środa, 11 września 2019

Argyraspidai

Niedawno przyszło do mnie zamówienie z Victrix Miniatures a w nim dwa zestawy falangitów do impetusowej armii. Regularna, macedońska piechota oraz elitarna, seleukidzka falanga - Srebrne Tarcze. Oba zestawy można zobaczyć na stronie producenta, więc nie ma sensu dublować opisu. Modele są bardzo dobrej jakości, o bardzo naturalnych proporcjach i bardzo delikatnych liniach podziału formy. Jedyną zmianą, którą postanowiłem wprowadzić jest wymiana sarris z plastikowych na stalowe. Z dwóch powodów. Przyjąłem, że Seleucydzi w późnym okresie stosowali dłuższe, 6 metrowe piki (a wyczytałem, że używano i 22-stopowych drzewców!) a dołączona do zestawu ma ok. 4,5m. 100mm piki z hartowanego drutu, których używałem do wielu projektów przez ostatnie lata, po przeliczeniu proporcji, miałyby 5,5m (przyjmując, że falangita ma 1,65m wzrostu) i jest to długość dużo bliższa założonego przeze mnie ideału. Drugim powodem jest wytrzymałość pik plastikowych, która jest mniejsza od hartowanych. Dlatego postanowiłem podjąć się zadania wymiany drzewców na stal. Zadanie nie jest proste, bo zarówno dłoń trzymająca pikę, tuleja łącząca dwa jesionowe drzewca jak i charakterystyczne, tylne ostrze piki są bardzo wąskie. Z tego powodu wiercę je dwukrotnie. Najpierw wąskim wiertłem 0,7, później wiertlem 1mm. Dzięki dodaniu do hartowanej piki przeciwwagi, sarissa osiąga finalną długość 11,3cm.


Postanowiłem malować falangę szeregami, które będą liczyły po 5 modeli każdy. Zamiast od razu sklejać całe pudło, będę przygotowywał po jednym szeregu. Poniżej prezentuję pierwszy (a raczej ostatni), niepełny szereg pierwszego oddziału Srebrnych Tarcz.



4 komentarzy:

szeperd pisze...

No, są i obiecane postępy. Klasyka!

Kiedy mi pisałeś, że rozważasz wymianę pik, nie spodziewałem się, że to tak wymagająca operacja. Ale jestem pewien, że efekt końcowy nagrodzi te zmagania. Nie daj mi długo czekać na kolejne wpisy z tej serii.

robson pisze...

No to się nadziubdziasz...

Bedziesz teraz tych trzech malował i dopiero potem nastepni?

robson pisze...

(w sumie głupie pytanie, widzę, że jest napisane w tekście ;) )

MiSiO pisze...

Nawet przyjemna jedt to robota. W dzisiejszych, modelarskich czasach tego typu pracę uchodzą za dziwactwo ale mnie to rekalsuje. 5ka jest już zresztą w podkładzie. Przyszły zamówione piki z Northstsr Miniatures i okazały się odrobinę grubsze niż te, które miałem. Ale i z nimi się uporałem. Wyzwaniem będzie malowanie każdego modelu na trochę inne kolory ale myślę, że efekt będzie cieszył oko.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS