Po tym, jak sprawiłem się z dragonami pogranicza moja straż zasieczna musiała dostać właściwą podstawkę dowódczą. Chciałem jakoś podkreślić przeważnie pieszy charakter tego podjazdu, komponując odpowiednio obstawę gołowy. Pomysł ściągnąłem bezczelnie od Misia. Moja przewaga polega na tym, że mogę podzielić się swoją pracą pierwszy.
Jednak oliwa sprawiedliwa – zapłaciłem ciężko za ten plagiat. Oryginalnie inna figura siedziała na koniu. Był to elegancki wzór dowódcy, z buławą w prawej dłoni. Kiedy byłem już w połowie malowania, podstawka wylądowała nieszczęśliwie na ziemi, łamiąc prawe ramię. Próby naprawy spełzły na niczym. Zdeterminowany wyjąłem identyczny wzór z pudełka. Będzie dobrze, pomyślałem, po czym… ponownie złamałem tę samą dłoń. Arrggh. Ostatecznie wybrałem model chorążego (skończyły mi się wzory do łamania) zmieniając nieco układ prawej ręki. Chodziło w zamyśle o gest imitujący wydawanie rozkazu. Dopiero po ukończeniu całości doszedłem do wniosku, że dłoń trzeba spiłować po wewnętrznej stronie, gdyż wygląda co najmniej idiotycznie. Jednak przed turniejem na poprawkę już czasu nie znalazłem.
Tym oto zaniedbaniem, niczym mistrz propagandy, wytłumaczę sromotną porażkę na sobotnim turnieju w Krakowie. Zająłem ostatnie miejsce. Ocieńharaszo, prawda? Poniżej kilka fotek z weekendowych zmagań. Pierwsza bitwa – będę bronił rzeki. Po drugiej stronie Corsarii i jego Szwedzi. Podzieliliśmy się równo punktami.
Mały przekrój przez stoły.
Moja druga bitwa. Epicki pojedynek numer 1 – carska hołota kontra tureccy Deli Gregxa. Urwałem im jedną podstawkę przez całą bitwę... jedną podstawkę całej Turcji...
Wioski broniłem jak lew, odpierając kolejne szarże. Bitwę przegrałem jednak z kretesem. Ale ubaw był za to przedni!
I jeszcze jeden epicki pojedynek – dowódcy strzelają do siebie ponad płotem
Grunt, że apetyt na granie mam coraz większy i czekam już na kolejny turniej.


4 komentarzy:
Czad, to teraz czekam na zdjęcie grupowe tej zacnej gromadki;) Super masz te podstawki.
p.s. A co do wyniku na turnieju, to może kolejnym razem podstawowy podjazd na jeździe i do tego kozacy służebni;)
OK, zrobię zdjęcie całej zasiecznej, tym razem ze spiłowaną ręką :) Co do podjazdu konnego, to faktycznie grałem nim w styczniu w Krakowie i nie widzę przeszkód, żeby do niego wrócić.
O, może przy okazji ktoś mi wyjasni czym się różni podstawka dowódcza z jednym konnym i dwoma pieszymi od 3 konnych? Zawsze myslałem, że jeden to pułkownik a drugi to pułkownik-lejtnant - ten dodatkowy z jednym rozkazem, ale po obejrzeniu pudełka podjazdu Gosiewskiego jednak stwierdzam, że tak nie jest :P
Szeperd - wrzuć zbiorówkę :)
Zgodnie z zasadami, moja podstawka powinna być w całości konna. Ale ponieważ zasieczna walczy na piechotę, zdecydowałem się dać dwóch pieszych - tylko dla wizualnego efektu. Normalnie podstawka ta ma charakterystyki konnej (ruch).
Prześlij komentarz