak chcecie pooglądać nowe figurki, to dzisiaj na stronie GW pojawiły się nowe zdjęcia zarówno modeli jak i pudełek do nich z tej serii (http://www.games-workshop.com/gws/content/blogPost.jsp?aId=16700035a).
Jak tak dalej pójdzie to zbieranie figurek Games Workshop stanie się naprawdę bardzo drogim hobby.
Btw, zna ktoś sposób na zmywanie takiej żywicy? :)
Pzdr.
Wiesz, odniosę się tak do cen. Systemy GW odstawiłem już jakiś czas temu, więc mam nadzieję, że oceniam z jakiejś perspektywy i jest to PRZERAŻAJĄCE. Hej, pamiętacie podwyżkę która nastąpiła po wydaniu nowej IG do W40k? Potem co jakiś czas na Cytadeli czy innych stronach pojawiały się kolejne info o cenach szybujących w górę. To jest czysty biznes - manago GW którzy pewnie w życiu nie grali w bitewniaka sprawdzają, jak wysoko da się wywindować cenę, by ludzie to jeszcze kupowali. Dopóki gracze będą zostawiać swoją kasę - tak długo będziemy mieli podwyżki. Przecież już szykuje się kolejna podwyżka. Business is business i żadne narzekania nie pomogą. Kupujecie = świetnie to my sprzedamy drożej i zobaczymy czy jeszcze kupicie. Tak? Ekstra! To teraz żywiczka, fajne foto, ekstra zasady i nowy kodeksik - dalej kupujecie? Cieszymy się to może teraz...
Polecam naprawdę przerzucić się na inne systemy :)
Pozdrawiam
Pamiętam zamierzchłe czasy (2004 rok?) jak plastikowy box do LotRa kosztował około 50 zł w sklepie stacjonarnym. Teraz koszt takiego zestawu wynosi około 90 zł.
Generalnie GW ciśnie sprzedaż, a grupa docelowa to dzieciaki, które lecą na ładne pudełka...a metalowe figurki były w takich brzydkich blisterach, za to teraz mamy drogą żywicę w pięknych kolorowych boxach.
Wiem, że to brzmi jak klasyczne polskie narzekanie, ale sorry, czytam sprawozdania finansowe GW i z roku na rok lecą coraz bardziej na kase i stawiają tylko na rozwiązania zwiększające zysk. Szkoda, że tak się dzieje. Ciekawe co zrobią na premierę Hobbita.
Pozdrawiam.
Nam, jako klientom GW, dano wolną wolę: możemy kupić, nie kupić, kupić i sarkać, nie kupić i sarkać, itd. Gdyby GW opierała swoją strategię rynkową na naszych narzekaniach, to już dzisiaj mogliby zwijać interes. A przecież nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że to nie garażowa firma tylko spore przedsięwzięcie, zatrudniające setki ludzi. Dlatego cena końcowa jest przez nich przemyślana, bo firma bez zysku znika a ja, pomimo całego narzekania, nie chciałbym, żeby GW zniknęło. Żaden, ale to żaden menedżer tej firmy nie powie też, że celem na dany rok jest zmniejszenie zysku bo straci pracę. Bo odpowiada za pracę kilku setek ludzi. Bo odpowiada za dywidendę udziałowców. Krótko mówiąc - za kasę. Do tego to rozpoznana marka - a na tym się świetnie zarabia. Gdyby nie zarabiali na marce, byliby amatorami biznesu. Nie są. Do tego dają nam, jak żadna figurkowa firma, nowe produkty z dużą częstotliwością. I tak dalej, i tak dalej.
GW to sprytne bestie. Grupa docelowa a raczej czas, jaki kolejny rzut dzieciaków (docelowej grupy) interesuje się grą wynosi, mniej więcej półtorej edycji :) Dla starych wyjadaczy i wieloletnich fanów, pozostaje wymieniać armie, book'i i płacić grubą kasę. Toczenie piany ze złości gratis.
Mimo to sporadyczne przeglądanie WD musi powodować fale wposmnień... pytanie jak wpłynęło na zasypianie!
