Pierwsze wydanie gry uzupełniały plastikowe zestawy żołdaków a później kultystów, z których można było zbudować ciurów wspierających magów w poszukiwaniu skarbów. Sami magowie byli jednak metalowi. Z upływem czasu do gry wydawano kolejne zestawy. Gnolli, barbarzyńców czy tubylców (do wersji gry w stylu wyprawy do Amazonii). Wydano też dwa zestawy z samymi magami. Jeden z ośmioma figurkami magów i jeden z ośmioma figurkami czarodziejek. Wydano też pudełko z rycerzami i pudełko z kobiecymi modelami najemników. Zrobił sie bardzo ciekawie!
Dlatego po przejrzeniu z dziećmi ramek, które pozostały mi z budowy bandy, dokupiliśmy pudełka magów i wojowniczek i zaczęło się masowe sklejanie. Ja postanowiłem dodać nową parę magów. Tym razem w pełni kompatybilną z moimi plastikowymi wojami. Padło na wiedźmę i jej młodą uczennicę. Dodałem też aptekarza, którego idea zawsze mi się podobała, szeregową wojowniczkę (broń ręczna+tarcza) oraz panią zwiadowcę (kij, łuk). A, zapomniałbym. Druga edycja gry poprawiła niektóre czary, więc dla nekromanty postanowiłem dodać też latającą czaszkę. Element bardzo RPG, który w grach kojarzę chyba tylko z Prince of Perssia 2...
Zestawy czarownic i czarodziejów są wyładowane elementami do budowy figurek. Wprawdzie mamy tylko cztery korpusy ale rąk, akcesoriów (butle, zwoje, sakwy, szczury, koty, sowy, kruki, noże, księgi...) i broni mamy po horyzont! Samych głów jest tak dużo, że możemy zbudować staruchy, krótko obcięte młode damy, wieśniaczki w czepcach, czarodziejów w kapeluszach, czako, turbanach... Są kucyki i warkocze. Są zamaskowane głowy. Można budować. Mojej wiedźmie wybrałem głowę staruchy i klasycznie, kota na podstawkę. Laskę i jakieś fiolki. Dodałem też sieć z ramki naiad do Kings of War, którą wcześniej używałem z powodzeniem jako ogień miotaczy. Sieć zamocowałem do dłoni wiedźmy. Od razu widać, że starucha rzuca jakiś urok. Podobnie zrobiłem z uczennicą. Ona też snuje mgłę czy czaruje bagnisko. A może przywołuje wilka z lasu?
Uczennica jest znacznie młodsza, może trochę jeszcze nierozgarnięta ale w przeciwieństwie do mistrzyni, chodzi wyprostowana i nie ma kota. Miała mieć sowę ale co za dużo to niezdrowo i ostatecznie sowy nie dostała. Dostała za to grymuar do taszczenia. Księga zawiera pewnie receptury mikstur i zielarskich dekoktów. Młoda dama ma też kukiełkę, która jest albo ukochaną przytulanką z dzieciństwa albo służy do rzucania uroków? Walałem nie pytać.
Aptekarz też przysporzył mi sporo frajdy z budowy. Chciałem kolejny model z latarnią, bo mam ochotę na malowanie OSL ale na ramkach nie było takiej latarni, która równocześnie nadawałaby się na laskę w którą aptekarz jest wyposażony. Dlatego przerobiłem coś, co wyglądało jak druidzki kij. Obciąłem górę, dodałem łańcuch z zestawu kultystów i latarnię z ramki wojowniczek. Następnie wsadziłem do pustej ręki jedną z flaszek i dodałem parę akcesoriów do paska aptekarza. Wyszło dobrze. Młody też zrobił sobie aptekarza, który też wyszedł świetnie ale ma zupełnie inny klimat. Potęga plastikowych ramek.
Generalnie sporo modeli zbudowaliśmy. Ja tylko kilka, dzieciaki całe bandy. Pracujemy jeszcze nad podstawkami i już niedługo zaczniemy malować. Czasem dobrze dodać coś do "skończonej" już bandy czy armii. Prawda?







0 komentarzy:
Prześlij komentarz