1) Na zasypianie to ja proponuję jakąś knigę z fizyki teoretycznej albo matematyki wyższej - gwarantowane i prztestowane... Po prostu nie da się zasnąć przy czymś co się czyta i nie da się ni w ząb zrozumieć :D
2) Modele z żywicy - mam jedną figurkę z fenryla. I muszę przyznać, że ostrość detali rzeczywiście jest porażająca... Przy czym na modelach GW tego nie zauwazyłem... Może na wargulfie futro jest trochę dokładniejsze... Dlatego jakoś nie widzę sensu. A i jest jeszcze jeden problem z żywicą - jest strasznie twarda ale i strasznie krucha! Delikatne odstające części jak ostrza, ręce itp po prostu strach dotykać. Z drugiej strony przecięcie obcążkami podstawki grubości 3mm graniczyło z cudem... Więc do pomysłu zamiany metalu na żywicę podchodzę raczej sceptycznie.
3) Cenowo... no cóż... No comment.
4) Tomb kings. Czytaliście zasady Sfinksa? Znowu pojechali. Latający (fly) gad z kamienia (T = 8)... Ja proszę... wiem że to świat fantasy, ale choć odrobina praw fizyki powinna w nim panować...
Cóż robsonie, mozna sie przyzwyczaic do tego, ze kazda kolejna armia (czy tez reedycja) jest bardziej wypasiona, ale to tez marketing marketing marketing, ktory sie doskonale sprawdza, balansu mozna tam juz od dawna ze swieczka szukac, ale to takie sobie nawet nie marudzenie (o dziwo dla mnie). Przywyklem i tyle, nie gram, czasem cos pomaluje, czekam na cos nowego do krasnoludow ale chyba sie nie doczekam;]
Właściwie nie wiem co powiedzieć, żeby się nie powtórzyć, zarówno sam ze sobą jak i z całym tłumem moich przedmówców (oj ojciec redaktor wie jak włożyć kij w szprychy - brawo Szepciu). Warhammer Battle jak dla mnie zarżnięto, podobnie jak zarżnięto Warhammera RPG. Koniec tematu. Możemy sobie co najwyżej popłakać nad tym jak kiedyś bywało, czyli prawdę powiedziawszy popłakać nad tym, że już nie jesteśmy młodzi. I tylko tyle to dla mnie znaczy.
GW życzę wielu lat w szczęściu.
Zdecydowanie w całym artykuliku interesuje mnie obecnie najbardziej, czy udało się zasnąć drogi przyjacielu?
A dziękuję, jakoś się udało. Do tego stopnia, że dzisiaj rano, rześki, wrzucałem swój komentarz około 05H00. Co do książek o fizyce, to żebyś Rob widział, że kupiłem ostatnio. Tylko tytuł mi wyleciał a przeczytałem cały jeden rozdział i... zasnąłem :) Co do fizyki w whfb... zabawna wstawka Rob!
Ostatnie słowo na temat GW: taką zasadę sobie od dzisiaj spróbuję wdrożyć: będę po prostu kupował, co mi się od nich podoba, jak mnie najdzie ochota i malował, również, ja ochota najdzie mnie... że taką pointę zasunę 'yodując'. Bo ja, przy całym tym narzekaniu, po prostu ciągle kocham warhammerka i figurki GW.
Wracam do odkurzania HE. Może jeszcze dzisiaj się tu pojawią.
No proszę - zajrzałem dzisiaj na stronę GW i widzę, że w ramach Citadel Finecast jest kilka nowości do TK. Zajrzyjcie, zajrzyjcie.
BTW. Nawet już na zdjęciach widać jaki jest target ;P
http://www.games-workshop.com/MEDIA_CustomProductCatalog/m1830192a_m1620277a_Waaagh_HobbyCenter_600x400.jpg
Zdjęcie otrzymane w newsletterze...
grubi rudzielce?
Te Finecasty to jak dla mnie jedna wielka ściema! Przyglądałem się dokładnie zdjęciom figurek krasnoludów i wcale się nie różnią pod względem dokładności czy szczegółowości odlewu od metalowych wersji tych samych wzorów, które mam w szufladzie.
W sumie nawet jeżeli technologia teoretycznie pozwala na bardziej szczegółowy odlew, to jak mogłoby to być widać na tych figurkach skoro musieli do wykonania form użyć matek tworzonych z myślą o metalu.
A Tomb King zawsze lubiłem,a tutaj mam (jak zwykle ostatnio) mieszane uczucia. Sfinks nawet mi się podoba, choć zajmuje pół stołu pewnie. ;)
Sfinks to podstawka od chariota, widziałem ostatnio w bardzie, jak gość malował :)
Ciekawe wrażenie z obcowania z Finecastami (i to nawet pozytywne): http://spyglassasylum.blogspot.com/2011/05/citadel-finecast.html
Prześlij komentarz